Showing posts with label Nowy Jork. Show all posts
Showing posts with label Nowy Jork. Show all posts

Thursday, April 16, 2015

East Village




 Wczoraj leżałem chory. Dzisiaj lekka poprawa i mam nadziejęże będzie coraz lepiej.
Większość ludzi kojarzy Amerykę z Nowym Jorkiem, Los Angeles czyli dużymi miastami. Oczywiście nie jest to prawda, bo kraj ten ma swoje różne kolory. Jednym z przykładów był mój slideshow o ludziach z Wal-Mart. Podobnie wszyscy mówiąc o Nowym Jorku widzą natychmiast Manhattan. I to też jest błędne pojęcie, bo nasze miasto jest dużo większe niż ta wyspa, która jest najmniejszą ze wszystkich dzielnic, chociaż mieszka tam najwięcej ludzi. Prawdą jest jednak, że jest to serce tego miasta i z tego powodu przyjeżdża tu tak wielu turystów. Niewielu wie, że ta dzielnica Nowego Jorku składa się z wielu pod dzielnic, sąsiedztw. Nazywał je będę  także dzielnicami. Najczęściej dzieli się Manhattan na trzy części. Dół miasta, Środek i Góra.  Można znaleźć wiele podziałów i chyba największa ilość to 59 dzielnic. Ale takie główniejsze to 46. W tym są sławniejsze jak Harlem, Greenwich Village, Chinatown, Soho czy Wall Street. Każda z nich ma coś innego, charakterystycznego co przyciąga turystów.


Dla nas wiążą się z celem w jakim chcemy się tam udać. Jedna ma specyficzne restauracje, inna centra handlowe. Znajdzie się coś na relaks i odpoczynek a druga na zabawy i dyskoteki. Są też mieszkalne a niektóre w większości biurowce. Niektóre znane są z centrów artystycznych i przebywających tam artystów a inne z mieszkającej tam mniejszości.
      Dzielnica, którą poznałem w pierwszych latach mojego pobytu to East Village. Tam pracowałem i tam poznałem większość moich przyjaciół. Nie jest to jedna z najatrakcyjniejszych dzielnic dla turystów, ale zawsze można znaleźć coś ciekawego. W pierwsze kilkaset lat była tam farma należąca do jednej rodziny. Dopiero w latach 1840-50 zaczęły budować się tam ładne budynki mieszkalne. Głównymi mieszkańcami byli tam Niemcy i nazywano tą część Małymi Niemcami. W okolicach lat 1900 zaczęło się to zmieniać i pojawili się Polacy i Ukraińcy. Nazwa zmieniła się na Małą Polskę. Jednak od dawna nazywano to East Viallge, czyli Wschodnia Wioska.




    W czasie naszych początków było tam bardzo dużo Polaków jak i Ukraińców. Można było znaleźć Polskie  kościoły, restauracje, sklepy mięsne, fryzjerów, biura turystyczne.  Dalej można, ale już w coraz mniejszej ilości.


To jest kościół Świętego  Stanisława, gdzie chrzczona była Elaine.


Restauracja Kiev w której pracowaliśmy. Po prawej to Pan Janek (tak go nazywaliśmy), który był tam kucharzem.


A tutaj wizytówka z naszej restauracji.


Jeden z polskich sklepów z wędlinami – U Baczyńskiego.


      W latach 60-tych i 70-tych było to też miejsce, gdzie można było obejrzeć koncerty takich zespołów jak The Gratful Dead, Pink Floyd, Jimi Hendrix, Led Zeppelin.
    Inny sławny nocny klub to CBGB. Uważany jest za miejsce, gdzie narodziła się muzyka punk. Tam zaczynali karierę Blondie, Madonna, Talking Heads i inni. Dopiero w roku 2006 odbył się tam ostatni koncert (Patti Smith) i przestało istnieć.


    Od tamtych czasów miejsce stało się bardzo popularne wśród panków. Szczególnie ulica Ósma miedzy Trzecią a Drugą Aleją.
W latach osiemdziesiątych zobaczyć tam można było najwymyślniejsze postacie z tego ruchu.

  Także kupić każdy detal do ich stylu, od makijaży do kolców na szyje, czy butów.


      Miejsce, które jest często odwiedzane, szczególnie prze turystów Irlandzkich do Bar McSorley’s. Stoją tam często długie kolejki w oczekiwaniu na miejsce. Można by ją nazwać speluna. Obskurne drewniane stoły z powycinanymi nożami imionami gości. Podają tam piwo robione przez nich. W małych kuflach, dlatego każdy zamawia po kilka. Kelnerzy potrafią przynosić jednorazowo kilkanaście i wygląda to efektownie.



    Pojawiło się też tam bardzo dużo restauracji. Na wielu ulicach (One block, czyli od skrzyżowania do skrzyżowania, mniej więcej 70 metrów) możne ich być sześć, osiem. Znaleźć tam można każdy rodzaj potraw. Od nowoczesnych barów alkoholowych do pizzerni czy pięknych restauracji.






 Jest bardzo dużo Hinduskich, które zawsze udekorowane sa w kwiaty i wszelkiego rodzaju kolorowych wisiorki. 


W dolnej części East Village można spotkać dużo transwestytów. Maja tam kilka restauracji i klubów.

 

Thursday, February 19, 2015

Mróz i śnieg




Zima nie chce się u nas skończyć. Średnie temperatury to -10 stopni. Ale w nocy dochodzi nieraz do powyżej -30. Co dzień słyszymy w radiu, że to najzimniejszy dzień w historii Nowego Jorku lub drugi po 1945, 1933 etc. Ja cały czas żyję tym, że jeszcze dwa tygodnie i wyjeżdżamy na wakacje. A jak wrócę to będzie 15 Marzec, czyli nadzieja, że koniec tego cholerstwa.
      Zawsze największym (złośliwym) pocieszeniem jest, że ktoś ma gorzej od nas. Nowy Jork przykryty jest śniegiem już od powyżej miesiąca, ale nie jest tego aż tak dużo. Temperatury są większym wyzwaniem. Natomiast troszkę na północ to już inna historia. Największy problem ma Boston, gdzie zanotowano historyczne opady śniegu. Nie wyobrażam sobie jak oni dają sobie radę. Wiadomo, że są miejsca, miasta, które co roku mają podobne opady a może większe. Są oni jednak na to przygotowani. To jest ich coroczne zmaganie. Gorzej dla tych co są tym  zaskoczeni. Pamiętam jak kilka lat temu w stanie Floryda spadło kilka centymetrów. Oni zachowywali się jakby spadło kilka metrów. Wypadki na drogach, zamknięte szkoły…  Ale dla nich to takie samo zaskoczenie jak dla murzynka Bambo.
     Kilka zdjęć z Bostonu i okolic.








Gdzie to globalne ocieplenie? Niektórzy teraz życzyli by sobie, żeby to była prawda!
    Kilka zdjęć z innego miejsca. Wodospad Niagara. Byliśmy kiedyś zimą w tym miejscu. Nie było tak źle jak teraz. Wszystko wygląda pięknie z tego powodu. Woda, która spada z wodospadu, rozpryskuje się i pokrywa wszystko wokół. Oczywiście natychmiast zamarza. Zmienia to krajobraz w bajkowy. Jednym z najzimniejszych lat w tym regionie to rok 1911. Tak to wyglądało.

   W tym roku nie jest jeszcze tak źle, ale już blisko do pełnego zamarznięcia wodospadu.





Thursday, January 8, 2015

Problemy z policją w Nowym Jorku


   Dawno nie pisałem, ale po Nowym Roku nie miałem siły. W ostatni weekend sprzątałem od rana do wieczora i zostało mi jeszcze na następny. Postanowiłem rozebrać całą dekorację świąteczną, nawet światła na zewnątrz ( chociaż zwykle trzymam je do końca stycznia), bo była piękna pogoda. W niedzielę temperatury podeszły do 15 stopni i było tak przyjemnie, że pracowałem w krótkim rękawie. Niestety, szybko się to zmieniło i na przykład dzisiaj rano mieliśmy – 15 stopni Celsjusza a w nocy – 20.
      Nie jest to jeszcze najgorsze. Sytuacja pogarsza się, bo wieją duże wiatry a wtedy te temperatury nic nie znaczą. Wiatr obniżą je o przynajmniej 10 stopni. Ale…nie ma co narzekać. Mamy zimę i można było się tego spodziewać.
      W Nowym Jorku duże zamieszanie z policją. Kilka tygodni temu zastrzelono dwóch policjantów. I była to zwykła egzekucja. W pojęciu tego murzyna, który to zrobił, to tylko odpowiedź na zastrzelenie czarnego przestępcy z Ferguson.
Oczywiście sytuacja jest bardzo skomplikowana, bo nasz rząd, od Obamy do naszego burmistrza nie potrafił  rozładować napięcia miedzy protestującymi. Mało tego. Swoimi wypowiedziami, doprowadzili nawet do wsparcia tych protestów i wyraźnie pokazywali oburzenie z zachowania policji. Nasz burmistrz w jednym z wywiadów powiedział że boi się wysyłać swojego syna ( jego syn jest murzynem) na ulice Nowego Jorku i ostrzega go przed brutalnością policji. To jest całkowity absurd. Mieszkający w tym mieście wiedzą dobrze, że jest to jedno z najbezpieczniejszych miast w naszym kraju. Ja nie jestem tym który kocha policję. Miałem wiele przypadków, kiedy narzekałem na ich zachowanie. Ale w całości jest to sprawnie działająca organizacja i oskarżanie jej o dyskryminacje ( myślę że 30 procent policjantów to czarni) i brutalność jest zwykłą bzdurą.
    W ten weekend, dwóch następnych policjantów zostało postrzelonych. W tym wypadku przez to, że bali się drastyczniej zareagować. Złapany przestępca wykorzystał to, pakując kilka kul w tych ludzi, uciekł.
      Wczoraj następny przypadek. Samochód wjechał w wóz policyjny, próbując zabić funkcjonariuszy prawa. Kierowca wykrzykiwał w tym czasie: nienawidzę policjantów.
     To wszystko doprowadziło do reakcji policji. Przestali karać, łapać przestępców.
Różnice są olbrzymie. Na przykład w tamtym roku w ciągu tygodnia noworocznego rozdano około 10000 kar za łamanie ruchu drogowego. W tym roku tylko 200.
Tak samo w każdym innym przypadku. Zmniejszyła się drastycznie liczba aresztowań i zatrzymań przestępców. Czy można się im dziwić? Jeśli każde ich posunięcie może być traktowane za postepowanie rasistowskie. Nie musimy się oszukiwać. Każdy tu wie, że większość przestępstw jest popełniana w czarnych dzielnicach.
      Sam fakt, że to się zmieniło, stwarza gorszą sytuację dla mieszkańców Nowego Jorku, bo kryminaliści czują, że to jest ich czas! Władze miasta, oczywiście nie mówiąc o tym oficjalnie, są w panice, bo tracą codziennie olbrzymi dochód ze wszystkich  kar, które teraz są wstrzymane przez policje.
      Na tym się nie kończy. Na pogrzebach tych dwóch  zastrzelonych, tysiące policjantów odwróciło się placami do przemawiającego burmistrza. Kiedy ten próbował odwiedzić jednego z postrzelonych, ten odmówił mu pozwolenia na wejście do jego pokoju.
     Mam nadzieję, że sytuacja ta nie spowoduje poważniejszej tragedii. Szczególnie po wypadku w Paryżu, gdzie terroryści zastrzelili  12 osób. Coś takiego , lub dużo gorszego może się zdarzyć u nas. Wiadomo, że Nowy Jork jest jednym z głównych celów terrorystów. Ponieważ policja  przestała w jakimś sensie pracować, może to wykorzystać jakaś grupa terrorystyczna.
      Tutaj odbiegnę trochę od tematu. Ale wiąże się to z naszymi idealnymi demokratycznymi władzami. Zawsze powtarzam, że każda rzecz, nawet najlepsza nie może być przesadzona. Dotyczy to też demokracji. Nie ma takiej możliwości, żeby każdy z nas mógł mieć prawo decydować o każdej najdrobniejszej rzeczy. Nie zawsze możemy spełnić każdego życzenie. Najważniejsza jest całość. I jeśli kraj jest silny i bogaty, to my też na tym skorzystamy. Nigdy nie będziemy wszyscy równi. Zawsze będą bogatsi i biedniejsi. Mądrzejsi i głupsi. Jeżeli tego nie zrozumiemy i będziemy próbować to zmieniać to doprowadzimy ten kraj do ruiny. Tak się działo w Polsce, kiedy każdy szlachcic mógł wykrzyknąć Veto i blokował każdą najdrobniejszą ustawę. Tak się działo w Rzymie, potędze światowej, która przestała istnieć. Historia się powtarza, a my nie potrafimy się uczyć na jej przykładzie.
     Dostałem od kolegi  wypowiedź Rzymskiego mówcy Cycerona.  Jest ona z 55 roku przed naszą erą. Czy to nie jest dokładnie to co się teraz dzieje w Stanach Zjednoczonych?

"Budżet powinien być zrównoważony, należy napełnić Skarb, dług publiczny powinien być zmniejszony, arogancja biurokracji powinny być przykrócona i kontrolowana, a pomoc do obcych krajów powinna zostać zmniejszona, bo Rzym będzie bankrutem. Ludzie muszą ponownie nauczyć się pracy zamiast żyć na zapomodze publicznej. "

    Na zakończenie coś trochę lżejszego. Filmik.  Trochę się pośmiałem.

Wednesday, December 17, 2014

Dekoracje Nowego Jorku




   Zabawa świąteczna w firmie już za nami, urodzinowa impreza także. Teraz szybkimi krokami zbliżamy się do Świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra. Zostało dużo pracy do zorganizowania wszystkiego ale główne rzeczy już skończone.
    Nowy Jork wygląda już w pełni przygotowany na te dni. Najważniejsza atrakcja to oczywiście Choinka i dekoracje przy Rockefeller Center.




To jest najbardziej popularne i znane  miejsce  Nowego Jorku w tym czasie.  Ale nie jest to jedyne miejsce. Każdy stara się jak może i mieszkańcy  a także turyści maja dużo radości przy zwiedzaniu tych miejsc. Dekorowane są duże sklepy, hotele, restauracje.

 Chelsea Market

Budynek Time Warner  przy Colombus Circle

Piąta Aleja i 57 Ulica



    Inną wielką atrakcją jest oglądanie wystaw sklepowych, które prześcigają się w pomysłach nad ich dekorowaniem.

Macy’s

Lord and Taylor

Madison Ave – Barneys’



    Oczywiście  ważna jest też tradycja dekorowania prywatnych domów. Mój, chociaż ładnie wygląda, nie równa się tym wymyślnym, pokrytym tysiącami lampek.


    Jedną z najsławniejszych dzielnic, gdzie co roku domy przystrajane są niesamowitymi dekoracjami to Dyker Heights, stara włoska dzielnica na Brooklynie.  Tutaj każdy stara się być lepszy od sąsiadów i co roku  pojawia się coraz więcej świateł. Wygląda to niesamowicie. 






Światełek coraz więcej i oczywiście nasze rachunki za zużycie prądu rosną w ciągu tego miesiąca. Pomaga nam w tym technologia. Większość moich lampek to LED i widać różnicę na rachunku, ale oczywiście jest dużo większy koszt przy ich zakupie.  Sznur stu lampek z tradycyjnymi lampkami można dostać za 5 dolarów a LED kosztują dwadzieścia.  Jest to duża suma przy jednym  sznurku a u mnie pali się około 5 tysięcy żaróweczek. To ile musi być na tych wymyślnych domach? Dlatego większość używa dalej te tradycyjne.