Monday, June 24, 2019

Uganda

    W moich podróżach, ze Stanów Zjednoczonych przeskoczę na drugą stronę planety, do Afryki. Jest to kontynent na którym wiele krajów nie ma dużo do zaoferowania jeśli chodzi o zabytki, ciekawe miejsca, wymyślną naturę. Powód wyboru krajów tego kontynentu na podróże jest inny.  Flora i Fauna. Zamiast zamków, ruin, starych budowli, znajdziemy tu niesamowity świat każdego rodzaju zwierząt. Niektóre z nich wymagają wytrwałości tropienia i poszukiwań a inne można spotkać na każdym kroku. I może dla tych co tu mieszkają to nie jest nic specjalnego, to dla wychowanych w miastach, betonowych chodnikach, autostradach pełnych samochodów to niezapomniany świat pełen tajemniczości i niespodzianek.
    Tereny Afryki w większości nie są wymyślne jak te które oglądaliśmy wspólnie w Stanach, Chinach, Brazylii etc. Są to płaskie sawanny, stepy, pustynie. Są to miejsca dla tych, którzy kochają naturę, spotkania ze zwierzętami, ptakami. I chociaż nie ma tyle atrakcji jak w innych, to tutaj właśnie czułem się najlepiej. Zapachy, powietrze, widoki, brak cywilizacji daje mi poczucie jakiejś wolności. Jesteśmy w miejscach, które przypominają te w których ludzie byli tylko ubocznym produktem. I to się czuje. I to pozwala nam na pełny relaks i kontakt z naturą.

Zacznę od kraju Centralnej Afryki:


UGANDA
Kibale National Park
  Największą atrakcją w tym kraju to Parki Narodowe. Każdy ma coś innego do zaoferowania. A kilka jest domem dla niezwykłych mieszkańców. Pierwszy to Kibale o powierzchni 795 km kwadratowych. Posiada najbardziej zróżnicowane lasy tropikalne w całej Ugandzie. Jest siedliskiem dzikich zwierząt leśnych, wśród których wyróżnia się 13 różnych gatunków naczelnych, a głównie szympansy. Las obejmuje głównie północne i centralne obszary parku wzdłuż wysokiego płaskowyżu Fort Portal. Najwyższy szczyt Parku Kibale, znajduje się na skraju północy i znajduje się na wysokości 1590 metrów nad poziomem morza. Północna część Kibale jest również najbardziej mokrym regionem, który otrzymuje średnie roczne opady 1700 mm, szczególnie od marca do maja, a następnie od września do listopada. Klimat jest ogólnie korzystny, a średnia roczna temperatura wynosi od 14 do 27 ° C.
    W okolicy parku znaleźć można wiele różnorodnych miejsc zakwaterowania. Znajdują się tam obozy namiotowe, kamienne domki i domki na drzewie. Podstawowe i średnie zakwaterowanie oferowane są w sąsiednich wioskach Bigodi i Nkingo, podczas gdy w rejonie krateru Ndali można uzyskać więcej możliwości. Obejmuje to od wysokiej klasy Ndali Lodge po ładną opcję w Chimpanzee Guesthouse lub Lake Nkuruba. Również zakwaterowanie można uzyskać w mieście Fort Portal.

Szympanse są najważniejsze w tych lasach, ale można tu spotkać wiele innych gatunków.
                                                                     






    Nieraz przejść trzeba wiele godzin przez dżunglę, żeby spotkać naszych przodków. A znajduje się je przez wsłuchiwanie się w odgłosy lasów. Kiedy odkryjemy wykrzykiwanie małp, idziemy w ich kierunku. Najczęściej znajdziemy je bawiące się w koronach drzew. Tam znajdują smaczne owoce fig, tam odpoczywają. Ale cierpliwie czekając zobaczymy je schodzące na ziemię i tu kontynuują swoją sielankę. Znów zbieranie dojrzałych owoców, wylegiwanie się na miękkiej trawie.
    Do ludzi są przyzwyczajone i wydaje się, że nie zwracają na nas uwagi. Ale to tylko pozór. Wiedzą dokładnie, kiedy nasze ruchy mogą być agresywne. Wtedy pokazują swoje niezadowolenie, wykrzykując przekleństwa w ich języku. Skaczą także na wybrane drzewa, które są puste w środku i wydają dźwięki jak walenie w bęben. Pozwalają zbliżyć się do siebie na bardzo bliski dystans, kilku metrów, ale trzeba robić to ostrożnie. 
 





Bwindi Impenetrable National Park
       leży w południowo-zachodniej Ugandzie na skraju Rift Valley. Ten „nieprzenikniony las” chroni około 350 goryli górskich - mniej więcej połowę populacji świata.
    Jest chyba najsławniejszy a to dzięki jego mieszkańcom, bo oprócz innych zwierząt, zamieszkany jest przez Goryle. Ten zróżnicowany biologicznie region zapewnia również schronienie dla 120 ssaków, w tym kilku gatunków naczelnych, takich jak pawiany i szympansy, a także słoni i antylop. W tym lesie przebywa około 350 gatunków ptaków.
    Sąsiadujące miasta Buhoma i Nkuringo, mają imponującą gamę luksusowych domków i tanich kempingów, a także restauracji, straganów rzemieślniczych i usług przewodników.
     Większość z nich żyje w niedostępnych częściach ale są grupy, które przyzwyczajone są do ludzi. Do nich właśnie próbowali
śmy się dostać. Wyprawy tu nie są już takie proste. Po pierwsze musisz wynająć tamtejszych pracowników parku, którzy Cię doprowadzą do miejsc w których można spotkać goryle. Ale są oni także strażnikami przed tymi, którzy próbują tu polować. Posiadają więc broń, karabiny maszynowe. Dla naszej ochrony ale także dla ochrony Goryli. Żyją one na szczycie gór, na wysokości 2,500 metrów. Wspinaczka więc nie jest łatwym spacerem jak w innych miejscach. Szczyty pokryte są zawsze wędrującą mgłą. Widoczna jest ona z dołu gór.



                                                                      



Po wejściu tam, już się jej nie widzi ale się czuje. W moim wieku (i “sportowej kondycji“) to był poważny wysiłek. Trzeba mieć ze sobą dużą ilość wody, bo pocimy się przez wszystkie godziny wyprawy.
                                                     
                                                                                                 
     I wreszcie spotkanie.

                                                                         






         Trochę przestraszeni ale szybko się uspakajamy. Zwierzęta się nami nie interesują. Zresztą, jak czytałem przed podróżą, to szympansy są dużo niebezpieczniejsze. Goryle przeważnie są bardzo łagodne, spokojne. No chyba żeby się zdenerwowały. Nie słyszałem tam o przypadkach ich agresywności. Chyba, że dla dokuczenia nam lub żartu, zdarzało się, że Goryl łapał turystę za na nogę i go trochę przeciągną przez dżunglę.

 


       
      Queen Elizabeth National Park



    Park Narodowy Queen Elizabeth jest najpopularniejszym rezerwatem sawanny w Ugandzie i ma najszerszy wybór dzikich zwierząt z parków Ugandy. Może ten kraj nie ma takich bogatych safari jak Kenia czy Tanzania, ale nie znaczy to, że wyprawa będzie nudna. Różnorodność terenów obejmuje sawannę łąkową, lasy, tereny podmokłe i jeziora. Zapewnia to duży wybór różnych zwierząt.
     Park położony jest na tle gór Rwenzori. Dodatkowe punkty widokowe to Kanał Kazinga między jeziorem Edward i jeziorem George oraz co najmniej 10 jezior kraterowych. Najbardziej dostępną częścią parku jest otwarta sawanna, ale duże obszary leśne są otwarte dla publiczności. Należą do nich zalesiony wąwóz Kyambura i rozległy las Maramagambo na południowym wschodzie.
     Obserwacje lampartów są powszechne, a sektor Isasha słynie z lwa wspinaczkowego. Ogromne stada bawołów i słoni znajdują się na obszarach sawanny w parku. Niesamowita liczba hipopotamów zamieszkuje kanał Kazinga, na którym odbywają się codzienne wycieczki statkiem. 

   Jest to także jeden z nielicznych parków, gdzie safari można odbyć konno. Oczywiście na wytyczonych terenach.

                                   










Mount Elgon National Park

   Park nosi nazwę wymarłego wulkanu tarczowego na granicy Ugandy i Kenii. Góra Elgon to czwarta najwyższa góra Afryki Wschodniej, osiągająca 4321 metrów. Park zajmuje powierzchnię 1279 km² i jest przecięty przez granicę Kenii i Ugandy.
Mt. Elgon ma największą bazę wulkaniczną na świecie i jest najstarszą i największą samotną, wulkaniczną górą w Afryce Wschodniej. Jego ogromna forma, o średnicy 80 km, wznosi się ponad 3000 m ponad otaczające ją równiny. Różni się on od pozostałych parków Ugandy. Jest chyba jedynym z tych wi
ększych, który dostarcza więcej niż spotkania ze zwierzętami.
    Park ma wspaniałe wodospady, jaskinie, wąwozy i gorące źródła i jest doskonały do ​​uprawiania turystyki pieszej. Nie jest wymagany techniczny sprzęt wspinaczkowy ani umiejętności, a wszystkie główne szczyty są dostępne dla turystów. Pełny tor trekkingowy trwa 4-5 dni, a są też 3 „dzienne” trasy o długości 3-7 km. Wspaniałe wodospady Sipi znajdują się 66 km na północ od Mbale.
     Najbardziej popularnymi obszarami są cztery rozległe, rozległe jaskinie, w których często odwiedzający noc, np. Słonie i bawoły, liżą naturalną sól znajdującą się na ścianach jaskini. Jaskinia Kitum, z przewieszonymi ścianami krystalicznymi, wchodzi 200 m w bok Mt. Elgon.
                                                                               









Lake Mburo National Park
    to najmniejszy park narodowy w Ugandzie i najbliższy park zarówno Kampali, jak i Entebbe. Łatwo do niego dojechać samochodem w około 3 lub 3,5 godziny od Kampali / Entebbe
    Jego piękno to niekończące się widoki na szeroko otwartą sawannę przeplataną skalistymi grzbietami, zalesionymi wąwozami i jeziorem pełnym hipopotamów.
Obecnie park zawiera również dużo lasów, ponieważ nie ma słoni, które niszczą roślinność. Park jest domem dla 350 gatunków ptaków, a także lamparta, hieny, topi, antylop, bawołu. Nie ma tu wielu gatunków zwierząt spotykanych w innych parkach. Można tutaj także skorzystać z jazdy konnej ale ja wolałem wyprawę na łodzi po tym jeziorze. Cudowny spokój, wszędzie pływające hipopotamy, wiele gatunków ptaków w pobliskich gąszczach papirusów.



                                                                           
 

 
 


    Zawsze najciekawsze są przejazdy przez kraj. I w Ugandzie też sprawiało nam to radość. Tutaj nie planuje się niczego. Każde spotkanie to niespodzianka. Każdy ładny krajobraz to zaskoczenie.
                                                                   
 
 
 
 
 
 






Parada syrenek - Coney Island

    Lato w Nowym Jorku zaczyna się od oficjalnego rozpoczęcia 37-tej Parady Syren.
Wielki marszałek parady i nieoficjalny burmistrz Coney Island Dick Zigun prowadzi paradę. 
                                                                         

Dołączył do niego król Neptun i królowa, prowadząc tysiące uczestników przez Surf Avenue, do Boardwalk i do oceanu, aby ochrzcić nadchodzący sezon letni.
Wszyscy, od syren na wózkach inwalidzkich po psy w kostiumach i widzów na ulicach tej kultowej dzielnicy Brooklynu bawią się dobrze w tym corocznym wydarzeniu, które jest podstawą wyrażania swobody i wolności.

                                                                 
 
 
    Według założycieli parady idea Syrenki brzmi: „W przeciwieństwie do większości parad, ta nie ma żadnych celów etnicznych, religijnych ani handlowych”.
Stworzony przez artystów jest świętem przesilenia letniego z akcentem Americana. The Mermaid Parade to świętowanie lata w Nowym Jorku.
Poza imprezą na ulicach, burmistrz Zigun wykonuje swój coroczny rytuał „odblokowania” oceanu i palenia kadzideł z szałwii i ziół, aby zapewnić, że żadne życie nie zginie na plaży Coney Island przez czas trwania 2019 sezonu letniego.
Imprezy takie ponownie ściągają tłumy przeróżnych osób. Dla niektórych to czysta zabawa, spędzenie miło wolnego czasu. Dla innych to wykorzystanie momentu na zrobienie czegoś, co nie mogą robić na codzień. Brzydkie, tłuste kobiety, które na codzień chowają się w cieniu, tutaj przebierają się w cudowne kolory, rozbierają się i stają się popularne i podziwiane. Transwetyty wykorzystają każdą imprezę, gdzie mogą się poprzebierać w takie kostiumy. A robią to lepiej od kobiet.
                                                                      









Ale całość to dobra zabawa i przy pięknej pogodzie jaką mamy ostatnio w Nowym Jorku, można spędzić tam miły dzień. Bo przecież Coney Island to piękna plaża, duża i długa promenada z setkami straganów. Pamiątki, restauracje, zabawy, wesołe miasteczko. Prawie stuprocentowa gwarancja spędzenia wspaniałego dnia.



Wednesday, June 19, 2019

Historia Nowego Jorku


    Szukałem czegoś na internecie i przez przypadek wpadł mi do ręki artykuł, który przypomniał mi stare czasy. Zdałem sobie sprawę, że miałem dwie prace, kierowca żółtej taksówki i budownictwo, które pozwoliły mi być w miejscach i chwilach, które stały się częścią historii Nowego Jorku. I to wielokrotnie. Nie wszystko było przyjemne, ale po długim czasie nie pamięta się tych nieprzyjemnych odczuć. Zostają tylko przyjemne, dziwne, tajemnicze.
    Nowy Jork to miasto klubów, dyskotek, barów. Ale lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte były okresem, gdzie wszystko było o wiele bogatsze i różnorodniejsze niż dzisiaj. Powodem oczywiście była wolność, brak ograniczeń ale także dobrze rozwinięte organizacje nie bardzo legalne, mafie.
Kto w tych czasach nie marzył wpaść do Studia 54, Copacabana, Palladium, etc. Zabawy, koncerty, narkotyki.... seks.
    Bo z tym związany był jeden z bardziej tajemniczych klubów. Vault.
Nie udało mi się w nim “bawić’. Był on znany w troch
ę innym świecie niż mój w tamtych czasach. Dowiedziałem sie o nim później a prawdziwy kontakt był przy jego wyroku śmierci. Został zamknięty i budynek skazany na rozbiórkę. I mnie przypadł ten zaszczyt.
Pamiętam jak dzisiaj pierwsze wejście do jego wnętrza. Od samego początku byłem w szoku. Oglądałem różne filmy o takich miejscach, ale nie spodziewałem się że działo się to oficjalnie, na codzień.
Klub otwarty został w 1984 roku przy Hudson St i zaraz po sukcesie, przeniósł się do budynku na 10-tej Alei. Budynek z reklamą i adresem.

                                                                                  
    Założony przez małżeństwo, gdzie Janet była bankierem a Frank kierowcą autobusu i dobrym stolarzem. Zbudował on wiele urządzeń, które stały sie później popularne w świecie seksu. On był więc wykonawcą a ona pełna pomysłów. Na przykład powiesiła w oknie manekina ubranego w czarną skórę. Od stóp do głowy. I dobrze go oświetliła. Policja wezwana została przez sąsiadów, bo myśleli, że to samobójstwo.
    Cztery piętra budynku a każde miało inne przeznaczenie. Jedno było tylko dla par, jedno dla homoseksualistów, następne dla lesbijek i jedno dla prostych, zwykłych Nowojorczyków. I była piwnica, zwana “Lochem”.
    Znajomy z pracy był w tym klubie i wyjaśnił mi przeznaczenia wielu z tamtejszych wyposa
żeń. Trudno to wszystko opisać. Klatki w których można było spotkać nagie kobiety, które pozwalały robić ze sobą na co przyszła Ci ochota, onanizujący się mężczyźni. Krzyże z łańcuchami, do których umieszczano lubiących tortury, dziwne łoża, kabiny z dziurami na wygodnej wysokości, gdzie mężczyzna mógł wystawić swoje przyrodzenie i nie patrzeć na tych, którzy tym się bawią. Krzesła ginekologiczne, łańcuchy przykute do ścian a nawet krzesło elektryczne o małym natężeniu prądu. Opowieści z klubu niektórych przerażają a innych fascynują.
Na tylnej ścianie był duży bar ale nie można tam było kupić alkoholu. Oczywiście troszeczkę przekonywania zielonymi papierami i można było dostać coś spod lady. Vault przyciągał grupy nieakceptowane przez innych i tutaj mogli sobie pozwolić na ujawnienie swoich możliwości. Goci, wampiry, sadyści, masochiści, entuzjaści pieluch. Mogłeś spotkać człowieka na smyczy, pełznącego po brudnej podłodze a innych w czarnych skórach ale z członkami na zewnątrz. Klub organizował wiele zabaw i konkursów. Na przykład aukcje niewolników, czy sporty gorącego wosku.          Wtedy zaczęli pojawiać się tam sławni ludzie. A zaczęła to Madonna, ubrana w swój sławny strój z czarnej skóry. Podobno przebywała w większości na piętrach homoseksualistów i lesbijek. Sharon Stone przyjechała z kilkoma przyjaciółmi i spędziła wieczór oglądając dziewczyny torturujące się nawzajem. Tommy Lee związał Pamelę Anderson i biczował.
Częstym gościem stał się Al Pacino. Tłumaczył sie przygotowywaniem do roli w nowym filmie “Crusing“.
Zdjęcia z tego filmu.
                                                                        


    Sprawy zaczęły się komplikować, kiedy właściciele związali się finansowo ze światem przestępczym, bo potrzebowali gotówki. To spowodowało podzielenie własności. W 1996 roku, burmistrz Giuliani zamknął go z powodu naruszenia przepisów dotyczących zdrowia publicznego. Ale sędzia uznał go za bezpieczny i został ponownie otworzony. Może był on częstym gościem klubu? 
    To były jego ostatnie lata. Wtedy właśnie zaprojektowano nową drogę West Side Highway i budynek ten był na jej terenach. Stan Nowego Jorku musiał go odkupić. Zapłacić musieli za wszystko co było nie do wyniesienia. Czyli klatki, bary, nagłośnienie. Inne rzeczy, też musiały być wykupione ale, żeby nie zostały wyniesione, przyspawano je do ścian. Tak znalazłem to wszystko w tych dniach. Był on na terenach mojej budowy i ja miałem wykonać jego karę śmierci. Miasto musiało zapłacić właścicielom 1,8 mln dolarów.
Małżeństwo przeszło na emeryturę, ale inni próbowali go ponownie otworzyć przy 
12-tej Alei. Niestety już im się to nie udało.
    To jest historia Vault. Nowy Jork jest pełen podobnych. Powodem jest wspólna cecha Nowojorczyków, czyli niepohamowana sympatia dla tajemniczych działań. To nie tylko seks był powodem jego popularności. To poszukiwanie niekonwencjonalnych metod spędzenia sobotniej nocy. To przeciwieństwo nudy. Wielu przeprowadza się do tego miasta aby uniknąć tego co jest szare, banalne. Vault to historia wypełniona szaleńcami ale przede wszystkim opowieść o zmianie, która jest tym co Nowy Jork robi najlepiej.


Friday, June 14, 2019

Ryby i ptaki głosu nie mają?

     Co jakiś czas, i to coraz częściej, pojawiają się wiadomości które mnie przerażają. To życie które znałem za czasów młodości już nie istnieje. Wolność zamieniana jest w labirynt tysięcy przepisów, które nie pozwalają się cieszyć życiem. Takim beztroskim, spontanicznym.
     Nie jedz tego, nie pal tutaj, nie rozmawiaj z obcymi, nie patrz komuś w oczy i tak dalej. Każdy jest winny czegoś, każdy musi uważać, żeby nie być posądzonym o coś.  Dotkniesz dziewczynę na randce i na drugi dzień jesteś aresztowany o seksualne molestowanie. Ktoś się przewróci przed Twoim domem, bo wpatrzony był w swój telefon, to Twoja wina bo leżała na nim puszka od coli. Uśmiechniesz się do małej dziewczynki i powiesz że jest śliczna to molestujesz dzieci. Postawisz płot wokół domu to ograniczasz wolność zwierząt. To jest choroba naszego wieku.
     Dzisiaj następna wiadomość. Na wybrzeżu New Jersey znajduje się plaża, Sandy Hook. Co roku odbywały się tam koncerty muzyczne. I już nie będą. A powód jest logiczny i wytłumaczalny. Żyjące tam mewy tego nie lubią. Przynajmniej tak uważają niektórzy z tych liberalnych idiotów, którzy to wszystko wymyślają. Musiało kilka z tych mew przyjść do psychiatry z nerwowym załamaniem, kilka wyprowadziło się z tego miejsca na inne plaże a kilka popełniło samobójstwo. To trzeba im jakoś pomóc. Teraz pytanie czy to się zrobi następną epidemią? Mamy wiele miejsc przy oceanie, gdzie odbywają się koncerty. Jednym z sławniejszych jest Jones Beach, gdzie wielokrotnie bywałem. Przecież jak mewy w New Jersey mają problem to mewy w Nowym Jorku też muszą to odczuwać. A koncerty w Central Parku. Te gołębie i wróble to muszą być wykończone nerwowo.
     Zastanawia mnie tylko filmik, którą kiedyś oglądałem, jak grali koncert na łące i wszystkie owce zlatywały się, żeby tego słuchać. Tak samo było z krowami. Czyli czy to jest problem rasy? Zwierzęta lubią ptaki nie? Czy po prostu ptaki są wredne i wymyślają cały ten problem.
    Nie jest to jedyny przypadek takich działań. Przypomina mi się wydarzenie z dawniejszych lat. To był początek działalności tych świrów! 
    Na zachodniej stronie Manhattanu, rozpadała się stara autostrada i trzeba było ją odbudować. Powstał więc nowy plan. Ale ponieważ tutaj trzeba budować tak, żeby wpływ na codzienny ruch był najmniejszy, więc nowa droga miała w kilku miejscach wejść na brzegi rzeki. No i liberalne świry  się przebudziły z zimowego snu. Zaraz, zaraz! A pasiasty Bas? Jeśli ktoś nie wie, to jest taka ryba. A ona żyje właśnie na tych terenach. Wybudowanie tej drogi w tych kilku miejscach zmusiło by te ryby do przeniesienia w inne miejsce. Skandal! To prawie jak wojna w Wietnamie!
I świry poszły do sądu. Wzięli ze sobą wielu naukowców-świrów i mając szczęście, że sędzia też świr, wszyscy się fajnie zgodzili i zabroniono wybudowania autostrady. Starą co była, rozebrano a ruch samochodowy wprowadzono na szeroką aleję, która jest teraz na poziomie wyspy a nie tak jak dawniej ponad ziemią. (A ja ją budowałem) Ryby zachowały swoje miejsca i przeprowadzka nie jest potrzebna. Tylko że my teraz, jeśli tam jeździmy, stoimy w godzinnych korkach i wielu ma ataki serca, bo zamiast drogi szybkiego ruchu, każde skrzyżowanie ma światła. Czyli 100 skrzyżowań, zamiast płynnego ruchu. Ale ryby nie mają stresów. I znów zastanawia mnie logika. Bo jeśli samochody stoją dwie godziny w tych korkach, przyśpieszają, zwalniają, to z tego co wiem wydzielają dużo więcej spalin niż samochód, który przeleciał by tą trasę w ciągu 10 minut przy ekonomicznej szybkości? To jest stres dla ptaków? Ale tego świry już nie zauważyły.
      Problem jest w naszym systemie. Wybieramy polityków do kierowania naszego kraju. Oni nie myślą o naszym życiu i jak nam się powodzi, jakie mamy potrzeby. Oni myślą jak wygrać następne wybory, żeby mieć ciepłą posadę. A żeby wygrać to trzeba coś zrobić. A więc nawet gdyby zabawka nie była zepsuta, to trzeba ją naprawić i pokazać wszystkim że to ja ją naprawiłem. I tłumy z opaskami na oczach, wybierają mnie na następne cztery lata. A nie jest łatwe wymyślenie czegoś nowego. Trzeba więc improwizować. Najlepiej jest robić coś na gorąco. Jak wydarzy się coś tragicznego, to siadamy ze swoimi konsultantami i dyskutujemy jak to wykorzystać. Na drugi dzień pojawiamy się w rządzie i zaskakujemy wszystkich swoimi wspaniałymi pomysłami. Tak na przykład wprowadzane są prawa o ograniczaniu broni. Zawsze po jakiejś tragedii. Ludzie są wstrząśnięci, więc trzeba to wykorzystać. I nie liczy się logika, że kryminaliści zawsze kupią nielegalną broń, jeśli tylko zechcą. A my, ponieważ jej nie możemy mieć, zostajemy bezbronnymi kaczkami.  Wczoraj właśnie oglądałem filmik z Brazylii. Facet wyciągną pistolet i groził ludziom stojącym na skrzyżowaniu ulic. Nie wiem dlaczego, bo nie było głosu. Ale kamery pokazują, jak stojąca obok kobieta, wyciąga pistolet z torebki i kładzie atakującego jednym strzałem. Wszyscy są bezpieczni. W tym wypadku okazało się, że była ona dawniej w armii Brazylijskiej. 
    Ale wracając do tematu, polityków nie obchodzi logika. Najważniejszy jest cel pozostania przy korycie. Więc teraz tworzy się całość. Politycy dbający o swoją przyszłość łączą się ze świrami  i powstaje niebezpieczna mieszanka wybuchowa. A my możemy się tylko temu przyglądać i wspominać świat, kiedy żyliśmy bez tych wszystkich ograniczeń i praw.

Tuesday, June 11, 2019

Fotogrficzne perfekcje.

  Dzisiaj coś innego, dla relaksu. Kiedy oglądsz sportowe zmagania, widzisz dziesiątki fotografów latających wokół sportowców i robiących setki zdjęć. A wszystko to po to żeby złapać jedno perfekcyjne. A na pewno nie jest łatwo. Kiedy sie jednak uda, to efekt jest imponujący. Tutaj kilka przykładów, zanlezionych na internecie. 

                                                                             



















  A na koniec trochę inne. Jeżeli nie wiecie, to wspomnę, że te dwie panie z tyłu wypominają sobie, że zapomniały sie ubrać!