Pogoda nadal prawie letnia. Drzewa zielone. Jesieni nie widać. Praca i
praca. Wstawać rano coraz trudniej. Jak się ma trochę czasu po pracy to też by
się zdrzemnęło. A jak się zdrzemnie to budzi się w złym humorze. Coraz częściej
bolą części ciała których do tego czasu nie znaliśmy. Położysz się źle, uśniesz
z ręką pod żebrami to budzisz sie z bólem żeber. Zegniesz nogę to budzisz się w
nocy ze strasznym skurczem. Zwiniesz się w kłębek to szyja sztywna. Kiedyś
mogłeś spać na kamieniach a teraz poduszka za twarda albo za mięka. Termostat
trzeba dociągnąć do łóżka bo nigdy nie jest odpowiednia temperatura. Zawsze za
gorąco lub za zimno. Nie mówiąc o tym że trzeba wstawać kilka razy w nocy na
spotkanie z białym tronem. Dobrze że nie lubię narzekać!
Najlepiej jak załączę kilka kawałów!
Wraca mąż pijany w trupa do domu. Wchodzi do kuchni, otwiera lodówkę i
mówi:
- Podwsssiiieeesieziesz mnieee do ceeeentrum? Nie. To kij Ci w oko!
Trzask, zamyka drzwi. Po kilku minutach znowu:
- Podwieeeezzzieszzz mnie do ceentrum. Nie? To spadaj! TRZASK.
I tak minęło pół nocy. W końcu zasnął. Rano budzi sie zkacowany. Patrzy a
drzwi od lodówki wyrwane. Po cichu wypchnął lodowkę na korytarz, żeby żona nie
widziała i zaczął ją naprawiać.
Żona po obudzeniu wchodzi do kuchni. Przeciera oczy ze zdumienia i mówi:
- O skubany! Jakoś pojechał!
**********************************************************************************************************
Facet trafil do szpitala. Podaja mu obiad. Kawalek chleba, cwierc pomidora,
pół jajka i łyżkę kaszy. Facet na to patrzy i pyta salowej:
- Ma pani moze znaczek pocztowy?
- A po co panu?
- Poczytał bym coś do obiadu!
**********************************************************************************************************
Przychodzi córeczka do domu i chwali się mamie.
- Mamusiu, wszystkie dzieci umiały liczyć do pięciu a ja do dziesięciu! Czy
to dlatego, że jestem blondynką?
- Tak córeczko.
Przychodzi natsępnego dnia i mówi:
- Dzisiaj dzieci umiały alfabet tylko do e a ja do h. Czy to dlatego że
jestem blondynką?
- Tak córeczko!
Następnego dnia przychodzi zapłakana i skarży się:
- Dzisiaj dzieci śmiały się ze mnie, że mam duże piersi. Czy to dlatego że
jestem blondynką?
- Nie kochanie. To dlatego, że masz czternaście lat a one tylko po
siedem!
**********************************************************************************************************
Spotkanie dwóch przyjaciółek.
- Jak tam zdrowie Krysiu?
- Lepiej nie pytaj. Głowa boli, korzonki, wrzody na żołądku. Wrak człowieka
po prostu!
- Ciekawe, wczoraj widziałam jak wieczorem wychodził od Ciebie Jacek a
dzisiaj Andrzejek?
- Co za ludzie, Co za ludzie powiadam. Jeden organ zdrowy a oni
zazdroszczą!
**********************************************************************************************************
Dwóch przyjaciół wraca późno wieczorem z pokera. Jeden skarży się do
drugiego.
- Wiesz, nigdy nie potrafię oszukać żony. Gaszę silnik do samochodu, wpycham
go do garażu, zdejmuję buty, skradam się cichutko po schodach, przebieram się w
łazience. A ona zawsze budzi się i wydziera na mnie, że późno wracam!
- Masz złą technikę! Ja wjeżdżam na pełnym gazie, trzaskam drzwiami, tupię po
schodach, wpadam do sypialni, klepię ja w tyłek i wołam:
„Co powiesz na numerek?”. Zawsze śpi!
***********************************************************************************************************
Dwaj kumple rozmawiają w pracy.
- Co masz takie limo pod okiem!?
- A bo jak wczoraj modliliśmy się przy stole i mówiliśmy „zbaw nas ode
złego...”, to niechcący spojrzałem na teściową!
***********************************************************************************************************
Przyjaciółka zwierza się przyjaciółce, patrząc na kanapę.
- Będę musiała ją wyrzucić z domu, bo ile razy na nią spojrzę to przypomina
mi się, że zdradziłam na niej męża!
- Oj kochana, gdybym ja miała wyrzucić wszystko na czym zdradziłam męża, to
został by mi się tylko kaktus!
**********************************************************************************************************
Jedzie baca bryczką przez granicę.
Zatrzymuje go celnik i pyta:
- Co tam wieziecie w beczce baco?
- Sok z banana,
- A przecież banan nie ma soku.
- To masz pan, spróbuj.
Celnik próbuje. Krzywi się i mówi:
- Fuj, a jedź se baco dalej!
- Wio Banan!!!!
**********************************************************************************************************
Thursday, October 12, 2017
Thursday, October 5, 2017
Wilderness Parenting
Krótko na poprzedni temat. Wypadki w Las Vegas. Cały czas trwa dochodzenie i dalej nie wiadomo co spowodowało ten diabelski akt. Większość próbuje to wykorzystać dla swoich celów i tlumaczy to według swoich teorii. Republikanie szukają winy wśród demokratów, demokraci oskarżają republikanów, inni wymyślają setki teorii spiskowych. Dla mnie jest to przede wszystkim tragedia tych, którzy tam zginęli i ich rodzin. Muszę tu wspomnieć, że chociaż jestem za partią republikanską, nie zgadzam się z ich twardą postawą obrony posiadania każdej broni palnej. Zgadzam się że powinniśmy miećć prawo do posiadania pistoletu do ochrony naszego domu ale broń maszynowa? Nie ma to sensu. Może czołgi też powinny być legalne! Z drugiej strony, nie myślę, że jakie kolwiek zakazy coś zmienią. Była prohibicja i pogorszyła tylko sytuację w kraju. Narkotyki są nielegalne, a można je dostać w każdym miejscu i chwili. Chorzy psychicznie, mordercy i kryminaliści, zawsze będą mieli do niej dostęp.
Co do wypadków w Puerto Rico. Też nie zgadzam się z Trumpem. Jak już pisałem i miałem rację, ugił się on przed opinią publiczną i wygląda na to, że będą musieli zapomnieć o wszystkich długach (a są one na miliardy dolarów) jakie ma ta wyspa! Znaczy, że przez te wszystkie lata, roztrwaniali pieniądze w lewo i w prawo i przez jeden tragiczny dzień my mamy za to płacić? Nie tylko naprawić wszystkie znisczenia, odbudować każdy domek ale zapomnieć o ich zaciągniętych długach? Co to ma wspólnego z huraganem? Jeżeli tak zrobią, to następni przywódcy nie będą się nawet zmuszali do oszczędności. Mają otwartą drogę do roztrwaniana pieniędzy. Za kilka lat będzie następny huragan (a jakiś napewno będzie) i znów będą krzyczeć o zapomnienie długów! To jest ten rak, który nas zjada. A my go pielęgnujemy, żeby czasem się nie wyleczyć!
Przed chwilą usłyszałem w radiu, że na Manhatanie, stolarz o imeniu Sam (mój główny stolarz też jest Sam) stracił prac dwa dni temu i dzisiaj wrócił na budowę i zastrzelił swojego brygadzistę. Następnie popelnił samobójstwo. Nieraz się zastanawiam czy ktoś z tych co zwalniam z pracy nie zrobi coś podobnego. A wierzcei mi, jakbyście widzieli niektórych z nich to zgodzilibyście się, że to jest nieuniknione!
Teraz trochę przyjemnego. Dostałem zbiór pięknych zdjęć o temacie rodziców i dzieci wśród zwierząt. Myślę, że obejrzycie je z przyjemnością.
Monday, October 2, 2017
Druga część filmu z Namibii
Przyglądam się najnowszym wiadomością o strzelaninie w Las Vegas.
Coraz nowe fakty przekazywane są w wiadomościach. W tej chwili wiadomo już, że
59 osób nie żyje i ponad 500 jest rannych. Nie muszę nawet tego oglądać.
Wystarczy posłuchać jak serie karabinu maszynowego ciągną się przez długie
minuty i przechodzą ciarki przez moje ciało. Jak chorzy psychicznie muszą być
ludzie, którzy potrafią coś takiego zrobić?
Dalej nie znane są powody tego aktu. Źle się jednak robi na żołądku, kiedy słyszy się opinie podobne do prawnika CBS Hayley Geftman - Gold. Wyraził się, że strzelanina taka może się podobać, bo skierowana była na ludzi slłuchających muzykę country, a to republikanie, kochający broń palną. Nawet nie będę tego komentował.
Praca nad materiałami z podróży do Namibii skończona. Poniżej, druga część mojego filmu.
Dalej nie znane są powody tego aktu. Źle się jednak robi na żołądku, kiedy słyszy się opinie podobne do prawnika CBS Hayley Geftman - Gold. Wyraził się, że strzelanina taka może się podobać, bo skierowana była na ludzi slłuchających muzykę country, a to republikanie, kochający broń palną. Nawet nie będę tego komentował.
Praca nad materiałami z podróży do Namibii skończona. Poniżej, druga część mojego filmu.
Saturday, September 30, 2017
Namibia - Film z naszej wyprawy
Wreszcie coś się ruszyło z moimi pracami nad zaległościami z filmami
które mam na komputerze. Zaczynam od ostatnich, czyli z Namibi.
Poniżej pierwsza część z naszej podróży.
Poniżej pierwsza część z naszej podróży.
Friday, September 29, 2017
Do góry nogami
Próbuję nie poruszać na tematów politycznych, bo nie jest to zdrowe
dla mnie a na pewno nie dla tych którzy się ze mną nie zgadzają. Niestety świat
tak się przekręca do góry nogami, że jest to niemożliwe.
Pomijając wynajmowanie. Jeśli ten na wózku, zdolny korzystać z rollecaters to czy naprawdę ma on prawo wchodzić bez kolejki? Naprawdę? To on sadza swoje dupsko w wózek i czeka wygodnie a inni muszą stać a potem nie ma problemu z jazdą na zwariowanej atrakcji. To nie jest logiczne! Czy kobieta w ciąży powinna mieć prawo skakania ze spadochronem bez kolejki? A przyjrzyjcie się zarezerwowanym miejscom dla kalek w domach handlowych. Jeździmy w kółko i nie możemy znaleźć wolnego miejsca. A w oczy kłóją boleśnie dziesiątki zarezerwowanych miejsc dla inwalidów. Później przyglądamy się jak mały fiat parkuje na tym miejscu i wychodzi z niego blob, 200-to kilogamowe cielsko (bo to też inwalidzi i teraz najczęściej spotykana tego forma), które idzie kupić sobie sukienkę na bal sylwestrowy! Uważam, że dla nich powinny być zarezerwowane miejsca na samym końcu, żeby ich zmusić do jedynej na dzisiaj formy wysiłku fizycznego.
Przeczytałem dzisiaj w gazecie artykuł o tragicznym wypadku.
Dziewczyna z chłopakiem poszli na imprezę. Na zakończenie chłopak pocałował ją i
po krótkim czasie, dziewczyna zmarła. Okazało się, że on zjadł masło z orzechów
ziemnych (peanut butter, które w ameryce jest bardzo popularne). Ona była na nie
uczulona. To też jest tutaj dość częste. Dziewczyny uczulenie było na tyle
poważne, że natychmiast po pocałunku nastąpiła reakcja. Nie miała ze sobą
strzykawki z antidotum i zmarła.
Co to ma wspólnego z polityką? Przypomniało mi to historię, którą
przekazał mi mój kolega z pracy, kilka dni temu. Jego syn odmówił wzięcia do
szkoły właśnie tego masła. Bardzo je lubi i zabierał je ze swoim jedzeniem.
Zaskoczony ojciec, dowiedział się, że przynosząc to do szkoły, nie może on
siedzieć z innymi dziećmi. Musi jeść w odosobnieniu!!!
Jak się nie zastanowi to może to mieć sens. Ale to jest chore!
Jest to jedno z wielu idiotycznych praw wprowadzanych przez liberałów. W szkole
może być jedno dziecko uczulone na to masło i to nie on ma odsunąć się od innych
dla swojego bezpieczeństwa, tylko wszyscy inni. Całe społeczeństwo coraz
częściej musi robić coś nietypowego, bo jest między nami ktoś różniący się w
czymś i żeby czasem nie urazić go, wszyscy inni muszą cierpieć. Nie wspominając
o tym, że wielu wykorzystuje to dla ułatwienia swojego życia. Chcesz wejść do
Disneyland na Florydzie i nie stać w długich kolejkach na atrakcje? Wynajmij
kalekę. Pchasz go na wózku i możesz wchodzić bez kolejki. Pomijając wynajmowanie. Jeśli ten na wózku, zdolny korzystać z rollecaters to czy naprawdę ma on prawo wchodzić bez kolejki? Naprawdę? To on sadza swoje dupsko w wózek i czeka wygodnie a inni muszą stać a potem nie ma problemu z jazdą na zwariowanej atrakcji. To nie jest logiczne! Czy kobieta w ciąży powinna mieć prawo skakania ze spadochronem bez kolejki? A przyjrzyjcie się zarezerwowanym miejscom dla kalek w domach handlowych. Jeździmy w kółko i nie możemy znaleźć wolnego miejsca. A w oczy kłóją boleśnie dziesiątki zarezerwowanych miejsc dla inwalidów. Później przyglądamy się jak mały fiat parkuje na tym miejscu i wychodzi z niego blob, 200-to kilogamowe cielsko (bo to też inwalidzi i teraz najczęściej spotykana tego forma), które idzie kupić sobie sukienkę na bal sylwestrowy! Uważam, że dla nich powinny być zarezerwowane miejsca na samym końcu, żeby ich zmusić do jedynej na dzisiaj formy wysiłku fizycznego.
Trochę inne ale też w tym rodzaju są wydarzenia w Puerto Rico.
Huragan, który tam przeszedł spowodował niesamowite spustoszenie. Ludzie
przechodzą przez straszne dni. Nie mówiąc o śmiertelnych wypadkach i
okaleczeniach. Nikogo tutaj nie trzeba przekonywać o wysyłaniu pomocy dla tych
ludzi. Amerykanie zawsze to robili i dalej robią. Jest jednak mały
problem. Mieszkańcy tej wyspy, wiele lat temu mieli wybór do przyłączenie się do USA. Być
następnym stanem tego kraju. Nie zgodzili się na to, bo musieli by płacić
podatki federalne. A jak piękne może wyglądać życie, kiedy należy się do USA a
nie trzeba oddawać 30 procent swoich zarobków, tak jak każdy z nas. To był ich
wybór i wszyscy się z tym pogodzili. Nie rozumiem tylko dlaczego teraz wymagane
jest, że my musimy płacić za wszystko co się tam dzieje? Z tych podatków, które
ja płaciłem a oni nie chcieli? Pomoc to jedno, ale naprawianie wszystkiego co
znisczone i ładowanie miliardów dolarów, naszych podatków? Floryda jest
znisczona, Teksas jest zniszczony a u nas teraz więcej idzie do Puerto Rico niż
do tych stanów. Polacy odbudowali domy Czechom, kiedy ich zalewały wody po
ulewach?
Jedną rzecz trzeba przyznać demokratom. Mają wspaniałych
polityków. Potrafią planować na przyszłość z dużą cierpliwością. Po trupach do
celu. Nic nie jest wyjęte z kalkulacji. Nawet tragedie. Wypadki na wyspach
Puerto Rico to też przyszłość. Tysiące z nich wynosi się teraz z kraju i lądują
w Stanach. Wiadomo, że większość z nich to demokraci. Krzyki i oskarżanie Trumpa
o niewystarczającą pomoc też pomaga im w zdobyciu popularności. Olbrzymia ich
liczba osiada na Florydzie, która jest stanem gdzie co wybory ważą się losy na
kogo będą głosować. Jest tam stosunkowa rownowaga partii. Ci którzy dojdą z
wysp, mogą tą szalę przewarzyć i stan ten stanie się
demokratyczny!
Podobnie jest z huraganami nad wybrzeżami tego kraju. Masę
ludzi ma domki przy plażach. Wielu nie wykupuje ubezpieczenia na zniszczenia
przez huragan, bo są bardzo wysokie. Ale kiedy przyjdzie taka tragedia, to
żądają, żeby rząd odbudował im dom, bo są w trudnej sytuacji. Biedni
ludzie!
Kurwa mać!! Przez dziesiątki lat mieszka sobie na pięknej plaży,
na co mnie nie stać. Nie płaci za ubezpieczenie bo oszczędny. A później ja muszę
odbudować mu dom, żeby on dalej sobie mieszkał na plaży a ja patrzę sąsiadowi w
okna! To nie trzyma się kupy.
Kiedy wrócimy do trzeźwego patrzenia na świat? Nagradzani powinni
być Ci co dbają o rzeczy, oszczędzają, sa uważni, roztropni a nie Ci co srają na
to wszystko.
Patriotyzm. Tutaj każdy artykuł, każde wiadomości
to temat amerykańskiego futbolu. Od czasów Obamy, zmieniły się stosunki między
czarnymi i białymi mieszkańcami tego kraju. Dziwne, myślałoby się, że po wyborze
czarnego przezydenta (większość białych głosowała na niego), sytuacja ta powinna
się polepszyć. Stało się odwrotnie i jest w tym duża jego wina.
Niedawno kilku zawodników futbolu odmówiło stania z ręką na
sercu przy śpiewaniu amerykańskiego hymnu, przed rozpoczęciem meczu. Po kilku
takich wydarzeniach, Trump wypowiedział się na ten temat i wyraził opinię, że
właściciele tych zespołów, powinni ich za to ukarać. Dodam, że w kontrakcie,
który podpisują zawodnicy jest wspomniane o tym, jak mają się zachowywać przy
śpiewaniu hymnu.
Po wypowiedzi przezydenta, zaczęły się jeszcze większe protesty.
Doszło nawet do tego, że niektóre zespoły nie pojawiły się na stadionie przy
graniu hymnu. Słyszałem kilka wywiadów z tymi zawodnikami i jak się w nie
wgłębić, to żaden z nich nie jest pewien, dlaczego te protesty się zaczęły.
Ogólnie powtarzają, że to przeciwko złemu tarktowania czarnych ludzi w USA.
Następna wielka bzdura!
Tym razem trochę im się odbija czkawka. Chociaż w gazetach
piszą, że opinia ludzi jest z zawodnikami, jest to następna propaganda. Zajrzeć
można w internet i zobaczyć oburzenie społeczeństwa (oprócz zatwardziałych
demokratów, którzy nie zgodzą się z niczym co jest związane z Trumpem). Są różne
metody protestów. Najgorszym chyba jest ignorowanie naszej flagi i hymnu. Jest
to obraza dla tych którzy oddali życie za tą flagę i za ten hymn. Jest to obraza
dla ich rodzin i dla tych ktorzy kochają ten kraj. I w przeciwieństwie do Obamy,
dla nas jest to kraj z którego jesteśmy dumni i który kochamy. A flaga i hymn
jest symbolem, którego się nie obraża!!!
I na koniec historia. Bo do tego też można się przyczepić.
Liberałowie zaczęli walkę z historią od południowych stanów. Zaczęli usuwać
pomniki generałów z czasów wojny domowej. Przecież wszyscy z południa to
zwolennicy niewolnictwa i przeciwnicy demokracji. Teraz dobierają się do innych
postaci. W Nowym Jorku są naciski i rozmowy nad usunięciem pomników Kolumba.
Przecież to morderca. Malują pomnikom ręce na czerwono. On nie zdobył Nowego
Świata, on nie odkrył Ameryki, on nie poświęcił życia na odkrywanie świata.
Jego celem było zdobycie bogactwa i mordowanie ludzi. Usunąć z
historii!
Co dalej? Usunąć Napoleona! Morderca! Zniszczyć wszystko co
zostało zbudowane przez Cesarzy Rzymskich! Mordercy! Zabronić religii
katolickiej. Każdy średniowieczny papież to morderca! Hiszpania nie ma prawa
istnienia. Przecież są tacy a nie inni, bo zdobyli wiele krajów na kuli
ziemskiej i wszędzie mordowali! Etc, etc, etc.
Śmieszne, że nie mówi się, że ich wspaniały prezydent Washington
sam miał mnóstwo niewolników. Sławna rodzina Kennedych zaczęła się od dziadka,
który dorobił się fortuny na szfindlach i w czasie prohibicji handlu alkoholem.
Wiadomo kto w tych czasach zajmował się przemytem. Prawie każdy z nich
zamieszany jest w morderstwo lub niewyjaśnioną śmierć. A ich nazwiskami nazwane
są mosty, budynki.. Bronią religię muzułmańską a Ci mordowali przez wieki i
dalej to robią. To tak jak u nas w Polsce za czasów komunistycznych. Zmienili
całą historię. Rosjanie wspaniali ludzie, a AK i ludzie związani z przeciwnymi
im poglądami zostali skazani bez sądów i wymazani z historii polski.
Jak nie chcę o tym pisać i mysleć, nie potrafię się
powstrzymać. I tak jak w filmie Network.
Chcałoby się otworzyć okno i wykrzyczeć „I can’t take it
anymore!”
Monday, September 25, 2017
Pożegnanie Namibii
Ostatni dzień safari wypełniony był spotkaniami z najróżniejszymi
stworzeniami. Przede wszystkim nosorożce. Trudno je odszukać, bo jest ich bardzo
mało, ale także chowają się one przed ludźmi. Tym razem też przejechaliśmy obok
i dopiero po moich okrzykach, żeby wrócić, odkryliśmy stojącą matkę z dzieckiem.
Były idealnie schowane za krzakami, więc zdjęcia nie są niestety najlepsze.
Myślałem, że to biały nosorożec, ale okazuje się, że białe nie są białe a czarne, czarne. Obydwa gatunki są szare, a różnią się innymi szczegółami. W momencie podjechania, rozpoczęcia obserwacji, para oddaliła się i zniknęła wewnątrz gęstych krzaków. Niestety, starciliśmy je z oczu.
Spotkaliśmy natomiast bardzo dużo słoni. Niektóre zaspakajające pragnienie w pobliskich dziurach z wodą.
Inne spacerujące po wypalonych terenach Etosha Park.
Następne spotkania. Królowie afrykańskich stepów, lwy.
Niezliczone ilości żyraf. Pierwszy raz oglądałem je w tak dużych stadach. Szczególnie efektownie wyglądały pijąc wodę.
Przy pobocznym drzewie odkryliśmy siedzącą na ziemi sowę ze swoimi pisklętami. Trochę dziwne, że były one na płaskim terenie. Łatwa zdobycz dla drapieżników. Może małe wypadły z gniazda? Siedziały tam nieruchomo i tylko matka kręciła co chwila głową, otwierając oczy lub jedno z nich.
Okazało się że po drugiej stronie drogi, na innym drzewie, siedział ojciec i pilnie obserwował rodzinę. Gotowy do obrony jeśli była by taka potrzeba.
Przy samej drodze chował się w cieniu drzewa najmniejszy przedstawiciel antylop, śliczny Dik-Dik.
Na patelni wyschnitego jeziora, wylegiwały się geparty. Nie probówały się chować, czyli po posiłku, z pełnymi brzuchami.
Pasące się duże stado moich ulubionych kurek.
I wiele innych, typowych dla tych terenów zwierząt.
W pełni usatysfakcjowani wracaliśmy do naszego obozu. Zawsze trochę smutny wieczór, wiedząc że trzeba wracać do rzeczywistości. Trzeba się jednak cieszyć, że spelniło się jeszcze jedno marzenie, nie było żadnych nieprzyjemnych wypadków i zobaczyłem to co miałem w swoich planach. Teraz spokojnie można postawić następny haczyk, przy kolejnym miejscu na mapie świata.
Na dzisiejszy wieczór zaplanowane zostało jedzenie z BBQ. Antylopy, wołowina, kurczaki.
Ostatni wieczór spędzony z naszym przewodnikiem Henkiem.
Śpiewali nam afrykanńskie melodie pracownicy tego obozu.
Powrót to już tylko jazda przez 5 godzin. Nie było to już tak bardzo interesujące, bo lecieliśmy tym razem asfaltową drogą. Jedynie zatrzymanie się w wiosce na lunch. Po drugiej stronie znajdowały się stragany z wyrobami tubylców. Poszliśmy tam na zakupy ale bardzo krótkie, bo nie lubię jak mnie tak atakują. Każdy z handlarzy wyskakuje z tych sklepików i różnymi sposobami próbuje Cię zmusić do wejścia do jego sklepu. Gdyby tego nie robili, kupił bym więcej a w tym wypadku szybko uciekliśmy.
Tak skończyła sie przygoda w Namibi.
Może tylko dodam, że dwa dni przed jej zakończeniem, złamał mi się ząb i połowa która została, przecinała mi policzek. Trochę więc cierpiałem. Na dodatek w samolocie złapałem jakiegoś wirusa i wróciłem już z obolałym gardłem i jamą ustną. Pozbyłem się tego dopiero po całym tygodniu. Ale nie mam prawa narzekać. Za te wszystkie przyjemności to bardzo mała cena.
Myślałem, że to biały nosorożec, ale okazuje się, że białe nie są białe a czarne, czarne. Obydwa gatunki są szare, a różnią się innymi szczegółami. W momencie podjechania, rozpoczęcia obserwacji, para oddaliła się i zniknęła wewnątrz gęstych krzaków. Niestety, starciliśmy je z oczu.
Spotkaliśmy natomiast bardzo dużo słoni. Niektóre zaspakajające pragnienie w pobliskich dziurach z wodą.
Inne spacerujące po wypalonych terenach Etosha Park.
Następne spotkania. Królowie afrykańskich stepów, lwy.
Niezliczone ilości żyraf. Pierwszy raz oglądałem je w tak dużych stadach. Szczególnie efektownie wyglądały pijąc wodę.
Przy pobocznym drzewie odkryliśmy siedzącą na ziemi sowę ze swoimi pisklętami. Trochę dziwne, że były one na płaskim terenie. Łatwa zdobycz dla drapieżników. Może małe wypadły z gniazda? Siedziały tam nieruchomo i tylko matka kręciła co chwila głową, otwierając oczy lub jedno z nich.
Okazało się że po drugiej stronie drogi, na innym drzewie, siedział ojciec i pilnie obserwował rodzinę. Gotowy do obrony jeśli była by taka potrzeba.
Przy drodze siedział piękny hornbill i rozkoszował się posiłkiem z
jakiegoś stada robaków, mrówek? Co kilka sekund wyciągał je z wyschniętej trawy i
połykał.
Przy samej drodze chował się w cieniu drzewa najmniejszy przedstawiciel antylop, śliczny Dik-Dik.
Na patelni wyschnitego jeziora, wylegiwały się geparty. Nie probówały się chować, czyli po posiłku, z pełnymi brzuchami.
Pasące się duże stado moich ulubionych kurek.
I wiele innych, typowych dla tych terenów zwierząt.
W pełni usatysfakcjowani wracaliśmy do naszego obozu. Zawsze trochę smutny wieczór, wiedząc że trzeba wracać do rzeczywistości. Trzeba się jednak cieszyć, że spelniło się jeszcze jedno marzenie, nie było żadnych nieprzyjemnych wypadków i zobaczyłem to co miałem w swoich planach. Teraz spokojnie można postawić następny haczyk, przy kolejnym miejscu na mapie świata.
Na dzisiejszy wieczór zaplanowane zostało jedzenie z BBQ. Antylopy, wołowina, kurczaki.
Ostatni wieczór spędzony z naszym przewodnikiem Henkiem.
Śpiewali nam afrykanńskie melodie pracownicy tego obozu.
Powrót to już tylko jazda przez 5 godzin. Nie było to już tak bardzo interesujące, bo lecieliśmy tym razem asfaltową drogą. Jedynie zatrzymanie się w wiosce na lunch. Po drugiej stronie znajdowały się stragany z wyrobami tubylców. Poszliśmy tam na zakupy ale bardzo krótkie, bo nie lubię jak mnie tak atakują. Każdy z handlarzy wyskakuje z tych sklepików i różnymi sposobami próbuje Cię zmusić do wejścia do jego sklepu. Gdyby tego nie robili, kupił bym więcej a w tym wypadku szybko uciekliśmy.
Tak skończyła sie przygoda w Namibi.
Może tylko dodam, że dwa dni przed jej zakończeniem, złamał mi się ząb i połowa która została, przecinała mi policzek. Trochę więc cierpiałem. Na dodatek w samolocie złapałem jakiegoś wirusa i wróciłem już z obolałym gardłem i jamą ustną. Pozbyłem się tego dopiero po całym tygodniu. Ale nie mam prawa narzekać. Za te wszystkie przyjemności to bardzo mała cena.
Subscribe to:
Posts (Atom)



































































