Zaczyna się odliczanie do odejścia na emeryturę. Zostaje mi rok do tej daty. Trzeba więc powoli zacząć planować co zrobimy jako rodzina.
Friday, February 26, 2021
Północna Carolina
Wednesday, February 24, 2021
Rządowe obiecanki
Bardzo długo unikałem powrotu do mojego bloga. Miałem do tego
powód a raczej powody. Pierwszy , główny, to praca nad ważnym projektem na
temat którego nie chce jeszcze pisać, żeby nie zapeszyć. Wszystko w swoim
czasie. Drugi to prosty brak chęci z powodu sytuacji na świecie. Wszystko
wygląda ponuro i trudno odnaleźć radość życia którą mieliśmy przed pojawieniem
się korona wirusa.
Widać że ludzie też są zmęczeni i obserwować możemy wiele protestów przeciwko
ograniczaniu naszej wolności i życia przez przeróżne przepisy, zakazy,
regulacje. Gdyby to chociaż dawało jakieś widoczne skutki, ale tak nie jest.
Różne kraje, różne Stany w USA działają na bardzo innych zasadach. Takie jak
Szwecja, nie zamykały niczego w przeciwieństwie do Polski czy innych krajów
Europy. Okazuje się ze statystyk, że nie mają więcej wypadków śmiertelnych
wywołanych wirusem niż te, które zniszczyły gospodarkę swojego kraju. Tak jak u
nas. W stanie California, wszystko jest pozamykane, włączając plaże a umiera
procentowo więcej ludzi niż na Florydzie, gdzie wszystko jest otwarte.
Nowy Jork jest miastem duchów.
Mówimy
o miejscu o którym mówi sie że nigdy nie śpi. Tutaj tłumy turystów i obywateli
miasta, wypełniały ulice o każdej porze dnia. W dzisiejszym dniu, najbardziej
charakterystyczną rzeczą są widoczne wszędzie napisy: zamknięci, miejsce do
wynajęcia.
Nie ma innego miasta o tak dużej ilości restauracji. Teraz to tylko
przeszłość. Najpierw zmuszone do całkowitego zamknięcia. Później
pozwolono im otworzyć stoliki na zewnątrz budynku, na chodnikach. Jeśli ktoś
miał chodnik. I ponownie zamknięte, ponownie na chodnikach. Niedawno mogli
wpuścić do środka 25% maksymalnej ilości gości. Ostatnio wspaniałomyślny rząd
miejski podwyższył tę cyfrę do 35%. Ci nasi przywódcy są genialni w
matematyce żeby dochodzić do takich numerów. Jak ktoś miał małą restaurację i w
niej na przykład 6 stołów po 4 osoby to razem 24. Początkowo mógł mieć 25%
czyli 6 osób a teraz 35% to znaczy może wpuścić 8 i pół osoby. Ludzie
kochani!!! To nie mogli już podwyższyć do 50%. Przecież restauracje dalej muszą
płacić 100% wynajmu pomieszczenia, 100% obsługi. Nikt nie wytrzyma zamknięcia
przez rok a teraz otwarcia na 35%. 50% byłoby bardziej logiczne. Co
drugi stolik jest wolny, żeby trzymać dystans.
Znęcanie się nad małymi biznesami jest bezlitosne. Ale nie robią tego
tym co mają większą władzę i pieniądze. Olbrzymie centrum handlowe są otwarte,
samoloty latają, olbrzymie fabryki dalej działają.
Nie bądźcie naiwni i wierzcie w słowa swoich rządów. Przygotowujemy następny
program pomocy dla poszkodowanych przez epidemię wirusa! Rząd o Was nie
zapomniał i wszyscy otrzymają jakąś pomoc finansową!
Kłamstwo, bzdura, idiotyzm! Rząd nic nie ma. Rząd to krzesła przy stołach
do obrad. Rząd to osoby siedzące na nich a jedyny powód że tam siedzą to nasze
głosy przy wyborach. To co posiada rząd jest ściągnięte z nas w różnych formach
podatków. Rząd pomoże małym przedsiębiorcom? Gówno prawda. Oni tylko
przez ograniczenia zniszczyli ich wieloletni trud i prace w budowaniu
swojej przyszłości. Teraz obiecują że im pomogą z pieniędzy które my płacimy.
Czyli my sami ratujemy siebie. Co z nimi?
Zauważcie. Siedzieliśmy pozamykani w domach, bez pracy, bez
zarobków. Dzieci nie chodzą do szkół, stając się jakąś hybrydą młodych ludzi,
którzy nie będą potrafili zachowywać się w towarzystwie, bo nigdy w takim
niebywały. Mają tysiące znajomych ale na facebooku, w większości ich nigdy nie
spotkali. Już pojawiają się informacje o wzroście samobójstw wśród dzieci
i młodych. Czy ktoś z naszych przywódców w tym samy czasie stracił pracę?
Może siedzieli w domach i nic nie robili ale ich wypłaty wpływały do banków bez
żadnych przerw. Czy mieli problemy z dostaniem się do lekarza? Lub nie
mogli dostać papieru do dupy? Jeśli myślisz że tak, to ponownie jesteś naiwny.
A na zakończenie powtarzają nam teraz że nam pomogą. Tacy są wspaniali.
Za rok mam przejść na emeryturę. Pracowałem przez kilkadziesiąt
lat, próbując być wzorowym , przestrzegającym praw obywatelem. Teraz ma nadejść
czas, żeby odpocząć i skorzystać trochę z życia. Ale jeśli sytuacja się nie
zmieni, to nie ma z czego korzystać. Moje plany na zobaczenie świata zmieniają
się w tylko marzenia. Co zwiedzać jeśli nie można podróżować. Odwiedziny
rodziny w Polsce także są na tymczasowych wakacjach. Poprzedni rok został
stracony i w 2021 nie wygląda żeby coś się zmieniło. Co będzie dalej? Obawiam
się że Ci przy kierownicy, którzy nami kierują polubią taką pełną kontrolę
społeczeństwa i pojawią się nowe wirusy, nowe problemy. Bo wszystko do
tego prowadzi.
Śmiałem się z Chińczyków po odwiedzeniu ich kraju. Komunistyczny rząd wymyślił
kilka drobiazgów, które pozwalają na totalitarną kontrolę społeczeństwa. Tam
nie używają już pieniędzy a nawet kredyt karty są nieliczne. Wszystko
kontrolowane jest przez aplikacje w telefonach. Pracujesz, wypłata przelewana
jest bezpośrednio do banku. Po zakupach podkładasz swój telefon do
elektronicznego przyrządu i suma którą jesteś winny, wyciągana jest z Twojego
konta do sklepu w którym zrobiłeś zakupy. Co w Tym złego zapytasz? To
naprawdę wygodne! Może i tak, problem w tym że rząd, który ma wgląd w to wszystko,
wie dokładnie ile zarabiasz, co kupujesz, gdzie chodzisz, co miałeś na obiad.
Mnie się to nie podoba. Ale kiedyś to było tylko w Chinach ale już się
zmienia. Słychać że Niemcy mają to wprowadzić i będą po tym następne kraje.
Kamery, to druga sprawa. Komunistyczne Chine mają ich miliony. Na każdym
słupie, budynku. Nawet w parkach na szczytach gór, przyglądałem się tysiącom
kamer zamontowanych na drzewach. Dlatego nie ma tam dużo policji. Nie muszą
jeździć po ulicach, przyglądają się tylko kamerom. Specjalne programy które
rozpoznają twarze, potrafią zlokalizować Cię w jakimkolwiek jesteś miejscu.
Wszystko to pojawia się u nas. Kamery, telefonowe aplikacje, ograniczenia,
regulacje i jesteśmy powoli zamykani w olbrzymich klatkach bez ścian. Niby
wolni ale obserwowani i kontrolowani. Nie daj Boże żeby chciało Ci się zrobić
coś co nie jest zgodne z ich „religią”. Już w tym roku w Nowym Jorku wydano
ostrzeżenia przed spotkaniami rodzinnymi na Święta Bożego Narodzenia w
większych grupach. Rodzice, dzieci mogą ale babcia i dziadek to juz za dużo. Na
razie zakończyło się to tylko ostrzeżeniami ale co będzie jutro?
Thursday, July 9, 2020
Jestem zdezorientowany
Tuesday, June 23, 2020
Rasizm
Thursday, June 11, 2020
Do góry nogami.
Mój och, co za cudowny dzień
Dużo słońca zmierza w moją stronę
Zip-a-dee-doo-dah, zip-a-dee-ay!
Pan Bluebird jest na moim ramieniu
To prawda, to jest akt woli
Wszystko jest „zadowalające”
Zip-a-dee-doo-dah, zip-a-dee-ay
Cudowne uczucie, cudowny dzień!
Tak jest
A tutaj piosenka
Gdzie i kiedy się to skończy? Albo inaczej: czy to kiedykolwiek się skończy. Bo granice są otwarte. Przyczepić się można do wszystkiego. Na przykład dlaczego w filmie Disneya Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków nie ma wśród siedmiu jednego czarnego? No kurwa! Jest ich siedmiu to przynajmniej jeden mógłby być czarny a nie ma! I tu już można zablokować film. Podać Disneya do sądu. Ale kochani na tym się nie kończy. Przypuśćmy że przekolorowali by film i zrobili jednego z nich czarnego. To by się zaczęło! To by była afera! No bo który.
Dopey (głupkowaty)? Ha, ha. To by były komentarze! Grumpy (zrzędliwy). Nie myślę, że by było lepiej. Prawdopodobnie Happy (szczęśliwy) byłby najlepszym wyborem ale gwarantuję że znalazły by się komentarze: co Disney myśli że wszyscy murzyni to uśmiechające się głupki?
Do czego dążę. Tu nie chodzi o sprawiedliwość. Tu nie chodzi o rozwiązanie sprawy. Tu nie chodzi o pokazanie prawdy. To jest celowe polityczne działanie grup lewicowych w zniszczeniu naszego systemu. Jedyna metoda która może doprowadzić do ich zwycięstwa. Skłócenie narodu, nienawiść między rasami, religiami, kulturami. Tak samo robią z Katolikami. Codziennie oskarżani jesteśmy o dyskryminacje arabów ale kiedy w Afryce palą kościół z modlącymi się tam katolikami, nie ma nawet wzmianki. Ja nie jestem praktykującym katolikiem. Ale czy nie widzicie codziennej działalności w dyskredytowaniu katolików. Wszyscy księża to pedały i złodzieje. Tak jest to przedstawiane. A przywódcy innych religii to tylko święci.
Jeszcze jedna historyjka z lewicowych poczynań. Nasz Nowojorski Lewicowy rząd, wydał nowe rozporządzenia. Wydali na to kupę pieniędzy, bo trzeba było wynająć wielu filozofów i naukowców żeby to wymyśleć. Tak więc podane są wymyślne pozycje i metody jak mieć seks w okresie koronawirusa. Oczywiście używając maski. Więc nie może być pocałunków. To że coś wchodzi w coś to nie jest problemem. Przód, tył, do góry nogami, na pieska.... wszystko jest dobre. Tylko nie ściągnijcie maski i Bóg broń kogoś pocałować. Dam sobie spokój i na tym zakończę bo nic już nie można dodać!
Wednesday, June 10, 2020
Nieznane Polskie Historie - Polacy na wyspie Haiti
Jednym z mieszkających na tej wyspie był murzyn o nazwisku brzmiącym bardzo podobnie do Polskiego. Okazało się, że jest potomkiem naszych ziomków. A tutaj jest ich historia.
Kiedy Polska traciła niepodległość, zajmowana przez Rosję, Prusy i Austrię, wielu Polaków emigrowało do zachodniej Europy. Przez następne wiele lat, zaciągają się do obcych armii, walcząc w ten sposób o wolność swojego kraju. Wierzyli że to robią, ale historia pokazała, że w większości wypadków, zostali tylko wykorzystywani przez inne narody. Tak powstały Legiony Polskie w armii Napoleona.
W 1802 roku, Francuzi wysyłają 20000 żołnierzy, żeby stłumić rewolucję na wyspie Haiti. Wśród nich jest 5200 Polskich żołnierzy. Lądują w Saint Dominque. Poinformowani, że mają stłumić bunt na wyspie. Szybko dowiadują się, że sytuacja jest inna. To była walka niewolników o ich wolność. Ci którzy sami walczyli o wolność swojego kraju, nie zgodzili się z Francuzami i wielu przeszło na stronę buntu.
Pod dowództwem Jeana Dessalinesa, podjęli walkę z armią Napoleona.
Przez następne dwa lata, polscy żołnierze będą walczyć i umierać wraz z siłami haitańskimi co zakończy się ich zwycięstwem. W tym samym czasie Europa kontynentalna płonęła ze Wschodu na Zachód, gdy na kontynencie szalała wojna. Wznowienie działań wojennych między Francją i Wielką Brytanią oraz narastające długi doprowadziły Napoleona do wycofania się z wielu swoich kolonii na półkuli zachodniej.
Jego siły na Haiti, zdewastowane wojną, malarią i żółtą gorączką, wycofały się z wyspy i wróciły do Europy.
Większość z Polskich legionistów zginęła w walkach i z powodu chorób tropikalnych. Z pozostałych żołnierzy 700 powróciło do Europy. Reszta, około 400-stu, pozostało na Haiti.
Kiedy Francuzi opuścili wyspę po zwycięstwie armii niewolników Dessalines, nad wyspą zapanował niespokojny czas. Wielu białych mieszkańców, którzy pozostali na wyspie, zostało zamordowanych za wsparcie francuskich kolonizatorów. Kiedy w 1805 r. opracowano nową konstytucję haitańską, zawierała ona zakaz posiadania przez białych mężczyzn ziemi na Haiti. Jedynie dwa wyjątki to Niemcy, którzy pozostali neutralni w walce i pozwolono im pozostać w ich małej społeczności. Drugi wyjątek: Polacy.
Przed przyjęciem konstytucji haitańskiej z 1805 r. pozostali polscy żołnierze, którzy walczyli o niepodległość kolonii, obawiali się o swoje bezpieczeństwo. Wielu z nich uciekło do odległych części wyspy i tam prowadzili spokojne życie na Haiti. Wioska Cazales, położona 45 kilometrów na północ od Port-au-Prince na wyżynach Haiti, stała się bastionem dla polskich żołnierzy. Wierzy się, że wioska wywodzi się od kombinacji słów polskich i kreolskich. Creole słowo kay, oznaczające dom, zostało połączone z Zalewskim, popularnym polskim nazwiskiem żołnierzy. Kay Zalewski, przetłumaczony z haitańskiego kreolskiego, oznacza „dom Zalewskiego”. Z biegiem czasu wieś stała się znana jako Cazales. Dziś wieś pozostaje centrum społeczności polsko-haitańskiej. Wiele osób, które tam mieszkają, wykazuje wyjątkowe cechy fizyczne. Mają jasną skórę i niebieskie oczy, cechy rzadko spotykane w haitańskich społecznościach kreolskich.
Mieszkańcy Cazales pozostali w dużej mierze odizolowani od reszty Haiti po odzyskaniu niepodległości przez kolonię. Jednak przez lata odrobinę polskiej kultury religijnej udało się odcisnąć na haitańskim Voodoo. Haitańskie Voodoo wywodzi się przede wszystkim z czci bóstwa i przodków, praktykowanej w zachodniej Afryce podczas szczytu handlu niewolnikami w Atlantyku. W haitańskim Voodoo, istnieją duchy, które nie istnieją w voodoo praktykowanym w Afryce w tym okresie. Niewolnikom żyjącym na wyspach karaibskich pod kontrolą Francji zakazano praktykowania religii innych niż katolicyzm. Na Haiti miał miejsce proces zwany synkretyzacją, w którym święci katolicy utożsamiali się z voodoo loa (duchami). Niektórzy święci katolicy stali się nawet loa. W szczególności dotyczy to polskiej kultury, to Czarna Madonna z Częstochowskiej łączy obie społeczności.
Erzulie Dantor loa voodoo ma niezwykłe podobieństwo do Czarnej Madonny. W Polsce Czarna Madonna mieści się w klasztorze na Jasnej Górze. Legenda głosi, że obraz został stworzony przez św. Łukasza na blacie, który należał do Marii i Józefa. W haitańskim Voodoo mówi się, że Dantor była obecna podczas rytuału voodoo w 1791 r., który wywołał bunt niewolników. Mówi się, że Dantor przejęła ciało czciciela voodoo i powiedziała Haitańczykom, by „zabili nieznajomego”. Uważa się, że wywołało to rewolucję, która doprowadziła do niepodległości i rzezi wszystkich pozostałych Francuzów na wyspie. Wizerunek Dantor przedstawia kobietę z bliznami na twarzy.
Wiedza Voodoo mówi, że Erzulie Dantor kochała noże i otrzymywała swoje blizny w walce z siostrą, Erzulie Fredą. Haitańczycy postrzegają te blizny jako znak siły. Dantor jest ranna, ale kontynuuje walkę o ochronę swojego dziecka. Nie wiadomo dokładnie, jak powstały te dwa dzieła sztuki. Wielu uważa, że ciemna skóra Czarnej Madonny sprawiła, że łatwiej ją zaakceptować dla Haitańczyków. Inni uważają, że było to po prostu kwestią wielu kopii obrazu krążącego na wyspie po rewolucji. Uważa się, że 5 200 polskich legionistów, którzy przybyli na Haiti w 1802 roku, aby stłumić mityczny bunt, przynieśli ze sobą niezliczone obrazy Czarnej Madonny. Dziś pozostaje jednym z nielicznych przypomnień o związku Polski z Haiti oraz źródłem tożsamości dla polskich Haitańczyków zamieszkujących wspólnotę Cazales.








































