Saturday, August 15, 2015

Atlantic City

Jest już bardzo późno wieczorem. Iza i Kamil poszli na wieczorny spacer po Cresskill a ja usiadłem na chwilę przy komputerze. 
     Wyszliśmy dzisiaj z domu bardzo wcześnie. Już o 7:30 byliśmy w International House of Pancake. Zatrzymaliśmy się tam na amerykańskie śniadanie. Wszyscy mieliśmy to samo, czyli jajka z bekonem i oczywiście pancakes. Jest to zwierzę z rodziny polskich naleśników, ale bardzo się różniące. Szczególnie że polewa się to syropem z drzewa klonowego. Widać, że im bardzo smakowało albo dobrze udają. Nie traciliśmy dużo czasu na siedzenie i dobrze że nie było Kazia, bo by jadł to przez godzinę. 
     Podróż do Atlantic City zajęła nam prawie trzy godziny. Było trochę korków na drogach. Po zaparkowaniu samochodu, pospacerowaliśmy sobie na tamtejszym deptaku.
 
 
    Iza kupiła sobie letnią sukienkę w sklepie z pamiątkami i później zatrzymaliśmy się na drinka. Każdy wybrał sobie coś innego. Przynajmniej będą wiedzieli co pić w Meksyku.
 


   Następnie pospacerowaliśmy na plaży. Było już bardzo gorąco ale od oceanu wiał przyjemny, chłodny wiatr.



   Dłużej nie mogłem wytrzymać i zaprosiłem ich na mój ulubiony fannel cake. Są to zawsze bardzo duże porcje i tym razem Iza poddaa się i nie zjadła do końca. Też im bardzo smakowało i myślę że już złapali bakcyla na nasz amerykański junk food.
 


    Następny spacer i tym razem przystanek w jednym z kasyn. Nie zamierzaliśmy długo grać ale trzeba było sprobować szczęścia i usiedliśmy przy jednorękich bandytach. Ja pierwszy i po kilku minutach skończyłem z wygraną 100 dolarów. Po mnie usiadł Kamil i niestety nic nie wygrał i tak samo stało się z Izą. Nie chciałem żeby dlużej grali, bo jakby tak dalej szło to nie mieli by za co wrócić do Polski.


    Przeszliśmy jeszcze przez sklepy z ciuchami i na końcu deptaka wysuniętego w ocean zrobiliśmy ostatnie zdjęcia.
 

 Pora na powrót i znow trzy godzinną jazdę. Przed powrotem do domu podjechałem do dużego centrum handlowego. Nie byli oni jednak zainteresowani w żadnych zakupach więc poszliśmy znów coś zjeść. Tym razem na meksykańskie jedzenie do popularnego Taco Bell. 
 

   Wszyscy z poważnie podniesioną wagą ciała, wróciliśmy do domu na odpoczynek i oczywiście piwo.
Teraz trzeba do lóżka bo jutro następny dzień do zwiedzania.

Friday, August 14, 2015

Przyjazd Izy i Kamila


    Przez następne dwa tygodnie będą tutaj raczej krótkie wpisy. Trudno znaleźć czas między pracą, obowiązkami w domu i spędzaniu czasu z naszymi gośćmi.
     Iza i Kamil już są z nami. Wczoraj przeżyłem trochę strachu. Na lotnisku byłem na czas i wiedziałem że wsiedli na samolot w Warszawie. Po godzinie oczekiwania, zacząłem zauważać wychodzących Polaków. Ustawiłem kamerę na sfilmowanie wejścia i nic. Mijały minuty za minutami. Czekające polskie rodziny zaczęły powoli znikać z lotniska i po następnej godzinie zostałem tylko ja i inne narodowości. Żartowałem przed wyjazdem, że mogą ich nie wpuścić i miałbym ich z głowy. Przestraszyłem się że wykrakałem.
Zadzwoniłem nawet do Grażyny. Obudziłem ją bo w Polsce była 4-ta rano i prawdopodobnie trochę wystraszyłem. Ale dokładnie w tym momencie Iza i Kamil pojawili się w drzwiach.
     Nawet tak późno, bo było już po 23-iej, na drogach były korki. Zajęło nam następną godzinę, żeby dojechać do domu. Ale już zrelaksowani.
    W domu przywitanie z moimi dziewczynami i posiedzieliśmy do drugiej przy piwie. Zjawiła się także zamówiona pizza. Muszą trochę popróbować amerykańskiego „junk food”. Może nie bardzo zdrowe, ale najlepsze jedzenie na świecie.
    Dzisiaj Elaine zabrała ich na Manhattan. Pierwsze miejsce do zwiedzania to Central Park i okolice.

Wednesday, August 12, 2015

Niespodzianka



Wczoraj miałem bardzo miły dzień. Wieczorem umówiony byłem z Malgosią Taranto, żeby zrobić kilka zdjęć jej klientom do jej strony internetowej. Jednym z nich był właściciel restauracji, więc tam się mieliśmy spotkaćy.
Jak zwykle zjawiłem się tam dokładnie na czas. Nienawidzę się spóźniać. Wszedłem do środka, gdzie mieliśmy się spotkać. No i niespodzianka. Otworzyły się drzwi i wypadło na mnie dziewięć blondynek. Wszystkie ubrane na biało.
Zrobiły mi przyjęcie z okazji moich urodzin. Nawet nie narzekałem, że brakuje mężów.
Trudno opisać moje wrażenia. Oczywiście posiedzieliśmy trochę przy drinkach. Każda z nich coś powiedziała o mnie składając mi życzenia. Już wspominałem o tym, że przeżyłem wspaniałych 60 lat. Ten wieczór przypomniał mi też, że mam wspaniałych przyjaciół. W tym wypadku oczywiście przyjaciółki. Wzruszyły mnie wielokrotnie.
Nie wspomnę, że czułem się jak playboy. Co chwila podchodzili mężczyzni i pytali się co tutaj się dzieje. Kiedy dowiedzieli się że to moje urodziny, pytali się co ja zrobiłem, że mam taką imprezę tylko z kobietami. Nie zdradziłem tajemnicy. Niech zazdroszczą.

Kilka zdjęć.




 
 



Spałem tylko trzy godziny i nie czułem się najlepiej idąc do pracy. Dotrzymując towarzystwa piłem to samo co dziewczyny, czyli różne koktajle alkoholowe.
W pracy nawet wszystko wychodziło. Szczególnie moja operacja przy rozbijaniu betonowych barier na naszej drodze. Metoda którą zatwierdziło miasto, była bardzo kosztowna i gdybym się do tego dostosował, dziennie mógłbym usunąć około 30 metrów tych barrier. Wymyśliłem więc coś innego i każdego dnia rozbijamy powyżej 100 metrów. Inspektorzy po obejżeniu co robimy, nie protestowali że zmieniłem wszystko, bo zgodzili się że metoda jest bezpieczna.
Zmontowałem dwie przyczepy, z wystającym ramieniem, do których przyczepiłem bardzo silną sieć. Chroniała ona drogi pod nami, żeby nawet najmniejszy kawałek betonu nie spadł na kogoś na dole. 



 
 

  Następnie maszyna z młotem pneumatycznym rozbija dół bariery, tak jakby podciąć drzewu korzenie.

                                      

A na końcu jednym uderzeniem, przewracam ją na naszą drogę.

                                      

 

 

 

Dzięki temu zamiast miesiąca, potrzebuję tylko tygodnia i jutro zakończę tą operację.

Pod koniec dnia na jednym końcu budowy zapalił się samochód. Kierowca oczywiście wysiadł, ale nic nie można było poradzić i auto spłonęło. Teraz mam problem. Muszę sprawdzić, czy ta częć drogi nie została uszkodzona przez bardzo wysokie temperatury. Musiałbym wtedy natychmiast to naprawić a nie mam na to czasu.
Tak wyglądał ten pożar.

                                      


                                                     

                                         

Najgorsze, że znów wkurzyli mnie strażacy. Ja mam na nich uczulenie. Każdy uważa się za bohatera, nawet gdyby nigdy nie brał udziału w ratowaniu ludzi. Kilka tygodni temu obserwowałem wóz strażacki, który podjechał do supermaketu. Przy hydrancie parkował prywatny samochód. Kierowca siedział w środku i na kogoś czekał . Strażacy włączyli syreny i kazali mu odjechać. Najpierw myślałem, że może byli niezadowoleni, że on blokuje hydrant. Ale bzdura. Kiedy samochód się oddalił, oni tam zaparkowali i wszysscy wyszli do sklepu na zakupy!!
Dzisiaj też. Zablokowali wszystkie linie w dwóch kierunkach. Nie było takiej potrzeby. Można było otworzyć jedną linię.


                                          
 

Ale nie! Ludzie siedzieli w samochodach przez 45 minut a Ci chodzili, sprawdzali, rozmawiali. Co tam ludzie. Bohaterowie gaszą ogień! Ja w tym czasie nie mogę zamknąć jednej linii nawet dla najważniejszych operacji a Ci zamnknęli pięć i nikt nic nie może na to poradzić. Bo kto chce kłócić się z bohaterami?

Tuesday, August 11, 2015

Rozmowy z młodzieżą



    Niebo całkowicie zasnute ciemnymi chmurami. Leje deszcz i temperatura obniżyła się do 20 stopni. Tak jakby zbliżała się już jesień. Ale to tylko jeden dzień i jutro powinno być ładnie.
     W sobotę byliśmy na imprezie u Krzyśka.  Jak zwykle spotkanie z grupą stałych znajomych. Nie było tańców, tylko pogawędki przy drinkach. Zaskoczyły mnie spotkania z młodymi ludźmi.
      Jeszcze nie tak dawno, rozmowy z młodą generacją były dla mnie trochę smutne. Ich podejście do życia, polityki, przyszłości kraju były widocznie kierowane przez propagandę naszych liberalnych szkol. Widać było wyraźnie, że nie są to ich prywatne opinie. Były to recytowane wersy z tekstów narzucanych im przez nauczycieli. Po zadawanych pytaniach, nie potrafili bronić swoich teorii ale głęboko przekonani o swoich racjach powtarzali w kółko te same, prawie komunistyczne teorie.
     Widocznie sytuacja w kraju się trochę zmieniła. Może mamy za co podziękować Obamie. Ludzie zaczynają się buntować i mają dosyć tej nowej polityki. Jak pisałem poprzednio, jednym z przykładów jest Donald Trump. Nawet po kilku wpadkach, kiedy wypowiedział się bardzo kontrowersyjnie, jego akcje idą w górę.
Pamiętam jak dziś, dni kiedy Elaine powróciła do domu po studiach. Nie potrafiłem się z nią porozumieć, kiedy temat schodził na tematy polityczne. Tak była ogłupiona przez  pobrane tam nauki. Po jakimś czasie, sama doszła do wniosków, że gadała głupoty.
     Tym razem rozmowy były interesujące. Nie znaczy, że się ze wszystkim zgadaliśmy. Ale młodzież miała własną opinię o polityce kraju. Większość bardzo niezadowolona z tego co się dzieje. Mieli swoje teorie o zmianach jakie powinny nastąpić. Ale wszyscy zgadzali się, że partia demokratyczna popełnia samobójstwo, stawiając na czele takich ludzi jak Obama czy Clinton. Może jest jeszcze iskierka nadziei, że nie będziemy następną Grecją.
     Udało mi się wreszcie obejrzeć dobry film. Child 44 (System w polskim przekładzie), taki jest angielski tytuł.  Dzieje się w okresie Stalinowskich rządów. Jest to dramat ale z domieszką filmu kryminalnego, czyli jest trochę akcji. Bardzo dobrze przedstawiona jest sytuacja terroru jaki panował w tym kraju. Nie pokazywane są tortury, nie ma lejącej się krwi. Bo w taki sposób najłatwiej jest to pokazać i jest to najłatwiejsza droga dla reżysera. Film pokazuje raczej psychologiczna stronę tego zastraszenia. Nie można liczyć na nikogo. Wszyscy są potencjalnym wrogiem. Nawet rodzina. Polecam go tym którzy chcą znaleźć w filmie trochę więcej niż akcja, seks czy rozrywka.




Thursday, August 6, 2015

Moja budowa

 
 


Dzień zaczął się od pierwszej minuty bardzo nerwowo. Był to pierwszy dzień w którym zaczęliśmy odcinać statlowe belki z naszej drogi. Można powiedzieć, że jest to standartowa operacja i robię to już od wielu lat, ale bardzo łatwo można popełnić pomyłkę. Jak może się to zakonczyć , zobaczyć można na załączonym filmie. To zdażyło się w Holandii i operacja ta przeprowadzona była przez dwa dźwigi. Podstawy są te same.

                                       



  Po pierwsze obliczamy ciężar takiej belki. Niestety jest to w przybliżeniu, bo są tam dodatkowe szczegóły jak beton. Następnie zakładane są stalowe liny.

                                       


             
 

One też muszą być założone dokładnie w obliczonym miejscu. Po zaciśnięciu ich na belce, dźwig próbuje to podnieść. Oczywiście nie może, bo nie jest ona jeszcze odcięta od całości. Ale maszyna ma zamontowaną wagę. Kiedy belka obliczona jest np. na 10000 kg, to dźwig podnosi to do momentu, kiedy cyfra na wadze przekroczy lekko tą liczbę. Jeżeli jest źle obliczone i podniesie za silnie, to po odcieciu ostatniego kawalka,


                                        


belka poderwie się szybko do góry. Jeżeli za słabo, to opadnie w dół. Obydwa przypadki szybko mogą przerodzić się w poważny wypadek. Chyba wytłumaczyłem to w przystępny sposób. Oczywiście jest wiele innych szczegłów związanych z tą operacją, ale to już techniczne szczegóły.
Wszystko poszło dokładnie tak jak zaplanowane i bez problemu obcieliśmy trzy belki.




Gorzej było z rozładowaniem. Miałem poważne ścięcie z inżynierem odpowiedzialnym za wszystko związane ze stalą. To on ma prowadzić te wszystkie operacje. Kiedy nie potrafił rozwiązać problemu, po prostu zniknął i oskarżał innych o złe planowanie. Ciężarowka przeworząca to na nasz plac jest 25 metrów długa. Mieliśmy problem z wjazdem przez bramę. Musiałem zrobic to wszystko sam, bo ludzie się poddali i mówili, że nie da rady wjechać. Stałem za przyczepą i dawałem znaki kierowcy. Kiedy cofałem się, potknąłem się o kawałek leżącego betonu i przewrociłem się. Upadłem na biodro i prawą rękę. Kierowca tego nie zauważył i dalej cofal. W ostatniej chwili odkulałem się w bok. Gdybym tego nie zrobił, cały ten ciężar .... Nawet nie chcę o tym myśleć. Trochę jestem obolały, ale nic poważnego.
Już bardzo zdenerwowany po tym całym dniu, dostałem telefon, że mój operator maszyny, nie posłuchał moich wskazówek (wiele, wiele razy przy wszystkich ludziach kazałem mu zwolnić i uwazać na bezpieczeństwo), oczyszczając drogę ze skruszonego betonu, przesunął łopatę swojej maszyny nad drogą poniżej. Miał to zabronione. Było wystarczjąco dużo miejsca po drugiej stronie. Kawałek betonu wypadł z łopaty i spadł prosto na nowiusieńki samochód, robiąc duże szkody. To że bedziemy musieli w najlepszym stopniu naprawić to auto to najmniejszy problem. Po ostatnim wypadku, Stan Nowego Jorku może nawet zamknąć budowę do chwili wyjaśnienia wszystkiego. Tak przez głupotę i nieposłuszeństwo jednego pracownika, mam następny wielki problem. A już wychodziłem obronną ręką z pierwszego.
Sporawdzam w tej chwili kalendarz i ilość miesięcy które zostały mi do emerytury.
Wiele lat temu, takie rzeczy się nie zdarzały. Jednym z powodów, byla idywidualna odpowiedzialność. Każdy wiedział, że jeżeli zrobi coś podobnego, zostanie wyrzucony z pracy i trudno mu będzie znaleźć nową. Teraz nawet jak uda mi się go zwolnić, to Związki Zawodowe natychmiast dadzą mu inne miejsce do pracy. A w wielu wypadkach, nie możemy ich nawet wyrzucić. Nie dbają więc o nic. Kierowcy jeżdżą z telefonami przy uchu. Operatorzy w każdej wolniejszej chwili zasypiają w kabinach maszyn. Robotnicy nie dbają o bezpieczeństwo, bo nawet jak sobie coś zrobią, to nie tylko że musimy im płacić przez długi czas leczenia to sądzą firmy budowalne i wygrywają olbrzymie sumy. Nie muszą już więcej pracować.
Związki raz przysłały mi stolarza w wieku 70 lat. Już w pierwszy dzień upuścił na swoją stopę metalową belkę. Złamał palec u nogi. Wygrał 2 miliony dolarów, bo twierdził że już nigdy nie będzie mógł pracować. Nawet jak wynajeliśmy dedetktywa, który znalazł go w innym Stanie Ameryki pracującego, nie można było odzyskać pieniędzy.

Wednesday, August 5, 2015

Pepe Le Pew

 


Po powrocie z pracy i odpoczynku, wyszedłem na ogród podlać kwiaty. No i niespodzianka. W klatce siedzi nieproszone zwierzątko. Pepe Le Pew. Nie jestem pewien czy go znacie z nazwy ale to jedna z bardziej charakterystycznych postaci filmów rysunkowych Disneya.

                                     


Czyli po prostu Skunks. No i problem. Nawet nie próbowałem go wywieźć. Bałem się, że zasmrodzi mi samochód. Ale jakoś trzeba go było wypuścić. Podejść też strach, bo obawiałem się szybkiego strzału z tyłka i będę śmierdział przez wiele dni. Nie chciałem żeby się męczył, więc zebrałem odwagę, podszedłem z workiem plastikowym i przykryłem szybko klatkę. Teraz zostało tylko jej otworzenie. Tutaj musiałem włożyć rękę z przodu, gdzie są drzwi. Oczywiście w rękawicy, udało mi się szybko je otworzyć. Był chyba trochę przestraszony, tak jak ja i nie chciał wyjść. Musiałem podnieść klatkę i go wytrząsnąć. Już na wolności, nie spiesząc się odszedł w stronę sąsiadów. Zdjęcia nie najlepsze, bo klatka przykryta jest roślinnością, a później, zanim złapałem kamerę, odszedł dość daleko.
Chyba przeżyłem więcej strachu niż on. Taki ze mnie bohater. Poniżej mój Pepe Le Pew.





Filmy Fabularne


Wspominałem o mojej miłości do filmów fabularnych. Wygląda na to, że jest to miłość do bardzo starej kobiety. Tak jak z całym naszym społeczeństwem, coś złego dzieje się z „przemysłem” filmowym.
     Jeżeli przejrzycie listę filmów, które ostatnio powstają to włos się jeży na głowie. Większość to filmy o zombie, wampirach, morderstwach i najgłupszych komedii. Są one także fatalne nawet w swoich dziedzinach. Kryminalne filmy mogą być bardzo dobre, ale nie kiedy jedynym celem jest wylewanie krwi na ekran. Im brutalniejsze, im więcej krwi, tym lepsze. Komedie, to następny przykład. Im głupsze tym lepsze. Ludzie zaśmiewają się w kinach oglądając scenę z mężczyzną onanizującym się i na zakończenie sperma strzela mu na twarz. Coraz trudniej znaleźć film, który warty jest obejrzenia. Zmusza nas to do oglądania tego co jest i prowadzi do coraz większego ogłupiania i coraz mniejszych wymagań.
Spójrzmy na lata, które minęły. A wymienię tylko niektóre.
Rok 1978 – Grease, Łowca Jeleni, Midnight Express, Konwój, Komandosi z Nawarony, Śmierć na Nilu
Rok 1979 – Mad Max, Obcy, Czas Apokalipsy, Sprawa Kramerów, Cały Ten Zgiełk, Star Trek
Rok 1980 – Lśnienie, Gwiezdne Wojny V, Człowiek Słoń, Wściekły Byk
Rok 1981 – Gallipolli, Listonosz Zawsze Dzwoni Dwa Razy, Ragtime, Das Boot, Indiana Jones, Rydwany Ognia, Walka o Ogień
       To nie jest jednak jeszcze najgorsze. Zaczynam gubić się w przesłaniach ostatnio produkowanych filmów. Jednym z celów starszych filmach było pokazanie zła i dobra. Jeszcze przed powstaniem filmów, były książki. Dawno temu baśnie i historie przekazywane z ust do ust tworzyły postacie piękne, dobre i te odwrotne bardzo złe. Już w naszych czasach zmieniło się to na pokazywaniu prawdy. Nikt nie jest tylko dobry, czy tylko zły. Ale dalej przekazywano nam to w sposób, że można było rozróżnić te dwie tak przeciwne sobie cechy. Zakochiwaliśmy się w postaciach z których chcieliśmy brać przykład i potępialiśmy czarne charaktery.  Szczególnie w filmach dla dzieci i młodszego pokolenia,  chcieliśmy pokazać coś z czego powinny brać przykład. Tak samo jak w domach rodzice uczyli nas dobrych manier i poprawnego zachowania.
     To już prawie nie istnieje.  Szczególnie w serialach filmowych. Są one dosłownie zawalone seksem i brudem. Prawdę mówiąc, bardzo nie lubię, kiedy w normalnym filmie wsadzają sceny porno. Jak miałbym ochotę na coś takiego, to wypożyczę prawdziwy film pornograficzny. Natomiast nie widzę potrzeby oglądania sceny, kiedy Śpiąca Królewna po cudownym pocałunku, pokazywała swojemu księciu gołą dupę. A jest tych scen coraz więcej i coraz dokładniejsze. Prawdopodobnie wielu się ze mną nie zgodzi.
       Czasy nasze przyniosły też zmianę w podejściu do homoseksualizmu. Nie mam nic przeciw tym ludziom i mogę zrozumieć, że tak chcą żyć. Mam także wielu znajomych z tej grupy i są oni bardzo dobrymi ludźmi. Jestem jednak wielkim przeciwnikiem propagowania tego stylu życia. A filmy te dosłownie reklamują, zachęcają do takiego stylu. W tych ostatnich serialach, prawie co drugi człowiek to homoseksualista, co jest olbrzymią bzdurą. Każdy śpi z każdym. Jest to już niesmaczne, nawet obrzydliwe. Niszczymy po woli wszystko co nasza cywilizacja stworzyła.
       Także charaktery postaci filmowych pokazywane są w dziwny sposób. Często filmy (np. w moim ulubionym Walka o Tron) robione są tak, że ulubionymi postaciami są te złe. Postacie pozytywne zostają co chwila eliminowane, mordowane. Coraz więcej jest filmów o więźniach, mordercach, złodziejach. W jakiś cudowny sposób, wszyscy stają się bardzo ludzcy, mało tego, bardzo dobrzy. Zaczynamy ich lubić i zapominamy, że to Ci którzy z zimna krwią zamordowali kogoś,  zgwałcili kobietę, molestowali dzieci.
Jakie to ma być przesłanie dla nowego pokolenia?
       Powstaje także wiele filmów o terrorystach. Dla mnie każdy, który znajdzie się w tej kategorii nie jest warty litości i zrozumienia. Ale tak nie jest w filmowych historiach. Oglądamy, jak zwyrodniali Amerykanie znęcają się na biednym terroryście. Fakt, że podłożył bombę i zamordował setki ludzi?  Miał do tego powód!! Ktoś w jego rodzinie został skrzywdzony albo jakiś inny idiotyczny powód na wytłumaczenie jego postępowania. Niektórzy to zwykli fanatycy swojej religii. Do tego pokazywany jest jako bardzo dobry człowiek, walczący ze zgniłym systemem kapitalizmu. Złe charaktery to Ci którzy go pilnują lub przesłuchują. Nawet, kiedy film kończy się sukcesem przesłuchiwań i w ten sposób uratowano tysiące ludzi, którzy mogli zginąć w planowanym ataku, delikatnie dają Ci do zrozumienia, że ten terrorysta został skrzywdzony!
Ci którzy się z tym zgadzają, zmienili by prawdopodobnie zdanie, gdyby miała zginąć ich rodzina. Wtedy sądzili by rząd o niezapewnieniu im bezpieczeństwa. Są to przeważnie ludzie bez zasad, którzy pod płaszczykiem demokracji, myślą tylko o sobie. Bo przecież na tym demokracja polega. Odebrać bogatym, dać biednym. Jesteśmy równi. Dać nam za darmo mieszkanie, opiekę społeczną, zapomogi, gwarantowaną lekką pracę ale dobrze płatną, etc. Jesteśmy równi. Ale zbaczam z tematu.
       Piszę o tym, bo powoli zabierają mi jedną z wielkich przyjemności. Coraz częściej filmy zamiast satysfakcji dają mi frustrację.  Brakuje mi tej rozrywki która bawiła mnie do tych czasów. Niestety, zostało mi oglądanie starych, dobrych filmów.  
     

Monday, August 3, 2015

Dentysta



  Od dzisiaj już można liczyć na palcach ilość dni która została do przyjazdu nowożeńców do Nowego Jorku. Odwiedzają nas Iza i Kamil. Chciałem zaoszczędzić na prezencie ślubnym i zamiast pieniędzy zafundowałem im ten wyjazd. Już po fakcie obliczyłem sobie że źle na tym wyjdę. Nie mogłem się jednak od tego wykręcić.
Ha, ha. Będą u nas przez dwa tygodnie. Raczej tydzień, bo jeden tydzień spędzą w Meksyku w okolicy Cancun. Tam będzie im towarzyszyła Elaine.
       Przeważnie nie sprawdzam pogody na tak długi okres, bo oni się mylą nawet na następny dzień a co mówić o dwóch tygodniach. Tym razem, tak na wszelki wypadek spojrzałem i pierwsze dni wyglądają bardzo dobrze. Słonecznie i nawet nie za gorąco. W dzień ma być około 30 stopni a w wieczory około 20-tu.
   W Meksyku bardzo podobnie, tylko wieczory trochę cieplejsze.
    Kilka rzeczy mam już zaplanowanych, a reszta to będzie zależna od pogody i ochoty. Został mi tylko jeden weekend, w który trzeba trochę posprzątać i przygotować wszystko na ich pobyt.
      W tą sobotę idziemy na imprezę do Krzysia Haska. Jest ona z okazji ukończenia Szkoły Wyższej przez jego córkę.  Będzie trochę gorąco, ale zawsze się można schować w domu. Zostanie mi więc mało czasu na porządki, bo po imprezie, w niedzielę to nie wiadomo w jakim będę stanie.
      Nie wiem czy w Polsce słyszeliście o naszym panu dentyście.
Złapano go na nielegalnym polowaniu w Afryce.
Nie jestem z grupy ludzi lubującej się w polowaniach. Przeciwnie, nie potrafił bym strzelać do bezbronnej zwierzyny. Przepraszam, nie miał bym problemu ubić tego zasranego dzięcioła, który mi dziurawi dom!! 
Nie jestem jednak przeciwnikiem idei polowań. Myślę, że jeśli są pod kontrolą, spełniają swój cel. Ponieważ ludzie zburzyli jakiś porządek wśród populacji zwierząt, wiele drapieżników zniknęło a innych jest za dużo.  Jednak zabijanie zwierząt, których jest coraz mniej na świecie a niektóre z nich prawie na wyginięciu, powinno być poważnie karane i nie tylko finansowo. Ten dentysta to kryminalista i mam nadzieję, że ktoś się do niego dobierze i wsadzą go do więzienia na wiele lat. Widać, że zabijał je dla szpanu, dla pochwalenie się przed innymi. Zamordował on niezliczoną ilość zwierząt. Nosorożca, lawa, słonia, lamparta i wiele, wiele innych.
Wpadł na tym, że zabił lwa, który był w Zimbabwe bardzo popularny. Mieszkał na terenie chronionym, więc zwabiono go mięsem i wyszedł na prywatne tereny, gdzie go postrzelił z łuku. Do tego niecelnie i ten umierał przez 40 godzin. Smutne, że jesteśmy zdolni do takiego okrucienstwa. 













   A teraz trochę na wesoło. Znane lub nie ale zabawne.

Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Swięty Mikołaj przygotowywał
się do swojej corocznej podroży.
Jednak wszędzie piętrzyły się problemy...
Czterech z jego elfów zachorowało, a zastępcy nie produkowali zabawek tak
szybko jak elfy, wiec Mikołaj zaczął podejrzewać, że może nie
zdążyć...
Następnie pani Mikołajowa oswiadczyła mu, że jej Mama ma zamiar wkrótce
Ich odwiedzić, co bardzo zdenerwowało Mikołaja. Na domiar złego, kiedy
poszedł zaprzęgać renifery, okazało się, ze trzy z nich są w zaawansowanej
ciąży, a dwa inne przeskoczyły przez plot i zwiały - Bóg jeden wie dokąd. Mikołaj
zdenerwował się jeszcze bardziej ... Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z
płóz złamała się. Worek runął na ziemie, a zabawki rozsypały się
dookoła.
Wkurzony Mikołaj postanowił wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky.
Kiedy jednak otworzył barek, okazało się, że elfy ukryły cały alkohol i
Nic nie było do wypicia... Roztrzęsiony Mikołaj upuscił dzbanek do kawy,
Który roztrzaskał się na kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedł wiec po
szczotkę, ale okazało się, ze myszy zjadły włosie, z którego była
zrobiona... I własnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi... Mikołaj poszedł
otworzyć. Za drzwiami stal mały aniołek z piękną, wielką choinką.
Aniolek radosnie zawołał: - Wesołych Swiąt, Mikołaju! Czyż nie piękny mamy
dzień ? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że jest wspaniała? Gdzie
chciałbys, żebym ja wsadził?... Stąd wzięła się tradycja aniołka na
czubku choinki.

­­­­­­­­­­­­­­­­­Zamożny właściciel masarni miał przygłupiego syna. Ale rad nierad chciał go
wprowadzić w biznes i przekazać obowiązki, w końcu to syn.
Prowadzi go na halę i pokazuje urządzenie.
- Patrz synu, to jest automat do parówek, kumasz ?
- Nie.
- OK, wkładasz barana z jednej strony, z drugiej wychodzi parówka. Rozumiesz?
- Nie bardzo.
- Ku..., co tu nie rozumieć...! Baran, maszyna, parówka. Patrz, tu wsadzamy barana. Chodź na drugą stronę. Tu wychodzi parówka. Wiesz o co chodzi...
- Nie za bardzo...
- Kuuuuuuuuurwa mać, czy Ty jesteś pierdolnięty?
- Tato, a nie ma takiej maszyny, żeby włożyć parówkę i żeby wyszedł baran?
- Tak, ku..., jest !!!!!!!!!!!! Twoja matka...


Lekarz mówi do bacy
Przykro mi, baco, ale macie raka.
Baca zasępił sie, pomysał, podrapał po głowie i pyta:
- Doktorze, a nie możecie mi napisać, ze mam łejds?
- AIDS..? No, ale dlaczego baco? - pyta zdziwiony doktor
- Ano, po pirse, to bede pirsy we wsi co ma łejds,
po wtóre, to bede miał pewnosć, ze po mojej Smirci mojej baby żaden nie rusy,
a po czecie, to chcialbyk zobacyć mordy tych, co juz jom rusali...

Dwoch facetow rozwiazuje krzyzowki. Jeden z nich czyta: -Otwor u kobiety na "p" -Pionowo czy poziomo? Poziomo. To pisz pan "pysk"
Lekarz skacowany po ostrym weekendowym pijaństwie. Nagle wchodzi pacjent, w doskonałym nastroju, i pyta: - Panie doktorze, jak tam moje wyniki? Na to opryskliwie lekarz: - Ma pan raka! Jak to raka? A przecież wczesniej mówił pan, że to tylko kamienie! - Kamienie... A pod każdym kamieniem rak.
Kiedy miałem 14 lat miałem nadzieję, że kiedyś będę miał dziewczynę. Kiedy miałem 16, miałem dziewczynę, ale była beznamiętna.
Jak mialem 18 lat spotykałem sie z dziewczyną, która była bardzo namiętna. Jednak była zbyt uczuciowa, o wszysko płakała, łatwo się denerwowała. Ciągle groziła samobójstwem. Postanowiłem, że muszę znaleźć jakąś "stabilną" dziewczynę. Jak doszło do 25 znalazłem dziewczynę stateczną, ale było to strasznie nudne, wszystko można było przewidzieć, nie cieszyła się z życia. Życie stało się przygnębiające. Trzeba bylo znaleźć dziewczynę z którą można byłoby przeżyć coś podniecającego. W wieku 28 lat znalazłem ekscytujacą dziewczynę, ale nie mogłem za nią nadążyć. Wciąż się spieszyła, nigdzie nie zagrzała miejsca. Ciągle z kimś flirtowała. Z początku było zabawnie i ciekawie. Ale był to związek bez przyszłości. Więc postanowiłem znaleźć dziewczynę z ambicjami. Kiedy już miałem 31 lat spotkałem mądrą, ambitną dziewczynę stojącą twardo na ziemi. Ożeniłem się z nią. Ale niestety była tak ambitna, że się ze mną rozwiodła i zabrała wszystko co miałem. Teraz mam 40 lat i szukam dziewczyny z dużymi cyckam



Saturday, August 1, 2015

Rajskie Ptaki

 
 
       Ostatnim razem pisałem o mojej kolekcji autografów, więc dziś będzie kontynuacja o moich pasjach.
Natura, przyglądanie się zachowaniu zwierząt, ptaków, może dać nam więcej wrażeń niż zwiedzanie zabytków, miast. Zawsze to lubiłem, ale nie zdawałem sobie sprawy ile przyjemności może dać prawdziwy kontakt z naturą, do momentu, kiedy pierwszy raz spotkałem dzikie zwierzęta w Afryce. Myślę, że potrzebne jest to w pełnym opakowaniu, czyli nie tylko zwierzyna, ale gdzie się je ogląda. Na pewno nie odczuje się tego w jakimś ZOO. Otaczająca je przyroda, zapach powietrza, odgłosy ptaków, wieczorami niebo zasłane tysiącami gwiazd. Można czytać setki książek i nie zrozumie się tego do momentu przeżycia wszystkiego osobiście. Nie jeden powtarzał, że będąc tam raz, ma się ciągle pragnienie powrotu. Znajomi pytają się dlaczego chcę tam znów jechać, przecież to juz widziałem. Myślę że jak narkotyk. Raz się go wzięło i chce się jeszcze raz to przeżyć.
Najpiękniejsze są ptaki. W każdym kolorze i kształcie. Spędzałem nieraz godziny wysiadując z kamerą, czekając jak niektóre zbliżą się do nas. Nieraz nie bały się ludzi i można je było oglądać przez długi czas. Inne, miałeś szczęście jak usiadły bliżej na sekundę i natychmiast się chowały. Płynąłem łódką za jednym z najpopularniejszych tam ptaków - Kingfisher, czyli z rodzaju Zimorodków. Wyglądało że bawił się z nami, ale myślę, że miał jakiś powód, że frunął cały czas przed nami. Chyba łódka przeganiała ryby i on wtedy mógł je lepiej widzieć. Nurkował co chwila. Zatrzymuje się na chwilę w powietrzu i poźniej jak strzała wpada w wodę i często wylatuje z wody już ze złowioną rybą. Za ktorymś razem złapał rybę i zniknął. Złapałem go na zdjęciu jak usiadł na papirusie rosnącym w tamtych wodach.
                                     

 

 

     My znaliśmy naszego Polskiego Bociana. Na świecie jest podobnych ptaków w setkach różnych odmian. Zadziwiające jak natura obdarzyła ich pięknymi kolorami. Większość poluje w podobny sposob jak nasz. Polski jednak lubuje się w żabach, które łatwo można złapać. Inne żywią się rybami. Chodzą po płytkich wodach z otwartym dziobem znaużonym w wodzie. Kiedy wyczują przepływającą rybę, po prostu zamykają dziub i ryba nie jest w stanie uciec. Najładniejszym z nich był chyba Saddle-billed Stork czyli Żabiru Afrykański.

                                   


Ale jest wiele innych, także zachwycajacych jak np. Roseate Spoonbill, czyli Warzęcha Różowa.

                                   


      Innym rodzajem są Papugi. Poznając te wszystkie rodzaje, zacząłem interesować się faktami, związanymi z ich życiem. Każdy z nich ma coś interesującego, nieraz zadziwijącego. Papugi na przykład, wiążą się z partnerem na całe życie. I kiedy jeden z nich ginie nie szukają nowego. To nawet ludzie nie są tacy wierni. Zawsze więc można je widzieć, latające w parach. Wielu z Was wie, że przywiązują się one nawet do ludzi. Zdarza się, że jak ktoś zostawi papugę innym, to ona wpada w depresję. Wyrywa sobie wszystkie pióra. Jak zobaczycie goą papugę, to nie znaczy że to prostytutka, czy chora. Jest po prostu w dołku.
Nad Amazonką, miałem możliwość oglądania ich z bardzo bliska. To jedne z tych ptaków, które nie bardzo boją się ludzi. Można więc podejść do nich bardzo blisko. Są bardzo zabawne. Ich poruszanie się, metoda jedzenie, przechylanie głowy kiedy przyglądają się tobie. Chociaż jest dużo bardzo kolorowych jak np. Ara Zielonoskrzydła

                                     



mnie najwięcej podobała się Modroara Hiacyntowa.

                                    


Ptaki drapieżne są najbardziej efektowne, jak ogląda się je w czasie polowania. Zastanawia ich niesamowity wzrok. Ja nie mogę już przeczytać niczego z odleglości większej niż kilkadziesiąt centymetrów. Te krążą na wielkich wysokościach i potrafią wypatrzeć malutkie zwierzątko. Kiedy je upatrzy, rzadko uda się im umknąć szponom ptaków. W Brazylii widziałem Karakare Czrnobrzuchą, kiedy złapała tak węża.

                                     


Jastrzębia łowiącego rybę. Z sukcesem

                                     


    Mógłbym to ciągnąć bardzo długo. Prawdopodobnie bym Was zanudził. Czego nie widziałem i nie wiem czy mi sie uda, to przyjrzenie się ptakom zwanym Ptaki Rajskie. Znajdują się one w większości na wyspach Nowej Gwinei a także na innych pobliskich wysepkach aż do Australii. Nawet, gdybym tam dobił, znalezienie wielu z nich jest bardzo trudne. Trzeba spędzić dużo czasu i wiedzieć gdzie, żeby je zaobserwować. Udaje się to w większosci specjalnym ekspedycjom. Wśród wszystkich ptaków najefektowniesza część to zaloty. Mężczyzn Bóg ukarał i stworzył nas jako płeć brzydka. Samce ptaków są na odwrót. Piękne i nie muszą się tak jak my stroić, żeby zwabić jakąś samicę. Właśnie wśród ptaków rajskich te zaloty są najefektowniejsze. Pokazałem to na filmiku, który zrobilem, z fragmentów filmów National Geographic, BBC, etc. Myślę, że Wam się spodoba. Pierwsza część to tylko ptaki rajskie. Druga to mieszanka różnych.
Przyjemnego oglądania.




Thursday, July 30, 2015

Autografy




  Musze się trochę zrelaksować, bo może się to odbić na moim zdrowiu. Wszyscy nastawili się na atak i bezpośrednim celem lub ukrytym jestem ja. Uderzenia są nieraz bez rękawicy, obrażające. Np., że ja nie dbam o życie swoich ludzi, w przeciwnym wypadku to się nie powinno zdarzyć. Na razie próbuję wszystko naprawić i odszukać miejsca w których zamontowane zostały te wybrakowane części. Trudno to zrobić, bo wszystko przykryte jest kilkoma warstwami drewnianych płyt. Już teraz znaleźliśmy, że pękło kilka innych wsporników, ale tylko pojedyncze, więc nic się nie zapadło.  Musimy sprowadzić inżyniera który zaprojektował to wszystko i on ma ocenić sytuację i wydać rekomendacje, co trzeba zrobić, żeby można było wrócić do pracy.
Niestety jest to normalne w mojej pracy. Kiedy wszystko kończy się sukcesem, pojawia się wiele osób, które biorą na siebie zasługi tej pracy a kiedy dzieje się coś takiego jak wczorajszy przypadek, zostaję tylko ja.
      Pamiętam jak otwierałem drogę przy WTC, zjawił się Gubernator Stanu Nowego Jorku i przy kamerach telewizyjnych dziękował za wspaniałą i szybko wykonaną pracę. Podchodził do każdego i ściskając rękę gratulował sukcesu. Było tam kilkanaście osób. Wszyscy w pięknych nowych kurtkach z napisem Stan Nowego Jorku, departament budowy dróg. Zabawne, że w tej grupie nie było nikogo z naszej brygady, czyli tych co to budowali. Także 70% z tych ludzi, widziałem pierwszy raz w życiu.
    Żeby się rozprężyć. Pisałem poprzednio, że od dzieciństwa zbierałem zdjęcia i autografy sławnych ludzi. Zaczęło się to, kiedy miałem 12 lat. Zawsze uwielbiałem filmy fabularne. W Golinie było jedno kino w remizie Strażackiej. Miałem tam łatwy dostęp, bo ojciec był w zarządzie Straży. Nieraz oglądałem filmy z okienka operatora kamery. Pomagałem mu też w jego pracy.
      Wiele filmów było dla dorosłych, czyli powyżej 18 lat. Najwięcej chętnych było jednak wśród młodszych. Pan operator, żeby zarobić więcej pieniędzy, wymyślił więc metodę na rozwiązanie tego problemu. Na plakatach przekreślał od lat osiemnastu i pisał od lat 13-tu. Film już miał obejrzany, więc wiedział co się tam działo. Kiedy zbliżała się scena w której całowała się para  (w tych czasach to była scena nie dla dzieci, sceny z seksem nie istniały) , zakrywał ręką obiektyw i przez chwile ekran był ciemny. Oczywiście odzywały się gwizdy i okrzyki w stylu zabierz tą łapę.  Ale to nic nie pomogło. My za to mogliśmy obejrzeć filmy dla dorosłych. 
     Miałem  duży album ze zdjęciami aktorów, powycinanych z gazet. Wtedy wymyśliłem, żeby spróbować dostać oryginały z ich podpisami. Nie miałem żadnych możliwości dostania adresów tych ludzi. Spróbowałem czegoś nowego. Czytałem co mogłem, szukając informacji na ich temat. I na przykład dowiedziałem się, że jakiś aktor pracuje teraz dla studia filmowego w Hollywood.
 Pisałem więc list na adres: Nazwisko aktora, nazwa studia filmowego i miasto Hollywood, California, USA. O dziwo po długim oczekiwaniu otrzymałem dużą kopertę ze zdjęciem i autografem.
Zacząłem wysyłać coraz więcej listów. Tylko nieliczne wracały z odpowiedzią. Ale dla mnie to był sukces. Tak właśnie zaczęła się moja kolekcja, która teraz jest dość pokaźna.
    Zachował się też jeden z pierwszych listów, który pisałem. Nie znałem języka angielskiego. Pisałem, ze słownikiem, tłumacząc słowo po słowie. Prawdopodobnie oni mieli zabawę czytając to i tylko dlatego dostawałem coś z powrotem. List który się zachował, to oryginał, który wysłałem do astronauty Carpentera. Ten nie wysłał mi zdjęcia, ale podpisał się na moim liście i odesłał mi go z powrotem.


      Najłatwiej było z astronautami, bo raz napisałem do NASA z nazwiskiem Armstrong i po dostaniu jego zdjęcia, miałem prawidłowy do nich adres. Wtedy zacząłem wysyłać do nich moje listy z pozostałymi nazwiskami kosmonautów i tak udało mi się zebrać całą kolekcję. Najważniejszy jednak został sam Armstrong, pierwszy człowiek na księżycu. Ostatnio widziałem jak ktoś sprzedał takie same zdjęcie za 2000 dolarów.


     Zacząłem się rozwijać i pisać też do polityków i innych sławnych ludzi. Tak udało mi się dostać zdjęcia lekarza, który udanie pierwszy przeszczepił serce, księcia Lichtensteinu, księcia i księżnej Monaco.


Codziennie czekałem na listonosza i pamiętam radość z jaką otwierałem koperty, nie wiedząc jaka niespodzianka ukryta jest wewnątrz. Wiele zdjęć zawierało oprócz podpisu pozdrowienia z moim nazwiskiem.

Rodzynkiem do tej kolekcji są zdjęcia na których jestem razem z aktorami. Udało mi się spotkać z kilkoma. Raz nawet byłem na balu Sylwestrowym i zaraz obok mnie siedział Al Lewis. Tutaj znany z serialu telewizyjnego  „Monsters”.



    Możecie sami obejrzeć ile tego zebrało się przez te wszystkie lata.