Wednesday, December 17, 2014

Dekoracje Nowego Jorku




   Zabawa świąteczna w firmie już za nami, urodzinowa impreza także. Teraz szybkimi krokami zbliżamy się do Świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra. Zostało dużo pracy do zorganizowania wszystkiego ale główne rzeczy już skończone.
    Nowy Jork wygląda już w pełni przygotowany na te dni. Najważniejsza atrakcja to oczywiście Choinka i dekoracje przy Rockefeller Center.




To jest najbardziej popularne i znane  miejsce  Nowego Jorku w tym czasie.  Ale nie jest to jedyne miejsce. Każdy stara się jak może i mieszkańcy  a także turyści maja dużo radości przy zwiedzaniu tych miejsc. Dekorowane są duże sklepy, hotele, restauracje.

 Chelsea Market

Budynek Time Warner  przy Colombus Circle

Piąta Aleja i 57 Ulica



    Inną wielką atrakcją jest oglądanie wystaw sklepowych, które prześcigają się w pomysłach nad ich dekorowaniem.

Macy’s

Lord and Taylor

Madison Ave – Barneys’



    Oczywiście  ważna jest też tradycja dekorowania prywatnych domów. Mój, chociaż ładnie wygląda, nie równa się tym wymyślnym, pokrytym tysiącami lampek.


    Jedną z najsławniejszych dzielnic, gdzie co roku domy przystrajane są niesamowitymi dekoracjami to Dyker Heights, stara włoska dzielnica na Brooklynie.  Tutaj każdy stara się być lepszy od sąsiadów i co roku  pojawia się coraz więcej świateł. Wygląda to niesamowicie. 






Światełek coraz więcej i oczywiście nasze rachunki za zużycie prądu rosną w ciągu tego miesiąca. Pomaga nam w tym technologia. Większość moich lampek to LED i widać różnicę na rachunku, ale oczywiście jest dużo większy koszt przy ich zakupie.  Sznur stu lampek z tradycyjnymi lampkami można dostać za 5 dolarów a LED kosztują dwadzieścia.  Jest to duża suma przy jednym  sznurku a u mnie pali się około 5 tysięcy żaróweczek. To ile musi być na tych wymyślnych domach? Dlatego większość używa dalej te tradycyjne.


Thursday, December 11, 2014

Deszczowa pogoda


   Ostatnie dni były bardzo deszczowe. Dzięki Bogu, że temperatury były powyżej zera. Gdyby było zimniej zasypani byśmy byli dwu metrową warstwą śniegu. U nas jest to łatwe do przeliczenia, bo 1 cal deszczu równa się jednej stopie śniegu a mieliśmy w te dni 6 cali opadów.
    Wczoraj wieczorem trochę się ochłodziło i natychmiast zaczął sypać śnieg. Ale to było bardzo krótko.
    Bardzo ładnie za to wyglądał nasz dom na zewnątrz z tą cienką warstwą białego puchu i oświetleniem świątecznym. Zdjęcia tego nie przekażą, ale tutaj jest to co złapała kamera. 




PS.  W domu cisza. Nie chce się pytać co robimy z zabawą. Wole przeczekać kiedy miną chmury.


Wednesday, December 10, 2014

Nowa Ameryka


   Podczas pracy, rozmawiałem ze swoimi ludźmi i podczas tej dyskusji, zdałem sobie sprawę, że pomyliłem daty mojej zabawy świątecznej z firmy. Nie jest ona za dwa tygodnie, tylko w tą sobotę. Zdałem sobie sprawę, że mam ciche dni z żoną. Kwestia tylko jak ciche!
Wiadomo, że kobieta potrzebuje kilka tygodni na przygotowania. Fryzjer, suknia, etc.  Dodatkowym problemem jest jej praca. Dostali w ostatniej chwili nowa pracę do przebicia i musi być skończona na 30 grudnia. Pracuje więc całe wieczory i nawet kiedy raz się odezwała do mnie, to jedyne słowa które wyszły z jej ust to: Sam będziesz gotował jedzenie na święta! 
      Tak więc, natychmiast dzwonię do niej i delikatnym, dziecięcym głosem mówię: Kochanie, pomyliłem daty i moja zabawa jest nie za dwa tygodnie tylko w ta sobotę. Chwila ciszy i: To Ty teraz musisz mi to mówić!!!!!  Więc znów grzecznie: No tak, bo jak bym Ci powiedział później to mógłbym skończyć w grobie. Nie zaskoczyła mnie odpowiedzią: To lepiej go sobie wykop, bo zaraz tam będziesz i słuchawka została odwieszona.
   Namyślam się teraz czy warto wracać do domu, czy lepiej wykopać ten dołek na wszelki wypadek.
     Wczoraj byłem na przyjęciu związków zawodowych lokal 10-10, robotników. Tu każdy związek ma swój numer. Nic ciekawego, ale poszedłem, żeby spotkać się z ludźmi z którymi pracowałem przez różne lata a już nie są ze mną. Piszę o tym z innego powodu. Już siedząc przy stole, popijając czerwone wino, rozglądałem się po sali i zdałem sobie sprawę z olbrzymiej zmiany. Dawniej, pracownicy byli w większości z Europy. Włosi, Portugalczycy, Hiszpanie, Polacy.  W tej chwili to prawie 50% Ameryka Południowa a w większości Meksykanie. Przeraziło mnie to trochę, bo jest to początek nowego kraju. Kraju w którym będzie żyła moja córka. Ja prawdopodobnie będę w grobie i to nie wykopanym przez siebie.
     W tej chwili nasz prezydent daje legalny pobyt tym którzy nielegalnie dostali się do naszego kraju. Jest to liczba olbrzymia, bo około 6 milionów ludzi i większość właśnie Meksykanie i Ameryka Południowa. Oblicza się, że co roku dochodzi następny 1 milion. Do tego większość z nich, tych którzy maja rodziny, ma czwórkę lub więcej dzieci, a średnia wśród białej populacji jest jedno dziecko. Wielu z nich to ciężko pracujący ludzie i mam ich też wielu między moimi ludźmi.  Nie mam z nimi problemów i naprawdę bardzo się starają. Nie jest to jednak główny problem.
     Olbrzymia część z nich żyje na zapomodze, czyli na naszym utrzymaniu. Duża grupa nie próbuje i nie ma zamiaru stać się Amerykanami. Nie uczą się języka angielskiego. Przyjeżdżają tutaj nie dlatego że wierzą w ten kraj, że chcą być jego częścią. Są tutaj tylko z jednego powodu. Pieniędzy. Mało tego, większość z nich wysyła te zarobione dolary do swoich krajów, co dodatkowo szkodzi naszej gospodarce, bo nie wydawane są one tutaj.
Predzej usłyszysz od nich Viva Meksyko, niż God Bless America.  To nie ta sama grupa ludzi, która budowała ten kraj. Każdy utrzymywał swoje narodowe obyczaje, pielęgnował język swoich ojców. Tworzyły się dzielnice Włoskie, Polskie. Większość ich łączyła ich jednak miłość do nowego, Swojego kraju. Teraz to prawie nie istnieje i jeśli dalej tak pójdzie, to nie wiadomo, czy kiedyś głównym językiem w tym kraju nie będzie hiszpański. Dobrze że nie będę tego musiał oglądać.

Monday, December 8, 2014

Włamywacz


   Zacznę od historii z moim prywatnym Arsene Lupin (nie wiem czy ktoś to jeszcze pamięta. Francuski gentelman włamywacz). Ten murzyn nie daje za wygraną. Wczoraj w nocy znów się włamał. Tym razem trochę mniej szczęśliwie. W czwartek i piątek miałem ludzi, którzy pracowali przy założeniu nowych okien, wzmocnieniu krat w naszych biurach. Nie zdążyli skończyć wszystkiego i zostały im trzy okna. Murzyn zaczął od okna które było wzmocnione, ale po uszkodzeniu części kraty, nie mógł się przebić. Znalazł więc to nieskończone i przez nie przedostał się do biura. Alarm zadziałał i firma obsługująca ten system zadzwoniła do głównego inspektora informując go o włamaniu. Kiedy ten otworzył biuro, murzyn tam jeszcze był. Na szczęście nie zaatakował inspektora, tylko zaczął uciekać. Oczywiście jedyną drogą ucieczki było to wyłamane okno. I tu pomogła nam pułapka którą założyłem. Wokół biura a szczególnie od strony płotu przez który się zawsze przedostawał, założyłem zwoje drutów. I to nie tylko kolczastego ale jak my nazywamy żyletkowego. Na drutach są metalowe części, które są bardzo ostre i jest ich bardzo dużo. W pośpiechu, przedostając się przez te druty, musiał się bardzo pociąć. Znaleźliśmy dużo krwi a nawet jedną z tenisówkę, zawieszoną na drucie. Pól godziny później, policja dostała telefon ze szpitala. Zgłosił się tam ktoś, kto powiedział że został postrzelony, ale lekarz stwierdził, że to nie ma nic wspólnego z kulą pistoletu. Wygląda na to, że to nasz Arsene. W tej chwili jest pod ochroną policji i sprawdzają DNA, z krwią znalezioną na miejscu wypadku. Może wreszcie ten koszmar z włamaniami się skończy. A przy okazji cieszy mnie, że zadałem mu trochę bólu. To jest ta gorsza strona człowieczeństwa, która mi w tym wypadku nie przeszkadza.
       To nie jedyna zła wiadomość w ten poniedziałkowy poranek. Trudno mi było dojechać dziś do pracy, bo autostrada w miejscu mojej budowy była całkowicie zamknięta. Wszyscy musieli zjeżdżać na ulicę. Okazało się, że był wypadek siedmiu samochodów. Dwoje ludzi zginęło, reszta w szpitalu. Musieli rozcinać samochody, żeby wydobyć ciała.
    Pierwsza moja myśl, to że powodem było coś z mojej budowy. Zaraz po otworzeniu autostrady udałem się w to miejsce ale na szczęście wszystko z mojej strony było w porządku. Powodem musiał być jakiś błąd kierowcy.
      Mam dwie maszyny pracujące na górze. Operator jednej się spóźnił dwie godziny. W momencie kiedy zaczął pracować, druga maszyna stanęła z powodu uszkodzenia jej części. Dopiero po czterech godzinach zaczęliśmy pracować w normalnym tempie.
       Także wiadomości z mojej nocnej zmiany nie były radosne. Pracujemy na torach kolejowych. Tam możemy dojechać specjalnym pojazdem, który jest ciężarówką, ale ma także dodatkowe koła i wjeżdżając na tory może je zmienić i poruszać się po nich. Możemy pracować tylko w określonych godzinach i nigdy nie wiadomo ile ich będziemy mieli. W czwartek w nocy pracowaliśmy tylko 2,5 godziny. Zaznaczam, że ja musze wszystkim płacić 8 godzin. W piątek nie dali nam nawet minuty. Po spędzeniu czterech godzin w oczekiwaniu, odesłani zostali do domu.         Nie mam pojęcia jak będę mógł skończyć tą pracę w terminie, kiedy zamiast 8 godzin, średnio pracujemy dwie.
    Jedyna dobra wiadomość, to  że w niedzielę nie padało i skończyłem świąteczne dekoracje na zewnątrz domu. Na szczęście bo od jutra ma padać codziennie przez cały tydzień.
      I jak tu nie wpaść w chroniczną depresję? Kiedyś to jeszcze chciało mi się wyskoczyć do baru na drinka a teraz i tego mi się nie chce. 

Sunday, December 7, 2014

Polsat

    Przez przypadek wszedłem na stronę Polsat Play i z informacji tam znalezionych wygląda na to, że program nakręcany u nas w Nowym Jorku już jest w telewizji. Obiecywali, że podadzą nam informacje o datach emisji, ale nikt nic nie pisał. Nie mogę znaleźś czegoś dokładniejszego. Odcinek z Nowego Jorku był dzisiaj o godzinie trzynastej i wygląda, że będzie w następną sobotę o 21:30.
   Mnie jest trochę przykro, bo przed programem umawialiśmy się, że nas poinformują a teraz cisza. Jak zwykle życie nas uczy. Jesteśmy ważni tylko jak jesteśmy komuś do czegoś potrzebni. 
Jak ktoś odkryje z programu telewizyjnego kiedy jest ta transmisja to proszę o podzielenie się tą informacją.

Saturday, December 6, 2014

Ptaki w ogrodzie

    Święta coraz bliżej a ja nie mogę skończyć dekorować na zewnątrz domu, bo w każdy wolny dzień pada deszcz. Mam nadzieję, że jutro mi się uda, bo zostaje coraz mniej czasu a teraz w każdy tydzień jakaś impreza. Za tydzień urodziny koleżanki a za dwa tygodnie zabawa w mojej firmie. 
    W okolicy domu pojawiło się więcej dzięciołów. Teraz nie jestem pewien, który robi mi szkody. 
Nawet zaczęły przylatywać do mojego karmika, chociaż nigdy tego nie robiły. Przeważnie nie żywią się nasionami. Dwa z nich uchwyciłem na swojej kamerze a ten trzeci był zawsze za szybki i nie udało mi się.
 


    W czasie zimowym, jak zwykle, żywi się u nas bardzo dużo pięknych ptaków. Szczególnie rano, można oglądać jak kilkadziesiąt z nich różnych gatunków próbuje dostać się do nasion.
 



     Przez ostatnie trzy tygodnie mam problemy w pracy i nie mają one nic wspólnego z naszą budową. Już pięć razy włamano się do naszych biur. Wiemy, że to jest ten sam murzyn. Złapany został przez nasze kamery. Za każdym razem policja spisuje raport i na tym się kończy. Blokujemy wyłamane okno i dwa dni później ten sam bandzior wyłamuje następną metalową kratę, wybija nastpne okno i wynosi co może. Oczywiście coraz mniej, bo najważniejsze już ukradł. Nie jest wybredny. Bierze nawet papier toaletowy, polskie cukierki, które miałem kupione dla swoich ludzi. Teraz mamy strażnika, system alarmowy, kamery. Czekamy czy wymyśli coś nowego.

Wednesday, December 3, 2014

Reality Shows


    Czytając dzienne gazety, oglądając telewizję, słuchając radia, zdaje sobie sprawę, że nasze obecne czasy zmieniają nas coraz bardziej w odmianę wampirów. Różnica między nami a Draculą polega na rodzaju krwi. Nie żywimy się krwią ludzką ale ich życiem. Skończyły się czasy czytania książek, marzeń, znajdowania pozytywnych bohaterów i próbie ich naśladowania. Czasy w których biedni, niewykształceni nie tylko chcieli mieć  lepszą sytuację finansową lecz próbowali, na ile im ich sytuacja pozwalała, zmieniać swoje życie, biorąc przykład z tych „lepszych sfer”. Ubierali się lepiej na święta, niedziele, naśladowali ich w poprawnym zachowaniu, etc.
    Od wielu lat jest inaczej. Naśladujemy tych gorszych. Młodzi noszą spodnie wiszące im na połowie tyłka, czapki zakładają niechlujnie, odwrócone do tylu, dziury w spodniach… 
     Najważniejszymi programami telewizyjnymi są reality show. Niektórzy na tym dosłownie żyją. Są ich już setki i cały czas powstają nowe, coraz głupsze. Rozumiem jeszcze takie jak szukanie talentów, piosenkarzy, tancerzy. Ale to był tylko początek. Teraz oglądamy programy nakręcane w więzieniu o życiu kryminalistów. Bardzo to nam potrzebne, bo młodzież może się czegoś nauczyć. Przecież oni tyle mają do zaoferowania.
   Wielu nie mogę opisać, bo nie chciało mi się obejrzeć nawet krótkiego ich fragmentu. Ale jest na przykład taki o tortach weselnych.  ???? Ile można tego obejrzeć?  Bardzo popularny o ludziach którzy maja przetrwać przez kilka tygodni w miejscach jak pustynia, dżungla, bezludna wyspa. Nie posiadają nic. Mało tego, są całkowicie nago. Zawsze jest para, mężczyzna i kobieta. 
   Są o homoseksualistach, lesbijkach. Jest Piekielna Kuchnia gdzie  młodzi ludzie próbujący udowodnić że potrafią gotować obrzucani są obelgami prowadzącego, który przez cały program udowadnia im że są idiotami i beztalenciami.
    Tańczące Matki -   gdzie wymagające matki zmuszają swoje córki do tańca według ich niespełnionych marzeń.  
   Bad Girls Club – gdzie siedem rozpieszczonych, złych dziewczyn zmuszonych jest do mieszkania w jednym domku.
   16 and pregnant (w ciąży) – gdzie 16-to latki są w ciąży i ich problemy. Zdajecie sobie sprawę, że nieraz jakaś dziewczynka specjalnie „wpadnie”, żeby być w tym programie?
   The Biggest  Loser – tu występują najgrubsi, nieraz obrzydliwie grubi. Pokazują się prawie nago z wiszącymi fałdami tłuszczu i wygrywa ten co najwięcej schudnie. Nikt nie interesuje się, że po tym programie za wygrane pieniądze zwycięzca natychmiast kupuje sobie dziesiątki hamburgerów i jego waga wraca do poprzedniej w ciągu kilku dni.
   Mógłbym wymieniać to w nieskończoność bo jest ich tak dużo.
Fascynacja życiem innych, żywienia się na ich codziennym dniu nie kończy się na tych programach. Interesuje nas jak żyją, co robią na codzien, jak się ubierają, z kim sspia, kogo pobiją gwiazdy filmowe, sportowe i inni, którzy w jakiś sposób stali się sławni. I ten na którego wczoraj byśmy nie spojrzeli, bo był nikim staje się dla nas przykładem, bo wczoraj był ważnym wydarzeniem w telewizji. Fajnie by było, gdyby on był warty naśladowania. Ale tak nie jest. W większości przypadków to ostatni ludzie z których powinniśmy brać przykład.
   Spoglądam w dzisiejsza gazetę gdzie powinniśmy znaleźć informacje na temat co się dzieje na świecie i w kraju. Znaleźć informacje o rzeczach, które maja wpływ na nasze życie. A co mamy?
   Taylor Swift ubrana w seksowna bieliznę i artykuł o pokazywanych częściach jej ciała.
   Lady Gaga i jej historia o tym jak była molestowana jako dziecko. Ciekawe jest, że nigdy o tym nie mówiła tylko teraz jak jej kariera trochę podupadła. Wygląda na to że chce wrócić na pierwsze strony gazet, więc nikt nie wie na ile ta historia jest prawdziwa.
   Cała strona o piłkarzu amerykańskiego footballu, który na facebook pokazał zdjęcie córki prezydenta Obamy w obcisłych spodniach i zadał pytanie, kiedy ona będzie miała 18 lat sugerując, że czas się do nie dobrać. Komentarze innych zawodników i następna idiotyczna historia i dyskusja.
    Następne dwie strony (to już od wielu miesięcy) o innym zawodniku tego sportu, który pobił swoją narzeczoną w windzie. Wszystko nagrane przez kamerę. Dziewczyna w wywiadach nie ma o to pretensji, bo tłumaczy ze razem byli wypici i to ich sprawa. My już żywimy się tą historią przez miesiące.
    Dwie strony o kobietach w więzieni, które będą brały udział w nowym reality show. Piękne zdjęcia, uśmiechnięte, szczęśliwe, teraz sławne kryminalistki. Aż chce się iść do więzienia, żeby dostać się do tej grupy.
   Nie mama czasu więcej pisać na ten temat, bo potrzebuję trochę świeżej krwi i idę oglądać program o gospodyniach domowych z New Jersey. Świetny program o kobietach z bogatszych rodzin, które nigdy nie pracowały i dzielą się z nami swoimi bardzo interesującymi, codziennymi problemami. 

Thursday, November 27, 2014

Thanksgiving

   Święto Dziękczynienia. 
   Większość dnia to gotowanie. Wszystkim zajmuje się Wiesia z Elaine, ale główna rzecz, czyli pieczenie indyka należy do mnie. Opiszę więc jak go zrobić. Może Wam też się zechce pewnego dnia go zrobić. A polecam, bo naprawdę pyszny.  
    Po umyciu i oczyszczeniu indyka, wkładamy do otwartych części  przygotowane nadzienie. Ja wpycham to najpierw od tyłu.

Po wypełnieniu zaszywamy. My mamy takie metalowe igły, które przeszywamy przez skórę i potem ściskamy to wszystko przygotowanym sznurkiem.
 



Następnie odwracam ptaka i robię to samo od strony szyi.
 

Gotowego wkładamy do naczynia i najpierw wlewam gorącej wody na dno ale żeby nie dotykała indyka, a potem dokładnie smaruję rozpuszczonym masłem.
 

Teraz do piekarnika i temperatura ustawiona na 325 stopni.
 

Garnek przykrywam i tak piecze się przez trzy godziny. Oczywiście czas zależy od wielkości indyka. Mój ma 9 kilo, więc całość piecze się około 5 godzin. 
Po tych 3 godzinach wygląda tak. 
 

Teraz go odkrywam i polewam dobrze tym co znajduje się pod nim, czyli wodą z masłem. Robię to co pół godziny. Szybko, żeby piekarnik nie wystygł, ale dokładnie. Jak widzieliście na pierwszych zdjęciach, skrzydełka przypinam do indyka. Jak tego nie robiłem to na zewnątrz często się przypalały. 
   A tak wygląda już gotowy do jedzenia. 
 

Teraz co do nadzienia. Każdy robi inaczej. Amerykanie przeważnie wypychają go kupionym w sklepie gotowym nadzieniem. Ale my tego nie lubimy bo jest za suche. Są to pokruszone grzanki z dodatkami jak bekon, przyprawy, etc. Ale większość to chleb.
 Wiesia miesza to kupione w sklepach ze zmielonym bekonem, smażona polędwica, wątróbką, rodzynkami. Dużo warzyw. Gotowana marchewka, seler, smażone grzyby z czosnkiem, smażona cebula. I to mieszamy z dwoma ubitymi jajkami, Oczywiście bez cukru. Ale tutaj każdy może sobie wymyśleć swoje. Ważne żeby to było wewnątrz indyka, wtedy piecze się razem i nabiera specyficznego smaku.
 
 
 Najważniejszy jest też sos, którym polewany jest indyk i nadzienie. Ale to już Wiesia zna dokładnie, bo sama go wymyśliła. Każdy z Was prawdopodobnie potrafi taki sos  zrobić. Woda z ugotowanych warzyw, które są później zmiksowane z dodanymi grzybkami z polski na drobną papkę. Dodana śmietana. Coś takiego.
Piszę to wszystko bardzo szybko, bo pomiędzy pieczeniem i przygotowaniami. Mam nadzieję, że czegoś nie opuściłem. 
   Teraz tylko postawić to na stół. Nieraz stawiamy całego a często już kroję go na kawałki, bo nie trzeba przeprowadzać całej operacji krojenia tylko zacząć natychmiast jeść.
 

A dodatki to nasze polskie ziemniaki ale także ziemniaki na słodko czyli yamsy.
Też według przepisu Wiesi. Najpierw ugotowane. Można dzień wcześniej. Po zdjęciu skóry mielimy w maszynce z dodatkiem trochę soli i małej ilości kwaśnej śmietany. Wkładamy do do garnka i pieczemy ale pokrywamy przygotowanymi orzechami włoskimi. Orzechy najpierw zalewamy gorącą wodą. Po godzinie wyciągamy i kroimi na drobne kawałki. Pokrywamy je roztopionym masłem ale zaraz po tym je lekko wycieramy. Mieszamy z brown raw suger, czyli brązowym cukrem i wysypujemy na przygotowane yamsy.
 

Gruszki na słodko z przepisu naszej babci.
 

Żurawina wymieszana z brzoskwinia (nie świeże ale te trochę wysuszone).

A na zakończenie obowiązkowy amerykański apple pie na ciepło z lodami. 
 

Już nic nie mogę pisać, bo nie mieszczę się w mój fotel przy komputerze. Trzeba iść się położyć.



Wednesday, November 26, 2014

Przygotowania do Święta Dziękczynienia


    Jutro Święto Dziękczynienia, czyli gotowanie, pieczenie indyka, napychanie żołądka i tradycyjnie obejrzenie jakiegoś filmu. Prawdopodobnie wszyscy w jakimś momencie zaśniemy. Wspominałem już o tym, że zawsze po zjedzeniu indyka bardzo nam się chce spać. Podobno indyk zawiera dużo tryptofanu a to powoduje senność. Nie wiem czy to prawda, może to jest po prostu reakcja na zjedzenie olbrzymiej ilości pokarmu i ogarnia nas leniwość.
     Ostatnie dni przyniosły nam bardzo zmienna pogodę. Dwa dni temu mieliśmy 21 stopni Celsjusza a dzisiaj pada deszcz i później ma zamienić się w śnieg. Zresztą już widać trochę zamrożonego deszczu.
    Wiesia wróciła do domu bardzo późno i była cala podrażniona. Okazało się że siedziała w autobusie 3 godziny z czego dwie w tunelu Lincolna. Czarni z pomocą białych demokratów i liberałów wyszli na ulice Nowego Jorku z protestem przeciw decyzji sądu w mieście Ferguson. Między innymi zablokowali przejazd do tunelu i wszyscy musieli siedzieć w samochodach przez ten czas.
    Sprawę tą opisywałem. Policjant zastrzelił czarnego dwudziestolatka, który przed ich spotkaniem obrabował sklep i w czasie konfrontacji z policjantem  został zastrzelony. Po wielu dniach wysłuchiwania świadków, ława przysięgłych zdecydowała że nie ma wystarczająco  dowodów żeby oskarżyć policjanta. Wiele razy możemy się z czymś nie zgadzać ale mamy system prawny, który trzeba szanować. Niestety idzie to tylko w jednym kierunku. Kiedy sprawa jest na niekorzyść czarnego, natychmiast znajdują się grupy, które wychodzą na ulice, niszczą, palą, kradną. Ponieważ rząd obawia się więcej protestów, przeważnie są tylko drobne aresztowania i szybkie zwolnienia. Ciekaw jestem co by się działo, gdyby biali wyszli na ulice po sprawie OJ Simpson, który był uniewinniony za zamordowanie białej żony. Gdyby biali wyszli i zaczęli palić samochody, rabować sklepy? To by była historia! Wtedy prasa by się obudziła. Biali wandale, rasiści burzą porządek naszego kraju!  Jak długo będziemy jeszcze akceptować tą sytuację? Nikt tego nie wie.
   Rozmawialiśmy z siostrą o filmach w sezonie świątecznym. My zawsze lubimy oglądać te, które bardzo lubimy i wiele z nich  znamy już prawie na pamięć. Wiele z nich to bardzo stare produkcje ale są też i nowsze.

Białe Boże Narodzenie (1954) Film opowiada historię dwóch utalentowanych piosenkarzy (Bing Crosby i Danny Kaye), którzy po zakończeniu II wojny światowej łączą swe siły, by stać się rewelacją sezonu. Kolejnej zimy dołącza do nich żeński duet (Rosemary Clooney i Vera-Ellen), z którymi wyruszają na wielkie świąteczne tournee do Vermont.

-
Gospoda świąteczna (1942) Jim, Ted i Lila tworzą nowojorski tercet taneczno-wokalny. Obydwaj mężczyźni kochają piękną Lilę i pragną ją poślubić. W Wigilię Bożego Narodzenia zjawia się w Nowym Jorku, by przedstawić swoim przyjaciołom nowy pomysł - chce przekształcić swoją posiadłość w gospodę, czynną tylko w święta. Wspaniała piosenka Irvinga Berlina "White Christmas" w wykonaniu Binga Crosby'ego.

-
To wspaniałe życie(1946) George Bailey czuje się niepotrzebny i postanawia popełnić samobójstwo. Ratuje go anioł stróż, który pokazuje mu, jak świat by wyglądał bez niego.

-
To właśnie miłość(2003) Dziesięć historii o miłości, a każda w
innym wydaniu. Romantyczna komedia.

-
Wigilijny show(1988) W wieczór wigilijny trzy duchy uświadamiają bezwzględnemu producentowi telewizyjnemu wartość Świąt Bożego Narodzenia.

-
Prezent pod choinkę(1983) Ralphie Parker to młody chłopiec, dorastający w latach czterdziestych, którego wielkim marzeniem jest otrzymanie na gwiazdkę karabinka marki Red Rider.

-
Scrooge(1951) Jedna z adaptacji "Opowieści wigilijnej" Dickensa. Głównym bohaterem tej historii jest Ebenezer Scrooge (Alastair Sim), skąpy, londyński bankier.

-
Cud na 34 ulicy(1947) Sieć sklepów Macy'ego organizuje coroczną przedświąteczną paradę. Z powodu niedyspozycji zatrudnionego Św. Mikołaja, zaangażowany zostaje sympatyczny staruszek, Kris Kringle, który utrzymuje, że jest prawdziwym Świętym Mikołajem.

-
Ja cię kocham, a ty śpisz(1995) Lucy jest kasjerką w metrze, która ratuje życie Peterowi. W szpitalu zostaje uznana za jego narzeczoną.

Monday, November 24, 2014

Nowe instrumenty muzyczne


  Kilka dni temu na Internecie oglądałem interesujący filmik. Zaciekawiło mnie to i poszukałem czegoś więcej na ten temat.
     Lubię słuchać prawie każdego rodzaju muzyki. Może tylko Rap jest nie do przyjęcia. Oczywiście muzyka łączy się z wykonaniem a to z instrumentami.  Całe życie przyzwyczajeni jesteśmy do tych stałych i znanych jak fortepian, skrzypce, gitara, etc. W latach muzyki klasycznego rocka pojawiły się elektroniczne dodatki. I tak organy, gitary zaczęły wydawać nowe dźwięki. I tak zostało do tych czasów. Okazuje się jednak, że ludzie cały czas próbują znaleźć coś nowego. Nie zawsze im wychodzi ale w kilku wypadkach może nas to zaciekawić a w kilku zabawic. Załączam poniżej najnowsze instrumenty muzyczne.
   Nie zmuszam nikogo do oglądania całości, ale w tym wypadku początek jest trochę nudny ale później pojawiają się niesamowite dźwięki.
Yaybahar


Spacedrum


Seaboard


Eigenharp


Glass Armonica


Monster Tubulum