Wednesday, November 12, 2014

Zdrowie




     
Ostatnio zaniedbuję mój blog. Z dwóch powodów. Po pierwsze po pracy siedzę przy komputerze i pracuję nad filmem z Halloween. Po drugie nic ciekawego się nie dzieje a nie będę pisał o kłopotach z żoną.  Ale jak już wspominam:
-       Kiedy wybieraliśmy się na plażę, żona powiedziała:
-       Kochanie, chciałabym założyć na plażę coś takiego, żeby nikt nie mógł oderwać ode mnie wzroku.
-       Łyżwy se załóż – odpowiedziałem
-       I znów była awantura
Po dzisiejszej pobudce, znalazłem się w łazience i po spojrzeniu w lustro poszedłem na wage. Trochę mi przybyło.  Przyszła mi taka myśl, że wszyscy żyjemy w swoim odrębnym świecie, którego granice sami sobie wyznaczamy. I tak właśnie stając przed lustrem, widzimy siebie takiego jakiego chcemy zobaczyć. Zawsze znajdzie się wytłumaczenie.
      Ile razy widząc, że wałki tłuszczu zwisają mi z boków, nasz mózg tłumaczy nam szybko, że nie jest jeszcze tak źle. Przypatruję się uważnie lustrzanemu odbiciu i dochodzę do wniosku, że jak dojdzie mi następny wałek to będę musiał iść na ścisłą dietę, ale na razie nie wygląda to tak źle. I granica ta często się przesuwa. Wiadomo, że mózg jest naszym dobrym przyjacielem i oszukujemy się razem, wierząc w tą bzdurę. Zresztą dzieje się tak w wielu innych przypadkach i dobrze, bo inaczej na naszej planecie żyło by miliony nieszczęśliwych ludzi. Nie każdy z nas jest przystojny, ładny. A jednak wszyscy dochodzimy do tego samego wniosku, że może inni są tacy ale ja!? Świetnie wyglądający przystojniak. Nieraz widzi się na ulicy takiego wykręconego w każdą stronę, z twarzą Frankensteina a on idzie i zachowuje się jakby był tym który modeluje do Playboya. Mało tego. Obok niego idzie dziewczyna, która wygląda jak z Playboya. I wtedy zazdrość daje znak. Czemu z tym brzydalem a nie ze mną. Tłumaczymy sobie oczywiście, że facet musi mieć kasę i niedopuszczamy myśli, że ma on może dużo lepszy charakter niż my.
      Jedynym wyjściem obudzenia się z tego snu, jest kogoś reakcja lub czegoś ze świata zewnątrz naszego. Czyli komentarz koleżanki: hej, troszeczkę Ci ciała przybyło!? Lub proste wejście na wagę, której zresztą unikamy na codzień. Zawsze znajdę drogę, żeby obok niej nie przechodzić, albo spieszę się na coś i nie mam czasu na nią wejść.
     Zresztą ten nasz światek odnosi się do wielu innych dziedzin. Tak zauważamy każdą głupotę, którą robi nasz kolega, sąsiad. Natychmiast się oburzamy, nie chcemy się więcej z nim widzieć. A w innym czasie robimy to samo w ich kierunku i oczywiście mamy wytłumaczenie, czemu to zrobiliśmy. Przecież my mamy powód! A ten skurczybyk zrobił to bez powodu. Tu właśnie można pokazać jak genialny jest nasz mózg, który nam wszystko może w logiczny sposób wytłumaczyć.
     Z wiekiem, nasz świat się zmienia. To co było normalne w młodości, nieraz jest nie do przyjęcia w wieku dorosłym. W okresie średniej szkoły w naszych oczach kobieta 40-letnia,  była stara, pomarszczona, napewno nie w naszym typie. Teraz 40-latka wygląda jak gwiazda filmowa. Kiedyś nie udając się na imprezę, którą zorganizowano na na drugi dzień po innej zabawie, byłoby grzechem. Teraz nie chce nam się iść nawet na tą pierwszą. Oczywiście tłumaczymy to sobie wiekiem i znajdujemy każdą lepszą wymówkę żeby się od tego wykręcić. Ale to wszystko tylko jest kontynuującym wymysłem naszego umysłu, który dba żeby rozleniwione, podstarzałe ciało miało dużo dobrego wypoczynku. Bo jak się zaprzemy i wybierzemy się jednak na ta imprezę, to jesteśmy z tej decyzji bardzo zadowoleni, chociaż trochę zmęczeni. Wiadomo wiek.
      A lata które przeżyliśmy dają o sobie znać.
Pamiętacie, jak myło się stopy? Bardzo prosto. Podchodziło się do umywalki, podnosiło się jedną nogę. Zaznaczam, że bez problemu można było ustać na jednej, nawet długą chwilę. I bez problemu stopa znajdowała się wewnątrz miski. Mało tego. Trzymając tam nogę, można było się obrócić i zdjąć ręcznik z drugiej strony łazienki do jej wytarcia. Teraz już w momencie jej podnoszenia, ciało zaczyna wykonywać ruchy jak na huśtawce. Dociągniemy dwoma rękoma tą stopę na wysokość bliską brzegowi umywalki i tutaj gira dalej nie chce się wygiąć. A jak przypadkiem wepchniemy ja silą do tej muszli to przy jej wyciąganiu wołamy o pomoc żonę, żeby przyniosła stołeczek.
     Mycie pleców to następne wyzwanie. Może mnie już pamięć zawodzi, ale pamiętam jak  mogłem wygiąć jedną rękę nad ramieniem a drugą od dołu i palce spotykały się na plecach. W ten sposób mogłem umyć każdy kawałek mojej niewidocznej części ciała, czyli pleców. Teraz samo podniesienie ręki do tej pozycji sprawia lekki ból.  W ten sposób dostajemy się tylko do jednej czwartej części naszego tyłu. Reszta jest nieosiągalna jak ciemna strona księżyca. Tutaj na szczęście przychodzi nam na pomoc długa szczota, z którą można dotrzeć do tych niedostępnych miejsc.
      Nowe technologie przychodzą nam z pomocą. Szczególnie jeśli chodzi o zmarszczki, których pojawia się coraz więcej. Nowe które się pojawiają nie mogą już znaleźć wolnego miejsca, więc tworzą przeróżne wzory i wykresy na naszej twarzy. Niestety większość tych kosmetyków to krem nivea wymieszany z ogórkiem czy coś podobnego  i jest to naciąganie naiwnych na grube pieniądze. Chcemy w to wierzyć i wydajemy szmal na te kremy. Kiedyś spytałem się żony, czy to naprawdę pomaga. Oczywiście w to wierzy.  Spytałem więc, czemu jej palce, którymi nakłada te kremy nie wyglądają jak pupka niemowlaka. Bo rozumie że na twarzy jest wiele miejsc do smarowania, ale zawsze używa tych samych palców, więc przynajmniej one powinny być gładziutkie. No i domyślacie się że znów była awantura. Myślę, że jakby dodać te wszystkie dolary wydane na te kremy, można by było zapłacić za dobrą operację plastyczną i naprawdę pozbyć się zmarszczek.
     Niektóre rzeczy w naszym organizmie są złośliwe i działają odwrotnie do części ciała które nam przestają działać. Tak na przykład włosy. Bo czemu do cholery, wypadają nam z tych miejsc w których nie chcemy ich tracić o pojawiają się w we wszystkich innych. Zarasta nam każda dziurka i miejsca w których nigdy byśmy się ich nie spodziewali. Po woli wielu mężczyzn wygląda jak łysa małpa.
    Po pracy na budowach przy chałasie ciężkic maszyn, straciłem część słuchu. Tu muszę powiedzieć nie narzekam. Bo okazuje się to bardzo pomocne. Kiedy oglądam telewizję i słyszę milutki głos żony, która potrzebuje mnie na przykład do zmycia naczyń, udaje że nie słyszę. Wtedy zdążę jeszcze obejrzeć koniec meczu. Kończy się to w chwili kiedy ścierka od wycierania naczyń ląduje na mojej głowie. Łatwo jest jednak wytłumaczyć, że nie słyszałem.
     Jedyną częścią mojego organizmu która ciągle pracuje idealnie jest żołądek i związany z tym apetyt. I to sprowadza nas do początku tej historii i moje problemy z utrzymaniem wagi. 
Ale może Wy nie macie takich problemów. Proszę podnieć rękę. 
     Jeszcze jedno. U nas dalej mała panika z ebola. Ja z tej okazji mam trzy tygodnie wolności.
Zawiozłem żonę do szpitala, żeby obejrzeli jej skręconą kostkę. Coś tam marudziła, ale z łatwością przekonałem lekarza, że kaszle odkąd wróciła z Afryki. Ha, ha.
Nie ma żadnej awantury. 
 
 

Thursday, November 6, 2014

Bronx


Moja nowa budowa, którą teraz rozpocząłem  znajduje się w jednej z najgorszych dzielnic Nowego Jorku, czyli South Bronx (południowy Bronx). Napiszę więc kilka słów o tej innej dzielnicy.
     South Bronx oryginalnie nazywany był Dworem Morrisania. Były to tereny kontrolowane przez arystokratyczną rodzinę Morris. Początkowo zamieszkiwali tu imigranci z Niemiec i Irlandii. Później  (w latach 40-tych) prawie 60% jej ludności to Żydzi. Bardzo szybko sytuacja się zmieniła. Często żydowskie dzielnice wypełniają się biedotą. Nie dbają oni o budynki i wynajmują je każdemu. W 1950 już dwie trzecie tej dzielnicy zamieszkiwane było przez czarnych i Portorykańczyków. Zaczęła się ucieczka białych z tych terenów a sytuacja ekonomiczna w kraju także pomogła w opuszczaniu tych terenów każdego zainteresowanego w utrzymaniu porządku i dobrobytu. Ostatnim gwoździem do trumny była decyzja wybudowania autostrady Cross Bronx Expresway, która skończona została w 1963 roku. Przechodziła przez serce tej  dzielnicy i zmusiła wielu do opuszczania domów a także zamknięcia zakładów pracy. Doprowadziło to do całkowitego rozpadu tej dzielnicy. W latach 70-tych i 80-tych South Bronx zasłynęła jako dzielnica przestępstw, bezprawia. W tym czasie powstawały filmy o tej sytuacji, które powiększyły jej sławę.
Było to Bronx Warriors, Fort Apache, The Bronx, Willie Dynamite, Wolfen, Beat Street i inne.
      Wiele budynków wielopiętrowych przeszło na własność miasta i stały się one mieszkaniami ludzi bezrobotnych, na zapomogach. I tutaj zaczęła się całkowita dewastacja dzielnicy. Pierwsze moje lata pracy jako inżynier budowalny, spędziłem właśnie na tych terenach. W latach osiemdziesiątych, cztery budowy zajęły mi trzy lata. Pamiętam dobrze te budynki. Zamieszkiwane w większości przez czarnych i ludzi hiszpańskiego pochodzenia, niszczone zostawały w bardzo szybkim czasie. Kiedy były już w tragicznym stanie, mieszkańcy palili te mieszkania i miasto musiało przenieść ich do innych, lepszych. Oczywiście historia się powtarzała. W niedługim czasie dzielnica ta wyglądała jak w filmach futurystycznych.



 
    Pod koniec lat osiemdziesiątych było tak źle, że władze miasta postanowiły coś z tym zrobić. Pierwsza rzecz jaka się zmieniła, to w oknach pozakładano wymalowane dykty wiórkowe. Obrazki na tych płytach przedstawiały okna, niektóre z firankami inne z kwiatkami stojącymi na parapetach. Następnie zabrano się do odnawiania tych budynków. Trwało to wiele lat. Za nasze pieniądze z podatków, odbudowaliśmy im całe miasto. Mogli się wreszcie przeprowadzić do ładnych, nowych mieszkań, które mogli od nowa niszczyć. Nie powtarzały się już jednak palenia a jeżeli to w bardzo małym rozmiarze.
     Południowy Bronx dalej jest najbrzydszą i najniebezpieczniejszą dzielnicą Nowego Jorku. Nikomu nie radzę tam zamieszkać, nawet na krótki czas. Wiadomo, że można znaleźć tam tanie mieszkanie ale można przy tym stracić dużo więcej niż pieniądze.
      Jest to też dzielnica gdzie przebywają najtańsze prostytutki. Za seks się płaci a zarazki chorób dostaje się za darmo. Narkotyki oczywiście także łatwiej tutaj dostać.


Oczywiście jest tu pełno bezdomnych mieszkających na ulicach.


      Policja ma pełne ręce roboty. 


 
    Sam kiedyś byłem w takiej akcji. Przez budowę przebiegał mężczyzna. Goniło go kilku policjantów. Kiedy znalazł się obok mnie, skoczyłem na niego i przewróciłem na ziemię. Trzymałem do momentu podejścia policjantów. Żałowałem tego później, bo natychmiast po zbliżeniu się, policjanci zaczęli go bić i kopać. Kiedy wstawiłem się za nim i powiedziałem: Po co to robicie, przecież jest obezwładniony. Aresztujcie go tylko. Jeden z gliniarzy odwrócił się i powiedział żebym zamknął się i zajął swoimi problemami bo inaczej mnie też zabiorą!
     Najciekawsza przygodę jaką przeżyłem na Bronxie to historia z kamerą. Na budowie zjawił się Portorykanin, który miał do sprzedania nowa kamerę. Byłem zainteresowany ale ten chciał za dużo pieniędzy. Po negocjacjach, opuścił do 100 dolarów. Nie miałem nic przy sobie, poszedłem wiec do mojego szefa Wiliama Fellini i poprosiłem go o pożyczkę. Nie dałem tamtemu pieniędzy tylko chciałem najpierw obejrzeć kamerę, która była w oryginalnym opakowaniu. Ten odpowiedział że nie ma problemu, ale wejdźmy za budynek, bo nie chce żeby policja go zauważyła. Kiedy szliśmy w tym kierunku, ten szybko wyrwał mi pieniądze które trzymałem w ręku i zaczął uciekać. W tym czasie 100 dolarów to była dla mnie duża suma. Rzuciłem się więc natychmiast za nim w pościg z pudełkiem z kamerą, domyślając się już, że tam jest może cegła.
Facet dobiegł do samochodu i natychmiast zatrząsnął drzwi i włączył silnik. Jeszcze przed startem rzuciłem się na maskę samochodu i radiem próbowałem wybić szybę. Ten jednak ruszył. Leżałem rozciągnięty na masce i trzymałem się rękoma ramy samochodu wokół przedniej szyby. Tak jak widzicie na filmach sensacyjnych. Kiedy jednak zakręcił gwałtownie w bok, nie mogłem się utrzymać i spadłem na ulicę. Kilka razy się przekoziołkowałem ale nie poddałem się tak szybko. Zatrzymałem nadjeżdżający samochód. Prowadził go starszy facet  a z tylu siedziała żona z synem. Wskoczyłem na siedzenie pasażera i kazałem mu jechać za tamtym autem. Chyba myślał że jestem policjantem, bo nie zaprotestował i pojechał. Zatrzymał się jednak na czerwonym świetle. Kiedy wołałem żeby przejeżdżał, nie chciał. Wysiadłem, podszedłem do jego drzwi, kazałem mu się przesunąć i mowie, że ja poprowadzę. Teraz już w pełnej szybkości goniłem za tamtym samochodem. Wpadliśmy w ślepą uliczkę. Facet nie miał wyjścia. Zablokowałem samochodem drugi koniec. Młody i głupi, bo przecież byłem na Bronksie a facet mógł mieć pistolet, rzuciłem się na jago auto i wybiłem boczna szybę. Ten był tak przestraszony, że natychmiast zwrócił mi moje pieniądze.
    Już lekko spokojniejszy wróciłem z tą rodziną na moja budowę. Podziękowałem kierowcy i dałem mu 20 dolców. Tam już czekał mój szef, bo widział jak to wszystko się zaczęło. Pyta się co się stało, więc mówię, że mam moje pieniądze z powrotem. Złapał się za głowę i powiedział, że to tylko Polak mógł być taki głupi żeby zrobić coś takiego w tej dzielnicy.
Głupi nie głupi ale pieniądze odzyskałem.
     Kiedy idzie o interesujące miejsca, to mogę powiedzieć, że ich prawie nie ma. Jedynym znanym obiektem jest stadion Yankee,  który położony jest przy mojej budowie. Jest to nowy stadion, 


a kilka lat temu rozebrano ten najsławniejszy obiekt w historii besjbola amerykańskiego.


 

 

     W przeciwieństwie do całego Nowego Jorku, trudno znaleźć tu miejsce w którym można zjeść coś dobrego. Pamiętam jak w latach osiemdziesiątych nie było żadnej porządnej restauracji. Chodziliśmy na kawę i śniadanie do miejsc do których teraz nie wprowadzilibyście mnie siłą. Często po kantorze chodziły kakrocie. Ale i do tego człowiek się przyzwyczaja. 
 
 
Kilka interesujących faktów.
W tej dzielnicy wychowało się kilku wybitnych ludzi. Al Pacino, Jennifer Lopez, Colin Power.
Obok mojego biura, na tej samej ulicy 1520 Sedgwick Ave, znajduje się budynek wielomieszkaniowy uznany za miejsce gdzie narodził się nowy kierunek w muzyce Hip Hop.
Jest to też dzielnica gdzie zaczęło się graffiti.

 
 
 


South Bronx ma największą liczbę przestępstw w NY.
 

Wednesday, November 5, 2014

Wybory




      Już po wyborach. Tak jak wszyscy przewidywali, Amerykanie obudzili się wreszcie z głębokiego snu i już teraz wiadomo, że nasz wszechmocny stracił swoją niekontrolowaną władzę. Oznacza to, że demokraci stracili większość w Senacie i Kongresie. Jakie to ma znaczenie dla kraju. Trudno jeszcze powiedzieć, ale wiadomo że:

- Obama nadal jest prezydentem, ale nie będzie już w stanie robić co mu się podoba. Prawdopodobnie oznacza to dwa lata bez dużych zmian. Obama będzie próbował coś zrobić i zatrzymywany zostanie przez rząd i oczywiście odwrotnie. Cokolwiek uchwali rząd, spotka się z vetem Obamy. Przez 6 lat prezydent nawet nie próbował negocjować swoich planów ze swoimi przeciwnikami. Jego postawa była jednoznaczna. To co ja chce zrobić jest najlepsze i nie mam zamiaru ustępować nawet na drobny krok. Nie spodziewamy się, że coś się zmieni.

- Obama ma dalej tylne drzwi. Są metody, że może wydać dekrety bez zgody rządu. Nie znam tak dokładnie prawa, ale myślę, że nawet jak coś takiego zrobi, będzie możliwość wycofania tych ustaw. Na przykład jako naczelny dowódca, może wysłać wojska do dowolnego kraju i miejsca. Nie ma jednak prawa rozpoczęcia wojny.

- Cała ta przepychanka zakończy się prawdopodobnie po dwóch latach na oskarżaniu się nawzajem. Demokraci (chociaż teraz sromotnie przegrali ) będą tłumaczyć się, że wszystko było na najlepszej drodze. Wprowadzili dużo zmian ale potrzebowali jeszcze dwóch lat, żeby widać było efekty. Niestety republikanie zablokowali wszystkie wprowadzane reformy i to z ich winy mamy problemy. Republikanie oczywiście będą mówili o sześciu latach tragicznej dla stanów polityki Obamy i demokratów. Jedno dla mnie jest pewne. Ta wygrana partii republikańskiej nie jest ich zasługą. Są rozbici, nie maja konkretnego przywódcy, nie mają jaj i boją się zaproponować konkretne reformy. To nie jest partia która może nas wyprowadzić z tego obecnego chaosu. Wygrali dlatego, że ich przeciwnicy są beznadziejni. Demokraci doprowadzili to osłabienia pozycji Ameryki na świecie. Mało kto się z nami liczy. Kraj który był jedynym latającym w kosmos, teraz prosi ruskich o taksówkę do ich stacji orbitalnej. Rozbrajają naszą armię i ustalili prawa, że żołnierze w czasie zagrożenia nie mogą strzelać do przeciwników jeżeli nie jest to ostatecznym wyjściem. Czyli np. jak są wokół cywile to zabronione jest używanie broni a jak wszystkim wiadomo, terroryści obstawiają się cywilami. Wyobraźmy sobie, że tak walczylibyśmy w drugiej wojnie światowej? Myślę że teraz wszyscy by mówili po niemiecku! Ekonomicznie jesteśmy coraz słabsi. Mamy więcej zasobów ropy i gazu niż wszystkie inne kraje ale nie wydobywamy, bo martwimy się o nasza planetę. Pięknie, ale nikt inny tego nie robi i my zostajemy w tyle. Rozdajemy coraz więcej kartek na jedzenie. W tym momencie 42 miliony amerykanów jest na takiej pomocy.

To cała polska na utrzymaniu rządu. Przy czym nie ustalane są prawa, żeby ich z tego wyciągnąć, więc nikomu się nie śpieszy. Chińczycy mają więcej dolarów niż my i zamiast myśleć o wyjściu z tej sytuacji i produkowania rzeczy w naszym kraju, coraz bardziej uzależniamy się od produktów chińskich.

- Można by było wymienić dużo więcej problemów ale nic to nie zmieni. Po tych wyborach zobaczymy czy cos się poprawi. Ja jednak jestem w tym wypadku pesymistą. Nie mam zaufania do żadnej z tych partii. Mimo wszystko dzięki Bogu, że demokraci przegrali i jest nadzieja, że może, może coś się zmieni.

A teraz coś na wesoło.



Monday, November 3, 2014

Halloween party i spotkanie z Polsatem


      Jestem w stanie lekkiego letargu i próbuję przetrwać dzisiejszy dzień w pracy. Nie idzie mi najlepiej, bo już w pierwszych godzinach skręciłem sobie nogę w kostce i trochę kuśtykam. A to wszystko po sobotniej imprezie i wczorajszym zabieganym dniu. Widocznie w naszym wieku potrzebujemy kilka dni odpoczynku po każdej poważniejszej imprezie.
       Sobota zaczęła się całkiem przyzwoicie i wyglądało, że nie będzie żadnych problemów z naszą imprezą. Od 17-tej godziny, zacząłem zwozić jedzenie, bo zamówione było w kilku różnych miejscach. Większość wyglądała dobrze, ale sklep z którego zamówiliśmy przystawki i sałatki nie dostarczył tego co zamówiliśmy. Policzyli dużo pieniędzy za coś co okazało się mrożonkami i do tego nawet nie rozmrożonych. Wieśka się strasznie zdenerwowała, bo nie była przygotowana na pieczenie w ostatniej chwili. Miałem z nimi awanturę przez telefon. Przepraszali ale co z tego jak zostaliśmy z kłopotem.
     Impreza zaczęła się na czas, ale załoga telewizyjna z Polsat troszkę się spóźniła. Nie byłoby to wielkim problemem, gdybym nie musiał pić. Ale jak tu nie pić na własnej imprezie w towarzystwie 50-ciu alkoholików? Co chwila ktoś nalewał szaty tequili, piwo i inne mieszanki. I tak zachowywał się mój język jak weszli redaktorzy Polsatu. Musiałem wypić dwie bardzo mocne kawy i dalej nie mam pojęcia jak to wyszło. Miejcie zrozumienie dla kolegi, brata, etc. , bo może to wyglądać nie ciekawie.
     Po spotkaniu i rozmowach, pożegnaliśmy się i wtedy już mogłem iść na całego. W następnej godzinie zespól mi się sprzęt i nie mogłem puścić filmu z poprzedniej imprezy, bo taka jest tradycja. Na szczęście zaciął mi się tak, że dalej grał muzykę ułożoną na imprezę. Nie mogłem nic zmienić ani wyłączyć. Zostawiłem więc to i liczyłem że wszystkim muzyka odpowiada, bo zmienić jej nie mogłem. Wytrzymaliśmy do trzeciej rano.
Większość wyszła w tym czasie. Ja natychmiast położyłem się spać, żeby wypocząć przed niedzielnym spotkaniem z Polsatem
       Kiedy wstałem o 10 rano, Wieśka jeszcze sprzątała i okazało się że nic nie spała. Poszła do lóżka dopiero po południu.
      Spotkaliśmy się przy Fredom Tower o 15-tej. Przez cały tydzień omawialiśmy plany tego zwiedzania Nowego Jorku, ale nic z tego nie wyszło. Chcieli iść w inne miejsca. Przeszliśmy przez Battery Park, gdzie można zobaczyć Statuę Wolności i rzeźbę, którą uratowałem z WTC. Później spacer na moście Brooklyńskim. Następnie przystanek w kościele, który przerobiony był na jedną z najsławniejszych dyskotek Nowego Jorku – Limelight a obecnie jest sklepem. Zaraz obok wpadliśmy do restauracji na amerykańskiego cheesbergera i zakończyliśmy nasze spotkanie na Time Square.
    Co z tego będzie pokazane nie wiem a transmisja ma być gdzieś w połowie grudnia. Jak dowiem się o dokładnej dacie, to przekażę.
Dobiłem do domu na 21-szą. A dzisiaj odczuwam tego skutki.
Załączę tylko kilka zdjęć z imprezy a reszta będzie jak zrobię filmik.
 
Nasza rodzinka

Marian i Grazyna

 
 

Siostry Basia i Dorota z Johnem

Występ Małgosi - jako Rhianna

I jeszcze dwa zdjęcia. Zaczęła sie jesień. Stany Zjednoczone znane są z dużej ilości drzew klonowych, które mają przepiękne kolory jesienne. Przeważnie są w kolorach pomarańczowych, żółtych i czerwonych.
 
Zawsze można spotkać jakieś o szczególnym odcieniu. I tak obok u mojego sąsiada jest drzewo które co roku ma piękny kolor czerwieni. Szczególnie pięknie wygląda przy słonecznej pogodzie ale nigdy nie mam okazji zrobienia zdjęcia. Dzisiaj wyszedłem specjalnie żeby je zrobić, niestety już bez słońca i nie ma takiego efektu. Ale dalej widać piękny kolor liści.
 

 

Thursday, October 30, 2014

Demokratyczne wybory


  Już tylko kilka dni zostało do wyborów w Stanach Zjednoczonych. W większości będziemy głosować na senatorów i kongresmenów a na prezydenta dopiero za dwa lata.  Przypominają mi się lata w których głosowaliśmy na naszych przywódców w Polsce. Przygotowane były karteczki z nazwiskami. Ten pierwszy na liście automatycznie miał zostać zwycięzcą, chyba żeby go większość skreśliła. Oczywiście skreślanie było niemile widziane. Komisja wyborcza, czyli kilku panów siedziało przy stolikach i pilnie obserwowało wyborców. Wejście za kurtynę budki wyborczej oznaczało zaznaczenie nazwiska wyborcy i późniejsze kłopoty w jego życiu.
     Świat zmienił się od tamtych czasów i choć istnieje wiele krajów (Korea, Chiny, kraje arabskie) w których metody wyborów podobne są do tych komunistycznych, w krajach rozwiniętych jest już pełna demokracja. Ale czy tak naprawdę? Prawda jest dużo smutniejsza. W większym lub mniejszym stopniu przekręty, oszustwa przy wyborach istnieją w każdym kraju. Niestety także w Stanach. Są one jednak bardzo wymyślne, że dają nam złudzeni, że wszystko odbyło się według przepisów. Kilka przykładów jak to jest robione.
      W Stanie Virginia i Maryland odkryto 44000 osób, które zarejestrowane są w obydwu stanach. Większość, bo 85% to demokraci. Czyli jeśli legalnie głosowali by w Virginia, to stan Maryland otrzymuje dodatkowe 44000 głosów, które nie istnieją. Zaznaczam tu, że często wybory kończą się zwycięstwem jednej osoby liczbą tylko kilkunastu lub kilkudziesięciu głosów przewagi. Taka liczba może zmienić całkowicie układ polityczny tych okręgów. Dzieje się to oczywiście w wielu innych stanach.
     W tym samym regionie odkryto 31000 głosów oddanych przez ludzi którzy już nie żyją. Zaczęło się od tego, że jeden z głosujących okazał się w wieku 169 lat. Zaczęto szukać głębiej i znaleziono setki innych w podobnej sytuacji.
Bardzo prosta metoda. Demokraci bronią się rękoma i nogami przed ustaleniem prawa, że do wyborów można przystąpić tylko z ważnym dokumentem jak prawo jazdy, paszport. Tak żeby komisja mogła zobaczyć zdjęcie i potwierdzić że głosująca osoba jest tą która wpisana jest na listę wyborców. W tej chwili każdy może podejść i powiedzieć że nazywa się Szumanski i głosować.  Trzeba znać nazwisko tego kto zmarł, później znaleźć np. nielegalnego imigranta, podać mu dane i ten idzie głosować bez żadnego zagrożenia, podając się za truposza.
    Maszyny do głosowania są różne w poszczególnych stanach. Większość jednak to elektroniczne, gdzie na tablicy z nazwiskami naciska się przycisk przy wybranym kandydacie i na koniec główny przycisk  po którym maszyna dodaje całość i podlicza głosy. Każdego roku odkrywane są różne przekręty z tymi maszynami. Ostatnio w stanie Illinois odkryto, że oddając głos na republikańskiego kandydata w chwili naciśnięcia ostatniego przycisku, głos w cudowny sposób zmienia się na demokratę.
    Sprawy te zgłaszane są do naszego rządu, ale ten ignoruje wszystkie historie.  W wypowiedziach, tak jak ostatnio przez prokuratora generalnego Erica Holdera, zgadzają się że takie rzeczy się zdarzają, ale są tak drobne, że się nie liczą i nie warto zawracać sobie głowy.  Gazety, które są w większości pod kontrolą tej samej partii, nie fatygują się o pisaniu na ten temat i wszystko wygląda pięknie i demokratycznie. Nawet gdyby nie było to w wielkiej skali a jest, to gdzie kończy się a gdzie zaczyna demokracja? Czy zamykanie oczu na zmianę mojego głosu, nawet gdyby to był on pojedynczy, nie powinien być surowo karany? Ludzie którzy nie zapłacą podatków i są złapani idą do więzienia na wiele lat i płacą duże kary a ten problem jest nie ważny?
Wiem z doświadczenia, że gdyby odkryto, że partia republikańska robi takie przekręty, stało by się to aferą o której każda gazeta pisała by do momentu aresztowania wszystkich zamieszanych i odwrócenia pomyłkowych głosów. I słusznie. Ale w tym wypadku, wszyscy którzy o tym wspominają są niezrównoważeni, awanturnicy którzy próbują wprowadzać chaos w pięknym demokratycznym kraju bo oczywiście atakują partię demokratyczną.
    Nieraz się zastanawiam, czy warto iść głosować W stanach takich jak New York, New Jersey, California, tych co zalewane są falami nielegalnych imigrantów, tych co wypełnione są po brzegi ludźmi na utrzymaniu rządu (wiadomo że będą głosować na tych co rozdają pieniądze i dostają więcej nie pracując niż pracując za małą stawkę), nie ma szans na inny wynik tylko zwycięstwo demokratów. Poczucie obowiązku jednak istnieje i co roku naciskam na te klawisze, teraz nawet nie jestem pewien czy nie są zmieniane na glos przeciwników. Na drogi dzień nawet nie sprawdzam kto wygrał, bo sprawa jest przesądzona.  

    Więc czym różnią się nasze czasy od tych komunistycznych? Metodami oszukiwania wyborców.

     

Wednesday, October 29, 2014

Ostatnie przygotowania do imprezy.

Nie wiem gdzie ten czas upływa, ale chyba ktoś tam na górze bawi się z nami i co roku skraca nam godziny i dni. Co roku w tym okresie zaczynałem projektować kartkę świąteczną na Boże Narodzenie i inne podobne rzeczy a teraz jestem do tyłu z każdą z tych spraw i nie wiem kiedy to zrobię. Wszystko będzie na ostatnią chwilę. Może po prostu staję się coraz powolniejszy.
     W tej chwili jesteśmy gotowi z dekoracjami domu. Zdjęcia poniżej. 






    Jedzenie zamówione. W tej chwili doszło kilka osób, wygląda na to że będzie ich 50. Stroje przygotowane, tylko się przebrać. I zostały tylko drobne zakupy jak ciasta, pieczywo i inne drobniejsze rzeczy. Oczywiście sobota czasowo będzie bardzo zajęta, bo trzeba przygotować cały sprzęt na gorące jedzenie, kawę. Ja muszę oczyścić zewnątrz domu z liści. I zresztą wiecie jak to jest przed imprezę, ile rzeczy się znajduje do zrobienia.
   Przy okazji będę rzucał kamieniami w cholernego dzięcioła, który nie ma zamiaru się wyprowadzić. Czy ktoś wie jak długo ten skurczybyk może żyć? To już któraś z kolei postać w moim życiu,która nie chce zejść z tego świata!

Wednesday, October 22, 2014

Bezdomni



 Zaczynam od wiadomości. Jeżeli wszystko się ułoży tak jak trzeba, to będziecie mogli mnie obejrzeć w polskim programie „Polacy Na świecie„. Mówię, że nic nie wiadomo, bo to oczywiście nie ode mnie to zależy, a wszystko może się zdarzyć. Ale  na razie umówieni jesteśmy z telewizją Polsat na 1 i 2 Listopada. 

    Jest to program transmitowany na programie Polsat Play. Transmitowany jest chyba w soboty wieczorem. Nie jestem pewien, ale oczywicie jak będę znał dokładny dzień i czas to podam. Program ten jest oparty na hiszpańskim orginale i jest wydawany w formie reportażu. Spotykają się oni z trzema osobami w znanych miastach na całym świecie i opowiadają oni o swoim życiu imigranta a jednocześnie zwiedzają razem wybrane miasta. Nie trzeba wspominać, że to ma być opowieść o Nowym Jorku. Nie mam pojęcia kto jeszcze będzie brał w tym udział. 
   Oglądałem kilka odcinków i nawet fajnie to wygląda. W pierwszy dzień spotkać się mamy u mnie w domu i wypada to dokładnie (przez przypadek) w naszą zabawę Halloween. Drugiego (niestety na kacu. Może przez to będę lepiej wyglądał) mamy pochodzić po mieście.
  Podaje stornę na której jest więcej informacji na temat tego programu.
  

W pracy dalej nic się nie zmienia. Jak posunę się o krok do przodu to cofam się o dwa.  Dzisiaj zaczęliśmy stawiać bariery betonowe, żeby odgrodzić miejsca w których będziemy pracowali. Musimy to robić wcześnie rano, zanim pojawia się samochody i zaczną w tych miejscach parkować.  Bardzo często zdarza się, że w biednych dzielnicach, a taka jest właśnie ta w której znajduje się nasza budowa,  znajdujemy bezdomnych, tam mieszkających. Wielu śpi po prostu na ulicy, chodnikach. Wszystko co posiadają w większości kończy się na jednym kocu i kilku drobiazgach. Poniżej ten którego dzisiaj znaleźliśmy. Kiepska jakość, ale wykonane telefonem. To co wystaje z pod koca w centrum zdjęcia, to nie twarz.


     Nielegalni imigranci, musza szukać czegoś lepszego, żeby nie byli widoczni. Znajdujemy ich często wewnątrz konstrukcji mostów, tak że niewidoczni są z zewnątrz. Ci są lepiej zorganizowani. Niektórzy są na tyle sprytni, że przeciągają kable elektryczne od pobliskich latarni i mają światło a nawet telewizję. Chociaż to znika, bo nie ma już programów odbierających tylko na antenę.  Wielu ma namioty, budują domki z kartonów.


 Jedna rzecz ich łączy. Kolekcjonują wszystko co znajdą. Nic nie wiadomo co może się przydać. Tak więc w miejscach tych zaczyna się powiększać składowisko śmieci. Ponieważ znajdują się w miejscach nie uczęszczanych przez normalnych ludzi, nikt tego nie sprząta.







     Są też grupy, które są bardzo utalentowane. Na jednej z budów, mieliśmy wykopać rów na nowe rury kanalizacyjne. W pewnym momencie koparka przebiła się przez warstwę ziemi i pokazała się dziura do mieszkania pod ziemią. Dwa pokoje wykonana było z materiałów ukradzionych z naszej budowy. Musieli najpierw wykopać duży dół, potem z naszych desek zbudowali domek. Obłożyli wszystko materiałami ocieplającymi i zakopali. Musiało być to wykonane wiele miesięcy przed naszym odkryciem, bo tereny porośnięte były trawą i chwastami. Były też wyjścia z tych mieszkań, pod ziemią i do końca nie udało nam się znaleźć dokąd te wykopane tunele prowadziły. Oczywiście nie zamierzałem przez nie przechodzić.  Musieli być to Meksykanie, bo każdego dnia widzieliśmy całe ich grupy, przechodzące przez nasza budowę. Ubrani normalnie, nawet czysto i widać było, że udawali się do pracy.
      Przy budowie Whitestone Expresway, mieliśmy za mieszkańców  sutenera ze swoimi podopiecznymi, czyli prostytutkami. Ten był naprawdę utalentowany i dbał o swoje kobiety. Mieszkali w pomieszczeniu w ścianie wspierającej początek mostu. Było w pełni umeblowane, podłączone do prądu. Była telewizja i wiele innych (na ich warunki) luksusowych wyposażeń. Panienki miały nawet komórkowe telefony.  Ciekaw jestem gdzie dostawały rachunki z firmy telefonicznej i jak je opłacały. Ciekawostka. Jak pracowaliśmy w nocy, można było zauważyć jak szukały klientów. Myśleliśmy, sadząc po ich wyglądzie, że nie będą w stanie nikogo złapać. Bardzo się myliliśmy. Musi być wielu zboczonych ludzi a zaskakujące jest to, że zatrzymywały się nieraz samochody marki Mercedes, BMW, czyli ludzie, którzy mieli pieniądze. Musi więc być jakiś fetysz, który sprawia, że mężczyzna szuka kogoś kto jest brudny i obrzydliwy. Nie do uwierzenia.
     Jednej rzeczy, której nie miały w tym mieszkaniu, to bieżącej wody. I tutaj dawały sobie rade, bo obok na ruchliwej ulicy znajdował się hydrant. Mieli narzędzia do jego otwierania i często można było spotkać panienki przy porannej toalecie. I nie było to tylko mycie twarzy ale cała kąpiel.  Metody mycia były zadziwiająco pomysłowe i przy pełnym ruchu na ulicach. Tak więc zawsze zatrzymywały się samochody i zauważyć można było zaszokowane i zdziwione twarze kierowców.  Nie mogę załączyć wszystkich zdjęć, bo zamknęli by moją stronę za rozpowszechnianie pornografii. Pokażę tylko te „ładne” a możecie sobie wyobrazić te gorsze. 




Monday, October 20, 2014

Tolerancja w szkołach

      Dzisiaj w pracy, rozmawialiśmy z kolegami na temat szkół i co się zmieniło w ostatnich czasach. I doszliśmy wszyscy do tego samego wniosku. Przekroczyliśmy granicę rozsądności i szybko się od niej oddalamy.
     Na czym polegało wychowanie w szkołach w dawniejszych czasach? I nie ważne czy sto lat temu, czy trzydzieści. Zmieniały się przepisy, ale zasada zostawała ta sama. Szkoła miała za zadanie wpajania wiedzy, nauczenia respektu dla starszych, rodziców, kraju, nauczenia kultury i zachowania.
W momencie przejścia progu szkoły, dziecko było pod ich władzą. Kiedy coś się zbroiło, zostali wzywani rodzice. Dostawało się karę w szkole i jeszcze raz od rodziców. Kiedy próbowało się tłumaczyć rodzicom, że to ja mam rację a nie nauczyciel, dostawało się następną karę. Kiedy upierało się przy swoim, z drzwi wejściowych został zdejmowany wiszący tam pasek i kolor tyłka zamieniał się w różowy. Czy to wszystko było sprawiedliwe? Na pewno nie. Czy były nieraz przypadki znęcania się nad dziećmi? Oczywiście. A teraz przy tych wszystkich cudownych ludzkich praw nie ma? 
Dzisiaj właśnie pisano, że w Nowym Jorku ojcie pobił malutkie dziecko na śmierć. Psychopaci, chorzy, zwyrodnialcy zawsze się znajdą i nie widzę (niestety), żeby się od tego uchronić. 
    Jednak ustalanie praw, narzucające wszystkim w całym kraju jakąś rzecz, tylko dlatego, że stało się coś, komuś na drugim krańcu kraju jest absurdem. Jeżeli rodzice nie zadbają o swoje dziecko i już w pierwszej klasie jest szerszy niż wyższy, to nie znaczy, że moje dziecko nie może jeść pizzy jak ma na nią ochotę! A jeszcze gorzej, musi jeść szczaw i marchewkę, bo to jest jedyne zdrowe jedzenie. Nie mówiąc o tym, że ten gruby wychodząc ze szkoły, biegnie prosto do MacDonald po hamburgera, a ten chudy już nic zjeść nie może, bo zapchał się jak królik sałatą!
    Mój kolega opowiedział historię, ze szkoły jego syna. Jest trochę dzieci, które uczulone są na peanutbutter, czyli bardzo u nas popularne masło orzechowe. Nie rozumiem dlaczego, ale jak jedzą lunch, Ci co jedzą kanapkę z tym masłem, muszą siedzieć osobno. Myślę, że dlatego, żeby ten z uczuleniem nie poczuł się poszkodowany, że nie może tego jeść? Różnica jest taka, że dawniej  zabrano by tego   z uczuleniem i wytłumaczono mu, że jest to niebezpieczne dla jego zdrowia. A teraz? Dzieciaki, które mają takie kanapki, muszą udawać się do kąta, czyli odosobnionego stołu i tam mają prawo to zjeść! Syn kolegi odmawia teraz zabierania ich do szkoły (chociaż to jego ulubine), bo czuje się odizolowany. Absurd!
    Coraz więcej jest problemów w sportach szkolnych. Wiadomo, przez wypadki. Złamania, wstrząsy mózgów a nawet nieraz śmierć. W tym roku, jakiś chłopak biegł i w czasie tych ćwiczeń, przewrócił się i już nigdy nie wstał. Tragiczne. Prawdopodobnie musiał mieć jakiś nie wykryty problem i mogło to coś się stać w każdej innej chwili. Ile to razy, ktoś z nas przewrócił się, złamał rękę, ktoś złamał nogę grając w piłkę nożną, lub jak ja jadąc na nartach. Wkładao się rękę w gips i tylko dostawało się ostrzeżenie, żeby z tym gipsem nie grać w piłkę!
Teraz oczywiście to natychmiastowe szukanie winnego. Bo przecież to nie jest wina mojgo syna, który patrząc się na dziewczynę w krótkiej spódniczce wpadł na słupek od bramki. To musi być wina nauczyciela który czegoś nie dopilnował, szkoły która postawiła bramkę po dwóch stronach boiska. Bo jakby dwie bramki były po jednej stronie, to nic by mu się nie stało! 
   Podam tu jeszcze kilka innych przykadów naszej głupoty.
W Tennessee przeszła ustawa ( z tego co mi wiadomo jest one już w innych stanach), że trzymanie się dzieci za rękę ( chłopczyk i dziewczynka), jest uznawane za „bramy do aktywności seksualnej„ i zostało to zabronione. Bez komentarzy!  Ale przy okazji wspomne, że chłopczyk w podstawówce (nie pamiętam teraz z której klasy ) przychodził przebrany za dziewczynkę, bo tak się czuł lepiej i to nie zostało zabronione.
    Szkoła w Chicago postanowiła zakazać każdego jedzenia przynoszonego z domu, aby chronić uczniów przed własnymi złymi decyzjami. Zakaz ten jest aktualny już przez sześć lat.  Ale niedawno zmieniono rodzaj (czytaj: bardzo obrzydliwe) jedzenia z prostego przypadku, że nikt go nie jadł. Studenci woleli chodzić raczej głodny niż jeść ten szkolny horror, który został ustawiany przed nimi.
    W szkołach w Teksasie, wydane zostało prawo, że studenci i dzieci ze szkół mogą być karani przez policję za klnięcie, plucie i inne wybryki i mogą otrzymywać kary pieniężne. Od 2005 roku wypisano już ich 6000, a karani byli nawet 6-cio latki. Ciekaw jestem czy dostają punkty karne, jak my za jazdę samochodem i po zebraniu 20 punktów mają zabronione chodzić?
    I najlepsze, bo pokazuje jak wspaniały i równouprawniony jest ten kraj.  W północnej Californi, dzieci w średniej szkole w dniu Meksykańskiego narodowego święta, miały nakaz (jeśli byli ubrani w podkoszulki z flagą amerykańską) zdjęcia tych koszulek i założenia ich z wewnątrz na zewnątrz, tak żeby flaga nie była widoczna. Rodzice oddali sprawę do sądu, ale ją przegrali, bo wytłumaczono to, że decyzja ta chroniła amerykańskie dzieci, przed atakami meksykańczyków!!!!
Ja mam rozwiązanie. Każdego komu się amerykańska flaga nie podoba, lub zaatakował amerykańskie dziecko, wsadzić do atobusu pomalowanego na flagę meksykańską i wywieźć ich nieszczęśliwe tyłki do ich ukochanego kraju, bez możliwości odwołania! Gwarantuję, że nigdy więcej, żadna meksykańska grupa nie obrazi naszej flagi. A jak bym się mylił, to oczyścilibyśmy szybko nasz kraj z tych którzy go nienawidzą.
  Och jeszcze jedno. W Stanie Tennessee, ojciec odebrał syna przechodząc do szkoły na pieszo. Został aresztowany, bo szkoła ma prawo, że dziecko można odbierać tylko samochodem albo przez autobus szkolny!!!!