Tuesday, March 9, 2021

Strach

 Strach – jedna z podstawowych cech pierwotnych (nie tylko ludzka) mających swe źródło w instynkcie przetrwania. Stan silnego emocjonalnego napięcia, pojawiający się w sytuacjach realnego zagrożenia.  Strach może mieć skutek pozytywny, gdy efektem jest ochrona nas lub naszego interesu, albo negatywny, gdy powstrzymuje nas przed konsekwentnym dążeniem do celu.  

    Strach jest cechą, która ogranicza nasze życie. Najlepiej widać to na przykładzie dzieci. Spowodowany jest zdolnością zapamiętywania i kojarzenia podobnych sytuacji (podobna sytuacja w przeszłości miała groźny skutek) oraz w przypadku ludzi umiejętnością abstrakcyjnego myślenia (z mojej decyzji wyniknie sytuacja która spowoduje groźny skutek).    Dzieci nie zdobyły jeszcze takiego doświadczenia. Przyglądałem się nieraz kilkulatkom zjeżdżających na nartach. Pokryte śniegiem, co chwile upadające, wstają i ponownie bez strachu kontynuują zabawę na nartach. Jest to też powód szybkiej nauki. My, w starszym wieku, stajemy na stromym zboczu i oczy podwajają swoja wielkość. Natychmiast rozważania. Co sie może stać. Upadniemy, złamiemy nogę albo gorzej. Co wtedy z praca, a czy będzie bolało i wielokrotnie rezygnujemy z jazdy bo po co ryzykować.

      Ostatnio strach kompletnie zmienił nasze życie. Media, rządy wszystkich krajów, nawkładało nam w umysły podstawy do tej cechy. Corona wirus nas zabije. Jedyne wyjście to zamknąć się w domu, nie wychodzić, nie podróżować, nie spotykać się z rodzina. Dzięki tym cudownym poradom, może jakoś przetrwamy.

Początkowo tylko ziarna strachu zostały zasiane ale po długim czasie można zbierać ich plony.

      Podstawa naszego człowieczeństwa jest kontakt z innymi, przekazywanie informacji i doświadczeń, wspólnej zabawy i korzystanie z przyjemności naszego życia. Kiedy to nam jest zabrane to zostajemy upośledzeni. 

Bez radości nie ma życia. Dzieci pozbawione zostały dostępu do szkół, czyli kontaktów z innymi dziećmi. Nie zastąpimy ich Internetem, Facebookiem. Prawdopodobnie początkowo były szczęśliwe, że nie muszą iść do szkoły, ale to tylko chwilowe nadzieje na zdobycie “wolności”. Trudno powiedzieć jakie to przyniesie psychologiczne szkody. Jak zmieni to ich życie.

     One nie mają jednak na to wpływu ale my mamy. A poddajemy się temu bez żadnej walki. Przecież to dla naszego dobra! Strach! Nikt nie patrzy na statystyki. Możliwe, prawdopodobne uratowanie wielu przed tą chorobą, niszczy życie tysięcy innych. Pracowali całe życie, żeby do czegoś dojść. Otworzyli własne interesy, restauracje, przedsiębiorstwa. Teraz mieli zbierać owoce tej ciężkiej pracy a okazało się że decyzje państwowe powodujące ich zamknięcie, zrujnowały ich. Nie mają nic. Bankructwo. Oglądamy na codzień dawne miejsca huczące życiem z napisami: zamknięte, na sprzedaż, bankructwo. Ale to się nie liczy! Ważne jest że nie umarli oni na corona wirusa. Ale on popełnił samobójstwo z tego powodu. To jego decyzja, ale my uratowaliśmy go od śmierci na ta chorobę.

      Nie zamierzam poddać się strachowi. Nie będzie on kierował moim życiem. Na szczęście wielu z moich znajomych podchodzi do tego w podobny sposób. Nadal spotykamy sie w dużych grupach i bawimy się jak za dawnych czasów, mimo wszystkich ograniczeń. Niestety, niewiele innych rzeczy pozostało do kontunuowania normalnego życia. Pozmykane hotele, restauracje, agencje turystyczne, uniemożliwiają nam z korzystania z podroży. Zostajemy zamknięci w swoich okolicach. 

     Już rok temu pisałem, że najgorsze oczekiwać nas będzie nie w chwili pandemii ale po jej zakończenie, kiedy wszyscy obudzą się z tego koszmarnego snu orientując się że są zrujnowany. Tak się dzieje. Hawaje podwyższają drastycznie podatki bo starty z braku turystyki są dewastujące. Nowy Jork rząda, nie błaga, o zwariowane sumy dofinansowania z powodu braku dochodów. Sami do tego doprowadzając. A rząd? Nie ma problemu, drukuje pieniądze i pokazuje jaki jest wspaniały, kochający nas wszystkich, rozdając w lewo i w prawo miliardy dolarów. Nawet krajom w Afryce. To wszystko nasze podatki i oszczędności.

     Media grzmią statystykami ile to milionów zmarło na Covid. Na pewno ale...?

Statystyki są dalej ukrywane, przekręcane. Jeśli to jest prawda, to dlaczego domy pogrzebowe twierdzą, że nie mają więcej pracy niż zwykle a nawet mniej niż w innych latach? Dlaczego statystyki porównujące ten rok i poprzednie nie pokazują dużego wzrostu śmiertelnych wypadkach? Przykład? W 2018 roku zmarło w Stanach 2,839,205 osób, w 2019 2,855,00 a w 2020 (tylko do września, bo nie ma jeszcze najnowszych) 2,033,736! Czyli procentowo mniej niż w poprzednich.  Dlaczego w poprzednim roku zniknęły śmiertelne przypadki na grypę, które co roku sięgały do liczb setek tysięcy?  Dlaczego supermarkety są otwarte a miejsca do których przychodzi kilku klientów pozamykane? 

    Mówi sie: strach ma wielkie oczy ale w obecnej chwili nie zmieni to mojego życia. Przynajmniej w w wypadkach o których sam mogę decydować.