Showing posts with label odśnieżanie. Show all posts
Showing posts with label odśnieżanie. Show all posts

Thursday, February 13, 2014

Ten zasrany pług śnieżny!

  To tak jakby czytać codziennie tą samą książkę. Śnieg, odśnieżanie, śnieg, odśnieżanie.
Przed wyjazdem do pracy spadło następne kilka centymetrów śniegu. Po powrocie, było już 50 centymetrów więcej. Wiem co bym chciał napisać, ale myślę, że zrobi to za mnie ktoś inny. Jak skończycie to słuchać, to pomyślcie, że ja dokładnie tak się czuję. Kilka zdjęć z mojego domu.



No i moje uczucia wyrażone przez kogoś innego. Kliknij na moje zdjęcie wjazdu na drogę do garażu.


       Natychmiast po tym poszedłem do sauny parowej, żeby się odmrozić i wyciszyć. Nastawiłem na 45 stopni Celsjusza i wysiedziałem pół godziny. Jak wyszedłem byłem trochę mniejszy ale też spokojniejszy.


Resztę dnia poświęciłem jak zwykle w ostatnich dniach, na oglądanie Olimpiady. Wiele się dzieje. Polacy mimo wielu zawodów, zdobyli drugi złoty medal. Pierwszy raz w historii olimpiad zimowych, mamy dwa złote a jeszcze nie koniec. Można było podziwiać Justynę Kowalczyk.Niesamowity bieg. Zobaczymy jak będzie dalej. Amerykanie też zawiedli w wielu sportach. Szczególnie Shaun White, bezprzecznie najlepszy na świecie w halfpipe na desce. Był dopiero czwarty. No i oczywiście zjeździe na nartach, gdzie Bode Miller powinien wygrać a był dopiero ósmy. 
    W pracy dobra wiadomość. Szef powiedział, że spotkamy się w następnym tygodniu i mam zacząć nową budowę, lub dwie (nie są duże, każda w okolicy 10 milionów dolarów). Jak się dowiem szczegółów to napiszę. Trochę mnie to jednak uspokoiło.


Friday, January 3, 2014

Globalne ocieplenie

 

   Ciekaw jestem czy Al Gore będzie kiedyś musiał zwrócić pokojową nagrodę Nobla. Bo wiele ostatnich wiadomości i sama pogoda wskazuje na to, że to globalne ocieplenie jest następną sztuczką polityków i tych, którzy na tym zrobili olbrzymie pieniądze. Ale oczywiście o tym bardzo mało się mówi, bo temat niewygodny, gdyż Ci co się z tym nie zgadzają to ludzie bez serca, którym nie zależy na naszej matce Ziemi. I tłumaczenie, że można dbać o te same rzeczey, mieć ten sam cel ale bez drastycznych, idiotycznych posunięć (np. osobisty problem - nie można wyciąć drzewa, które jest dla kogoś problemem, nawet gdy zgodzi się posadzić trzy, czy więcej ale innego rodzaju), nie ma żadnego sensu, bo nas zakrzyczą, a to potrafią robić dużo lepiej od nas.

     I tak pogoda zaskakuje nas w Nowym Jorku. To już chyba piąty raz kiedy pada śnieg, a grudzień zawsze był tym łagodniejszym miesiącem zimy. Także temeratury spadają poniżej normalnych.

   W takiej sytuacji obudziłem się dzisiaj rano. Wiedzieliśmy o nadchodzącej burzy i obiecanego przez meteorologów śniegu, ale nigdy nie wiadomo czy się to spełni. Do pracy nie musiałem iść, bo nic ważnego nie było do roboty, ale miasto, dla którego pracujemy, zażądało, że w razie opadu śniegu, musimy oczyścić chodniki i drogi w okolicy naszej budowy. Zadzwoniłem do moich podwładnych inżynierów i powiedziałem, że jeden z nich musi tam dojechać, żeby pokierować moimi robotnikami. Ja mam do pracy godzinę jazdy a oni są w pobliżu. Wszyscy wpadli w panikę. To niemożliwe, drogi nie oczyszczone, mamy kiepskie samochody i inne wymówki. Wkurzyłem się i odkrzyknąłem, żeby wracali do łóżka a ja sam pojadę. I tak znalazłem się w drodze do pracy. Drogi były puste, bo wszyscy zostawali w domu. I tak trudno było jechać, bo zawsze znalazł się taki, który jechał na dwóch pasmach drogi, 20 kilometrów na godzinę, z włączonymi światłami ostrzegawczymi (dawał mi znać, że pada śnieg, głupi ........) i trudno go  było ominąć. Trzeba przyznać, że odśnieżanie przeszło bardzo sprawnie i wracając, każda droga, główna i podrzętna oczyszczona była do widocznego asfaltu.

    Śniegu spadło tylko tyle, żeby zaburzyć poranne dojazdy. Około 35 centymetrów, w naszej okolicy trochę mniej ale było bardzo zimno. U nas w Cresskil spadło do minus 14 stopni a przez następne dni ma być jeszcze gorzej.

     Kiedy wróciłem do domu, zdziwiłem się, że od głównych drzwi do podjazdu do garażu, odśnieżona była dróżka i główne schody. Okazało się, że Elaine zabrała się sama za łopatę i odśnieżyła tą część. Dobre dziecko. Ja już oczyściłem resztę. Tym razem maszyną, bo za dużo śniegu na ręczne odkopywanie.

   Wiesia pracuje w domu. Ma jakiś ważny project do wykończenia. Wczoraj pracowała do trzeciej rano. A ona jak pracuje, to nie przerwie nawet na obiad. Je i popija herbatę w czasie pracy. Po 4 godzinach snu, znów siedzi przy stole i tak będzie jutro. W takich sytuacjach, lepiej z nią rozmawiać, bo można dowiedzieć się o sobie bardzo nieprzyjemnych rzeczy o których nigdy nie wiedzieliśmy. Hi, hi. Najlepiej partyzanckim sposobem. Wiesiu? Może Ci zrobić herbatkę? Tak, proszę. A przy okazji, gdzie schowałaś kluczyki od samochodu? Bezpośrednie, hamskie zapytanie o kluczyki, spotkać by się mogło z nieoczekiwaną odpowiedzią. 

    Jutro trzeba się zabrać do zdejmowania dekoracji po balu sylwestrowym.

   Jak zwykle kilka zdjęć z dziesiejszego dnia.