Monday, April 20, 2015

Normalny weekend




     Tak, poczułem się dużo lepiej i cokolwiek to nie było, już przeszło. Nie zmieniło to jednak niczego, bo czuję się gorzej niż przed wyleczeniem. Pracowałem w ogrodzie i w sobotę przesuwałem bardzo ciężki stół. Kiedy go podniosłem, naderwałem coś w dolnej części pleców. Sekunda olbrzymiego bólu, błyskawica w mózgu, ptaszki latające wokół głowy. Nie pierwszy raz coś takiego się zdarzyło, ale tym razem było poważniejsze, bo przez kilka minut traciłem wzrok i czułem się jak miał bym zemdleć. Nawet pomyślałem szybko czy to nie wylew krwi do mózgu. Przeszło jednak i został tylko ból. Z tym można sobie poradzić, chociaż każde zgięcie, obrót to poważny wysiłek. Szczególnie trudno spać. Mimo wszystko przepracowałem cały weekend, może na zwolnionych obrotach.
       Pogoda w sobotę była prawie letnia, bo pełne słońce i 23 stopnie Celsjusza. Niedziela trochę chłodniejsza ale też ładnie.
Jednym z pierwszych oznak, że jest już wiosna to zakwitnięcie naszego żółtego krzewu. Nawet nie wiem jak się nazywa. Kwitnie on dosłownie w ciągu jednego dnia. W jeden widać tylko pączki a następnego jest już żółty.


      Wymalowałem już większość  drewnianych elementów ogrodu. Niektóre najpierw pokryłem barwnikiem, bo wyblakły od słońca. A wszystkie specjalną farbą chroniącą przed deszczem i słońcem. Jeszcze zostało kilka rzeczy ale mało.


    Skończyłem też (prawie, zabrakło mi trochę materiału), zmianę zadaszeń z trzciny  (wspominałem że się rozpadła)


na bambus.


     Teraz będę musiał zająć się roślinnością wokół domu. Ciężka zima zniszczyła mi dużą ich część . Nie wiem co się da uratować. Jest też kilka zjedzonych przez sarny i myślę że też pójdą na straty.
Trzeba będzie zmienić na nowe i może na coś, czego nie jedzą sarny, chociaż to trudne, bo jak jest sroga zima to te bydlaki jedzą nawet świerki.  
    Problemy się nie kończą. Otrzymałem list od zarządu budynku w którym mam mieszkanie własnościowe.  W jednym z okien w pokoju wypoczynkowym mam zamontowaną klimatyzację.  Na zewnątrz okna znajdują się schody ewakuacyjne. Zmieniły się prawa i napisano mi że mój sprzęt jest za duży i muszę go zlikwidować lub zmienić. Oczywiście o likwidacji nie ma mowy. Latem, Elaine nie byłaby tam w stanie mieszkać. Wygląda więc na to że muszę ten wyrzucić a kupić nowy. Podobno są o niskim profilu, które są dużo mniejsze i te byłyby legalne w tych miejscach. Następny, niepotrzebny wydatek.

     Długo zamierzałem zmienić mój główny  twardy dysk  gdzie mam zapamiętane moje wszystkie zdjęcia, filmy, muzykę. Nie wiem nawet jak duże są te files (akta?) bo mam to na różnych pamięciach, ale musi być z 12 terra bite.  Najnowszą rzeczą są tak zwane Clouds, czyli Chmurki (nie mam pojęcia jak tłumaczone są najnowsze słowa. W większości pozostają w wersji angielskiej). Wszystko co się tam znajduje, można przeglądać z podręcznych urządzeń jak telefonów, I-pad, mądrych telewizorów. Nie muszę więc nic kopiować. Kiedy zechce, mogę włączyć mój telefon, nacisnąć odpowiednie ikony i słuchać muzyki z mojego komputera domowego czy oglądać film.  Nawet jak będę w Polsce. Jak szybko się to wszystko zmienia! Jeszcze niedawno ktoś miał płyty gramofonowe i jedyna możliwością wysłuchania tej muzyki było calowanie mu dupy, żeby mi ją pożyczył. Teraz będąc w Polsce, jedno naciśnięcie przycisku i słucham piosenki która jest na moim komputerze w Nowym Jorku.
     Ten który kupiłem, ma tylko 6 terra bite. Jestem w trakcie kopiowania wszystkiego i zobaczę co się tam zmieści.



Thursday, April 16, 2015

East Village




 Wczoraj leżałem chory. Dzisiaj lekka poprawa i mam nadziejęże będzie coraz lepiej.
Większość ludzi kojarzy Amerykę z Nowym Jorkiem, Los Angeles czyli dużymi miastami. Oczywiście nie jest to prawda, bo kraj ten ma swoje różne kolory. Jednym z przykładów był mój slideshow o ludziach z Wal-Mart. Podobnie wszyscy mówiąc o Nowym Jorku widzą natychmiast Manhattan. I to też jest błędne pojęcie, bo nasze miasto jest dużo większe niż ta wyspa, która jest najmniejszą ze wszystkich dzielnic, chociaż mieszka tam najwięcej ludzi. Prawdą jest jednak, że jest to serce tego miasta i z tego powodu przyjeżdża tu tak wielu turystów. Niewielu wie, że ta dzielnica Nowego Jorku składa się z wielu pod dzielnic, sąsiedztw. Nazywał je będę  także dzielnicami. Najczęściej dzieli się Manhattan na trzy części. Dół miasta, Środek i Góra.  Można znaleźć wiele podziałów i chyba największa ilość to 59 dzielnic. Ale takie główniejsze to 46. W tym są sławniejsze jak Harlem, Greenwich Village, Chinatown, Soho czy Wall Street. Każda z nich ma coś innego, charakterystycznego co przyciąga turystów.


Dla nas wiążą się z celem w jakim chcemy się tam udać. Jedna ma specyficzne restauracje, inna centra handlowe. Znajdzie się coś na relaks i odpoczynek a druga na zabawy i dyskoteki. Są też mieszkalne a niektóre w większości biurowce. Niektóre znane są z centrów artystycznych i przebywających tam artystów a inne z mieszkającej tam mniejszości.
      Dzielnica, którą poznałem w pierwszych latach mojego pobytu to East Village. Tam pracowałem i tam poznałem większość moich przyjaciół. Nie jest to jedna z najatrakcyjniejszych dzielnic dla turystów, ale zawsze można znaleźć coś ciekawego. W pierwsze kilkaset lat była tam farma należąca do jednej rodziny. Dopiero w latach 1840-50 zaczęły budować się tam ładne budynki mieszkalne. Głównymi mieszkańcami byli tam Niemcy i nazywano tą część Małymi Niemcami. W okolicach lat 1900 zaczęło się to zmieniać i pojawili się Polacy i Ukraińcy. Nazwa zmieniła się na Małą Polskę. Jednak od dawna nazywano to East Viallge, czyli Wschodnia Wioska.




    W czasie naszych początków było tam bardzo dużo Polaków jak i Ukraińców. Można było znaleźć Polskie  kościoły, restauracje, sklepy mięsne, fryzjerów, biura turystyczne.  Dalej można, ale już w coraz mniejszej ilości.


To jest kościół Świętego  Stanisława, gdzie chrzczona była Elaine.


Restauracja Kiev w której pracowaliśmy. Po prawej to Pan Janek (tak go nazywaliśmy), który był tam kucharzem.


A tutaj wizytówka z naszej restauracji.


Jeden z polskich sklepów z wędlinami – U Baczyńskiego.


      W latach 60-tych i 70-tych było to też miejsce, gdzie można było obejrzeć koncerty takich zespołów jak The Gratful Dead, Pink Floyd, Jimi Hendrix, Led Zeppelin.
    Inny sławny nocny klub to CBGB. Uważany jest za miejsce, gdzie narodziła się muzyka punk. Tam zaczynali karierę Blondie, Madonna, Talking Heads i inni. Dopiero w roku 2006 odbył się tam ostatni koncert (Patti Smith) i przestało istnieć.


    Od tamtych czasów miejsce stało się bardzo popularne wśród panków. Szczególnie ulica Ósma miedzy Trzecią a Drugą Aleją.
W latach osiemdziesiątych zobaczyć tam można było najwymyślniejsze postacie z tego ruchu.

  Także kupić każdy detal do ich stylu, od makijaży do kolców na szyje, czy butów.


      Miejsce, które jest często odwiedzane, szczególnie prze turystów Irlandzkich do Bar McSorley’s. Stoją tam często długie kolejki w oczekiwaniu na miejsce. Można by ją nazwać speluna. Obskurne drewniane stoły z powycinanymi nożami imionami gości. Podają tam piwo robione przez nich. W małych kuflach, dlatego każdy zamawia po kilka. Kelnerzy potrafią przynosić jednorazowo kilkanaście i wygląda to efektownie.



    Pojawiło się też tam bardzo dużo restauracji. Na wielu ulicach (One block, czyli od skrzyżowania do skrzyżowania, mniej więcej 70 metrów) możne ich być sześć, osiem. Znaleźć tam można każdy rodzaj potraw. Od nowoczesnych barów alkoholowych do pizzerni czy pięknych restauracji.






 Jest bardzo dużo Hinduskich, które zawsze udekorowane sa w kwiaty i wszelkiego rodzaju kolorowych wisiorki. 


W dolnej części East Village można spotkać dużo transwestytów. Maja tam kilka restauracji i klubów.

 

Tuesday, April 14, 2015

Filmy Historyczne




      Kiedy chodziłem do szkoły podstawowej i średniej, bardzo nie lubiłem uczyć się historii. Można dodać, że nigdy nie lubiłem się uczyć. Wtedy uważałem, że jest to strata czasu, który można byłoby poświęcić na zabawy i inne przyjemności.  Myślę, że podejście nauczycieli i całego systemu nauczania nie było prawidłowe. Męczenie nas w zapamiętywaniu dokładnych dat każdego wydarzenia, wszystkich nazwisk, imion jest startą czasu. Na następny dzień po egzaminach nikt tych dat nie pamiętał. Przeciwnie, powinna być to nauka o naszej historii. A jest ona fascynująca. Gdyby potrafili nas w to wciągnąć, odpowiednio przekazać, brać dzieci na historyczne filmy, wprowadzać nas w interesujące historie, myślę że efekty byłyby dużo owocniejsze. Niejeden złapał by bakcyla i historia mogłaby się stać przyjemnością a nie przymusem.
        Tak jak stała się dla mnie ale już po ukończeniu szkół. Jest to mój ulubiony temat w książkach i filmach. A także odbija się w moich wycieczkach i wakacjach. Fascynujące jest czytanie, oglądanie opowieści o różnych czasach. Później, znając te fakty i zwiedzając starożytne miejsca, widzi się nie tylko ruiny, puste budynki. Dodając oczami wyobraźni, widzi się dużo więcej, czuje się atmosferę tych miejsc.
       Oglądałem ostatnio nowy film „Exodus: Bogowie i Królowie”.
Nie ma dużo takich filmów. Jednym z powodów jest ich wysoki koszt produkcji. Szkoda, że ten został zmarnowany. Efekty specjalne bardzo dobre. Technicznie dobrze zrobiony ale cała historia traci gdzieś sens. Temat jest stary bo ze Starego Testamentu. Podobny temat był przedstawiony w filmie „Dziesięcioro Przykazań”. Ten stary był bardzo dobry. Historia życia Mojżesza. Reżyser przedstawił go dokładnie tak, jak była opowiedziana w Biblii.
      Ten nowy, próbuje zrobić coś innego.  Do każdej opowieści z odległych czasów, można podejść rożnymi sposobami. Pierwszy, to wiara w religię i nie kwestionowanie żadnych cudów, wydarzeń.  Drugi, to próbowanie wytłumaczenia sobie wszystkiego w racjonalny sposób. Niektórzy wierzą, że historie z Biblii się naprawdę zdarzyły, ale ludzie przez setki lat zmieniali fakty i tworzyli fantastyczne tłumaczenia tych wydarzeń. I tak na przykład, kiedy Mojżesz stanął przed Morzem Czarnym, cudem rozsunął wody, tworząc suche przejście dla uciekających Żydów. Po przejściu na drugą stronę, wody powróciły i zniszczyły goniącą ich armię egipską. Zrozumiał bym jak ktoś próbowałby to wytłumaczyć  logicznym odpływem morza i stworzeniem w ten sposób przejścia. W filmie jednak reżyser gubi się między naukowym wytłumaczeniem a religijnym. Wody cofają się wolniutko jako odpływ. Żydzi przechodzą a na koniec nie mógł zrobić powolnego przypływu (nie zniszczyłoby to armii egipskiej), więc morze wraca jako wielometrowa falą. Trudno podążyć za jego logiką. Wszystkie inne klęski też próbowano wytłumaczyć naukowo. Krew w rzece po zabitych zabarwiła je na czerwoną, przez to zginęły wszystkie ryby. A jak było pełno zdechniętych ryb, to pojawiły się muchy i tak dalej. Nie trzyma się to wszystko kupy. Same postacie też nie poruszają. Boga zastępuje małym chłopcem, który nie jest postacią którą można polubić. Mojżesz podobnie jest nieraz bardzo kontrowersyjny.
Całość nie tworzy filmu, na który czekałem. Nie ma postaci, którą można polubić. I chociaż oglądałem ten film z ciekawością, może tylko dlatego że lubię ten rodzaj, to nie jest film, który zaliczył bym do ulubionych.
     Tutaj zobaczyć można zwiastun tego filmu.

Natomiast moje ulubione filmy z tej kategorii to

Królestwo Niebieskie - Kingdom of Heaven
Po kliknięciu na zdjęcie można zobaczyć zwiastuny tych filmów.


Gladiator


Medicus

Braveheart - Waleczne serce


Enemy At The Gates - 
Wróg u Bram




Anonymous - Anonimus



Patriot - Patriota


Quest For Fire - Walka o Ogień


Amazing Grace - Głos Wolności  


A Passage To India - Podróż do Indii   


Ben Hur


Schindler List - Lista Schindlera


Apocalypto


Pianist - Pianista


Ten Commandments - Dziesięcioro Przykazań   

 

Spartacus



Monday, April 13, 2015

Prace w ogrodzie i ciekawostki z Internetu





   Piękna pogoda w ostatni weekend sprawiła, że przepracowałem dwa dni w ogrodzie. Dawno, dawno temu, kiedy robiłem coś co wymagało dużego wysiłku, np. rąbanie drewna na opał, budziłem się następnego dnia z bólem w niektórych mięśniach. Moja praca tym razem była trochę lżejsza. Zmieniłem w dwóch miejscach zadaszenie z trzciny, która się rozpadła, na bambus. Także odmalowałem wiele miejsc (jeszcze nie wszystkie), drewniane podłogi, ściany, płoty. Wystarczyło to już dla tego samego rezultatu i obudziłem się obolały. Niestety, odzywa się te 60-lat.
     Musiałem złapać także jakieś przeziębienie lub coś podobnego. Ja nigdy nie ma podwyższonej temperatury jak choruję i jest to problematyczne, bo nie wie się o drobnych chorobach. Wczoraj w nocy wstawałem co pół godziny i piłem dużą ilość wody, bo gardło miałem suche i popękane usta. Dzisiaj czuję się fatalnie ale myślę że to nic poważnego.
      Nic ciekawego poza tym się nie wydarzyło, oprócz tego że wywiozłem już 5 wiewiórek. Doczytałem się jednak, że podobno potrafią one wracać. Niektórzy wywieźli je 20 km od domu a one wróciły. Zobaczymy. Ja myślę, że problem jest inny. Jak się je wywiezie to inne natychmiast się wprowadzają na ich miejsce.
     Kilka ciekawych rzeczy z Internetu.
Pierwsza, to artykuł a raczej wypowiedź. Ostatnio, poprawność polityczna jest bardzo przesadzona. Nie można już nic mówić bez obawy, że się ktoś do tego przyczepi. Moja koleżanka raz powiedziała, że brakuje jej starych czasów, kiedy przechodziła ulicą obok budów i za każdym razem było słychać kogoś gwizdy z komentarzami : nice ass baby, etc. Teraz to jest nie do pomyślenia.
   W 1945 odbyła się wymiana telegramów między Harry Truman, USA prezydentem a generałem D. MacArthur. Generał napisał coś o Japończykach i nazwał ich żółtkami. Prezydent zwrócił mu uwagę i powiedział że powinien on być politycznie poprawny i wtedy ten zapytał się co tak naprawdę to znaczy. Odpowiedź prezydenta brzmiała:  Poprawność polityczna jest doktryną, ostatnio wspieraną przez liberalne, nielogiczna mniejszości i promowana przez media, która udowadnia, że jest całkiem możliwe, aby podnieść kawałek gówna za czysty koniec!
   Komentarz niepotrzebny.
   Ciekawa i zabawna reklama I-phona tutaj nazwanego I-gun.


    American Beauty, czyli zdjęcia wykonane w większości w amerykańskich sklepach Wal-mart. Też komentarze nie są potrzebne.


Tutaj natomiast można obejrzeć krótkie filmiki z całego świata robione kamerami najnowszego systemu w jakości 4K. Zaznaczam, że potrzeba dobrego połączenia na Internecie i może trochę potrwać ładowanie jeśli się tego nie ma. Na ustawieniu trzeba nacisnąć jakość 4k. 




Thursday, April 9, 2015

Miliard dolarów dla pracowników Strefy Zero



     Po wakacjach zrobiło się trochę nudno. Nic ciekawego w naszym powszednim życiu. Myślę już trochę o czerwcowym  wyjeździe do Polski. Będzie bardzo wypełnione atrakcjami, bo czeka nas wesele Kamila i Izy a także wygląda na to, że będziemy mieli dodatkową atrakcję. Rocznica ukończenia szkoły średniej i w związku z tym zabawa i spotkanie się z kolegami z tych tak dawnych już czasów. Nie wspominam ile lat, bo to wstyd.
      Pogoda się poprawia i chociaż jesteśmy daleko w tyle z wiosną, zdarzają się już cieplejsze dni. A w związku z tym zaczęły się moje prace w ogrodzie. Trochę dodatkowego ruchu zawsze się przyda a sprawia mi dużo przyjemności doprowadzanie naszego ogródka do stanu używalności.
      Tutaj pojawia się mały konflikt. Wiecie, że uwielbiam naturę. Lubię oglądać zwierzęta, ptaki. Robić im zdjęcia. Ale w naszym ogrodzie niestety robią one nam bardzo dużo szkody. Nie mogę nic poradzić na sarny, które w tym roku zjadły mi połowę krzewów przed domem. Nic nie wychodzi z odstraszeniem dzięcioła, który uwielbia wyprowadzać mnie z równowagi i robi dziury w ścianach domu. Są też wiewiórki, które niszczą mi strasznie trawniki, kopiąc tam dziury, chowając swój pokarm. Z tym problemem powinienem dać sobie radę. Kupiłem klatkę, pułapkę i już udało mi się złapać trzy wiewiórki. Wywożę je w miejsce gdzie jest dużo drzew i tam je wypuszczam. Może mi się uda pozbyć się przynajmniej jednego problemu.
        Dzisiejszego poranka czytałem poranny dziennik.
Jak zwykle znajdzie się jakaś wiadomość która mnie wyprowadza z równowagi. Powinienem przestać czytać. Dzisiaj na temat strefy zero. Podano wiadomość, że rząd dochodzi do sumy miliarda dolarów, które wypłacane są poszkodowanym w wypadkach 11 września. Dochodzę do wniosku, że jestem jednym z nielicznych głupców, którzy dla zasady nie biorą rozdawanych pieniędzy, kiedy wszyscy inni z tego żyją.  Wymieniane sumy są olbrzymie. Przypadki są oczywiście bardzo różne. W wielu, w wypadku śmierci, pieniądze otrzymywali małżonkowie. W innych, gdzie zostało zgłoszenie pogorszenia zdrowia, pieniądze dostają się sami poszkodowani. Jak już pisałem wiele razy, większość to bzdura. Żaden z moich pracowników nie jest chory.
     Wielu zmarło po latach na atak serca. To też jest przyczyną Strefy Zero? Jak to możliwe? Albo na przykład na raka prostaty? Czy temu gazy weszły do tyłka? Nie protestował bym, gdyby tu naprawdę chodziło o problemy z płucami i temu podobnymi. Może ktoś nawdychał się tego wszystkiego więcej niż inni. Ale tam pieniądze zbierają za każdy wymyślony problem. Od kaszlu do odcisków na palcach. Już 4,415 poszkodowanych otrzymało pieniądze a na decyzje czeka 10,549 osób. Czyste wariactwo i nikt nie odważa się zaprotestować. Nie wypada. A gdybym się do tego szaleństwa dołączył, to może nie musiał bym czekać na emeryturę tylko teraz już siedziałbym wygodnie w fotelu w moim ogródku i planował następny wakacyjny wypad, bo znudzony był bym siedzeniem w domu.
         Muszę powiedzieć, że Polacy nie zostają w tyle w wypadkach sądzenia się. Bardzo często czytając o zwariowanych sprawach sądowych, zauważa się nasze nazwiska. Tak też jest w ostatniej, słynnej sprawie. Kiedy przyjechałem do Stanów, pracowaliśmy z żoną w restauracji Kiev. Ona jako kelnerka a ja kucharz. Dobrze, dobrze. Nie ma się z czego śmiać!
       Kiev znajdował się na rogu Drugiej Alei i Siódmej Ulicy. Właśnie w tym miejscu, na drugim rogu tego samego skrzyżowania, tydzień temu zapadł się budynek po wybuchu gazu. Tam też była restauracja. Podobno ktoś nielegalnie podłączał gaz i to było przyczyną wypadku. Uszkodzone zostały dwa budynki obok. Cudem, zginęło tam tylko dwie osoby ale wielu zostało rannych.


Nasz "Kiev" był w budynku na rogu po lewej stronie zdjęcia.
     No i już pojawiła się sprawa w sądzie o odszkodowania. I znów absurd. Nie od tych najbardziej poszkodowanych. W tym wypadku żadne pieniądze nie pomogą rodzicom w bólu po stracie pary młodych ludzi którzy tam zginęli. Dwie panienki, w tym Polka  Anna Ramotowska, tak się przestraszyły (mieszkały kilka budynków dalej), że nie są w stanie normalnie żyć.                Wyprowadzają się z Nowego Jorku i będą próbowały dojść do siebie, w innym mieście. Ciekawe, że następnego dnia, miały wywiad w telewizji i wyglądały pięknie. Makijaż, ładnie ubrane, uśmiechnięte. Tak też zresztą wyglądają na zdjęciach w prasie. Jakoś nie można zauważyć tego panicznego strachu przed Nowym Jorkiem i ich załamania nerwowego. 


Dobrze, że nie zostałem sędzią, bo nie tylko żebym wyrzucał takich z sądu, to dawał bym kary pieniężne za naciąganie miasta na niepotrzebny koszt.

Monday, April 6, 2015

Święte krowy i śmieci.


Minęło już wiele dni od mojego powrotu, ale ponieważ robiłem film i zdjęcia, cały czas wracam do tego tematu. Dzisiaj chciałem podzielić się z Wami kilkoma ciekawostkami.
      Pierwsza to „święte krowy„. Widziałem ich setki na drogach, ulicach, w zagrodach. Dlaczego krowy są tam tak traktowane?

Symbolizm krowy sięga w Indiach czasów kilku tysięcy lat przed naszą erą. Krowę uznawano wtedy za uniwersalną matkę i symbol kosmiczny. Teksty przekazują, iż poza sklepieniem nieba znajduje się niebiańska krowa. Słońce i Księżyc pojmowano jako jej cielaki, a światło tych ciał niebieskich jako mleko niebiańskiej krowy.
      Zgodnie z hinduistycznymi pismami świętymi, krowa powinna być traktowana jako jedna z siedmiu matek człowieka, gdyż jako dawczyni mleka staje się jego karmicielką.

     - W wielu regionach Indii (nie wszystkich) zabicie krowy to przestępstwo. Można za to iść na 5 lat do więzienia. Jest także nielegalne sprzedawanie krów i transportu w celu ich rzezi. Co roku na granicy z Bangladeszem zabijanych jest przez straż graniczną w przybliżeniu, 1000 przemytników.
     - Krowi mocz jest częścią leczenia wśród niektórych hindusów. Jogin jest jednym z tych którzy to praktykują od 3000 lat. Ma im to pomóc w oczyszczaniu organizmu, kontrolowaniu procesu starzenia się, naprawy uszkodzonych komórek DNA, zwalczaniu raka i mocz ten ma też właściwości antybiotyków. Nie biegnijcie zaraz do apteki. Nie mają tego. Trzeba iść na pola z kubeczkiem i samemu, za darmo to pobrać.
     - Ostatnio mianowano Ministra Krów, którego praca polega na chronieniu świętości krów.
     - Bardzo dużo biednych rolników posiada krowy, ale nie jest w stanie ich utrzymać, bo to co wyhoduje na swoim polu uprawnym, wystarcza tylko dla jego rodziny. Wypuszcza więc krowy na zewnątrz i krowa żywi się na innych terenach. Jak ją potrzebuje, to sprowadza z powrotem do zagrody. - Chociaż krowy nie są hodowane dla mięsa, utrzymywane są dla innych celów. Oczywiście dają mleko, wykorzystywane są jako siła pociągowa, także ich odchody używane są jako nawozy i paliwo palne.
     - Jest wiele festiwali poświęconym krowom ale jest także ich święto Gopastami. Jest to dzień kiedy Kriszna i jego starszy brat stał się oficjalnie pasterzem krów. W dniu tym krowy są kąpane i ubieranie w kolorowe stroje. Przewożone do świątyni gdzie dostają podarki.



    - Krowy mogą wziąć ślub. W tym wypadku decyzję o miłości krów podejmują właściciele i oni urządzają im wesele. 


     - Także człowiek może poślubić krowę. Nie dodaję komentarza.

Śmieci. Tysiące ton wszystkich odpadów dostaje się do rzek Indii. Myślę że z wielu innych krajów. Co się z tym dzieje? Można się łatwo domyśleć, że wszystko to wypływa gdzieś w ocean. Niestety, szukając informacji, można się dowiedzieć czegoś ciekawego ale historie są ze sobą sprzeczne. Wiadomo na pewno, że prądy morskie znoszą te śmieci do kilku (może wielu) miejsc, gdzie tworzą one tak zwane Wielkie Plamy Śmieci. Nikt o tym dużo nie pisze i większość ludzi nic na ten temat nie wie. Także nie widać żadnej reakcji ze strony całego świata, co z tym problemem zrobić. Kiedyś przecież trzeba będzie to sprzątnąć. Dziwne, że codziennie słyszymy o wymierających białych niedźwiedziach, globalnym ociepleniu a nikt nie podnosi alarmu na ten (uważam że poważny) problem.
     Według bardzo wielu artykułów jest kilka takich Wielkich Plam. Największa jest wielkości naszego stanu Texas.
Są nawet mapy.


    Według innych, informacje te są przesadzone. Zgadzają się, że problem ten istnieje, ale nie w takich rozmiarach. Nie wiem kto ma rację. Myślę jednak, że musi być to poważny problem. Śmieci wypływają codziennie, przez dziesiątki lat. Wiadomo, że wiele materiałów nie tonie. Nikt nie kwapi się z korektą tej sytuacji, bo część oceanu, gdzie są te wyspy do nikogo nie należy, a koszt ich usunięcia będzie na pewno niewyobrażalny. Pewnego dnia, zmienią się prądy i wszystko to wyląduje na kogoś plażach. Wtedy wzniosą alarm
     Ciekawe, że jest bardzo mało dokumentacji, fotografii z tych miejsc. Problem śmieci jest jednak olbrzymi, bo nie tylko zbierają się one w tych miejscach. Nieraz lądują na plażach i wielu innych miejscach. Tutaj jest kilka przykładów, jak to wygląda.