Friday, July 20, 2018

Spotkania z Gwiazdami

      Rozmawiałem kilka dni temu z córką na temat zaskakujących spotkań i wrócę dzisiaj tych wspomnień. Nowy Jork jest miastem w którym mieszka lub pracuje wiele gwiazd filmu i muzyki. Na przykład w miasteczku obok mojego, Alpine, mieszka Al Pacino. Nie jest więc czymś niezwykłym, żeby spotykać ich na ulicach. Wiele z takich spotkań jest też dziwnych lub zabawnych. Mnie przydarzyło sie to wiele razy.
     Prawie trzy lata jeździłem żółtą taksówką. Codziennie przewoziłem dziesiątki pasażerów i w większości wypadków nie zwracałem uwagi na to kto tam siedzi.  Pewnego dnia, wsiadł do mojej taksówki mężczyzna, który od początku mi kogoś przypominał. Jadąc spoglądałem w lusterko i próbowałem przypomnieć sobie skąd go znam. Wreszcie nie wytrzymałem:
-Ja Cię znam, ale nie mogę sobie przypomnieć gdzie się poznaliśmy?
Wtedy on zabawnie i dumnie podniósł głowę i odpowiedział:
- Oczywiście, bo ja jestem aktor!
No i teraz głupio, bo już wiem że go na pewno znam, ale pamięć mi całkowicie odjęło i nie pamiętam z jakiego filmu. Ale natychmiast odpowiedziałem:
- Och mój Boże, no tak. Bardzo miło jest Cię mieć w moim samochodzie. Bardzo Cię lubię z filmów. Jesteś świetnym aktorem!
Uśmiechnął się, podziękował i porozmawialiśmy kilka minut, bo daleko nie jechał. Pamiętam też, że zostawił dobry napiwek. Dopiero jak wysiadł, po ciężkim myśleniu, pamięć wróciła i przypomniałem sobie że to był Paulie, szwagier Rockiego z filmu o tym samym tytule, Rocky.



      Także w mojej taksówce przewoziłem Janet Jackson. Siostrę Michaela.
Tą już dobrze pamiętałem. Kilka ładnych pochelbstw pod jej tytułem i nawet zmusiłem ją, żeby zaśpiewała mi kilka nutek, co zrobiła. 


     Jesteśmy całą rodziną na lotnisku JFK. Poszliśmy kupić gazetę w jednym ze stoisk. Kiedy szukałem co kupić, stanąłem obok faceta w bardzo wymiętoszonej marynarce. Właśnie jego ubranie przyciągnęło moją uwagę. Elaine była ze mną i natychmiast spytałem się jej po cichu, czy on nie wygląda jak Al Pacino. Zgodziła się ze mną. Odsunąłem się kilka metrów i stanąłem obok dziewczyny, która na coś czekała. Spytałem się jej, czy myśli, że to Al Pacino. Najpierw spojrzała na mnie, potem przechyliła się, spojrzała na niego i po chwili odpowiedziała: Nooooo, nie myślę. Jeszcze raz powtórzyłem, że wygląda jak on a ona ponownie przyglądając się mu stwierdziła że to nie on.
Odszedłem razem z Elaine ale się dalej patrzyłem. Mężczyzna kupił jakąś gazetę, podszedł do tej dziewczyny z którą rozmawiałem, wziął ją za rękę i razem odeszli. Jeszcze jak odchodzili spojrzała się na mnie, uśmiechając.
Musiała to być jego dziewczyną i kiedy ja byłem tak nim zainteresoawny, ona po prostu bawiła się mną. A tak na marginesie. Al jest dużo drobniejszy niż wygląda na filmach.


     Razem z Elaine kupowaliśmy kawę w Starbucks. Przede mnę w kolejce stał facet na którego Elaine natychmist zwróciła uwagę. Jak później powiedziała, nie myślała że to prawdziwy Sting (piosenkarz), tylko jego sobowtór. Głośno powiedziała, patrzcie wszyscy to jest Sting. Jemu się to nie spodobało. Odwrócił się do nas z bardzo złą miną, kupił szybko kawę i wyszedł ze sklepu. Nie dziwię się mu, że tak zareagował. Na pewno dzieje się tak w każdym miejscu  musi być tym zmęczony.


     Najwięcej spotkań miałem w czasie pracy w Strefie Zero. Tam każdy chciał się dostać a nie było takiej możliwości. Ja mogłem to zrobić, więc kilkakrotnie wprowadziłem do środka spotkane sławne osoby. Wielu innych spotkałem już wewnątrz, a dostali się tam przez inne znajomości.
      Z Susan Sarandon spotykałem się wiele razy. Pierwszy raz, kiedy jako ochotniczka, podawała śniadanie pracownikom Stefy Zero. 


Była tam ze swoim mężem Tim Robins.


      Wtedy zrobiłem sobie tylko zdjęcia ale nie rozmawialiśmy. Powróciłem tam później i udało mi się nawiązać z nią kontakt. Bardzo przyjemna i miła, zadawała dziesiątki pytań. Umówiliśmy się innego dnia, kiedy powróciła do nas. Oprowadziłem ja po dostępnych miejscach. 


Spotkaliśmy się kilka razy i tam też podpisała mi wcześniej zrobione zdjęcia. Napisała, Dziekuję za wszystko, Twoja kelnerka. Po kilku tygodniach, zadzwonił do mnie jej agent i zaprosił na premierę jej nowej sztuki teatralnej. Miałem zarezerwowane miejsce pierwszym rzędzie. 
   Kilka miesięcy później, przez czysty przypadek, spotkaliśmy się ponownie w jednej z galerii obrazów, gdzie byliśmy z Elaine. Ona tam była z córką. Poznała mnie, przedstawiła  rodzinie i ponownie trochę porozmawialiśmy. Szczególnie wypytywała się mnie o stan zdrowia.
Muszę zakończyć to dzisiaj. Reszta następnym razem.

Wednesday, July 11, 2018

Wiadomości z dzisiejszego dnia

     Co nowego w świecie i jak to przedstawiane jest w mediach. 
   Najważniejszym wydarzeniem jest zaginięcie dwunastu chłopców w jaskiniach w Tajlandii. Dzisiaj już wiadomo, że wszyscy zostali uratowani. Wspaniała wiadomość. Cały świat obserwował tą ratowniczą akcję. Czyli taka jest wiadomość. Ale.....
     Oczywiście, że uratownanie ich było najważniejsze i obowiązkowe. Tylko że teraz robią z nich bohaterów. Będą filmy, reklamy etc. Już dostali zaproszenie na finałowy mecz piłki nożnej w Moskwie. Nie pojadą, bo są za bardzo wyczerpani. Nikt się tym wiadomością nie dziwi? Bo tak naprawdę, to co to za bohaterowie? Ryzykowali idiotyczne wejście do jaskiń w złym sezonie, gdzie padają ulewne deszcze. Weszli ale już nie mogli wyjść. Nie bardzo to bohaterskie a raczej ryzykowne i głupie. Mieli szczęście, że ich tam odnaleźli. Także w akcji ratowniczej nic takiego nie zrobili. Dali się wyciągnąć innym. Ci właśnie ryzykowali życie dla nich. I tak jeden z nich zginął. Do tej chwili, pokazywane są zdjęcia tych chłopców, ich rodzin, trenera. Znane są ich imiona i nazwiska. Bardzo mało albo wcale nie wymienia się nazwisk tych co ratowali. Nie widziałem dużo ich zdjęć. Jedynie kiedy pokazywani są razem z tymi chłopcami. Nie chce tu przesadzić, ale za takie różne głupie rzeczy, ludzie są karani. A tutaj robimy z nich bohaterów. Ktoś stracił życie, przez ten ich głupi wyskok. Ale prasa robi swoje i buduje historię, która się sprzedaje. A jaka może być lepsza od biednych dzieci odciętych od świata w jaskiniach zalanymi wodami. Ponownie przyglądamy się jakimś wydarzeniom, ale ubarwionych kolorami wybranymi przez prasę i telewizję. Większość z ludzi nie wgłębia się w te odczytywane artykuły, tylko odbiera je tak jak są pokazane.  Tworzymy mylne obrazy wydarzeń. Mało tego. Zachęcamy innych do robienia podobnych głupot. 
      Nie jest to jedyna informacja w dzisiejszych gazetach. Okazuje się, że w Nowym Jorku, które od przejęcia władzy przez DeBlasio, staje się coraz brudniejsze, niebezpieczne, spadła przestępczość. Tak podają gazety. W całym mieście o 2 procent a na Bronksie, powyżej 4%. Cholera. Jak to możliwe, kiedy są takie widoczne zmiany na gorsze. Możliwe, dzięki odpowiedniemu przestawieniu faktów.
    Kiedy się wczytasz w artykuł, a dużo ludzi tak nie robi, zauważysz, że na przykład na Bronksie, morderstwa wzrosły o 65%. Wow. Gwałty wzrosły o 37%. Ale szybko to można zniwelować, jak doda się do tej tabeli przestępstwa jak mąż pokłócił się z żoną albo temu podobne i te zmalały o ileś tam procent. Potem szybko podsumować i pokazać, że Nowy Jork staje się coraz bezpieczniejszy. A tak jest to przedstawiane.
      Ameryka a Europa. Większość krajów europejskich kieruje się w stronę socjalistycznej gospodarki. Nie wiem jak to jest w porządku, że jak jest kryzys, każdy krzyczy że USA powinno szybciej i więcej pomagać, ale jak nie ma, to kraj jest opluwany. Tak samo przez swoich socjalistów. USA płaci 50 procent kosztów za ONZ, także większą czść za NATO. A tak niby dlaczego?
Pieniądze wysyłane są do dziesiątki różnych krajów, nawet do Polski. Ale o tym nikt nie chce wiedzieć. Teraz przewodniczący Unii Europejskiej, nasz Tusk, ostrzegał, żeby Ameryka uważała co robi, bo nie ma dużo przyjaciół i może stracić resztę. OK. Pomyślmy. Chiny. Na nasze produkty narzucone są podatki a Chińczycy nie płacili za swoje. To jest przyjaźń? Teraz jak chcemy to zmienić ta Ameryka jest tym złem? Iran. Dziesiątki lat, straszą nas budową bomby nuklearnej i jej użyciem. Oglaszają, że wymordowanie amerykańskiego narodu to ich główny cel. Teraz naciskani sankcjami, zaczynają się łamać. Są tam pierwszy raz od lat protesty społeczeństwa, przeciwko swojemu rządowi. Więc coś się poprawia. To też jest zła polityka USA? Korea. Jeszcze kilka dni temu wszyscy sikaliśmy ze strachu, że mogą oni rozpocząć konflikt międzynarodowy. Dzisiaj wszystko wygląda inaczej.
Dziesiątki krajów nie ma swoich armii. Wiadomo, że to jest jeden z największych kosztów utrzymania swojego kraju. Niemcy, Japonia, Kanada nie muszą się o to martwić. Wykorzystują pieniądze na inne cele a my mamy utrzymać pokój na całym świecie i do tego jesteśmy opluwani?
      Europa nie mówi po niemiecku albo rosyjsku, tylko dlatego, że Ameryka ich uratowała i tylko dla tego powinni mieć jakiś respekt dla naszego kraju. Jeżeli chcą wpadać w kryzys, sprowadząc nielegalnych imigrantów, przyglądać się jak niszczą ich kulturę i kraj to jest ich sprawa. Nie będą tego narzucać innym. Podobnie jest z podatkami. Samochody amerykańskie są wysoko opodatkowane, a teraz jak USA chce to zrobić na europejskie to się wszyscy burzą. Kochani. Wiem że żyjecie po tej drugiej stronie. To nie jest jednak droga jednokierunkowa. USA ma też swoje problemy i kiedy trzeba, ktoś musi zadbać najpierw o swoje a potem pomóc innym. I nikt nas nie będzie straszył, czy Wam sie to podoba czy nie. U nas też są bezrobotni, głodujące dzieci i inni którzy potrzebują pomocy.  A straszenie i groźby, szybko mogą się odwrócić. Przyjaźń nie działa tylko w jedną stronę.

Monday, July 9, 2018

Mazury

Kolejne wakacje w Polsce zakończone. Można powiedzieć tylko jedno. Za krótkie, za mało czasu na spotkania z przyjaciółmi. 
    Przyjemności wiele, ale jak zwykle za dużo jedzenia. Nie będę się rozpisywał tylko załączę dokumenty na potwierdzenie tego wszystkiego. 
  Najpierw film, który właśnie skończyłem.

     
A tutaj wszystkie zdjęcia.


Thursday, June 28, 2018

Real or Fake. Prawda czy kłamstwo.

    Internet jest wspaniałą rzeczą, ale jak zawsze z dobrem idzie złe. Niektóre rzeczy przekazywane na stronach są oszustwem ale nie są niczym niebezpiecznym. Po prostu ktoś ma dobrą zabawę z wymyślaniem kawałów i sprawdzaniem czy udało się kogoś na to nabrać. Tak powstaje wiele zdjęć, przerobionych na photoshopie i innych programach. Pokażę tu kilka przypadków. Jedno z ciekawszych jest związane z naszym krajem. Na wielu stronach internetowych, pokazujących najpiękniejsze miejsca na ziemi, znaleźć można jedno w Polsce. Sam się zachwyciłem, ale zdziwiło mnie trochę, że nigdy o czymś takim nie słyszałem. Po drugie, nigdzie nie podawano lokalizacji. Po krótkich poszukiwaniach, odkryłem, że to kogoś zabawa. Ale był na tyle dobry, że nikt tego nie odkrył i Polska stała się bogatsza o jedno więcej miejsce do odwiedzania.



      Jeszcze jedno sławne. Facet na budynkach WTC, zrobił sobie zdjęcie sekundy przed uderzeniem w nich samolotu. To już każdy wie, że zdjęcie prawdziwe ale samolot dodany.


A tutaj inne przykłady.
To stało się bardzo sławne jako jedno z najlepszych selfie, czyli zdjęć robionych samemu sobie.

Propaganda, pokazujące biedne dzieci, a i to nie prawda.


Ponownie propaganda. Biedny ojciec ucieka z dzieckiem przed atakami w Syrii. Później udowodniono, że jest dodany do tego zdjęcia.


Bez komentarza.


Przykładów jest tysiące. Ale jak wspominałem większość to niewinna zabawa. Niestety jest też wiele innych przekrętów, na które trzeba bardzo uważać. Powodem ich zamieszczania jest wyciąganie pieniędzy. Nie tylko że to oszustwa, ale bardzo szkodzą dobrym celom, bo odstraszają ludzi, którzy chcą pomóc innym ale nie są pewni czy to jest prawda. Pojawia się wiele zdjęć bardzo chorych dzieci. Jedno lub kilka z komentarzami. To jest mój synek, umiera na raka. Proszę pomóżcie i podawane jest konto na które można wysłać pieniądze. Niestety. Nowa metoda zarobku bez pracy. Zdjęcia są ściągane z inetrnetu, przeważnie z jakiegoś innego kraju i podawane za swoje dziecko. A dobrzy ludzie szybko przesyłają tam ich datki. A Ci którzy naprawdę szukają pomocy, jej mogą nie dostać.
   Następne to już większe organizacje. Ja sam bym w to wpadł. Rozsyłane są ogłoszenia, że możesz zapisać się u nich i dadzą Ci wybrane przez Ciebie dziecko, któremu możesz pomóc. Nie chcą bardzo wiele, na przykład 20 dolarów miesięcznie i piszą piękny list jak to może zmienić życie tego dzieciaka. Jak można czemuś takiemu odmówić. Zgodziłem się i przysłali mi wiele różnych zdjęć z wielu ubogich krajów. Wybrałem dziewczynkę z Peru. Już miałem podpisać dokument, ale poprosiłem, żeby mi przysłali jej adres, bo chciałem na Święta i inne okazje wysłać jej coś dodatkowo. Oni się nie zgodzili, tylko kazali wysyłać paczki do nich a oni sami to przekarzą. To mi się nie spodobało i zrezygnowałem. Kilka miesięcy później w gazetach pojawił się artykuł o tej organizacji. Okazało się, że zdjęcia które wysyłali pochodziły  z archiwów dzieci które już nie żyją lub po prostu kogokolwiek. Pieniądze szły do ich kieszeni.
   
   Niektóre organizacje , na przykład American Red Cross płaci swoim prezydentom niesamowite sumy (albo oni płacą sobie samym).  Jeden z nich McGovern miał roczne zarobki powyżej miliona dolarów. Inna organizacja United Way płaciła swojemu, Gallagher 1.2 miliona za rok. Są oczywiście inne, które zachowują się po prostu po ludzku. Jedna z nich jest Salvation Army, gdzie ich główno dowodzący zarabiał tylko 120 tysięcy dolarów.
     Przyglądając się tym wszystkim faktom, trzeba przyjąć do wiadomości, że ludzie zawsze będą próbowali wykorzystać innych a przy technologii internetu, staje się to dużo łatwiejsze. Jeżeli więc chcemy zrobić coś dobrego to lepiej dobrze sprawdzić, czy idzie to na dobry cel czy wzbogaca już bogatego. A oglądając zdjęcia na internecie, nie tak szybko wierzyć, że rekin połknął samolot, czy Elvis Presley zjawił się na balu sylwestrowym.
     Natomiast sam mam przyjemność oglądania wielu z nich, bo twórcy zrobili dobrą robotę, szczególnie te, które potrafią mnie rozbawić. A kobiety, uwielbiają oglądać zdjęcia gwiazd filmowych, modelek, niby złapanych bez makijaży i wyglądających gorzej niż my sami. Sprawia to wiele radości. Popatrz, taka bogata, taka sławna a wygląda gorzej niż ja. I nie ważne, że wiele z tych zdjęć jest troszeczkę dla efektu pogorszona.  
Satysfakcja pozostaje.

Thursday, June 21, 2018

Dzieci

Dzieci....   Piękny temat. Wszyscy kochają dzieci. Wiążą się z nimi różne problemy ale mało jest takich którzy dzieci nie lubią. Niestety, kiedy zanurzymy się w świat polityki, białe nie jest białym a czarne, czarnym.
      W Stanach najważniejszym tematem w ostatnich tygodniach są właśnie dzieci. Przez nasze granice przechodzi olbrzymi fala uchodźców. Teraz nie tylko z Meksyku ale z innych pobliskich krajów jak Honduras czy Gwatemala. Meksykański rząd, chętnie pozwala im na przejście przez ich kraj, jeśli próbują się dostać do USA. Nikt nie wspomina, że gdyby oni chcieli osiąść w Meksyku to są natychmiast aresztowani. Ponieważ nasze granice są kiepsko zabezpieczone, dostają się do Stanów, bez dużego problemu. I tu zaczyna się polityka. 
Ostatnio przechodzą tu rodziny z dziećmi. A to chwytny temat. Szczególnie dla partii, która przegrała wybory. Gazety krzyczą hasłami. Biedne dzieci, Trump nienawidzi dzieci, republikanie nie mają serca, etc!!! Jeżeli ktokolwiek stwierdzi, że wszyscy republikanie (to połowa Ameryki) nie mają serca i nie kochają dzieci to nie ma innego wyjścia, tylko nazwać ich idiotami!! Ale przejdźmy do faktów. 
    W gazetach najpierw pokazywano, że dzieci trzymają w dużych klatkach. I tak sprytnie to pisali, że wyglądało jakby dzieci trzymano tam przez cały pobyt. Natychmiast porównywano nasz rząd do hitlerowców a uchodźców do ofiar Holocaustu. Szybko się z tego wycofali, bo pojawiły się prawdziwe artykuły, które pokazały że to po prostu bzdury. Po złapaniu uchodźcy przy NIELEGALNYM przejściu granicy, zatrzymywano ich w czymś co wygląda na klatki, ale tylko na bardzo krótki czas a potem przenoszono ich do innych miejsc. Na przykład wiele z nich znajduje się teraz w Nowym Jorku. Trudno, żeby być przygotowanym na tysiące nielegalnych i budować im hotele! 
   Największym problemem jest to, że dzieci zabierane są rodzicom i trzymane osobno. Tutaj jest najwięcej hałasu. Słychać krzyki demokratów. Do czego to doszło. Jak Ameryka się zmieniła. To nie jest nasz kraj. Nie macie serca.
I znów, przejdźmy do faktów. Do roku 2015-go tak nie było. Ale DEMOKRACI właśnie i ich organizacje charytatywne, podały sprawę do amerykańskiego kongresu, że to nie jest w porządku, żeby aresztować niewinne dzieci ze starszymi, kiedy przechodzą granicę. Dzieci są temu niewinne. Oni właśnie przegłosowali nową ustawę, która mówi, że w razie nielegalnego przejścia granicy, rodzic zostaje aresztowany a dzieci zabrane do różnych miejsc (rodziny, organizacje, szkoły), które zaopiekują się nimi do czasu rozwiązania sprawy!!!   Ha, ha. Nikt o tym nie mówi w tych gazetach. Tylko jakim potworem jest Trump! A on tylko idzie za prawem ustanowionym przez nich samych. To się jednak dla nich nie liczy. Chodzi o wywołanie chaosu. Pokazanie ich przeciwników jako nieludzkich, bo to może im pomóc w następnych wyborach. Wykorzystują tu temat dzieci dla swojej brudnej polityki. Przykładów na ten temat jest wiele. Proszę wejść na internet i poszukać co mówiła Hilary Clinton czy nawet Obama na temat nielegalnej emigracji! To samo co teraz robi Trump. Tylko teraz on to robi, więc oni muszą protestować. Nie liczy się dla nich dobro kraju, tylko ich władza.
Cofnijmy się wiele lat w przeszłość. Za czasów prezydenta Clintona i panowania demokratów, sławna była sprawa Eliana Gonzales z Kuby. Chłopczyk, razem z matką uciekł z Kuby. Niestety matka utonęła w czasie ucieczki. Chłopczyk dostał się do USA z matki przyjacielem. Jego ojciec (po rozwodzie) został na Kubie. I zaczęła się wojna. Rodzina matki, mieszkała na Florydzie i natychmiast zajęła się chłopcem. Ale Clinton i demokraci się z tym nie zgodzili i zadecydowali, że chłopca trzeba zwrócić ojcu. Policja z karabinami maszynowymi wpadła do mieszkania rodziny i wyciągnęła przerażonego chłopca z szafy, gdzie się schował.


Następnie odesłano go z powrotem do rodzinnego kraju. Nikt z tych demokratów, tak krzyczących dzisiaj, nie oburzał się na to!! Nikt nie krzyczał, że Clinton to Hitlerowiec? Po prostu to była ich decyzja a ich decyzje są słuszne.
     Dzisiaj, znów kocioł. Trump zgodził się, że nie jest wszystko w porządku, kiedy tak się rozdziela rodzinę. Stwierdził, że jeżeli tak wszyscy sobie życzą, to nie będzie tego robił, tylko ich razem odeśle do ich kraju.
   UUUUUUUU, demokraci wyją! Jak tak można. Odsyłać ich do kraju. To nieludzkie. Republikanie to faszyści, nie mają serca. (już teraz nie dzieci, ale rodzina!!! bo oni są tacy miłujący wszystkich). Trzeba im pozwolić zostać u nas.  Oni też chcą żyć tak jak my. 
     Nie chce tutaj rzucać błotem. Może tylko tak jak cudowna córka mojego siostrzeńca raz powiedziała. Mać, mać, mać. Otwórzmy więc granice i rozrzućmy ulotki w tych wszystkich krajach, że otwieramy granice i kto chce to prosimy bardzo. Damy im za darmo szkoły, zapomogi a jak naprawdę będą chcieli to nawet mogą pracować. Ale nie muszą, bo zapomogi są większe niż ich zarobki. Przecież każdy inny kraj na świecie to robi! Wpuszcza do siebie, bez żadnej kontroli wszystkich, którzy chcą to zrobić.  Och! Nie każdy? Cholera! Żadny? To czemu tak się krzyczy tylko o Ameryce? 
   Jeszcze raz. Pod płaszczykiem demokracji, wprowadzają anarchię. Bo tylko tak mogą dojść do władzy. W Nowym Jorku, jak już pisałem, wprowadzają prawo, że więźniowie mają prawo do głosowania. Teraz gubernator rząda przyspieszenia wydania takiego prawa. Dlaczego? Proste. Kilkanaście tysięcy dodatkowych głosów a wybory są tuż, tuż.
     Nie mogę pojąć, jak inteligenty człowiek może nie zgodzić się z czymś takim, jak kontrola granic. Nikt nie jest przeciwny emigracji, chcemy tylko wiedzieć, kto do nas się dostaje. Meksykanie to bardzo dobrzy ludzie. Są tutaj wszędzie i bardzo ciężko pracują. Ale jest między nimi duża grupa kryminalistów i przestępców. Logiczne więc, że lepiej by było, przy kontroli wpuszczać tych co chcą tu pracować a nie tych co chcą mordować.
     Wykorzystywanie dzieci dla swojej brudnej polityki jest nie tylko nie w porządku ale jest obrzydliwe. Nie myślę jednak, że przedstawienie faktów, zmieni myślenie zatwardziałych liberałów. Trzeba więc robić swoje a oni niech się wykrzyczą i nacieszą obelgami rzucanymi na Trumpa i przynajmniej połowy społeczności amerykańskiej. Jedno im trzeba przyznać. Gęby mają wielkie! 

Saturday, June 2, 2018

Ogrodnik

   Weekend zaczął się fatalnie. Elaine wymiotowała całą noc. Znów jakaś reakcja i dalej nie wiemy na co. Przestała jeść wiele produków ale dalej coś jest źle. A lekarze nie potrafią znaleźć co. Nie spaliśmy całą noc a ona biedna wyskakiwała co pół godziny do toalety. Dzisiaj rano było lepiej. Tylko że nic nie je, bo się boi.
    Za to pogoda sprawiła miłą niespodziankę. Miało padać a pokazało się słońce i towarzyszyło nam cały dzień. Spędziliśmy więc większość czasu na zewnątrz.
     Ja dalej bawiłem się w ogrodnika i może dzisiaj na ten temat. 
Nie próbuję twierdzić, że jestem w tym dobry, ale przez praktykę nauczyłem się już wiele. Każdy urządza swój ogród w swoim stylu. Ja lubię żeby było dużo różnych roślin, krzaków ale żeby było przejrzyście. Nie jeden na drugim. Najtrudniej było się nauczyć, który kwiat, która roślina lubi słońce a która cień. Trochę ich zmarnowałem. Podlewanie też nie jest proste. Niektóre rośliny lubią dużo wody a inne nie. Trzeba je więc wsadzać w lekką, puszystą ziemię, żeby woda tam się dostawała ale nie siedziała. Najlepiej podlewać kwiaty wężem który ma rozspyskiwacz w taką mgiełkę. Niektóre zalane wodą źle na to reagują. A jakie najczęściej sadzę?
    Spróbuję znaleźć polskie nazwy, chociaż mogę się pomylić, bo znam tylko angielskie.
Pelargonia. Wszędzie znana. Ale jest jej bardzo dużo rodzajów. I nie tylko przez kolor. Ja mam najwięcej Pelargoni Bluszczolistnej. Najładniejsza jest Contesa   Bicolor.

Inna popularniejsza to Great Balls of Fire Dark Red


Pelargonie bardzo lubią słońce, mogą być w półcieniu. Najważniejsze, że kwitną od wiosny do jesieni. Dobrze jest też jak co tydzień, co dwa, podsypie się trochę „pokarmu” dla kwiatów. Ważne jest ( to u wszystkich kwiatów) żeby usuwać uschnięte i zwiędłe części. Oczywiście lepiej wygladają i pozostała część lepiej rośnie.

Begonia to chyba ta sama nazwa po angielsku i polsku. W tym wypadku też każda ma inną nazwę i myślę że trudno by było znaleźć te same nazwy w sklepach tu i w Polsce. Następny kwiat, który kwitnie od wiosny do jesieni. Są jednak dużo delikatniejsze od pelargonii. Mogą rosnąć od pełnego słońca do cienia. Ja wolę je trzymać w cieniu. Inaczej trzeba bardzo uważać z podlewaniem. Nie lubią dużo wody ale jak w pełnym słońcu to trzeba je częściej podlewać.  Jak wspominałem jest ich bardzo dużo rodzajów. Jedne są bardzo ukwiecone i wyglądają tak

Inne są prostsze.


Bardzo podobny do nich jest Niecierpek (ha ha, fajna nazwa) czyli Impatiens.
Ponownie jest ich setki różnych odmian. Ale te wolą przebywać w cieniu a także mieć zawsze wilgotną ziemię. 


Na tym ostatnim zdjęciu widać także zwisające rośliny. Lubię dodawać do doniczek różne ich rodzaje. Wtedy całość staje się dużo bogatsza, ładniejsza. Tutaj już samemu można improwizować. Dla ozdoby donic dodaję wiele innych roślin. Na zewnątrz niskie, gęsto rosnące. Na przykład ta, Charmed Wine (nie mam pojęcia jak po polsku).


Natomiast między kwiatami ale wewnątrz, lubię dodawać jakieś duże, wysoko rosnące. Na przykład ketmia. Mogą one być tak pielęgnowane, że wyglądają jak drzewka. Pięknie kwitnie, bardzo duże kwiaty. Łatwe w pielęgnacji. 


Inny rodzaj to Canna Lily - Paciorecznik (kto u nas wymyślał te nazwy?). Kwitnie tylko latem, ale same liście są bardzo piękną dekoracją. Lubi dużo słońca.
Kilka innych przykładów roślin uzupełniających donice. Często też dodaję tropikalne rośliny.




Bardzo lubię Mandevilla. Tak się też u Was nazywa lub dipladnia. Pięknie kwitnie i zawsze pełno kwiatów.


Na zakończenie roślina, którą bardzo lubię. Mało jest takich które ładnie rosną w cieniu a ten, Giant Leopard Plant, właśnie to potrafi. Uzupełnia mi takie miejsca.

Przez długi czas nie wiedziałem, że potrafią chodować krzewy, ale zamienione w ich miniatury. Kiedy poskłada się kilka razem, powstaje piękna, niezwykła donica.

Dzisiaj opisałem tylko kwiaty i rośliny donicowe. Już przy tym jest wiele pracy. O dużo więcej jest przy tych większych. Ale o tym innym razem.