Thursday, June 28, 2018

Real or Fake. Prawda czy kłamstwo.

    Internet jest wspaniałą rzeczą, ale jak zawsze z dobrem idzie złe. Niektóre rzeczy przekazywane na stronach są oszustwem ale nie są niczym niebezpiecznym. Po prostu ktoś ma dobrą zabawę z wymyślaniem kawałów i sprawdzaniem czy udało się kogoś na to nabrać. Tak powstaje wiele zdjęć, przerobionych na photoshopie i innych programach. Pokażę tu kilka przypadków. Jedno z ciekawszych jest związane z naszym krajem. Na wielu stronach internetowych, pokazujących najpiękniejsze miejsca na ziemi, znaleźć można jedno w Polsce. Sam się zachwyciłem, ale zdziwiło mnie trochę, że nigdy o czymś takim nie słyszałem. Po drugie, nigdzie nie podawano lokalizacji. Po krótkich poszukiwaniach, odkryłem, że to kogoś zabawa. Ale był na tyle dobry, że nikt tego nie odkrył i Polska stała się bogatsza o jedno więcej miejsce do odwiedzania.



      Jeszcze jedno sławne. Facet na budynkach WTC, zrobił sobie zdjęcie sekundy przed uderzeniem w nich samolotu. To już każdy wie, że zdjęcie prawdziwe ale samolot dodany.


A tutaj inne przykłady.
To stało się bardzo sławne jako jedno z najlepszych selfie, czyli zdjęć robionych samemu sobie.

Propaganda, pokazujące biedne dzieci, a i to nie prawda.


Ponownie propaganda. Biedny ojciec ucieka z dzieckiem przed atakami w Syrii. Później udowodniono, że jest dodany do tego zdjęcia.


Bez komentarza.


Przykładów jest tysiące. Ale jak wspominałem większość to niewinna zabawa. Niestety jest też wiele innych przekrętów, na które trzeba bardzo uważać. Powodem ich zamieszczania jest wyciąganie pieniędzy. Nie tylko że to oszustwa, ale bardzo szkodzą dobrym celom, bo odstraszają ludzi, którzy chcą pomóc innym ale nie są pewni czy to jest prawda. Pojawia się wiele zdjęć bardzo chorych dzieci. Jedno lub kilka z komentarzami. To jest mój synek, umiera na raka. Proszę pomóżcie i podawane jest konto na które można wysłać pieniądze. Niestety. Nowa metoda zarobku bez pracy. Zdjęcia są ściągane z inetrnetu, przeważnie z jakiegoś innego kraju i podawane za swoje dziecko. A dobrzy ludzie szybko przesyłają tam ich datki. A Ci którzy naprawdę szukają pomocy, jej mogą nie dostać.
   Następne to już większe organizacje. Ja sam bym w to wpadł. Rozsyłane są ogłoszenia, że możesz zapisać się u nich i dadzą Ci wybrane przez Ciebie dziecko, któremu możesz pomóc. Nie chcą bardzo wiele, na przykład 20 dolarów miesięcznie i piszą piękny list jak to może zmienić życie tego dzieciaka. Jak można czemuś takiemu odmówić. Zgodziłem się i przysłali mi wiele różnych zdjęć z wielu ubogich krajów. Wybrałem dziewczynkę z Peru. Już miałem podpisać dokument, ale poprosiłem, żeby mi przysłali jej adres, bo chciałem na Święta i inne okazje wysłać jej coś dodatkowo. Oni się nie zgodzili, tylko kazali wysyłać paczki do nich a oni sami to przekarzą. To mi się nie spodobało i zrezygnowałem. Kilka miesięcy później w gazetach pojawił się artykuł o tej organizacji. Okazało się, że zdjęcia które wysyłali pochodziły  z archiwów dzieci które już nie żyją lub po prostu kogokolwiek. Pieniądze szły do ich kieszeni.
   
   Niektóre organizacje , na przykład American Red Cross płaci swoim prezydentom niesamowite sumy (albo oni płacą sobie samym).  Jeden z nich McGovern miał roczne zarobki powyżej miliona dolarów. Inna organizacja United Way płaciła swojemu, Gallagher 1.2 miliona za rok. Są oczywiście inne, które zachowują się po prostu po ludzku. Jedna z nich jest Salvation Army, gdzie ich główno dowodzący zarabiał tylko 120 tysięcy dolarów.
     Przyglądając się tym wszystkim faktom, trzeba przyjąć do wiadomości, że ludzie zawsze będą próbowali wykorzystać innych a przy technologii internetu, staje się to dużo łatwiejsze. Jeżeli więc chcemy zrobić coś dobrego to lepiej dobrze sprawdzić, czy idzie to na dobry cel czy wzbogaca już bogatego. A oglądając zdjęcia na internecie, nie tak szybko wierzyć, że rekin połknął samolot, czy Elvis Presley zjawił się na balu sylwestrowym.
     Natomiast sam mam przyjemność oglądania wielu z nich, bo twórcy zrobili dobrą robotę, szczególnie te, które potrafią mnie rozbawić. A kobiety, uwielbiają oglądać zdjęcia gwiazd filmowych, modelek, niby złapanych bez makijaży i wyglądających gorzej niż my sami. Sprawia to wiele radości. Popatrz, taka bogata, taka sławna a wygląda gorzej niż ja. I nie ważne, że wiele z tych zdjęć jest troszeczkę dla efektu pogorszona.  
Satysfakcja pozostaje.

Thursday, June 21, 2018

Dzieci

Dzieci....   Piękny temat. Wszyscy kochają dzieci. Wiążą się z nimi różne problemy ale mało jest takich którzy dzieci nie lubią. Niestety, kiedy zanurzymy się w świat polityki, białe nie jest białym a czarne, czarnym.
      W Stanach najważniejszym tematem w ostatnich tygodniach są właśnie dzieci. Przez nasze granice przechodzi olbrzymi fala uchodźców. Teraz nie tylko z Meksyku ale z innych pobliskich krajów jak Honduras czy Gwatemala. Meksykański rząd, chętnie pozwala im na przejście przez ich kraj, jeśli próbują się dostać do USA. Nikt nie wspomina, że gdyby oni chcieli osiąść w Meksyku to są natychmiast aresztowani. Ponieważ nasze granice są kiepsko zabezpieczone, dostają się do Stanów, bez dużego problemu. I tu zaczyna się polityka. 
Ostatnio przechodzą tu rodziny z dziećmi. A to chwytny temat. Szczególnie dla partii, która przegrała wybory. Gazety krzyczą hasłami. Biedne dzieci, Trump nienawidzi dzieci, republikanie nie mają serca, etc!!! Jeżeli ktokolwiek stwierdzi, że wszyscy republikanie (to połowa Ameryki) nie mają serca i nie kochają dzieci to nie ma innego wyjścia, tylko nazwać ich idiotami!! Ale przejdźmy do faktów. 
    W gazetach najpierw pokazywano, że dzieci trzymają w dużych klatkach. I tak sprytnie to pisali, że wyglądało jakby dzieci trzymano tam przez cały pobyt. Natychmiast porównywano nasz rząd do hitlerowców a uchodźców do ofiar Holocaustu. Szybko się z tego wycofali, bo pojawiły się prawdziwe artykuły, które pokazały że to po prostu bzdury. Po złapaniu uchodźcy przy NIELEGALNYM przejściu granicy, zatrzymywano ich w czymś co wygląda na klatki, ale tylko na bardzo krótki czas a potem przenoszono ich do innych miejsc. Na przykład wiele z nich znajduje się teraz w Nowym Jorku. Trudno, żeby być przygotowanym na tysiące nielegalnych i budować im hotele! 
   Największym problemem jest to, że dzieci zabierane są rodzicom i trzymane osobno. Tutaj jest najwięcej hałasu. Słychać krzyki demokratów. Do czego to doszło. Jak Ameryka się zmieniła. To nie jest nasz kraj. Nie macie serca.
I znów, przejdźmy do faktów. Do roku 2015-go tak nie było. Ale DEMOKRACI właśnie i ich organizacje charytatywne, podały sprawę do amerykańskiego kongresu, że to nie jest w porządku, żeby aresztować niewinne dzieci ze starszymi, kiedy przechodzą granicę. Dzieci są temu niewinne. Oni właśnie przegłosowali nową ustawę, która mówi, że w razie nielegalnego przejścia granicy, rodzic zostaje aresztowany a dzieci zabrane do różnych miejsc (rodziny, organizacje, szkoły), które zaopiekują się nimi do czasu rozwiązania sprawy!!!   Ha, ha. Nikt o tym nie mówi w tych gazetach. Tylko jakim potworem jest Trump! A on tylko idzie za prawem ustanowionym przez nich samych. To się jednak dla nich nie liczy. Chodzi o wywołanie chaosu. Pokazanie ich przeciwników jako nieludzkich, bo to może im pomóc w następnych wyborach. Wykorzystują tu temat dzieci dla swojej brudnej polityki. Przykładów na ten temat jest wiele. Proszę wejść na internet i poszukać co mówiła Hilary Clinton czy nawet Obama na temat nielegalnej emigracji! To samo co teraz robi Trump. Tylko teraz on to robi, więc oni muszą protestować. Nie liczy się dla nich dobro kraju, tylko ich władza.
Cofnijmy się wiele lat w przeszłość. Za czasów prezydenta Clintona i panowania demokratów, sławna była sprawa Eliana Gonzales z Kuby. Chłopczyk, razem z matką uciekł z Kuby. Niestety matka utonęła w czasie ucieczki. Chłopczyk dostał się do USA z matki przyjacielem. Jego ojciec (po rozwodzie) został na Kubie. I zaczęła się wojna. Rodzina matki, mieszkała na Florydzie i natychmiast zajęła się chłopcem. Ale Clinton i demokraci się z tym nie zgodzili i zadecydowali, że chłopca trzeba zwrócić ojcu. Policja z karabinami maszynowymi wpadła do mieszkania rodziny i wyciągnęła przerażonego chłopca z szafy, gdzie się schował.


Następnie odesłano go z powrotem do rodzinnego kraju. Nikt z tych demokratów, tak krzyczących dzisiaj, nie oburzał się na to!! Nikt nie krzyczał, że Clinton to Hitlerowiec? Po prostu to była ich decyzja a ich decyzje są słuszne.
     Dzisiaj, znów kocioł. Trump zgodził się, że nie jest wszystko w porządku, kiedy tak się rozdziela rodzinę. Stwierdził, że jeżeli tak wszyscy sobie życzą, to nie będzie tego robił, tylko ich razem odeśle do ich kraju.
   UUUUUUUU, demokraci wyją! Jak tak można. Odsyłać ich do kraju. To nieludzkie. Republikanie to faszyści, nie mają serca. (już teraz nie dzieci, ale rodzina!!! bo oni są tacy miłujący wszystkich). Trzeba im pozwolić zostać u nas.  Oni też chcą żyć tak jak my. 
     Nie chce tutaj rzucać błotem. Może tylko tak jak cudowna córka mojego siostrzeńca raz powiedziała. Mać, mać, mać. Otwórzmy więc granice i rozrzućmy ulotki w tych wszystkich krajach, że otwieramy granice i kto chce to prosimy bardzo. Damy im za darmo szkoły, zapomogi a jak naprawdę będą chcieli to nawet mogą pracować. Ale nie muszą, bo zapomogi są większe niż ich zarobki. Przecież każdy inny kraj na świecie to robi! Wpuszcza do siebie, bez żadnej kontroli wszystkich, którzy chcą to zrobić.  Och! Nie każdy? Cholera! Żadny? To czemu tak się krzyczy tylko o Ameryce? 
   Jeszcze raz. Pod płaszczykiem demokracji, wprowadzają anarchię. Bo tylko tak mogą dojść do władzy. W Nowym Jorku, jak już pisałem, wprowadzają prawo, że więźniowie mają prawo do głosowania. Teraz gubernator rząda przyspieszenia wydania takiego prawa. Dlaczego? Proste. Kilkanaście tysięcy dodatkowych głosów a wybory są tuż, tuż.
     Nie mogę pojąć, jak inteligenty człowiek może nie zgodzić się z czymś takim, jak kontrola granic. Nikt nie jest przeciwny emigracji, chcemy tylko wiedzieć, kto do nas się dostaje. Meksykanie to bardzo dobrzy ludzie. Są tutaj wszędzie i bardzo ciężko pracują. Ale jest między nimi duża grupa kryminalistów i przestępców. Logiczne więc, że lepiej by było, przy kontroli wpuszczać tych co chcą tu pracować a nie tych co chcą mordować.
     Wykorzystywanie dzieci dla swojej brudnej polityki jest nie tylko nie w porządku ale jest obrzydliwe. Nie myślę jednak, że przedstawienie faktów, zmieni myślenie zatwardziałych liberałów. Trzeba więc robić swoje a oni niech się wykrzyczą i nacieszą obelgami rzucanymi na Trumpa i przynajmniej połowy społeczności amerykańskiej. Jedno im trzeba przyznać. Gęby mają wielkie! 

Saturday, June 2, 2018

Ogrodnik

   Weekend zaczął się fatalnie. Elaine wymiotowała całą noc. Znów jakaś reakcja i dalej nie wiemy na co. Przestała jeść wiele produków ale dalej coś jest źle. A lekarze nie potrafią znaleźć co. Nie spaliśmy całą noc a ona biedna wyskakiwała co pół godziny do toalety. Dzisiaj rano było lepiej. Tylko że nic nie je, bo się boi.
    Za to pogoda sprawiła miłą niespodziankę. Miało padać a pokazało się słońce i towarzyszyło nam cały dzień. Spędziliśmy więc większość czasu na zewnątrz.
     Ja dalej bawiłem się w ogrodnika i może dzisiaj na ten temat. 
Nie próbuję twierdzić, że jestem w tym dobry, ale przez praktykę nauczyłem się już wiele. Każdy urządza swój ogród w swoim stylu. Ja lubię żeby było dużo różnych roślin, krzaków ale żeby było przejrzyście. Nie jeden na drugim. Najtrudniej było się nauczyć, który kwiat, która roślina lubi słońce a która cień. Trochę ich zmarnowałem. Podlewanie też nie jest proste. Niektóre rośliny lubią dużo wody a inne nie. Trzeba je więc wsadzać w lekką, puszystą ziemię, żeby woda tam się dostawała ale nie siedziała. Najlepiej podlewać kwiaty wężem który ma rozspyskiwacz w taką mgiełkę. Niektóre zalane wodą źle na to reagują. A jakie najczęściej sadzę?
    Spróbuję znaleźć polskie nazwy, chociaż mogę się pomylić, bo znam tylko angielskie.
Pelargonia. Wszędzie znana. Ale jest jej bardzo dużo rodzajów. I nie tylko przez kolor. Ja mam najwięcej Pelargoni Bluszczolistnej. Najładniejsza jest Contesa   Bicolor.

Inna popularniejsza to Great Balls of Fire Dark Red


Pelargonie bardzo lubią słońce, mogą być w półcieniu. Najważniejsze, że kwitną od wiosny do jesieni. Dobrze jest też jak co tydzień, co dwa, podsypie się trochę „pokarmu” dla kwiatów. Ważne jest ( to u wszystkich kwiatów) żeby usuwać uschnięte i zwiędłe części. Oczywiście lepiej wygladają i pozostała część lepiej rośnie.

Begonia to chyba ta sama nazwa po angielsku i polsku. W tym wypadku też każda ma inną nazwę i myślę że trudno by było znaleźć te same nazwy w sklepach tu i w Polsce. Następny kwiat, który kwitnie od wiosny do jesieni. Są jednak dużo delikatniejsze od pelargonii. Mogą rosnąć od pełnego słońca do cienia. Ja wolę je trzymać w cieniu. Inaczej trzeba bardzo uważać z podlewaniem. Nie lubią dużo wody ale jak w pełnym słońcu to trzeba je częściej podlewać.  Jak wspominałem jest ich bardzo dużo rodzajów. Jedne są bardzo ukwiecone i wyglądają tak

Inne są prostsze.


Bardzo podobny do nich jest Niecierpek (ha ha, fajna nazwa) czyli Impatiens.
Ponownie jest ich setki różnych odmian. Ale te wolą przebywać w cieniu a także mieć zawsze wilgotną ziemię. 


Na tym ostatnim zdjęciu widać także zwisające rośliny. Lubię dodawać do doniczek różne ich rodzaje. Wtedy całość staje się dużo bogatsza, ładniejsza. Tutaj już samemu można improwizować. Dla ozdoby donic dodaję wiele innych roślin. Na zewnątrz niskie, gęsto rosnące. Na przykład ta, Charmed Wine (nie mam pojęcia jak po polsku).


Natomiast między kwiatami ale wewnątrz, lubię dodawać jakieś duże, wysoko rosnące. Na przykład ketmia. Mogą one być tak pielęgnowane, że wyglądają jak drzewka. Pięknie kwitnie, bardzo duże kwiaty. Łatwe w pielęgnacji. 


Inny rodzaj to Canna Lily - Paciorecznik (kto u nas wymyślał te nazwy?). Kwitnie tylko latem, ale same liście są bardzo piękną dekoracją. Lubi dużo słońca.
Kilka innych przykładów roślin uzupełniających donice. Często też dodaję tropikalne rośliny.




Bardzo lubię Mandevilla. Tak się też u Was nazywa lub dipladnia. Pięknie kwitnie i zawsze pełno kwiatów.


Na zakończenie roślina, którą bardzo lubię. Mało jest takich które ładnie rosną w cieniu a ten, Giant Leopard Plant, właśnie to potrafi. Uzupełnia mi takie miejsca.

Przez długi czas nie wiedziałem, że potrafią chodować krzewy, ale zamienione w ich miniatury. Kiedy poskłada się kilka razem, powstaje piękna, niezwykła donica.

Dzisiaj opisałem tylko kwiaty i rośliny donicowe. Już przy tym jest wiele pracy. O dużo więcej jest przy tych większych. Ale o tym innym razem.


Thursday, May 31, 2018

Graduation

     Dzisiaj pozwoliliśmy sobie na wzięcie wolnego z pracy. I to nie z powodu wakacji lub choroby. To nie zdarzyło mi się przez wiele, wiele lat. Powód był jednak ważny. Byliśmy z Elaine w jej poprzedniej szkole. Skończyła ją w tamtym roku, ale ponieważ miała jeszcze coś latem, więc oficjalnie zapisana jest z następnym rokiem. Dostała też dyplom z wyróżnieniem. Graduated with Honors! Kilka zdjęć.







Friday, May 25, 2018

Prawnicy

Dzisiaj coś innego, bo to jest jedna z bolączek naszego świata. Prawnicy!  I tutaj zaznaczam, że nie wrzucam wszystkich do tego samego worka. Wiadomo, że mamy takich, którzy są tam z powołania i chcą pomóc innym. Ale inni są plagą. Co roku, pojawia się u nas wielokrotnie,  tak zwany - Pozew Zbiorowy. Myślę, że zawita niedługo do Polski. Co to za zwierze?  Zbiera się grupka mądrali i znajduje u kogoś jakiś drobny błąd, lub większy. Zawsze dobierają się do dużych firm, żeby zysk był większy. Podam kilka przykładów.
- firma prawnicza podaje do sądu firmę Costco, uważając, że w sprzedawanych ( w tej firmie) rybach z Alaski jest mniej kwasu tłuszczowego omega niż w podawanych w informacjach dla kupującego.
- inna firma sądzi Johnson-Johnson za prawdopodobne szkodliwe działanie pudru do dupy dla dzieci. Uważają oni, że powoduje on raka jajnika u kobiet, które go używają. 
- sądzono firmę Pret robiącą kanapki. Udawadniano, że są tak zawijane w papier, że nie widać przerwy między dwoma częściami kanapki (przekrojona jest ona na dwa kawałki) i wygląda na wiekszą niż jest w rzeczywistości
- następna sądziła Coca Colę. Produkują oni Vitamin Water (wodę z witaminami). Udawadniali że dane na butelce bardzo uwydatniały wartości witamin a nie pisały dużo o dużej zawartości cukru. Ta sprawa zakończyła się. Nikt z pijących tą wodę nie dostał centa, ale firma otrzymała 3 miliony dolarów. Coca Cola zmieniła naplepkę. 
   Mógł bym wyliczać w nieskonczoność bo jest to już plaga. Teraz jaki jest w tym problem? Prawnicy sądzą jakąś firmę. Często zbierają trochę podpisów ludzi którzy się z tym zgadzają. Wygrywają sprawę w sądzie i firmy muszą płacić milionowe sumy. Połowa tego (albo więcej) idzie natychmiast do kieszeń prawników a reszta ma być podzielona na poszkodowanych. Już w tym roku dostałem dwa czeki za wygrane sprawy. Nawet nie wiedziałem że coś takiego było w sądzie. Nazwisko moje wzieli z listy używających tej firmy. Dotyczyło to mojego telefonu. Jeden czek był wartości 1 Dollar a drugi 53 Centy. Bo jak wygrają 10 milionów, to 6 jest ich a 4-ry dzielone jest na 4 miliony uzytkowników firmy telefonicznej. To jeszcze nie koniec. Sorry, ale ja nie pójdę do banku wpłacać czek za 53 centy!!! Więc czek ten ląduje w śmieciach. Spodziewam się, że wiekszość ich znajduje tą sama lokatę. A to oznacza, że reszta tych pieniędzy także zostaje w portfelach prawników!!!!
     No dobrze, co im żałować. Firmy to burżuje, bogaci. Prawnicy są mądrzy, więc niech mają? Nie jest to takie proste rozwiązanie. Firmy, które tracą tak pieniądze, muszą jakoś te koszty wyrównać. Krótko po zakończeniu sprawy, okaże się, że ten produkt kosztuje 5 centów więcej. Prawnik kupił nowy dom, firma która była „winna” nie straciła nic a my kurwa płacimy za to wszytko. Codziennie, nawet o tym nie wiedząc! 

Tuesday, May 22, 2018

Ogród

Ostatnie kilka dni to brak chwili na nabranie oddechu. Nie ma czasu na wejście na mój blog. Więc krótko, żeby było wiadomo, że jeszcze tu jestem.
    Skończyłem prace w ogrodzie i tak wygląda teraz. Nakręciłem to z mojego drona. Chociaż latałem bardzo nisko, żeby było dobrze widać.


Także w naszym ogrodzie jest kilka gniazd z młodymi ptakami. Mam powieszony karmik i tam zrobiły gniazdo wróble. Te małe strasznie hałasują kiedy są karmione. A naszego Rudzika małe ptaszki są coraz większe. Te są bardzo ciche, tylko cały czas wyciągają łebki po pokarm. 



   I kilka nowych kawałów.

Lekarz pił przez cały weekend. Do roboty poszedł, łeb mu pęka, najchętniej nie widziałby żadnego pacjenta, a tu wchodzi taki jeden. Panie doktorze, jak tam moje wyniki?
Wkurzony lekarz:- Ma pan raka!
- Jak to raka? Przecież wcześniej mówił pan, że to tylko kamienie!
- Kamienie, kamienie! A pod każdym kamieniem rak!
--------------------------------------------------------------
Lekarz zbadał pacjenta, zniknął na zapleczu, po czym wrócił ze słoiczkami wypełnionymi lekami.
- Rano proszę zażyć zieloną tabletkę i popić szklanką wody, po obiedzie niebieską i popić ją szklanką wody, a
przed snem czerwoną i popić szklanką wody...
- Jezu, doktorze, co mi jest?!
- Pije pan za mało wody.
--------------------------------------------------------------
Wakacje. Tłok. W pociągu ludzie stłoczeni na korytarzu. Nagle ktoś woła:
- Czy jest lekarz w pociągu?
- Jestem krzyczy pasażer - przeciska się przez dwa składy, dochodzid
ło wołającego, a ten pyta
- Choroba gardła na 6 liter?
--------------------------------------------------------------
Przychodzi facet do lekarza i prosi o zarejestrowanie. Siostra na recepcji głośno pyta:
- A co panu dolega? Facet się wkurzył, że przy ludziach z kolejki musi wścibskiej pielęgniarce
mówić co mu jest, więc odpowiada tubalnym głosem:
- Mam straszne problemy z dupą!
- Ale proszę pana, tutaj przecież wszędzie są ludzie, jak pan się wyraża...
Nie byłoby lepiej powiedzieć, że ma pan problem z czymś zupełnie innym, na przykład z uchem,
a potem już w gabinecie lekarza wyjaśnić wszystko ze szczegółami? Nie zmuszał by pan innych ludzi
do słuchania takich impertynencji... Facet skruszony wychodzi za drzwi i po chwili wraca.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. Co panu dolega?
- Mam, proszę siostry, problemy z uchem.
- Tak? - kiwnęła głową siostra, zadowolona, że pacjent posłuchał jej rady
- a co konkretnego dzieje się z pańskim uchem?
- Jak przez nie sram, to mnie boli.
--------------------------------------------------------------
- Przepiszę pani te tabletki - powiedział lekarz pacjentce z olbrzymią nadwagą.
- Dobrze, panie doktorze. Jak często mam je zażywać?
- Nikt ich pani nie każe zażywać. Proszę je rozsypywać na podłogę trzy razy dziennie
i podnosić po jednej.
--------------------------------------------------------------
Rozmawiają dwie emerytki :
- Co dostałaś, jak szłaś na emeryturę ?
- O, takiego ch*** !
- A ja głupia wzięłam pieniądze.
--------------------------------------------------------------
Początkujący myśliwy tłumaczy swojemu sąsiadowi:
- Nie ma bardziej chytrych zwierząt od lisa. Wczoraj przez cały dzień tropiłem jednego lisa, a gdy w końcu go zastrzeliłem, okazało się, że to pies!

Thursday, May 17, 2018

Kolejne burze.

     Nie mogę przestać pisać o pogodzie, bo cały czas zaskakuje nas nowymi imprezami i nie trzeba płacić za bilety. Wtorkowy poranek był niezaskakująco chłodny. W chwili wyjazdu z domu, było tylko 10 stopni Celsjusza. Już w południe podskoczyło do 34 stopni. Można było się spodziewać, że takie zmiany spowodują coś niezwykłego i tak się stało. Przez nasze tereny przeszły wichury. W jednym miejscu padały deszcze w innych grad a wszędzie mocne wiatry. Okazało się później, że w trzech miejscach „narodziły” się tornada, z wiatrami w okolicy 180 kilometrów na godzinę. Dwie osoby zginęły a tysiące są bez prądu. 
     W dzisiejszych czasach, wszyscy mają telefony z kamerami, więc można obejrzeć szybko to, co się wydarzyło. Przez moje miasto przeszły silne wiatry ale tornado pojawiło się troszkę na północ. Mieliśmy szczęście. Tak wygaldało u nas.



    Tak u Elaine.




A tutaj kilka innych zdjęć znajomych z Facebook.





   Natychmiast po tych wichurach niebo zmieniło kolory, na dużo piękniejsze i kolorowe. Pojawiły się też tęcze.




   Niestety wielu ludzi nie zakończyło tego tak jak my. Przewrócone drzewa pozamykały drogi, poniszczyły domy. 






  Najefektowniejsze zdjęcie zrobił ktoś, łapiąc błyskawicę, uderzającą w Freedom Tower.


    Co dalej?

Saturday, May 12, 2018

Burza

    Pogoda u nas dalej nie jest taka jak powinna. Kiedyś wiosna była wiosną, lato latem, etc. Teraz nigdy nie wiadomo co będzie się działo. Ostatnio od poniedziałku do piątku jest można powiedzieć wiosennie ale jak mamy odpoczywać w weekendy to zmienia się na gorszą. Kolejna sobota i niedziela bez słońca. Następne mają być podobne. Pada deszcz i jest chłodno a dla moich dziewczyn zimno. Włączyły ogrzewanie i narzekały cały dzień bo coś się zepsuło i przestało działać. Musiałem wzywać specjalistę. Teraz im jest ciepło a mnie zimniej, bo musiałem zapłacić 300 dolarów za naprawę.
       Kilka dni temu, wieczorem nadeszła niezwykła burza. Pracowałem w swoim pokoju. Elaine wyciągnęła mnie, żebym zobaczył co się dzieje na dworze. Warto było. Najpierw po północej stronie, niebo pokryte było błyskawicami. Grzmoty i różnego rodzaju świetlne efekty. Piszę, pokryte było, ponieważ błyskawice pojawiały się co kilka sekund. Wszystko to działo się tylko w chmurach. Pioruny nie uderzały w ziemię. Po kilkunastu minutach, burza była nad nami a następnie bardzo szybko w południowej części. Po pół godzinie, było po wszystkim. Najpierw oglądaliśmy to przy głównych drzwiach a kończyliśmy w otwartym garażu. Elaine wspomniała, że tak może wyglądać koniec świata. 
     Nakręciłem tego trochę na kamerze, ale to nie jest to samo co w rzeczywistości. Trudno było złapać całość. Kierując kamerę w lewą stronę, traciłem efektowny pokaz ogni po prawej. Ale trochę tego widać.


    Dzisiaj ( chociaż trochę padao i byo zimno), skończyłem sadzenie kwiatów w ogrodzie. Ale całość nie jest jeszce gotowa. Nie zrobiłem żadnych zdjęć, bo przy takiej pogodzie nic ładnie nie wygląda. Teraz chciało by się trochę z tego skorzystać, ale musz mieć cierpliwość i wyczekać na ciepło i słońce!