Saturday, June 2, 2018

Ogrodnik

   Weekend zaczął się fatalnie. Elaine wymiotowała całą noc. Znów jakaś reakcja i dalej nie wiemy na co. Przestała jeść wiele produków ale dalej coś jest źle. A lekarze nie potrafią znaleźć co. Nie spaliśmy całą noc a ona biedna wyskakiwała co pół godziny do toalety. Dzisiaj rano było lepiej. Tylko że nic nie je, bo się boi.
    Za to pogoda sprawiła miłą niespodziankę. Miało padać a pokazało się słońce i towarzyszyło nam cały dzień. Spędziliśmy więc większość czasu na zewnątrz.
     Ja dalej bawiłem się w ogrodnika i może dzisiaj na ten temat. 
Nie próbuję twierdzić, że jestem w tym dobry, ale przez praktykę nauczyłem się już wiele. Każdy urządza swój ogród w swoim stylu. Ja lubię żeby było dużo różnych roślin, krzaków ale żeby było przejrzyście. Nie jeden na drugim. Najtrudniej było się nauczyć, który kwiat, która roślina lubi słońce a która cień. Trochę ich zmarnowałem. Podlewanie też nie jest proste. Niektóre rośliny lubią dużo wody a inne nie. Trzeba je więc wsadzać w lekką, puszystą ziemię, żeby woda tam się dostawała ale nie siedziała. Najlepiej podlewać kwiaty wężem który ma rozspyskiwacz w taką mgiełkę. Niektóre zalane wodą źle na to reagują. A jakie najczęściej sadzę?
    Spróbuję znaleźć polskie nazwy, chociaż mogę się pomylić, bo znam tylko angielskie.
Pelargonia. Wszędzie znana. Ale jest jej bardzo dużo rodzajów. I nie tylko przez kolor. Ja mam najwięcej Pelargoni Bluszczolistnej. Najładniejsza jest Contesa   Bicolor.

Inna popularniejsza to Great Balls of Fire Dark Red


Pelargonie bardzo lubią słońce, mogą być w półcieniu. Najważniejsze, że kwitną od wiosny do jesieni. Dobrze jest też jak co tydzień, co dwa, podsypie się trochę „pokarmu” dla kwiatów. Ważne jest ( to u wszystkich kwiatów) żeby usuwać uschnięte i zwiędłe części. Oczywiście lepiej wygladają i pozostała część lepiej rośnie.

Begonia to chyba ta sama nazwa po angielsku i polsku. W tym wypadku też każda ma inną nazwę i myślę że trudno by było znaleźć te same nazwy w sklepach tu i w Polsce. Następny kwiat, który kwitnie od wiosny do jesieni. Są jednak dużo delikatniejsze od pelargonii. Mogą rosnąć od pełnego słońca do cienia. Ja wolę je trzymać w cieniu. Inaczej trzeba bardzo uważać z podlewaniem. Nie lubią dużo wody ale jak w pełnym słońcu to trzeba je częściej podlewać.  Jak wspominałem jest ich bardzo dużo rodzajów. Jedne są bardzo ukwiecone i wyglądają tak

Inne są prostsze.


Bardzo podobny do nich jest Niecierpek (ha ha, fajna nazwa) czyli Impatiens.
Ponownie jest ich setki różnych odmian. Ale te wolą przebywać w cieniu a także mieć zawsze wilgotną ziemię. 


Na tym ostatnim zdjęciu widać także zwisające rośliny. Lubię dodawać do doniczek różne ich rodzaje. Wtedy całość staje się dużo bogatsza, ładniejsza. Tutaj już samemu można improwizować. Dla ozdoby donic dodaję wiele innych roślin. Na zewnątrz niskie, gęsto rosnące. Na przykład ta, Charmed Wine (nie mam pojęcia jak po polsku).


Natomiast między kwiatami ale wewnątrz, lubię dodawać jakieś duże, wysoko rosnące. Na przykład ketmia. Mogą one być tak pielęgnowane, że wyglądają jak drzewka. Pięknie kwitnie, bardzo duże kwiaty. Łatwe w pielęgnacji. 


Inny rodzaj to Canna Lily - Paciorecznik (kto u nas wymyślał te nazwy?). Kwitnie tylko latem, ale same liście są bardzo piękną dekoracją. Lubi dużo słońca.
Kilka innych przykładów roślin uzupełniających donice. Często też dodaję tropikalne rośliny.




Bardzo lubię Mandevilla. Tak się też u Was nazywa lub dipladnia. Pięknie kwitnie i zawsze pełno kwiatów.


Na zakończenie roślina, którą bardzo lubię. Mało jest takich które ładnie rosną w cieniu a ten, Giant Leopard Plant, właśnie to potrafi. Uzupełnia mi takie miejsca.

Przez długi czas nie wiedziałem, że potrafią chodować krzewy, ale zamienione w ich miniatury. Kiedy poskłada się kilka razem, powstaje piękna, niezwykła donica.

Dzisiaj opisałem tylko kwiaty i rośliny donicowe. Już przy tym jest wiele pracy. O dużo więcej jest przy tych większych. Ale o tym innym razem.


Thursday, May 31, 2018

Graduation

     Dzisiaj pozwoliliśmy sobie na wzięcie wolnego z pracy. I to nie z powodu wakacji lub choroby. To nie zdarzyło mi się przez wiele, wiele lat. Powód był jednak ważny. Byliśmy z Elaine w jej poprzedniej szkole. Skończyła ją w tamtym roku, ale ponieważ miała jeszcze coś latem, więc oficjalnie zapisana jest z następnym rokiem. Dostała też dyplom z wyróżnieniem. Graduated with Honors! Kilka zdjęć.







Friday, May 25, 2018

Prawnicy

Dzisiaj coś innego, bo to jest jedna z bolączek naszego świata. Prawnicy!  I tutaj zaznaczam, że nie wrzucam wszystkich do tego samego worka. Wiadomo, że mamy takich, którzy są tam z powołania i chcą pomóc innym. Ale inni są plagą. Co roku, pojawia się u nas wielokrotnie,  tak zwany - Pozew Zbiorowy. Myślę, że zawita niedługo do Polski. Co to za zwierze?  Zbiera się grupka mądrali i znajduje u kogoś jakiś drobny błąd, lub większy. Zawsze dobierają się do dużych firm, żeby zysk był większy. Podam kilka przykładów.
- firma prawnicza podaje do sądu firmę Costco, uważając, że w sprzedawanych ( w tej firmie) rybach z Alaski jest mniej kwasu tłuszczowego omega niż w podawanych w informacjach dla kupującego.
- inna firma sądzi Johnson-Johnson za prawdopodobne szkodliwe działanie pudru do dupy dla dzieci. Uważają oni, że powoduje on raka jajnika u kobiet, które go używają. 
- sądzono firmę Pret robiącą kanapki. Udawadniano, że są tak zawijane w papier, że nie widać przerwy między dwoma częściami kanapki (przekrojona jest ona na dwa kawałki) i wygląda na wiekszą niż jest w rzeczywistości
- następna sądziła Coca Colę. Produkują oni Vitamin Water (wodę z witaminami). Udawadniali że dane na butelce bardzo uwydatniały wartości witamin a nie pisały dużo o dużej zawartości cukru. Ta sprawa zakończyła się. Nikt z pijących tą wodę nie dostał centa, ale firma otrzymała 3 miliony dolarów. Coca Cola zmieniła naplepkę. 
   Mógł bym wyliczać w nieskonczoność bo jest to już plaga. Teraz jaki jest w tym problem? Prawnicy sądzą jakąś firmę. Często zbierają trochę podpisów ludzi którzy się z tym zgadzają. Wygrywają sprawę w sądzie i firmy muszą płacić milionowe sumy. Połowa tego (albo więcej) idzie natychmiast do kieszeń prawników a reszta ma być podzielona na poszkodowanych. Już w tym roku dostałem dwa czeki za wygrane sprawy. Nawet nie wiedziałem że coś takiego było w sądzie. Nazwisko moje wzieli z listy używających tej firmy. Dotyczyło to mojego telefonu. Jeden czek był wartości 1 Dollar a drugi 53 Centy. Bo jak wygrają 10 milionów, to 6 jest ich a 4-ry dzielone jest na 4 miliony uzytkowników firmy telefonicznej. To jeszcze nie koniec. Sorry, ale ja nie pójdę do banku wpłacać czek za 53 centy!!! Więc czek ten ląduje w śmieciach. Spodziewam się, że wiekszość ich znajduje tą sama lokatę. A to oznacza, że reszta tych pieniędzy także zostaje w portfelach prawników!!!!
     No dobrze, co im żałować. Firmy to burżuje, bogaci. Prawnicy są mądrzy, więc niech mają? Nie jest to takie proste rozwiązanie. Firmy, które tracą tak pieniądze, muszą jakoś te koszty wyrównać. Krótko po zakończeniu sprawy, okaże się, że ten produkt kosztuje 5 centów więcej. Prawnik kupił nowy dom, firma która była „winna” nie straciła nic a my kurwa płacimy za to wszytko. Codziennie, nawet o tym nie wiedząc! 

Tuesday, May 22, 2018

Ogród

Ostatnie kilka dni to brak chwili na nabranie oddechu. Nie ma czasu na wejście na mój blog. Więc krótko, żeby było wiadomo, że jeszcze tu jestem.
    Skończyłem prace w ogrodzie i tak wygląda teraz. Nakręciłem to z mojego drona. Chociaż latałem bardzo nisko, żeby było dobrze widać.


Także w naszym ogrodzie jest kilka gniazd z młodymi ptakami. Mam powieszony karmik i tam zrobiły gniazdo wróble. Te małe strasznie hałasują kiedy są karmione. A naszego Rudzika małe ptaszki są coraz większe. Te są bardzo ciche, tylko cały czas wyciągają łebki po pokarm. 



   I kilka nowych kawałów.

Lekarz pił przez cały weekend. Do roboty poszedł, łeb mu pęka, najchętniej nie widziałby żadnego pacjenta, a tu wchodzi taki jeden. Panie doktorze, jak tam moje wyniki?
Wkurzony lekarz:- Ma pan raka!
- Jak to raka? Przecież wcześniej mówił pan, że to tylko kamienie!
- Kamienie, kamienie! A pod każdym kamieniem rak!
--------------------------------------------------------------
Lekarz zbadał pacjenta, zniknął na zapleczu, po czym wrócił ze słoiczkami wypełnionymi lekami.
- Rano proszę zażyć zieloną tabletkę i popić szklanką wody, po obiedzie niebieską i popić ją szklanką wody, a
przed snem czerwoną i popić szklanką wody...
- Jezu, doktorze, co mi jest?!
- Pije pan za mało wody.
--------------------------------------------------------------
Wakacje. Tłok. W pociągu ludzie stłoczeni na korytarzu. Nagle ktoś woła:
- Czy jest lekarz w pociągu?
- Jestem krzyczy pasażer - przeciska się przez dwa składy, dochodzid
ło wołającego, a ten pyta
- Choroba gardła na 6 liter?
--------------------------------------------------------------
Przychodzi facet do lekarza i prosi o zarejestrowanie. Siostra na recepcji głośno pyta:
- A co panu dolega? Facet się wkurzył, że przy ludziach z kolejki musi wścibskiej pielęgniarce
mówić co mu jest, więc odpowiada tubalnym głosem:
- Mam straszne problemy z dupą!
- Ale proszę pana, tutaj przecież wszędzie są ludzie, jak pan się wyraża...
Nie byłoby lepiej powiedzieć, że ma pan problem z czymś zupełnie innym, na przykład z uchem,
a potem już w gabinecie lekarza wyjaśnić wszystko ze szczegółami? Nie zmuszał by pan innych ludzi
do słuchania takich impertynencji... Facet skruszony wychodzi za drzwi i po chwili wraca.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. Co panu dolega?
- Mam, proszę siostry, problemy z uchem.
- Tak? - kiwnęła głową siostra, zadowolona, że pacjent posłuchał jej rady
- a co konkretnego dzieje się z pańskim uchem?
- Jak przez nie sram, to mnie boli.
--------------------------------------------------------------
- Przepiszę pani te tabletki - powiedział lekarz pacjentce z olbrzymią nadwagą.
- Dobrze, panie doktorze. Jak często mam je zażywać?
- Nikt ich pani nie każe zażywać. Proszę je rozsypywać na podłogę trzy razy dziennie
i podnosić po jednej.
--------------------------------------------------------------
Rozmawiają dwie emerytki :
- Co dostałaś, jak szłaś na emeryturę ?
- O, takiego ch*** !
- A ja głupia wzięłam pieniądze.
--------------------------------------------------------------
Początkujący myśliwy tłumaczy swojemu sąsiadowi:
- Nie ma bardziej chytrych zwierząt od lisa. Wczoraj przez cały dzień tropiłem jednego lisa, a gdy w końcu go zastrzeliłem, okazało się, że to pies!

Thursday, May 17, 2018

Kolejne burze.

     Nie mogę przestać pisać o pogodzie, bo cały czas zaskakuje nas nowymi imprezami i nie trzeba płacić za bilety. Wtorkowy poranek był niezaskakująco chłodny. W chwili wyjazdu z domu, było tylko 10 stopni Celsjusza. Już w południe podskoczyło do 34 stopni. Można było się spodziewać, że takie zmiany spowodują coś niezwykłego i tak się stało. Przez nasze tereny przeszły wichury. W jednym miejscu padały deszcze w innych grad a wszędzie mocne wiatry. Okazało się później, że w trzech miejscach „narodziły” się tornada, z wiatrami w okolicy 180 kilometrów na godzinę. Dwie osoby zginęły a tysiące są bez prądu. 
     W dzisiejszych czasach, wszyscy mają telefony z kamerami, więc można obejrzeć szybko to, co się wydarzyło. Przez moje miasto przeszły silne wiatry ale tornado pojawiło się troszkę na północ. Mieliśmy szczęście. Tak wygaldało u nas.



    Tak u Elaine.




A tutaj kilka innych zdjęć znajomych z Facebook.





   Natychmiast po tych wichurach niebo zmieniło kolory, na dużo piękniejsze i kolorowe. Pojawiły się też tęcze.




   Niestety wielu ludzi nie zakończyło tego tak jak my. Przewrócone drzewa pozamykały drogi, poniszczyły domy. 






  Najefektowniejsze zdjęcie zrobił ktoś, łapiąc błyskawicę, uderzającą w Freedom Tower.


    Co dalej?

Saturday, May 12, 2018

Burza

    Pogoda u nas dalej nie jest taka jak powinna. Kiedyś wiosna była wiosną, lato latem, etc. Teraz nigdy nie wiadomo co będzie się działo. Ostatnio od poniedziałku do piątku jest można powiedzieć wiosennie ale jak mamy odpoczywać w weekendy to zmienia się na gorszą. Kolejna sobota i niedziela bez słońca. Następne mają być podobne. Pada deszcz i jest chłodno a dla moich dziewczyn zimno. Włączyły ogrzewanie i narzekały cały dzień bo coś się zepsuło i przestało działać. Musiałem wzywać specjalistę. Teraz im jest ciepło a mnie zimniej, bo musiałem zapłacić 300 dolarów za naprawę.
       Kilka dni temu, wieczorem nadeszła niezwykła burza. Pracowałem w swoim pokoju. Elaine wyciągnęła mnie, żebym zobaczył co się dzieje na dworze. Warto było. Najpierw po północej stronie, niebo pokryte było błyskawicami. Grzmoty i różnego rodzaju świetlne efekty. Piszę, pokryte było, ponieważ błyskawice pojawiały się co kilka sekund. Wszystko to działo się tylko w chmurach. Pioruny nie uderzały w ziemię. Po kilkunastu minutach, burza była nad nami a następnie bardzo szybko w południowej części. Po pół godzinie, było po wszystkim. Najpierw oglądaliśmy to przy głównych drzwiach a kończyliśmy w otwartym garażu. Elaine wspomniała, że tak może wyglądać koniec świata. 
     Nakręciłem tego trochę na kamerze, ale to nie jest to samo co w rzeczywistości. Trudno było złapać całość. Kierując kamerę w lewą stronę, traciłem efektowny pokaz ogni po prawej. Ale trochę tego widać.


    Dzisiaj ( chociaż trochę padao i byo zimno), skończyłem sadzenie kwiatów w ogrodzie. Ale całość nie jest jeszce gotowa. Nie zrobiłem żadnych zdjęć, bo przy takiej pogodzie nic ładnie nie wygląda. Teraz chciało by się trochę z tego skorzystać, ale musz mieć cierpliwość i wyczekać na ciepło i słońce!

Thursday, May 10, 2018

Kilauea - Hawaje

    Bardzo dużo uwagi zwraca się u nas na podwyższoną aktywność wulkanu Kilauea, na jedenej z wysp Hawajskich, Big Island.  Dla mnie jest to dodatkowo interesujące, bo niedawno tam  byliśmy. Do tego kilka miesięcy temu zrobiłem dla zabawy zdjęcie na photoshop i tak jakbym wywołał ten wybuch. 


     Wyspa ta jest w większości pokryta wyschniętą lawą. Północna część, gdzie nie dochodzą deszcze to tylko bezroślinne tereny. Wszędzie można pochodzić po pozostałościach dawnych wybuchów. Południowa strona jest bardzo zielona. Tylko dlatego, że tam padają tropikalne deszcze. Jednak ta właśnie część jest tą aktywną. Po środku znajduje się główny, aktywny wulkan, Kilauea. Jednak to nie on wyrzuca lawę ale jego kanały wentylacyjne. Kiedy on wybuchnie, to będzie duża tragedia dla tej wyspy. Jak to wygląda na mapie.



Tutaj wyraźnie widać, że główny krater jest najmniej aktywny. Chociaż widać pod nim gotującą się lawę. Tak wyglądał, kiedy lecieliśmy nad nim helikopterem.


 
A tak wygląda dzisiaj.



    Po północnej stronie wulkanu jest park i można obchodzi całość w bezpiecznej odległości. Wulkan leży w dole i chociaż cały czas dymił, to nie było większego niebezpieczeństwa.


  Kiedy dojechaliśmy do wschodniej strony, udało nam się zejść do jego „wnętrza”.  


Tam już chodziliśmy po dymiącej i gorącej lawie. Oczywiście to na czym chodziliśmy było dobrze zaschnięte. Ale pod skorupą, w wielu miejscach dalej przesuwała się rozpalona lawa. Teraz, można zobaczyć ją w pęknięciach.

   W jednym miejscu zszedłem głębiej w szczelinę. Trochę obawiałem się tych gazów, ale była to tylko  para wodna.


   Na koniec pojechaliśmy na południe. W wielu miejscach spotykaliśmy wzgórza, wały, starej lawy i obok napisy, mówiące, że w tym miejscu przepływała ona po wybuchu i podawano rok. Teraz też tak się dzieje i tak wygląda droga, którą jechaliśmy.


  Na południu, lawa wpływa do oceanu i to jest najefektowniejsze zjawisko. My byliśmy w czasie, kiedy wulkan był bardzo spokojny. Tak wyglądało to z helikoptera.


 A teraz jest tego trochę więcej.


     Ten wypływ spowodował już dużo szkód. Wiele domów zostało spalonych, ale mówi się, że niebezpieczeństwo wybuchu wzrosło. Podobno obniża się poziom lawy i może to spowodować wlanie się wód oceanu. A to może być iskra, która spowoduje ten wybuch. Mam nadzieję, że skończy się to tylko na tych efektownych wypływach i Kilauea zostanie dalej tylko turystyczną atrakcją.