Sunday, June 7, 2020

Weekendy spędzone w ogrodzie.

    Weekendy spędzone w ogrodzie. Wiosenny okres to naprawy uszkodzeń po zimie. Niestety każdego roku coś się rozpada. Teraz próbuję zmieniać na mocniejsze. Na szczęście główne drewniane konstrukcje zrobiłem z Brazylijskiego “żelaznego” drzewa. Tak się u nas nazywa ale tak naprawdę nie wiem jaki to rodzaj. Ważne, że po kilkunastu latach wygłąda jak nowe. Nie muszę się o nie martwić. Reszta niestety szybko się niszczy. Tak na przykład te drewniane schody, rozpadły się po zimie. 
                                                         

Zbuduwałem więc murowane.
                                                          

    Skończyłem też mycie pod ciśnieniem, wszystkich chodników, tarasów, etc. Zostało mi odmalowanie. Kwiaty posadzone, chociaż w tym roku trochę mniej niż zawsze. Duzo krzaków przycietych ale tutaj jeszcze trochę zostało.
                                                                
 Jak wszystko można wykorzystać. Po prawej stronie widoczne są takie trzy donice. To była fontanna. Woda spływała z jednej do drugiej. Wiewiórki zerwały karmik dla ptaków, który spadł i zbił jedną na górze. Miałem to wyrzucić, ale zamiast tego wypełniłem ziemią i posadziłem w nich kwiatki. Nawet fajnie wygląda.





Co roku robię też mały ogródek z kaktusów. 
                                                            
  Teraz został mi przód domu. Niestety kilka drzewek zmarło, nie mam pojęcia dlaczego. Muszę wykopać i posadzić coś nowego. Ale przecież mam na to całe lato. Teraz można trochę odpocząć.

Thursday, June 4, 2020

Fakty o zamordowaniu Georga Floyd

    Uczono nas zawsze, że różnimy się od zwierząt ponieważ mamy rozum i potrafimy logicznie myśleć. Czy to jest zawsze prawdą? Jak bardzo nasze logiczne myślenie może być manipulowane przez polityków i media. Trzeba umieć tylko wybrać odpowiedni temat, ładnie go przedstawić i skierować masy w odpowiednim kierunku. Tutaj okaże się, że nasze działanie nie kierowane już są logiką ale właśnie zwierzęcymi instynktami.
    Po ciężkich dla wszystkich miesiącach związanych z koronawirusem, wszystko zaczyna wracać do normy. Ale to nie jest dobrze widziane przez partie polityczne walczące o zdobycie władzy. Nie ważne są tragiczne efekty tych działań dla ekonomii i żyjących tu ludzi. Ważne jest dojście do władzy.
25-go Maja, Derek Czuvin, oficer policji, ukląkł na szyi Georga Floyd, po nieokreślonym oskarżeniu. Tak mocno przycisnął kolano - i trzymał je tam - że odcięło powietrze do płuc Floyda, dusząc go. Trzej policjanci stali wokół i patrzyli, jak Floyd używa ostatnich oddechów, by wołać o pomoc; kilku przechodniów sfilmowało tę scenę i próbowało nakłonić policjantów do zatrzymania się, ale bezskutecznie.
FAKT.
Oficer Czuvin, ma na swoim końcie 17 różnych zażaleń i tylko raz został ukarany. To co zrobił jest nie do zaakceptowania i nie ważne kim była jego ofiara. Trzech policjantów, którzy się temu przyglądali i nie zrobili nic żeby pomóc poszkodowanemu też jest winnych. Tutaj media nie przestaje w powielaniu tych informacji. Ich presja jest tak silna, że oskarżenie przeciwko policjantom zostało wniesione w ciągu kilku dni. Jest to nietypowe, bo przeważnie trwa dokładne wyjaśnianie i zajmuje to trochę czasu. Nikt jednak nie jest oburzony z tego powodu.
FAKTY OMIJANE PRZEZ MEDIA
George Floyd przedstawiany jest jako zamordowany bohater. Takim nie jest. George mając 44 lata był wielokrotnie karany. Nie jest to postać która ma być dla nas egzemplarzem. W 2009 roku skazany na 5 lat więzienia za włamanie z bronią. Dostał się do prywatnego domu, udając pracownika miejskiego. Przyłożył pistolet do brzucha kobiety w ciąży i obrabował jej dom. W 2005 roku dostaje 10 miesięcy więzienia za posiadanie narkotyków. W 2002 za podobne przestępstwo otrzymuje 8 miesięcy. Pięć razy znajduje się w więzieniu za różnego rodzaju przestępstwa. Po tych faktach można się spodziewać, że George mógł sprowokować policjanta. Nie zmienia to faktu, że oficer policji jest winny! Ale po to mamy sądy. Musimy wierzyć w ich sprawiedliwość. Jeśli nie, to mamy dużo poważniejszy problem niż George.
FAKT
Na ulicach miast Stanów Zjednoczonych wyszły tłumy protestujących. Wołają o skazanie policjantów. O sprawiedliwość dla Georga. O równouprawnienie. Te protesty można oglądać w każdej stacji telewizyjnej. Komentarze o wyższości białej rasy, o białych ekstermistach są wszędzie.
FAKTY OMIJANE PRZEZ MEDIA
Na te spokojne manifestacje, przyjeżdżają zorganizowane grupy tych, którzy powodują zamieszanie, propagują przemoc. Opłacani są przez ludzi, którzy wykorzystują to wszystko dla politycznych celów. Taką osobą jest miliarder George Soros. Łatwo się domyśleć, że w takich chwilach szybko dołączają do tych protestów kryminaliści. Zaczyna się chaos. Rabowane sklepy, atakowani niewinni przechodnie to tylko początek. Już teraz zginęło kilku policjantów i prywatnych osób. Jedną z ofiar jest dziewczyna, która brała udział w manifestacji. Widząc co się dzieje, wyszła z tłumu, chcąc wrocić do domu. Niestety nie zdążyła. Zastrzelona przez innego protestującego. Gdzie jest wzburzenie na temat ich śmierci? Gdzie są artykuły i komentarze na temat zamordowanych białych? Trzeba się namęczyć, żeby je odszukać. W normalnych mediach są tylko króciutkie, niezauważalne wzmianki. Kiedy dziennikarze są pytani o te morderstwa, odpowiadają, że to tylko przypadek zamieszania. Niezamierzone wypadki.
Czyli jak? Pięciu zamordowanych białych to przypadek? A jeden zamordowany czarny to celowe? Trochę to wypaczone! Policjant jest winny ale to też jest jeden człowiek. Jeden zwyrodniały nie może być pozwoleniem na odpowiedź gorszą od pytania.
Czy są wśród policjantów podobni oficerowie. Prawdopodobnie. Czy to oznacza, że mamy aresztować wszystkich? Lub zlikwidować policję. Oczywiście bzdura i nierealne. Każda grupa ludzi ma swoich Czuvinów. Czy mamy zamknąć kościoły, bo znaleziono wielu księży wykorzystujących małych chłopców? Czy pozamykać szkoły z podobnego powodu? A co na temat polityków? Ilu z nich skazanych zostało za różnego rodzaju przestępstwa, wliczając morderstwa. Kiedy na ciele pojawia się wrzód, to trzeba go wycisnąć, usunąć a nie zabić osobę która go ma!
FAKT
Media i protestujący używa wielu sloganów. Głównym to biała supremacja. Czyli że biali ludzie stanowią rasę wyższą i dlatego powinni zdominować społeczeństwo, zazwyczaj z wykluczeniem lub ze szkodą dla innych grup rasowych i etnicznych, w szczególności czarnych. Ponownie. Czy są biali ludzie że tak uważają. Oczywiście! Tylko, są też czarni którzy uważają że powinniśmy zabić wszystkich białych. Obydwa przypadki są chore i nie ma na to lekarstwa.
FAKTY OMIJANE PRZEZ MEDIA
Od 2015-go roku, policjanci zastrzelili 2416 białych ludzi i 1265 czarnych. Można by było to tak zostawić i patrzeć na to jako prawdę że ginie więcej białych. Nie tak bardzo, bo w przeliczeniu na ilość żyjących w Stanach, liczba ta wygląda inaczej. Wśród białych wynosi 12 zabitych na milion a wśród czarnych 30 na milion. Czy wskazuje to na rasizm? Właśnie tak uważa prasa. Omijane są dane gdzie jest największa przetępczość. I tutaj inny fakt. Przez ostatnie 35 lat, 324,000 czarnych obywateli tego kraju zostało zastrzelonych przez..... czarnych “obywateli”. Gdzie jest prasa, gdzie są inni czarni oburzeni na te fakty? Oczywiście takich nie ma, bo miaja się to z ich celem wykorzystywania niektórych przypadków dla wlasnych celów.
Policja zastrzeliła 5130 mężczyzn a tylko 235 kobiet. No to musi być protest na temat rasizmu przeciw mężczyznom! Jeżeli chcemy ważyć te przypadki na tej samej wadze.
A tutaj wyglądałoby na żart. Wiadomo, że mężczyźni są więcej agresywni i związani z kryminalnym życiem. Czemu tego nie widzimy?
Nie wiedziałem, że w chwili kiedy się urodziłem zostałem wrzucony do worka z białymi rasistami. Może nie, od chwili kiedy wjechałem do Stanów Zjednoczonych. I mam tego dosyć. Czy nikt nie zdaje sobie sprawy, że takie protesty wzniecają tylko nienawiść obydóch stron? Oglądamy filmiki gdzie czarni protestanci wyciągają z przejeżdżającej ciężarówki jej kierowcę i go biją, czy właściceli małego sklepu broniacego sie przed rabunkiem. Ogladamy palące się sklepy, niszczone samochody. Czy to pomaga w rozładowaniu napięcia lub zlikwidowania rasizmu czy go potęguje. Czy jak wspomniałem jest to manipulacja ludzi do wykorzystania sytuacji w celach politycznych z wykorzystaniem motłochu i kryminalistów, którzy tylko czakają na podobne sytuacje.
A sprawa jest prosta. Oficerowie powinni być skazani. Ten główny nawet na dożywocie, ale to sprawa sądu. Rodzina ma prawo do cywilnego posądu o odszkodowania. I tak powinno się to zakończyć. I każdy z nas, “białych rasistów” poparł by ten werdykt. Takie rozwiązanie byłoby by jednak zbyt proste.


 Muszę coś dodać. Trochę później po napisaniu poprzedniego.
     Wszyscy uwięzieni po kradzieżach i rabunkach sklepów, na drugi dzień zostali wypuszczeni na wolność. Cudowne miasto Nowy Jork. Przecież oni, wiedząc że im nic nie robią, natychmiast wracają rabować. Na filmikach widać że w wielu wypadach policja czeka i nie chce ryzykować, pozwalając im na niszczenie naszego mienia. Policjanci obawiają się że ktoś ich może oskarżyć o złe traktowanie czarnych. Po drugie, po co ryzykować, kiedy oni i tak wychodzą na wolność.
    Nowy Jork wygląda jak kraj trzeciego świata. Znacie Piątą Aleję? Sławną z bogatych sklepów. Tak to wygląda.
                                                            




    A miasto, już teraz w obliczu bankructwa, przekazuje miliony dolarów na naprawy sklepów. Nasz burmistrz, zamiast zapobiec rabunkom, daje im niszczyć a potem daje pieniądze na naprawy, żeby wychodzący z więzień mieli znów co niszczyć. Do tego demokraci wydają różne propozycje. Na przykład żeby zabrać część pieniędzy przeznaczanych na policję i oddać je czarnym mieszkańcom.
      Czy tu będzie można dalej mieszkać?

Thursday, May 21, 2020

I'm mad as Hell and I'm not going to take this anymore ...

    Nie chcę pisać o wirusie bo jestem zmęczony wszystkimi wiadomościami i sytuacją. Ale muszę wspomnieć szybko o kilku rzeczach. Straszą nas na codzień i chociaż nikt z nas nie zaprzecza że ta choroba jest niebezpieczna to zrobili z ludzi idiotów. 
     Przez wszystkie miesiące straszyli, że ten wirus żyje na plastyku trzy dni, na papierze dwa dni, na metalu.... i tak dalej. Ludzie wykupili wszystkie chemiczne produkty. Psikali, smarowali się, pół życia w rękawiczkach. Dzisiaj CDC, organizacja zdrowia w USA ogłosiła, że udowodniono, że nieprawdopodobne jest zarażenie przez dotknięcie produktów. Wow! Zarażenie nastepuje tylko przez kontakt człowiek - człowiek.
     Ludzie chodzą w maskach, jeżdżą w nich samochodami (nawet jak są sami), spacerują w parkach a nawet jeżdżą na rowerach. Wiemy dobrze, że maski nas nie uchronią przed wirusem. Mogą pomóc w zwolnieniu rozprzestrzeania się, jesli ktoś jest chory. Zrozumieć mogę noszenie ich w miejscach publicznych ale przy sportach? Głupota. Ludzie wdychają swój dwutlenek węgla zamiast tlenu, którego potrzebują przy wysiłku. Już są przypadki śmiertelne. Dwóch chłopców zmarło w Chinach ćwicząc w sali gimnastycznej.
    Nie wspomnę o Francuzach, którzy ogłosili, że palenie papierosów pomaga w odporności na koronawirusa.
   Lekarstwo na malarię podobno pomaga. Przynajmniej w 50 procentach. A zostało zabronione do używania. Do diabla. Czemu. Nawet gdyby pomogło 25% procentom ludzi. Ja brałem je wielokrotnie i wszyscy w Afryce je biorą. Nie ma poważnych skutków ubocznych. Dlaczego więc jest zabronione a nie odwrotnie, polecane?
    Wszystko to przez zakłamanie medii i straszeniu ludzi. Każdy ma w tym jakiś cel, przeważnie polityczny. A fakty są inne niż nam podają.
    Szwecja nigdy nie zamknęła swojej ekonomii i daje sobie dobrze radę. Nie które Stany w USA, nie miały poważniejszych ograniczeń i też sobie dają jakoś radę. Floryda ma więcej ludzi niż Nowy Jork a chorujących coraz mniej i większość zakładów jest otwarta. Georgia, także jako pierwsza usunęła wszystkie ograniczenia i przypadków zarażen coraz mniej. O tym się nie mówi, ale mówiło się w dniu kiedy podjęli tą decyzję, nazywając ich idiotami ryzykującymi ludzkim życiem. A Nowy Jork i Kalifornia dalej wpadają w kryzys ekonomiczny, zbliżające się bankructwo i wszystko jest zamknięte. Ludzie zaczynają się buntować i otwierają sklepy “nielegalnie”. Straszeni są aresztowaniami. To jest wolny kraj. Wypuścili z więzień tysiące kryminalistów (Nasze cudowne, demokratyczne reformy) a aresztują ludzi za nie noszenie masek! Czy to jest ta Ameryka do której przyjechałem i marzyłem?
   To tak samo jak z bronią palną. Najsurowsze prawa przeciw posiadaniu broni są w demokratycznych Stanach Illinois, New York, California etc. Tam jest też najwięcej morderstw! Czyli co, te demokratyczne przepisy jakoś nie pomagają? W innych Stanach nie jeden zastanowi się czy wyciągnąć pistolet, wiedząc, że ten drugi też może mieć. A kryminalista jak chce, to dostanie pistolet nielegalnie a my nie mamy możliwości się obronić.
    Statystyki też są omijane, bo nie dobrze dla wiadomości.
Na Koronawirusa zmarło w Stanach 95000 osób. Olbrzymia liczba ale...
Co roku na serce umiera u nas 635,000 ludzi.
Na Raka - 598,000
Przez wypadki - 161,000
Drogi oddechowe - 154,000
Udar mózgu - 142,000
Alzheimer - 116,000
Cukrzyca - 80,000
Samobójstwa - 45,000
    Czy kiedykolwiek słyszycie, żeby zamknąć kraj, zniszczyć gospodarkę, i poprawić  sytuację w jakimś z tych przypadków. Tak, tak, wytłumaczymy to sobie, że to jest coś innego. Rozumiem, że trzeba było coś zrobić. Ale zamykać wszystko na pół roku? To histeria, polityczne rozgrywki, głupota. Chorobę opanujemy ale ekonomiczna sytuacja znajdzie nas w rozpadzie i biedzie. I gówno na to można pomóc. Chyba że drukować papierkowe banktnoty.
     Ludzie też są nieprzyjemni i mam ich dosyć. Wielu podchodzi do tego, że jak Ty nie masz maski (chociaż się do niego nie zbliżasz), to atakujesz jego zdrowie, jesteś jego wrogiem.
     Kilka dni temu kupowałem rybę. Po obejrzeniu co mieli, chciałem zamówić jedną. Stałem oddalony (miedzy nami była gablota z rybami o szerokości 4 stópm i miałem maskę) od niego na odległość 5 stóp lub więcej. U nas bezpieczna określana jest na 6 stóp. Ten wyskoczył na mnie z gębą i krzyczy z pod tej maseczki, żeby się oddalić. Zdenerwowałem się, ale zachowałem spokój. Zapakował mi rybę i nachylił sie z nią przez tą gablotę prawie mnie dotykając, próbując mi ja podać. Uśmiechnąłem się w duchu i głośno krzyknąłem. Zatrzymaj się, co Ty robisz. 6 stóp. Co to znaczy, teraz nie znasz przepisów a przed chwią na mnie krzyczałeś? Kazałem mu obejść wokół stanowiska, położyć rybę i odejść. Wtedy dopiero zabrałem ją z uśmiechem. On się oczywiście nie uśmiechał.
     Takich sytuacji jest wiele i mam tego dosyć. Tak jak w fimie Network “I'm mad as Hell and I'm not going to take this anymore ...
     
                                                                         

Monday, May 11, 2020

Weekend w skrócie

Weekend w skrócie. Przypominam że to połowa Maja!!!
   Sobota. Śnieg, zimno, ponuro, pozamykani w domach.
    Niedziela. Pojawiło się słońce. Dalej chłodno. Wychodzimy na spacer do parku. Trochę innych chętnych. Przestraszeni chodzą po parku w maskach. Kiedy ich spotykamy, wycofują się z drogi w głąb lasu. Jakbyśmy mieli trąd. Nieraz mam ochotę dobrze zakaszlnąć w ich stronę!
   Poniedziałek. Deszcz, zimno, ponuro, pozamykani w domach!

Tuesday, May 5, 2020

Język Polski

    Najpierw muszę wspomnieć, że piszę to drugi raz. Wczoraj miałem już skończnone i komputer crushed. Wszystko zniknęło. Więc od początku.
    Nieraz przy spotkaniach z amerykanskimi znajomymi, rozmawialiśmy na temat powiedzeń i zawsze dobrze się ubawili, kiedy przedstawiałem im polskie. Oczywiście przetłumaczone na angielski. Powodem jest nasz bogaty język. Na internecie spotkałem coś podobnego, więc złożyłem małą listę. Oczywiście to tylko kilka i każdy z Was prawdopodobnie mógł coś do tego dorzucić.
   W Polsce nie mówimy “I totally have no idea what are you talking about” ( nie mam pojęcia o czym mówisz), my mówimy “Nie mam zielonego pojęcia”.      
   W Polsce nie mówimy “you’re so helpful” (bardzo mi pomogłaś) ale mówimy  “ Kurwa, Matka Teresa sie znalazła”.
    W Polsce nie mówimy “I live in small village” (mieszkam w małej wiosce), ale bardziej wyraziście “mieszkam tam, gdzie psy dupami szczekają”. W tym przypadku mamy wiele innych wersji. Na przykład “ Tam gdzie gołębie grzbietowym latają, bo nie mają na co srać”, lub “Tam gdzie jak pies zdechnie, to łańcuch jeszcze trzy dni szczeka“, lub ”Tam gdzie prąd elektryczny płynie w drugą stronę“.
    W Polsce nie mówimy ”What a mess“ ( ale tu bałagan), ale ”Taki burdel w tym pokoju, że jeszcze tylko nasrać na środku“. Czy to nie jest piękniejsze?
    W Polsce nie mówimy ”I’ll tell Dad.“ (powiem ojcu). My mówimy ”Poczekaj kurwa jak ojciec wróci z pracy, dostaniesz taki wpierdol, aż Ci dupa spuchnie“
    W Polsce nie mówimy ”I miss you“ ( brakuje mi Ciebie), tylko ”Wielkieś mi uczyniła pustki w moim domu“
    Nie mówimy ”You’re overconfident” (Jesteś za bardzo pewny siebie), lecz “Wyżej srasz niż masz dupę”
    Nie mówimy “It broke but don’t worry” (Zepsuło sie, nie przejmuj się) lecz “Jebło to jebło, na chuj drążyć temat“
    Nie mówimy ” You are not well informed“ ( Nie jesteś dobrze poinformowana), mówimy ”Z choinki się urwałeś?
    W Polsce nie mówimy “It’s really easy” (to jest bardzo łatwe), ale prościej “Bułka z masłem”
    Nie mówimy “You have no ear for music” (nie masz słuchu do muzyki), ale “Słoń Ci na ucho nadepnął?”.
    Nie mówimy “Very rearely” (bardzo rzadko) raczej mówimy “raz na Ruski rok”.
    Nie mówimy “You change your mind very often” ( Zmieniasz często decyzję) ale “Masz muchy w nosie”
    Nie mówimy “ To eat snack” (zjem coś szybkiego), ale “Wezmę coś na ząb”
  Na dodatek nasza wewnętrzna gwara, czyli tych z Poznańskiego. Nie wiem czy inne tereny miały podobne słowa, lecz jeśli ktoś wychował się w naszym województwie to powinien zrozumieć podane poniżej słowa. Na wszelki wypadkek, przetlumaczę na Polski. Jeśli jednak znasz większość z nich to napewno jesteś Poznaniakiem.
Pyry - ziemniaki
Drynda - samochód
Tytka - papierowa torebka
Sznytka - kanapka
Laczki - pantofle, papucie
Sznytloch - szczypiorek
Szkrab - małe dziecko
Bejmy - pieniądze
ćmik - papieros
Chichrać się - śmiać się
Lumpy - odzież
Brechtać się - taplać sie w wodzie
Bręczeć - marudzić
Bździągwła - osoba ciągle narzekająca
Chapać - ciężko pracować
Fafoły - męty
Gamuła - gamoń
Gibać się - kołysać się
Grygolić - bazgrać
Gzik - twarożek
Kanka - bańka, dzbanek
Kluka - nos
Mrzygłód - niejadek
Poruta - wstyd
Rojber - nicpoń
Trzewiki - buty
Węborek - wiaderko
   Zabawne jest, że przez długi czas nie wiedziałem, że to nasza gwara i wiele z tych słów były dla nas bardzo normalne i polskie. Dopiero po wyprowadzniu sie z Poznańskiego, zostałem poprawiany i nieraz pytany co to słowo oznacza. Dla nas były częścią naszej młodości.

Wednesday, April 29, 2020

Bezrobocie

   Dzisiaj krótko. Czy ktoś może mi rozwiązać zagadkę logiki naszych rządów?
Czy po prostu jej nie ma a jedyne motywy ich poczynań to zwykła polityka, kupowanie głosów, sprzedawanie przysług z jakimś im tylko znanym powodów? 
     Przez cały okres ich istnienia, ustalane są różne zapomogi, pomoce. Zależy to od krajów i systemów. U nas jest tak zwane berobocie. Kiedy starcisz pracę, w zależności od zarobków, dostajesz przez jakiś czas ustaloną sumę. W najlepszym przypadku, była to suma w okolicy 500 dolarów na tydzień. Obliczone to zostało w jakiś sposób, żeby dana osoba mogła przeżyć ( nie w luksusach ) ten okres do momentu znalezienia nowej pracy. Po ukończeniu określonego terminu, traci je i wtedy może składać podanie o inne pomoce rządowe dla biednych i niepracujących.
    Tutaj, do niczego sie nie można przyczepić. Tylko....
Tak było do dzisiaj. Przyszedł czas epidemii koronawirusa. Tragedie, strach, szukanie pomocy, groźby polityczne, wykorzystywanie faktów dla celów politycznych. Rząd musi pomóc obywatelom. Do tego czasu ilość bezrobotnych to około 4% obywateli. Czyli około 13 milionów ludzi. Jeśli wszyscy by dostawali średnią sumę zapomogi byłoby to 5 miliardów dolarów tygodniowo. Olbrzymie sumy i dobrze że stać nas na takie pomoce. Dzisiaj liczba ta wzrosła do 12%. Już to  podnisoło by sumę do 15 miliardów dolarów. 
   Wracam do pytania. Jeśli kilka miesięcy temu, mogłem przeżyć za te pieniądze, to co się zmieniło że w tych dniach rząd podwyższył tą zapomogę do 1100 dolarów?
Nie zmieniły się ceny, ludzie przymusowo siedzą w domu, czyli mniej wydają. Co się zmieniło, bo ja tego cholerstwa nie mogę zrozumieć, że otrzymujemy więcej niż podwójnie od najwyższej sumy? Pamiętajmy, że najniższe zarobki w Stanach to 600 dolarów tygodniowo. Czyli olbrzymia liczba ludzi dostaje prawie podwójnie niż zarabiała pracując. 
    Dodatkowe pytanie. Odbył sie sondaż, pytający ludzi czy chcą powrotu do normalnej sytuacji, czy żeby ten czas przedłużyć. Jak myślicie, jakie były odpowiedzi. Pomyślmy. Facet ma na to odpowiedzieć i liczy. Jak tak będzie dalej, to siedzę na dupie, oglądam telewizję, wpierdalam jedzenie cały dzień, nie wydaję pieniędzy na dojazd do pracy, nie wydaję pieniędzy na nic oprócz jedzenia i mieszkania i dostaję dużo więcej niż w okresie pracy? Hmmm, hmmm. Chyba zdecyduję sie na odpowiedź, trzeba to przedłużyć.
      Więc pytam się ponownie, jaka przyczyna na taki wzrost? Bo ja nie wiem!
Nic mi nie przychodzi do głowy a jestem dobry w rozwiązywaniu łamigłówek.
Nie jestem politykiem i nie próbuję udowodnić, że mam odpowiedź na wszystkie pytania. Ale nawet bez myślenia, przychodzi mi do głowy logiczniejsze rozwiązanie. Ktoś traci pracę, dać mu najwyższe bezrobocie, czyli 500 dolarów (TAK JAK ZAWSZE!!!!!) a te 600 przeznaczyć dla firm które ich zatrudniają, żeby przetrwały taki okres. U ludzi sytuacja sie nie zmieniła a w małych firmach tak! Dla przykładu. restauracja została zamknięta. Właściciel dalej płaci koszta wynajmu lokalu, prądu, podatków. A to nie są małe sumy. Nawet małe miejsca płacą tu przynajmniej 3000 dolarów tygodniowo. A dochodów nie ma. Już teraz wiadomo, że wiele z nich zbankrutuje. A pracownicy w sielance domowej ogladają Gwiezdne Wojny!
   Pomoc jest potrzebna, ale dać psu jedzenie ze stołu to od tego dnia, suchego nie będzie chciał jeść. Ludzie nie zachowują się inaczej. Więc ponownie pytanie!?
Czy jest na to odpowiedź?

Thursday, April 23, 2020

Podatki

     Przestraszeni, zamknięci w domach, bez pracy, musimy się otrząsnąć z tego wszystkiego bo nadszedły dni rozliczenia się z podatków. Normalnie w tym czasie trzeba to było załatwić, jeśli chcieliśmy uniknąć kar. W tym roku termin przesunięto o kilka miesięcy, ale nie zwolni nas to od tego obywatelskiego obowiązku. Nie lubię tego odwlekać, więc rozliczyłem się w normalnym terminie.
     Każdy kraj ma swoje regulacje i przepisy. A jak to wygląda w Stanach? Skomplikowane. Normalny obywatel nigdy nie będzie w stanie poznać wszystkich przepisów. Tyle ich jest. Jest metoda internetowa, gdzie zrobić to można samemu i wielu to robi. Ograniczeni są jednak do swojej wiedzy, w większości podstawowej.
Inni, tak jak ja, zdają się na łaskę losu z tymi, którzy robią to zawodowo.
     Zacznijmy od podstaw. Kiedy zatrudnieni jesteśmy w firmie, wypełniamy formularz, gdzie znajdziemy kilka pytań decydujących o wysokości płaconego podatku. Czyli, samotny czy w związku małżeńskim i ile osób jest w rodzinie. Nie musimy podać prawdy. Zaniżając swoje dane, dostaniemy więcej pieniędzy tygodniowo, ale po rozliczeniu (tutaj już trzeba podać prawdziwe swoje dane) okaże się, że musisz zapłacić jednorazowo wielką sumę podatków, których nie zapłaciłeś na codzień. Lub odwrotnie. Zawsze wybierałem wersję przepłacenia i dostania dodatkowego czeku na koniec roku.
    Od samego początku znajdujemy się ogłupiani i oszukani. Jeśli ustalona jest tabela, gdzie na przykład facet ma żonę i dwoje dzieci i powinien zapłacić jakiś procent podatków, to dlaczego podając prawdziwe dane, pod koniec roku musi dopłacać? Czyli w moim wypadku, powinienem podać żonaty i jedna osoba na utrzymaniu, bo żona robi to samo. Gdybym to zrobił, koniec roku przyniósł by mi wiadomość o “oszukiwaniu” w podatkach i zawiadomienie od “prośbie” dopłaty w wysokości wielu tysięcy dolarów. Najwyższe podatki płaci sie więc wpisując że jestem samotny i 0 na utrzymaniu. Myślicie że to da mi gwarancję spokojnego snu? Buuuuu! Nieprawda. Dalej mogę dopłacać. 
      To po cholerę jest ta tabela się pytam?
    Do tej chwili wszystko było proste. Ale zaczynają się rozliczenia. Zacznijmy od osób takich jak ja, pracujących dla kogoś i nie posiadających własnej firmy.
Każda rzecz, która może przynieść Ci zarobek, powinna być rozliczana. Idąc więc do twojego księgowego, zabierasz ze sobą dziesiątki dokumentów. Dodam że warto podać wszystkie dane, bo wzywają nieraz wybrane osoby i sprawdzają, każdy dokumencik. Jak złapią na “oszukiwaniu”, trzeba będzie do dopłacić z wielkimi karami i procentami.
    Nie będę wstanie podać wszystkiego, nawet nie wiem co to jest wszystko, ale kilka przykładów.
     Masz konto w banku? Trzeba przynieść dokument od nich ile zarobiłeś na oszczędnościach. Nawet gdyby to było 3 złote, trzeba podać. Od tej sumy będziesz musiał zapłacić podatek. 
     Najgorsze są podatki od domów. Kupiłeś dom musisz zapłacić podatek. Bierzesz pożyczkę ( nikt nie ma tyle pieniędzy, żeby kupić go bez dodatkowej pożyczki), i przez lata spłacasz, duże odsetki. Na przykład, kupiłeś za 200,000 ale przez 20 lat zapłaciłeś dodatkowo 50000 odsetków. Teraz wartość domu poszła w górę i sprzedałeś go za 250,000. Niestety za te 50000, musisz zapłacić podatek. 
   Na tych drobiazgach trzeba się dobrze znać. Na przykład jeśli dasz komuś 20000 dolarów, to powinien za to zapłacić podatek, ale jeśli to dasz jako podarunek (myślę, że musi być jakaś forma dowodu?) to nie trzeba tego płacić. 
    Najważniejsze jest udowodnienie dodatkowych wydatków, co może Ci pomóc w obniżeniu podatków. Płacisz odsetki do banku na pożyczce za dom? Dostaniesz od tej sumy ileś tam procent z powrotem. Płacisz miejski podatek za dom? Przynieś dowód i także część tego Ci się zwróci. Do ostatniego roku całość takich podatków była liczona. Teraz tylko do dziesięciu tysięcy. Dla wielu Stanów to nie ma znaczenia ale dla nas tak. Nowy Jork i New Jersey ma jedne z największych podatków za domy. Przeciętna w mojej okolicy jest 15000 dolarów, więc tylko część może być teraz odliczana.
    Czyli jest to gra w chowanego. Kto co znajdzie. Czy Ty coś co możesz odliczyć, czy oni coś czego Ty nie zapłaciłeś. Lepiej być ostrożnym. W tym kraju za zamordowanie kogoś możesz dostać niską karę, ale za oszustwa podatkowe idziesz na wiele lat za kratki.
      A łatwo się pomylić. Na początku naszego pobytu w Stanach, żona była kelnerką. Prawdziwe zarobki kelnerki są znikome. Większość to napiwki.
Przy rozliczeniach, podawać trzeba było podstawowe zarobki i wysokość napiwków. Żadna kelnerka nie zarabiała wielkich sum, tym bardziej że były dni kiedy nie dostawała nic. Przy rozliczeniach podawane były więc niższe sumy. Tak rozliczał nas polski, tani księgowy. Minęło kilka lat od czasu kiedy 
Wiesia przestała być kelnerką a dostaliśmy list z IRS (agencja rządowa zajmująca się podatkami), że oszukaliśmy i obciążyli nas karą 8,000 dolarów. Wtedy nasze zarobki razem były może 40000 na rok. A samo mieszkanie kosztowało nas 7000. To była dla nas tragedia. Okazało się, że w jakimś roku zmieniono przepisy i kelnerom przypisywane są średnie zarobki na napiwkach. Na przykład, 50 dolarów dziennie. I jeśli nawet ona tego nie zarobiła, to i tak musi zapłacić podatki. Nasz księgowy tego nie wiedział, lub o to nie dbał i nie zmienił wpisów. Oczywiście on nie bierze winy na siebie a my jesteśmy karani. Musieliśmy tą kare zapłacić.
    Mojemu księgowemu, płacę też za dodatkową pracę przy szukaniu lepszego. Nieraz lepiej wychodzimy rozliczając się osobno a nieraz jako małżeństwo. Też nie ma sensu!! Te same zarobki, te same wydatki, te same podatki a okazuje się dwa różne wyniki! Ale dla nas gra warta świeczki.
    Wszystko to to nerwowa rozgrywka, ale może być zakończona miłą niespodzianką z dodatkowym czekiem. Chociaż to tylko miraż, bo to moje pieniądze które przepłaciłem przez cały rok. Ale lepiej jest zapłacić 100 dolarów tygodniowo więcej a potem dostać jednorazowo czek na 5000, niż odwrotnie.
    O i jeszcze jedno. Chociaż to Twoje pieniądze, jeśli taki czek dostałaś na końcu roku, to na następny policzą Ci za to podatek.