Wednesday, November 19, 2014
Najnowsze prawa w Nowym Jorku
Już kilka tygodni po wyborach i tak jak się spodziewałem nic się nie dzieje.
Prawdopodobnie w Polsce jest podobnie. Tak naprawdę my jako obywatele się nie liczymy. Wszyscy politycy dbają tylko o siebie. Przed wyborami śpiewają pieśni o ich działaniach w przyszłości i melodia jest napisana pod nasz gust. Później robią to co im się podoba. Wszystkie partie polityczne są do siebie podobne. My po prostu wybieramy mniejsze zło. Teraz będą się działy cyrki w rządzie. Prezydent wprowadzi nowe prawo, kongres zablokuje. Na drugi dzień kongres przegłosuje ustawę a prezydent postawi veto. I nikt nie zapyta się nas co o tym sądzimy. Najlepiej więc wyłączać dziennik telewizyjny a włączyć „Czterech Pancernych i Psa”. Bo chociaż to też była propaganda, to dobrze zrobiona i mamy do tego sentyment z dzieciństwa.
Zresztą coraz więcej głupich praw zostaje ustanowionych. I jakby dobrze się im przyjrzeć i poszukać prawdy to znaleźlibyśmy prawdzie powody ich ustalenia. Bo ten który nam podają nie zawsze jest prawdziwy.
W Europie już od dawna były ostrzegawcze napisy na papierosach o ich szkodliwości. Później pojawiły się zdjęcia dziur w płucach i innych strasznych obrazkow związanych z paleniem. W tym wypadku nie mam z tym problemu, bo chociaż sam palę, wiem że to jest szkodliwe. W Nowym Jorku idą dużo dalej. Od dawna na każdym produkcie żywnościowym podawane są wszystkie informacje na ich temat. Czyli ilość kalorii, soli, cukru, etc. To miało sens. Zawsze warto sprawdzić co się je. Wchodząc do restauracji, wybrać można sobie jedzenie o niskich kaloriach jak ktoś jest na diecie, albo nie dbając o to zjeść podwójnego Big maca. Teraz na każdej puszce z sodą coli i innych produktów, będą drukowane ostrzeżenia, podobne jak są na papierosach. To już uważam za niepotrzebna głupotę i marnowanie czasu polityków na idiotyczne sprawy, zamiast zajęcia się czymś poważniejszym. Bo jak ktoś widział na puszcze ilość kalorii i go to nie przestraszyło to naprawdę napis że cukier szkodzi coś zmieni? Chyba że zaczną załączać zdjęcia. I tak będzie można zobaczyć 200 kilowego mężczyznę w majteczkach kąpielowych z napisem „Czy tak wyglądasz? Jeśli tak, to jesteś obrzydliwy a jeśli nie to pijąc tą kolę tak będziesz wyglądał!” I prawdopodobnie jak będę miał ochotę to dalej ta sodę wypiję, tylko będę miał dodatkowy ubaw przy czytaniu tych bzdur. A cena koli podskoczy o następne kilka groszy, bo firmy będzie to drukowanie kosztowało dodatkowe pieniądze.
Jak już kiedyś wspominałem, nowy burmistrz Nowego Jorku wprowadził zakaz zatrzymywania podejrzanych osób i ich sprawdzenia czy nie posiadają broni lub np. narkotyków. My jesteśmy oburzeni, bo prawo to było jednym z powodów, że jedno z największych miast na świecie, było jednym z najbezpieczniejszych. Kilka tygodni temu nasz władca wprowadził nowe prawo, które ponownie pozwala na zatrzymanie podejrzanych osób. Czyli wszystko jest w porządku? Nie bardzo. Zatrzymanie takiej osoby będzie się wiązało z kilku dodatkowymi wymaganiami.
Dawniej policjanci podchodzili do podejrzanego, prosili o dokumenty, delikatnie obmacali kieszenie i torby czy nie ma tam czegoś nielegalnego i po chwili człowiek ten był wolny. Teraz musza go ładnie poinformować że będzie przeszukany. Muszą mieć kamerę filmową i nakręcać całość. Podejrzany musi być też poinformowany, że w każdej chwili może odmówić tego przeszukiwania. To jest kompletny idiotyzm. Wyobraźmy sobie, że idzie taki z pistoletem w kieszeni. Policjant widzi coś nie tak. Zanim znajdzie drugiego z kamerą, po wyczytaniu mu jego praw już może być zastrzelony lub tamten musi być puszczony bo nie zgadza się na rewizję i spokojnie oddala się, żeby obrabować bank? Ci wszyscy wymyślający te prawa musieli kończyć dużo lepsze szkoły niż ja. Dwóch rzeczy nie mogę rozpracować i zrozumieć: teorii Einsteina i tych wszystkich demokratycznych praw.
Wednesday, November 12, 2014
Zdrowie
Ostatnio zaniedbuję mój blog. Z dwóch powodów. Po pierwsze po pracy siedzę przy komputerze i pracuję nad filmem z Halloween. Po drugie nic ciekawego się nie dzieje a nie będę pisał o kłopotach z żoną. Ale jak już wspominam:
- Kiedy wybieraliśmy się na plażę, żona powiedziała:
- Kochanie, chciałabym założyć na plażę coś takiego, żeby nikt nie mógł oderwać ode mnie wzroku.
- Łyżwy se załóż – odpowiedziałem
- I znów była awantura
Po dzisiejszej pobudce, znalazłem się w łazience i po spojrzeniu w lustro poszedłem na wage. Trochę mi przybyło. Przyszła mi taka myśl, że wszyscy żyjemy w swoim odrębnym świecie, którego granice sami sobie wyznaczamy. I tak właśnie stając przed lustrem, widzimy siebie takiego jakiego chcemy zobaczyć. Zawsze znajdzie się wytłumaczenie.
Ile razy widząc, że wałki tłuszczu zwisają mi z boków, nasz mózg tłumaczy nam szybko, że nie jest jeszcze tak źle. Przypatruję się uważnie lustrzanemu odbiciu i dochodzę do wniosku, że jak dojdzie mi następny wałek to będę musiał iść na ścisłą dietę, ale na razie nie wygląda to tak źle. I granica ta często się przesuwa. Wiadomo, że mózg jest naszym dobrym przyjacielem i oszukujemy się razem, wierząc w tą bzdurę. Zresztą dzieje się tak w wielu innych przypadkach i dobrze, bo inaczej na naszej planecie żyło by miliony nieszczęśliwych ludzi. Nie każdy z nas jest przystojny, ładny. A jednak wszyscy dochodzimy do tego samego wniosku, że może inni są tacy ale ja!? Świetnie wyglądający przystojniak. Nieraz widzi się na ulicy takiego wykręconego w każdą stronę, z twarzą Frankensteina a on idzie i zachowuje się jakby był tym który modeluje do Playboya. Mało tego. Obok niego idzie dziewczyna, która wygląda jak z Playboya. I wtedy zazdrość daje znak. Czemu z tym brzydalem a nie ze mną. Tłumaczymy sobie oczywiście, że facet musi mieć kasę i niedopuszczamy myśli, że ma on może dużo lepszy charakter niż my.
Jedynym wyjściem obudzenia się z tego snu, jest kogoś reakcja lub czegoś ze świata zewnątrz naszego. Czyli komentarz koleżanki: hej, troszeczkę Ci ciała przybyło!? Lub proste wejście na wagę, której zresztą unikamy na codzień. Zawsze znajdę drogę, żeby obok niej nie przechodzić, albo spieszę się na coś i nie mam czasu na nią wejść.
Zresztą ten nasz światek odnosi się do wielu innych dziedzin. Tak zauważamy każdą głupotę, którą robi nasz kolega, sąsiad. Natychmiast się oburzamy, nie chcemy się więcej z nim widzieć. A w innym czasie robimy to samo w ich kierunku i oczywiście mamy wytłumaczenie, czemu to zrobiliśmy. Przecież my mamy powód! A ten skurczybyk zrobił to bez powodu. Tu właśnie można pokazać jak genialny jest nasz mózg, który nam wszystko może w logiczny sposób wytłumaczyć.
Z wiekiem, nasz świat się zmienia. To co było normalne w młodości, nieraz jest nie do przyjęcia w wieku dorosłym. W okresie średniej szkoły w naszych oczach kobieta 40-letnia, była stara, pomarszczona, napewno nie w naszym typie. Teraz 40-latka wygląda jak gwiazda filmowa. Kiedyś nie udając się na imprezę, którą zorganizowano na na drugi dzień po innej zabawie, byłoby grzechem. Teraz nie chce nam się iść nawet na tą pierwszą. Oczywiście tłumaczymy to sobie wiekiem i znajdujemy każdą lepszą wymówkę żeby się od tego wykręcić. Ale to wszystko tylko jest kontynuującym wymysłem naszego umysłu, który dba żeby rozleniwione, podstarzałe ciało miało dużo dobrego wypoczynku. Bo jak się zaprzemy i wybierzemy się jednak na ta imprezę, to jesteśmy z tej decyzji bardzo zadowoleni, chociaż trochę zmęczeni. Wiadomo wiek.
A lata które przeżyliśmy dają o sobie znać.
Pamiętacie, jak myło się stopy? Bardzo prosto. Podchodziło się do umywalki, podnosiło się jedną nogę. Zaznaczam, że bez problemu można było ustać na jednej, nawet długą chwilę. I bez problemu stopa znajdowała się wewnątrz miski. Mało tego. Trzymając tam nogę, można było się obrócić i zdjąć ręcznik z drugiej strony łazienki do jej wytarcia. Teraz już w momencie jej podnoszenia, ciało zaczyna wykonywać ruchy jak na huśtawce. Dociągniemy dwoma rękoma tą stopę na wysokość bliską brzegowi umywalki i tutaj gira dalej nie chce się wygiąć. A jak przypadkiem wepchniemy ja silą do tej muszli to przy jej wyciąganiu wołamy o pomoc żonę, żeby przyniosła stołeczek.
Mycie pleców to następne wyzwanie. Może mnie już pamięć zawodzi, ale pamiętam jak mogłem wygiąć jedną rękę nad ramieniem a drugą od dołu i palce spotykały się na plecach. W ten sposób mogłem umyć każdy kawałek mojej niewidocznej części ciała, czyli pleców. Teraz samo podniesienie ręki do tej pozycji sprawia lekki ból. W ten sposób dostajemy się tylko do jednej czwartej części naszego tyłu. Reszta jest nieosiągalna jak ciemna strona księżyca. Tutaj na szczęście przychodzi nam na pomoc długa szczota, z którą można dotrzeć do tych niedostępnych miejsc.
Nowe technologie przychodzą nam z pomocą. Szczególnie jeśli chodzi o zmarszczki, których pojawia się coraz więcej. Nowe które się pojawiają nie mogą już znaleźć wolnego miejsca, więc tworzą przeróżne wzory i wykresy na naszej twarzy. Niestety większość tych kosmetyków to krem nivea wymieszany z ogórkiem czy coś podobnego i jest to naciąganie naiwnych na grube pieniądze. Chcemy w to wierzyć i wydajemy szmal na te kremy. Kiedyś spytałem się żony, czy to naprawdę pomaga. Oczywiście w to wierzy. Spytałem więc, czemu jej palce, którymi nakłada te kremy nie wyglądają jak pupka niemowlaka. Bo rozumie że na twarzy jest wiele miejsc do smarowania, ale zawsze używa tych samych palców, więc przynajmniej one powinny być gładziutkie. No i domyślacie się że znów była awantura. Myślę, że jakby dodać te wszystkie dolary wydane na te kremy, można by było zapłacić za dobrą operację plastyczną i naprawdę pozbyć się zmarszczek.
Niektóre rzeczy w naszym organizmie są złośliwe i działają odwrotnie do części ciała które nam przestają działać. Tak na przykład włosy. Bo czemu do cholery, wypadają nam z tych miejsc w których nie chcemy ich tracić o pojawiają się w we wszystkich innych. Zarasta nam każda dziurka i miejsca w których nigdy byśmy się ich nie spodziewali. Po woli wielu mężczyzn wygląda jak łysa małpa.
Po pracy na budowach przy chałasie ciężkic maszyn, straciłem część słuchu. Tu muszę powiedzieć nie narzekam. Bo okazuje się to bardzo pomocne. Kiedy oglądam telewizję i słyszę milutki głos żony, która potrzebuje mnie na przykład do zmycia naczyń, udaje że nie słyszę. Wtedy zdążę jeszcze obejrzeć koniec meczu. Kończy się to w chwili kiedy ścierka od wycierania naczyń ląduje na mojej głowie. Łatwo jest jednak wytłumaczyć, że nie słyszałem.
Jedyną częścią mojego organizmu która ciągle pracuje idealnie jest żołądek i związany z tym apetyt. I to sprowadza nas do początku tej historii i moje problemy z utrzymaniem wagi.
Ale może Wy nie macie takich problemów. Proszę podnieć rękę.
Jeszcze jedno. U nas dalej mała panika z ebola. Ja z tej okazji mam trzy tygodnie wolności.
Zawiozłem żonę do szpitala, żeby obejrzeli jej skręconą kostkę. Coś tam marudziła, ale z łatwością przekonałem lekarza, że kaszle odkąd wróciła z Afryki. Ha, ha.
Nie ma żadnej awantury.
Thursday, November 6, 2014
Bronx
Moja nowa budowa, którą teraz rozpocząłem znajduje się w jednej z najgorszych dzielnic
Nowego Jorku, czyli South Bronx (południowy Bronx). Napiszę więc kilka słów o
tej innej dzielnicy.
South Bronx oryginalnie nazywany był Dworem Morrisania. Były to tereny
kontrolowane przez arystokratyczną rodzinę Morris. Początkowo zamieszkiwali tu
imigranci z Niemiec i Irlandii. Później
(w latach 40-tych) prawie 60% jej ludności to Żydzi. Bardzo szybko
sytuacja się zmieniła. Często żydowskie dzielnice wypełniają się biedotą. Nie dbają
oni o budynki i wynajmują je każdemu. W 1950 już dwie trzecie tej dzielnicy
zamieszkiwane było przez czarnych i Portorykańczyków. Zaczęła się ucieczka
białych z tych terenów a sytuacja ekonomiczna w kraju także pomogła w
opuszczaniu tych terenów każdego zainteresowanego w utrzymaniu porządku i
dobrobytu. Ostatnim gwoździem do trumny była decyzja wybudowania autostrady
Cross Bronx Expresway, która skończona została w 1963 roku. Przechodziła przez
serce tej dzielnicy i zmusiła wielu do opuszczania
domów a także zamknięcia zakładów pracy. Doprowadziło to do całkowitego
rozpadu tej dzielnicy. W latach 70-tych i 80-tych South Bronx zasłynęła jako
dzielnica przestępstw, bezprawia. W tym czasie powstawały filmy o tej sytuacji,
które powiększyły jej sławę.
Było to Bronx Warriors, Fort Apache, The
Bronx, Willie Dynamite, Wolfen, Beat Street i inne.
Wiele budynków wielopiętrowych przeszło na własność miasta i stały się
one mieszkaniami ludzi bezrobotnych, na zapomogach. I tutaj zaczęła się całkowita
dewastacja dzielnicy. Pierwsze moje lata pracy jako inżynier budowalny, spędziłem
właśnie na tych terenach. W latach osiemdziesiątych, cztery budowy zajęły mi
trzy lata. Pamiętam dobrze te budynki. Zamieszkiwane w większości przez
czarnych i ludzi hiszpańskiego pochodzenia, niszczone zostawały w bardzo
szybkim czasie. Kiedy były już w tragicznym stanie, mieszkańcy palili te
mieszkania i miasto musiało przenieść ich do innych, lepszych. Oczywiście
historia się powtarzała. W niedługim czasie dzielnica ta wyglądała jak w
filmach futurystycznych.
Południowy
Bronx dalej jest najbrzydszą i najniebezpieczniejszą dzielnicą Nowego Jorku.
Nikomu nie radzę tam zamieszkać, nawet na krótki czas. Wiadomo, że można
znaleźć tam tanie mieszkanie ale można przy tym stracić dużo więcej niż
pieniądze.
Jest to też dzielnica gdzie przebywają najtańsze prostytutki. Za seks
się płaci a zarazki chorób dostaje się za darmo. Narkotyki oczywiście także
łatwiej tutaj dostać.
Policja ma pełne ręce roboty.
Najciekawsza przygodę jaką przeżyłem na Bronxie to historia z kamerą. Na
budowie zjawił się Portorykanin, który miał do sprzedania nowa kamerę. Byłem
zainteresowany ale ten chciał za dużo pieniędzy. Po negocjacjach, opuścił do
100 dolarów. Nie miałem nic przy sobie, poszedłem wiec do mojego szefa Wiliama
Fellini i poprosiłem go o pożyczkę. Nie dałem tamtemu pieniędzy tylko chciałem
najpierw obejrzeć kamerę, która była w oryginalnym opakowaniu. Ten odpowiedział
że nie ma problemu, ale wejdźmy za budynek, bo nie chce żeby policja go zauważyła.
Kiedy szliśmy w tym kierunku, ten szybko wyrwał mi pieniądze które trzymałem w ręku
i zaczął uciekać. W tym czasie 100 dolarów to była dla mnie duża suma. Rzuciłem
się więc natychmiast za nim w pościg z pudełkiem z kamerą, domyślając się już, że
tam jest może cegła.
Facet dobiegł do samochodu i natychmiast zatrząsnął
drzwi i włączył silnik. Jeszcze przed startem rzuciłem się na maskę samochodu i
radiem próbowałem wybić szybę. Ten jednak ruszył. Leżałem rozciągnięty na masce
i trzymałem się rękoma ramy samochodu wokół przedniej szyby. Tak jak widzicie
na filmach sensacyjnych. Kiedy jednak zakręcił gwałtownie w bok, nie mogłem się
utrzymać i spadłem na ulicę. Kilka razy się przekoziołkowałem ale nie poddałem
się tak szybko. Zatrzymałem nadjeżdżający samochód. Prowadził go starszy
facet a z tylu siedziała żona z synem. Wskoczyłem
na siedzenie pasażera i kazałem mu jechać za tamtym autem. Chyba myślał że
jestem policjantem, bo nie zaprotestował i pojechał. Zatrzymał się jednak na
czerwonym świetle. Kiedy wołałem żeby przejeżdżał, nie chciał. Wysiadłem,
podszedłem do jego drzwi, kazałem mu się przesunąć i mowie, że ja poprowadzę.
Teraz już w pełnej szybkości goniłem za tamtym samochodem. Wpadliśmy w ślepą uliczkę.
Facet nie miał wyjścia. Zablokowałem samochodem drugi koniec. Młody i głupi, bo
przecież byłem na Bronksie a facet mógł mieć pistolet, rzuciłem się na jago
auto i wybiłem boczna szybę. Ten był tak przestraszony, że natychmiast zwrócił mi
moje pieniądze.
Już
lekko spokojniejszy wróciłem z tą rodziną na moja budowę. Podziękowałem
kierowcy i dałem mu 20 dolców. Tam już czekał mój szef, bo widział jak to
wszystko się zaczęło. Pyta się co się stało, więc mówię, że mam moje pieniądze
z powrotem. Złapał się za głowę i powiedział, że to tylko Polak mógł być taki głupi
żeby zrobić coś takiego w tej dzielnicy.
Głupi nie głupi ale pieniądze odzyskałem.
Kiedy idzie o interesujące miejsca, to mogę powiedzieć, że ich prawie
nie ma. Jedynym znanym obiektem jest stadion Yankee, który położony jest przy mojej budowie. Jest
to nowy stadion,
a kilka lat temu rozebrano ten najsławniejszy obiekt w
historii besjbola amerykańskiego.
W
przeciwieństwie do całego Nowego Jorku, trudno znaleźć tu miejsce w którym
można zjeść coś dobrego. Pamiętam jak w latach osiemdziesiątych nie było żadnej
porządnej restauracji. Chodziliśmy na kawę i śniadanie do miejsc do których
teraz nie wprowadzilibyście mnie siłą. Często po kantorze chodziły kakrocie.
Ale i do tego człowiek się przyzwyczaja.
Kilka interesujących faktów.
W tej dzielnicy wychowało się kilku wybitnych ludzi. Al Pacino, Jennifer Lopez, Colin Power.
Obok mojego biura, na tej samej ulicy 1520 Sedgwick Ave, znajduje się budynek wielomieszkaniowy uznany za miejsce gdzie narodził się nowy kierunek w muzyce Hip Hop.
Jest to też dzielnica gdzie zaczęło się graffiti.

W tej dzielnicy wychowało się kilku wybitnych ludzi. Al Pacino, Jennifer Lopez, Colin Power.
Obok mojego biura, na tej samej ulicy 1520 Sedgwick Ave, znajduje się budynek wielomieszkaniowy uznany za miejsce gdzie narodził się nowy kierunek w muzyce Hip Hop.
Jest to też dzielnica gdzie zaczęło się graffiti.

Wednesday, November 5, 2014
Wybory
Już po wyborach. Tak jak wszyscy przewidywali, Amerykanie obudzili się wreszcie z głębokiego snu i już teraz wiadomo, że nasz wszechmocny stracił swoją niekontrolowaną władzę. Oznacza to, że demokraci stracili większość w Senacie i Kongresie. Jakie to ma znaczenie dla kraju. Trudno jeszcze powiedzieć, ale wiadomo że:
- Obama nadal jest prezydentem, ale nie będzie już w stanie robić co mu się podoba. Prawdopodobnie oznacza to dwa lata bez dużych zmian. Obama będzie próbował coś zrobić i zatrzymywany zostanie przez rząd i oczywiście odwrotnie. Cokolwiek uchwali rząd, spotka się z vetem Obamy. Przez 6 lat prezydent nawet nie próbował negocjować swoich planów ze swoimi przeciwnikami. Jego postawa była jednoznaczna. To co ja chce zrobić jest najlepsze i nie mam zamiaru ustępować nawet na drobny krok. Nie spodziewamy się, że coś się zmieni.
- Obama ma dalej tylne drzwi. Są metody, że może wydać dekrety bez zgody rządu. Nie znam tak dokładnie prawa, ale myślę, że nawet jak coś takiego zrobi, będzie możliwość wycofania tych ustaw. Na przykład jako naczelny dowódca, może wysłać wojska do dowolnego kraju i miejsca. Nie ma jednak prawa rozpoczęcia wojny.
- Cała ta przepychanka zakończy się prawdopodobnie po dwóch latach na oskarżaniu się nawzajem. Demokraci (chociaż teraz sromotnie przegrali ) będą tłumaczyć się, że wszystko było na najlepszej drodze. Wprowadzili dużo zmian ale potrzebowali jeszcze dwóch lat, żeby widać było efekty. Niestety republikanie zablokowali wszystkie wprowadzane reformy i to z ich winy mamy problemy. Republikanie oczywiście będą mówili o sześciu latach tragicznej dla stanów polityki Obamy i demokratów. Jedno dla mnie jest pewne. Ta wygrana partii republikańskiej nie jest ich zasługą. Są rozbici, nie maja konkretnego przywódcy, nie mają jaj i boją się zaproponować konkretne reformy. To nie jest partia która może nas wyprowadzić z tego obecnego chaosu. Wygrali dlatego, że ich przeciwnicy są beznadziejni. Demokraci doprowadzili to osłabienia pozycji Ameryki na świecie. Mało kto się z nami liczy. Kraj który był jedynym latającym w kosmos, teraz prosi ruskich o taksówkę do ich stacji orbitalnej. Rozbrajają naszą armię i ustalili prawa, że żołnierze w czasie zagrożenia nie mogą strzelać do przeciwników jeżeli nie jest to ostatecznym wyjściem. Czyli np. jak są wokół cywile to zabronione jest używanie broni a jak wszystkim wiadomo, terroryści obstawiają się cywilami. Wyobraźmy sobie, że tak walczylibyśmy w drugiej wojnie światowej? Myślę że teraz wszyscy by mówili po niemiecku! Ekonomicznie jesteśmy coraz słabsi. Mamy więcej zasobów ropy i gazu niż wszystkie inne kraje ale nie wydobywamy, bo martwimy się o nasza planetę. Pięknie, ale nikt inny tego nie robi i my zostajemy w tyle. Rozdajemy coraz więcej kartek na jedzenie. W tym momencie 42 miliony amerykanów jest na takiej pomocy.
To cała polska na utrzymaniu rządu. Przy czym nie ustalane są prawa, żeby ich z tego wyciągnąć, więc nikomu się nie śpieszy. Chińczycy mają więcej dolarów niż my i zamiast myśleć o wyjściu z tej sytuacji i produkowania rzeczy w naszym kraju, coraz bardziej uzależniamy się od produktów chińskich.
- Można by było wymienić dużo więcej problemów ale nic to nie zmieni. Po tych wyborach zobaczymy czy cos się poprawi. Ja jednak jestem w tym wypadku pesymistą. Nie mam zaufania do żadnej z tych partii. Mimo wszystko dzięki Bogu, że demokraci przegrali i jest nadzieja, że może, może coś się zmieni.
A teraz coś na wesoło.
Conseilavise from szumanski
Monday, November 3, 2014
Halloween party i spotkanie z Polsatem
Jestem
w stanie lekkiego letargu i próbuję przetrwać dzisiejszy dzień w pracy. Nie
idzie mi najlepiej, bo już w pierwszych godzinach skręciłem sobie nogę w kostce
i trochę kuśtykam. A to wszystko po sobotniej imprezie i wczorajszym zabieganym
dniu. Widocznie w naszym wieku potrzebujemy kilka dni odpoczynku po każdej
poważniejszej imprezie.
Sobota zaczęła się całkiem przyzwoicie i wyglądało, że nie będzie żadnych
problemów z naszą imprezą. Od 17-tej godziny, zacząłem zwozić jedzenie, bo
zamówione było w kilku różnych miejscach. Większość wyglądała dobrze, ale sklep
z którego zamówiliśmy przystawki i sałatki nie dostarczył tego co zamówiliśmy.
Policzyli dużo pieniędzy za coś co okazało się mrożonkami i do tego nawet nie rozmrożonych.
Wieśka się strasznie zdenerwowała, bo nie była przygotowana na pieczenie w
ostatniej chwili. Miałem z nimi awanturę przez telefon. Przepraszali ale co z
tego jak zostaliśmy z kłopotem.
Impreza zaczęła się na czas, ale załoga telewizyjna z Polsat troszkę się
spóźniła. Nie byłoby to wielkim problemem, gdybym nie musiał pić. Ale jak tu
nie pić na własnej imprezie w towarzystwie 50-ciu alkoholików? Co chwila ktoś nalewał
szaty tequili, piwo i inne mieszanki. I tak zachowywał się mój język jak weszli
redaktorzy Polsatu. Musiałem wypić dwie bardzo mocne kawy i dalej nie mam
pojęcia jak to wyszło. Miejcie zrozumienie dla kolegi, brata, etc. , bo może to
wyglądać nie ciekawie.
Po
spotkaniu i rozmowach, pożegnaliśmy się i wtedy już mogłem iść na całego. W
następnej godzinie zespól mi się sprzęt i nie mogłem puścić filmu z poprzedniej
imprezy, bo taka jest tradycja. Na szczęście zaciął mi się tak, że dalej grał muzykę
ułożoną na imprezę. Nie mogłem nic zmienić ani wyłączyć. Zostawiłem więc to i
liczyłem że wszystkim muzyka odpowiada, bo zmienić jej nie mogłem. Wytrzymaliśmy
do trzeciej rano.
Większość wyszła w tym czasie. Ja natychmiast
położyłem się spać, żeby wypocząć przed niedzielnym spotkaniem z Polsatem
Kiedy wstałem o 10 rano, Wieśka jeszcze sprzątała i okazało się że nic
nie spała. Poszła do lóżka dopiero po południu.
Spotkaliśmy
się przy Fredom Tower o 15-tej. Przez cały tydzień omawialiśmy plany tego
zwiedzania Nowego Jorku, ale nic z tego nie wyszło. Chcieli iść w inne miejsca.
Przeszliśmy przez Battery Park, gdzie można zobaczyć Statuę Wolności i rzeźbę, którą
uratowałem z WTC. Później spacer na moście Brooklyńskim. Następnie przystanek w
kościele, który przerobiony był na jedną z najsławniejszych dyskotek Nowego
Jorku – Limelight a obecnie jest sklepem. Zaraz obok wpadliśmy do restauracji
na amerykańskiego cheesbergera i zakończyliśmy nasze spotkanie na Time Square.
Co
z tego będzie pokazane nie wiem a transmisja ma być gdzieś w połowie grudnia.
Jak dowiem się o dokładnej dacie, to przekażę.
Dobiłem do domu na 21-szą. A dzisiaj odczuwam
tego skutki.
Załączę tylko kilka zdjęć z imprezy a reszta
będzie jak zrobię filmik.
Nasza rodzinka
Marian i Grazyna
Siostry Basia i Dorota z Johnem
Występ Małgosi - jako Rhianna
I jeszcze dwa zdjęcia. Zaczęła sie jesień. Stany Zjednoczone znane są z dużej ilości drzew klonowych, które mają przepiękne kolory jesienne. Przeważnie są w kolorach pomarańczowych, żółtych i czerwonych.
Zawsze można spotkać jakieś o szczególnym odcieniu. I tak obok u mojego sąsiada jest drzewo które co roku ma piękny kolor czerwieni. Szczególnie pięknie wygląda przy słonecznej pogodzie ale nigdy nie mam okazji zrobienia zdjęcia. Dzisiaj wyszedłem specjalnie żeby je zrobić, niestety już bez słońca i nie ma takiego efektu. Ale dalej widać piękny kolor liści.
Thursday, October 30, 2014
Demokratyczne wybory
Już tylko kilka dni zostało do wyborów w Stanach
Zjednoczonych. W większości będziemy głosować na senatorów i kongresmenów a na
prezydenta dopiero za dwa lata. Przypominają
mi się lata w których głosowaliśmy na naszych przywódców w Polsce. Przygotowane
były karteczki z nazwiskami. Ten pierwszy na liście automatycznie miał zostać zwycięzcą,
chyba żeby go większość skreśliła. Oczywiście skreślanie było niemile widziane.
Komisja wyborcza, czyli kilku panów siedziało przy stolikach i pilnie obserwowało
wyborców. Wejście za kurtynę budki wyborczej oznaczało zaznaczenie nazwiska
wyborcy i późniejsze kłopoty w jego życiu.
Świat zmienił się od tamtych czasów i choć
istnieje wiele krajów (Korea, Chiny, kraje arabskie) w których metody wyborów
podobne są do tych komunistycznych, w krajach rozwiniętych jest już pełna
demokracja. Ale czy tak naprawdę? Prawda jest dużo smutniejsza. W większym lub
mniejszym stopniu przekręty, oszustwa przy wyborach istnieją w każdym kraju.
Niestety także w Stanach. Są one jednak bardzo wymyślne, że dają nam złudzeni, że
wszystko odbyło się według przepisów. Kilka przykładów jak to jest robione.
W Stanie Virginia i Maryland odkryto
44000 osób, które zarejestrowane są w obydwu stanach. Większość, bo 85% to
demokraci. Czyli jeśli legalnie głosowali by w Virginia, to stan Maryland
otrzymuje dodatkowe 44000 głosów, które nie istnieją. Zaznaczam tu, że często
wybory kończą się zwycięstwem jednej osoby liczbą tylko kilkunastu lub
kilkudziesięciu głosów przewagi. Taka liczba może zmienić całkowicie układ
polityczny tych okręgów. Dzieje się to oczywiście w wielu innych stanach.
W tym samym regionie odkryto 31000 głosów
oddanych przez ludzi którzy już nie żyją. Zaczęło się od tego, że
jeden z głosujących okazał się w wieku 169 lat. Zaczęto szukać głębiej i
znaleziono setki innych w podobnej sytuacji.
Bardzo prosta metoda. Demokraci bronią się rękoma i nogami przed ustaleniem prawa, że do wyborów można przystąpić tylko z ważnym dokumentem jak prawo jazdy, paszport. Tak żeby komisja mogła zobaczyć zdjęcie i potwierdzić że głosująca osoba jest tą która wpisana jest na listę wyborców. W tej chwili każdy może podejść i powiedzieć że nazywa się Szumanski i głosować. Trzeba znać nazwisko tego kto zmarł, później znaleźć np. nielegalnego imigranta, podać mu dane i ten idzie głosować bez żadnego zagrożenia, podając się za truposza.
Bardzo prosta metoda. Demokraci bronią się rękoma i nogami przed ustaleniem prawa, że do wyborów można przystąpić tylko z ważnym dokumentem jak prawo jazdy, paszport. Tak żeby komisja mogła zobaczyć zdjęcie i potwierdzić że głosująca osoba jest tą która wpisana jest na listę wyborców. W tej chwili każdy może podejść i powiedzieć że nazywa się Szumanski i głosować. Trzeba znać nazwisko tego kto zmarł, później znaleźć np. nielegalnego imigranta, podać mu dane i ten idzie głosować bez żadnego zagrożenia, podając się za truposza.
Maszyny do głosowania są różne w
poszczególnych stanach. Większość jednak to elektroniczne, gdzie na tablicy z
nazwiskami naciska się przycisk przy wybranym kandydacie i na koniec główny
przycisk po którym maszyna dodaje całość
i podlicza głosy. Każdego roku odkrywane są różne przekręty z tymi maszynami.
Ostatnio w stanie Illinois odkryto, że oddając głos na republikańskiego
kandydata w chwili naciśnięcia ostatniego przycisku, głos w cudowny sposób
zmienia się na demokratę.
Sprawy te zgłaszane są do naszego rządu,
ale ten ignoruje wszystkie historie. W
wypowiedziach, tak jak ostatnio przez prokuratora generalnego Erica Holdera,
zgadzają się że takie rzeczy się zdarzają, ale są tak drobne, że się nie liczą
i nie warto zawracać sobie głowy.
Gazety, które są w większości pod kontrolą tej samej partii, nie
fatygują się o pisaniu na ten temat i wszystko wygląda pięknie i
demokratycznie. Nawet gdyby nie było to w wielkiej skali a jest, to gdzie kończy
się a gdzie zaczyna demokracja? Czy zamykanie oczu na zmianę mojego głosu,
nawet gdyby to był on pojedynczy, nie powinien być surowo karany? Ludzie którzy
nie zapłacą podatków i są złapani idą do więzienia na wiele lat i płacą duże
kary a ten problem jest nie ważny?
Wiem z doświadczenia,
że gdyby odkryto, że partia republikańska robi takie przekręty, stało by się to
aferą o której każda gazeta pisała by do momentu aresztowania wszystkich
zamieszanych i odwrócenia pomyłkowych głosów. I słusznie. Ale w tym wypadku, wszyscy którzy
o tym wspominają są niezrównoważeni, awanturnicy którzy próbują wprowadzać chaos
w pięknym demokratycznym kraju bo oczywiście atakują partię demokratyczną.
Nieraz się zastanawiam, czy warto iść głosować
W stanach takich jak New York, New Jersey, California, tych co zalewane są
falami nielegalnych imigrantów, tych co wypełnione są po brzegi ludźmi na
utrzymaniu rządu (wiadomo że będą głosować na tych co rozdają pieniądze i
dostają więcej nie pracując niż pracując za małą stawkę), nie ma szans na inny
wynik tylko zwycięstwo demokratów. Poczucie obowiązku jednak istnieje i co roku
naciskam na te klawisze, teraz nawet nie jestem pewien czy nie są zmieniane na
glos przeciwników. Na drogi dzień nawet nie sprawdzam kto wygrał, bo sprawa
jest przesądzona.
Więc czym różnią się
nasze czasy od tych komunistycznych? Metodami oszukiwania wyborców.
Wednesday, October 29, 2014
Ostatnie przygotowania do imprezy.
Nie wiem gdzie ten czas upływa, ale chyba ktoś tam na górze bawi się z nami i co roku skraca nam godziny i dni. Co roku w tym okresie zaczynałem projektować kartkę świąteczną na Boże Narodzenie i inne podobne rzeczy a teraz jestem do tyłu z każdą z tych spraw i nie wiem kiedy to zrobię. Wszystko będzie na ostatnią chwilę. Może po prostu staję się coraz powolniejszy.
W tej chwili jesteśmy gotowi z dekoracjami domu. Zdjęcia poniżej.
Jedzenie zamówione. W tej chwili doszło kilka osób, wygląda na to że będzie ich 50. Stroje przygotowane, tylko się przebrać. I zostały tylko drobne zakupy jak ciasta, pieczywo i inne drobniejsze rzeczy. Oczywiście sobota czasowo będzie bardzo zajęta, bo trzeba przygotować cały sprzęt na gorące jedzenie, kawę. Ja muszę oczyścić zewnątrz domu z liści. I zresztą wiecie jak to jest przed imprezę, ile rzeczy się znajduje do zrobienia.
Przy okazji będę rzucał kamieniami w cholernego dzięcioła, który nie ma zamiaru się wyprowadzić. Czy ktoś wie jak długo ten skurczybyk może żyć? To już któraś z kolei postać w moim życiu,która nie chce zejść z tego świata!
Labels:
dekoracje,
Halloween party,
zabawa halloweenowa
Wednesday, October 22, 2014
Bezdomni
Zaczynam od wiadomości. Jeżeli wszystko się ułoży tak jak trzeba, to będziecie mogli mnie obejrzeć w polskim programie „Polacy Na świecie„. Mówię, że nic nie wiadomo, bo to oczywiście nie ode mnie to zależy, a wszystko może się zdarzyć. Ale na razie umówieni jesteśmy z telewizją Polsat na 1 i 2 Listopada.
Jest to program transmitowany na programie Polsat Play. Transmitowany jest chyba w soboty wieczorem. Nie jestem pewien, ale oczywicie jak będę znał dokładny dzień i czas to podam. Program ten jest oparty na hiszpańskim orginale i jest wydawany w formie reportażu. Spotykają się oni z trzema osobami w znanych miastach na całym świecie i opowiadają oni o swoim życiu imigranta a jednocześnie zwiedzają razem wybrane miasta. Nie trzeba wspominać, że to ma być opowieść o Nowym Jorku. Nie mam pojęcia kto jeszcze będzie brał w tym udział.
Oglądałem kilka odcinków i nawet fajnie to wygląda. W pierwszy dzień spotkać się mamy u mnie w domu i wypada to dokładnie (przez przypadek) w naszą zabawę Halloween. Drugiego (niestety na kacu. Może przez to będę lepiej wyglądał) mamy pochodzić po mieście.
Podaje stornę na której jest więcej informacji na temat tego programu.
W pracy dalej nic się nie zmienia. Jak posunę
się o krok do przodu to cofam się o dwa.
Dzisiaj zaczęliśmy stawiać bariery betonowe, żeby odgrodzić miejsca w których
będziemy pracowali. Musimy to robić wcześnie rano, zanim pojawia się samochody
i zaczną w tych miejscach parkować.
Bardzo często zdarza się, że w biednych dzielnicach, a taka jest właśnie
ta w której znajduje się nasza budowa,
znajdujemy bezdomnych, tam
mieszkających. Wielu śpi po prostu na ulicy, chodnikach. Wszystko co posiadają
w większości kończy się na jednym kocu i kilku drobiazgach. Poniżej ten którego
dzisiaj znaleźliśmy. Kiepska jakość, ale wykonane telefonem. To co wystaje z pod koca w centrum zdjęcia, to nie twarz.
Nielegalni imigranci, musza szukać czegoś
lepszego, żeby nie byli widoczni. Znajdujemy ich często wewnątrz konstrukcji mostów,
tak że niewidoczni są z zewnątrz. Ci są lepiej zorganizowani. Niektórzy są na
tyle sprytni, że przeciągają kable elektryczne od pobliskich latarni i mają światło
a nawet telewizję. Chociaż to znika, bo nie ma już programów odbierających
tylko na antenę. Wielu ma namioty, budują
domki z kartonów.
Jedna rzecz ich łączy. Kolekcjonują wszystko co znajdą. Nic
nie wiadomo co może się przydać. Tak więc w miejscach tych zaczyna się powiększać
składowisko śmieci. Ponieważ znajdują się w miejscach nie uczęszczanych przez
normalnych ludzi, nikt tego nie sprząta.
Są też grupy, które są bardzo utalentowane.
Na jednej z budów, mieliśmy wykopać rów na nowe rury kanalizacyjne. W pewnym
momencie koparka przebiła się przez warstwę ziemi i pokazała się dziura do
mieszkania pod ziemią. Dwa pokoje wykonana było z materiałów ukradzionych z
naszej budowy. Musieli najpierw wykopać duży dół, potem z naszych desek
zbudowali domek. Obłożyli wszystko materiałami ocieplającymi i zakopali. Musiało
być to wykonane wiele miesięcy przed naszym odkryciem, bo tereny porośnięte były
trawą i chwastami. Były też wyjścia z tych mieszkań, pod ziemią i do końca nie
udało nam się znaleźć dokąd te wykopane tunele prowadziły. Oczywiście nie
zamierzałem przez nie przechodzić.
Musieli być to Meksykanie, bo każdego dnia widzieliśmy całe ich grupy,
przechodzące przez nasza budowę. Ubrani normalnie, nawet czysto i widać było, że
udawali się do pracy.
Przy budowie Whitestone Expresway, mieliśmy
za mieszkańców sutenera ze swoimi
podopiecznymi, czyli prostytutkami. Ten był naprawdę utalentowany i dbał o
swoje kobiety. Mieszkali w pomieszczeniu w ścianie wspierającej początek mostu.
Było w pełni umeblowane, podłączone do prądu. Była telewizja i wiele innych (na
ich warunki) luksusowych wyposażeń. Panienki miały nawet komórkowe
telefony. Ciekaw jestem gdzie dostawały
rachunki z firmy telefonicznej i jak je opłacały. Ciekawostka. Jak pracowaliśmy
w nocy, można było zauważyć jak szukały klientów. Myśleliśmy, sadząc po ich
wyglądzie, że nie będą w stanie nikogo złapać. Bardzo się myliliśmy. Musi być wielu
zboczonych ludzi a zaskakujące jest to, że zatrzymywały się nieraz samochody
marki Mercedes, BMW, czyli ludzie, którzy mieli pieniądze. Musi więc być jakiś fetysz,
który sprawia, że mężczyzna szuka kogoś kto jest brudny i obrzydliwy. Nie do
uwierzenia.
Jednej rzeczy, której nie miały w tym
mieszkaniu, to bieżącej wody. I tutaj dawały sobie rade, bo obok na ruchliwej
ulicy znajdował się hydrant. Mieli narzędzia do jego otwierania i często można było
spotkać panienki przy porannej toalecie. I nie było to tylko mycie twarzy ale
cała kąpiel. Metody mycia były
zadziwiająco pomysłowe i przy pełnym ruchu na ulicach. Tak więc zawsze zatrzymywały
się samochody i zauważyć można było zaszokowane i zdziwione twarze kierowców. Nie mogę załączyć wszystkich zdjęć, bo
zamknęli by moją stronę za rozpowszechnianie pornografii. Pokażę tylko te „ładne”
a możecie sobie wyobrazić te gorsze.
Subscribe to:
Posts (Atom)






































