Showing posts with label problemy w pracy. Show all posts
Showing posts with label problemy w pracy. Show all posts

Wednesday, July 29, 2015

Szczęście w nieszczęściu



   Problem. Byłem na spotkaniu z inżynierami reprezentującymi miasto. Gdzieś w połowie posiedzenia, zadzwonił telefon i jeden z moich ludzi zawiadomił mnie, że mamy problem na jednym z odcinków budowy. Nie znał szczegółów. Natychmiast udałem się do tego miejsca.
Pierwsza reakcje po zobaczeniu co się stało, to uśmiech. I nie dlatego, że nic się nie stało ale z powodu, że nie zdarzyło się nic gorszego. Przede wszystkim żaden z moich ludzi nie doznał najmniejszych urażeń. Drugi, główny powód, to że miejsce w którym się to przydarzyło, jest już poza terenem torów kolejowych.
     Przy rozbiórce drogi,  nie wytrzymały wsporniki na zewnątrz autostrady. Utrzymują one drewnianą platformę, na której chodzą ludzie i chroni ona tereny pod drogą od spadających gruzów.
Siedem z nich pękło i część się zapadła. 


Szybko usunąłem rozbity beton z tych szczątków i wysłałem ludzi na naprawę uszkodzeń.




Niestety problemy się dopiero zaczynają. Miasto zacznie drobne śledztwo, dlaczego to się stało. Ja oczywiście też, bo nie mogę sobie pozwolić na takie wypadki.
     Domyślam się co jest przyczyną, ale musze to udowodnić. Z góry zauważyłem część jednego wspornika, która pękła na pół.  Jest to bardzo drobny kawałek całości ale bardzo ważny. Pękniecie wskazuje na to, że nie jest on wykonany ze stali (a tak powinno być), ale z żeliwa. Prawdopodobnie nasz dostawca tego sprzętu, wcisnął nam tani wyrób, zrobiony w Chinach!
Będę musiał to sprawdzić, choć będzie trudne do udowodnienia, bo on się wyprze. Wiemy na pewno, że sprzedał nam też te dobre, ale już znalazłem, jedna z dostaw  była trochę inna.
Na razie muszę szybko wszystko naprawić i zobaczymy co się będzie działo. 

Wednesday, September 17, 2014

Problemy w pracy


     Skończyły się opowieści o Afryce. Teraz powracam do monotonii codziennego życia. Chociaż określenie to może nie jest trafne, bo te kilka miesięcy, aż do Nowego Roku, to zawsze czas czymś wypełniony.
    W ta sobotę impreza u znajomej. Robi to co roku a głównym elementem jest pieczona świnia. Oczywiście tańce i zabawa. Jest to dość daleko od nas w stanie Connecticut i potrzebujemy 1.5 godziny, żeby tam dojechać. Za tydzień następna impreza u innej pary. Tym razem kilka ulic od nas, więc można sobie pozwolić na trochę większą ilość alkoholu. Później to już październik. 1 listopada coroczna zabawa Halloween w naszym domu. Trzeba będzie wystroić dom i wszystko przygotować. Następnie wiadomo, święta i Nowy Rok. 
      W pracy zaczynam poważnie się martwić, co przyniesie nam przyszłość. Budowa która dostałem jest od samego początku przegraną wojną. Ludzie, którzy pracowali nad jej kosztem i są powodem, że ją wygraliśmy, zdali sobie sprawę jak bardzo źle wykonali swoją robotę i dwóch z nich natychmiast rzuciło pracę a trzeci siedzi teraz w odwykówce dla alkoholików. Tylko to wystarcza na zdanie sobie sprawy, że mam ciężki orzech do zgryzienia. Obliczamy wstępnie, że cena jest za niska o około 20 milionów dolarów. To jeszcze nie wszystko. Musi być wykonana w odpowiednim czasie albo będziemy karani 19,000 dolarów za każdy dzień opóźnienia.
      Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, jeśli chodzi o samo jej wykonanie. W czasie jej przebijania, mieliśmy kilku pod kontraktorów, którzy podali swoje ceny, za wykonanie ich robot. Oczywiście przyjęliśmy je i dodane zostały do naszego głównego kontraktu. Po wygraniu wszyscy zaczęli się wycofywać. Najpierw odpadli hydraulicy. Za cenę jaka podali nie mogliśmy nikogo znaleźć i mój szef zdecydował się, że ja sam muszę tą część wykonać. Potem odpadli malarze i oczywiście następny jest dużo droższy. Jeszcze kilku innych i z tym teraz walczymy.
    Żeby zacząć cokolwiek robić, musimy zaprojektować z detalami metody wykonania każdej czynności ( np. rozbiórki starej drogi). Plany które dostajemy są bardzo ogólne i do naszych obowiązków należy znalezienie metod tych prac. Niestety co chwila znajdujemy problemy, które coraz więcej utrudniają ich wykonanie, szczególnie że walczymy z obniżeniem kosztów i skróceniem czasu. Staje się to po prostu niemożliwe.
      Trudno mi usnąć co wieczór, bo zawsze coś nowego siedzi mi na głowie i próbuję to rozwiązać, a kiedy mózg pracuje, sen jest prawie niemożliwy.
Może wiec dobrze jest, że można iść na imprezę i przy dobrej zabawie trochę o tym zapomnieć.
      Pracuje także nad filmem z wakacji. Dopiero teraz przejrzałem wszystkie nakręcone filmy. Jest bardzo dużo materiału i szkoda mi cokolwiek wycinać, ale i tak nie zmieszczę się w mniej niż pół godziny. Będę musiał to podzielić na dwie części, żeby umieścić w Youtube.  Idzie mi dość dobrze i mam nadzieję, że pod koniec tygodnia będę miał możliwość załączenia go na tej stronie.
      Wolę jednak pisać o czymś weselszym niż moje kłopoty, ale jest to problem którego nie pozbędę się przez najbliższych kilka lat, więc chyba nieraz powróci.