Friday, May 4, 2018

Lato

      Wreszcie zmiana. Zima się skończyła. Wiosna poszła na strajk. Jest lato. Przez kilka dni mamy 35 stopni Celsjusza. Ale chociaż szkoda mi wiosny, nie zamierzam narzekać.
      Jeszcze kilka dni temu drzewa były gołe, bez liści. Teraz wszystko rośnie w oczach. Zresztą wszyscy się budzą po tej długiej zimie. Na zewnątrz pełno zwierząt. Wczoraj rano jadąc do pracy oglądałem dzikiego indyka, który wykonywał piękny taniec, próbujac poderwać stojącą przy drodze kobitkę. Pewnie Ukrainka.
     U mnie, na moim deku, ponownie ptak Rudzik, zrobił gniazdo i ma w nim jajeczka. Niedługo będą małe. Znów zmartwienie, bo ten rodzaj ptaka lubi robić gniazda przy ludziach. Może czuje się bezpieczniej? Ale ostatnim razem, zrobił w tym samym miejscu i szop zjadł mu małe. Strzelałem do niego z wiatrówki ale nic nie pomogło. Tylko to, że szop od tego dnia ma śrut w dupie.  Mam nadzieję, że tym razem nic się nie stanie.
    W ogrodzie pełno pracy, ale niedługo będzie gotowy na lato.
    Moja budowa w ostatniej fazie. Za dwa miesiące, będzie skończona, oprócz drobniejszych, mniej ważnych dupereli. Dziwne, że szefowie nic nie wspominają, gdzie będzie moja następna. Może zamierza się zemścić i mnie zwolnić? Nie będę się martwił za wczasu. 
     Na zakończenie ciekawostka. Czytałem artykuł o zamkach i dowiedziałem się czegoś nowego. Okazuje się, że nasz Malbork, chociaż nie jest tak efektowny jak zamki Francuskie, Niemieckie, jest największym na świecie. Jego powierzchnia to 143,591 metrów kwadratowych. Mało tego, następny w kolejności jest prawie dwukrotnie mniejszy. Krzyżacy zaczęli budować go w 1274 roku, czyli ma już 744 lat!


   Drugi w tej kategorii to Twierdza Mehrangarh w Indiach, przy mieście Dżodhpur i jego powierzchnia to 81,227 metrów kwadratowych. Jest też dwieście lat młodszy, bo wybudowany w 1459 roku.



   Trzecim pochwalić się mogą nasi sąsiedzi. Zamek Na Hradczanach, w Pradze, ma 66,761 metrów kwadratowych. Powstał w dziewiątym wieku.



Następny to angielski Zamek Windsor - 55,835. Zajmuje pierwszą lokatę w kategorii największych zamieszkiwanych zamków.

Na zakończenie, chociaż lista jest oczywiście długa, Twierdza Hohensalzburg w Salzburgu, Austrii. 



Tuesday, May 1, 2018

Janusz robi grilla!

Koleżanka, Grażyna Śmigórska, wysłała mi tą piosenkę. Idealna do naszych grillów w Polsce. Jakby ktoś dla nas napisał. Dołożyłem szybko kilka zdjęć i mamy Janusz robi grilla!


Thursday, April 26, 2018

Ponownie wypadki w pracy

   Wiele razy pisałem o naszych związkach zawodowych i idiotycznych przepisach, które ograniczają możliwosci szybkiego budowania i zwiekszają koszty tych budów do astronomicznych wysokości.  Ten cyrk jednak jest coraz większy i jest to lawina nie do zatrzymania. Kiedyś musi zakonczyć się katastrofą. 
      Wydarzenia z ostatnich dni. 
Pierwszy wypadek zdarzył się dwa lata temu. Jeden z moich stolarzy przeciął sobie rękę. Dość poważnie. Ale kości nie uszkodzone. Oczywiście poszedł do szpitala. Wszystkie koszta pokryte zostały przez ubezpieczenie i naszą firmę. Tak jak powinno być. Ponieważ były uszkodzone mięśnie, nie mógł on powrócić natychmiast do pracy. W takich wypadkach firma w której pracował musi mu wypłacać pensję (okolo 40 procent tego co zarabiał) i dostaje państwową zapomogę. Tak przesiedział 1.5 roku. Za każdym razem, kiedy dzwoniliśmy, czy może wrócić do pracy odpowiadał, że lekarz mu jeszcze nie pozwala. Muszę wspomnieć, że był on widziany wiele razy jak zażywał narkotyki i pił. Taka sytuacja, nie muszenia chodzenia do pracy i dostawania zarobków bliskich tego jakie miał pracując jest idealna dla podobnych do niego. Kilka miesięcy temu, zaczeliśmy kontaktować się z lekarzem i wreszcie wydał opinię, że może on wrócić w lutym do jakiejś lekkiej pracy, lub w marcu do normalnej. Zawiadomiliśmy jego, że chcemy żeby pojawił się w pracy ale natychmiast zjawiła się żona i krzycząc oskarżała nas, że chcemy go z powrotem, żeby przewać zapomogę i potem natychmiast wyrzucimy go z pracy i odmowiła jego powrotu. W marcu nie miał wyjścia. Gdyby odmówił, stracił by wszystko i nie miał pracy. Kiedy powrócił, na wszelki wypadek dałem mu lekką robotę. Wyciągał gwoździe z używanych desek. Pracował tak kilka tygodni. Pewneg dnia, nie pojawił się w pracy. Po dwóch dniach dowiedzieliśmy się, że w weekend miał atak serca. Nikt się nie dziwił, bo facet naprawdę o siebie nie dbał. Otyły, pił, narkotyki. Muszę wspomnieć, że w dniu kiedy uszkodził sobie rękę, też był naćpany.
     Wczoraj dowiedzieliśmy się, że jego prawnik, podaje nas do sądu. Powód? Praca, jaką mu daliśmy po powrocie, czyli wyciąganie gwoździ, spowodowała tak wielki stres, że przez nią dostał ataku serca. Teraz chce miliony dolarów, bo będzie się bał wrócic do jakiejkolwiek innej.
      Wkurząjace jest to, że niestety jest wielu, którzy wiedząc o takich sytuacjach, będzie argumentowało, że nie ma w tym nic złego. Że powinniśmy pomagać ludziom poszkodowanym, że należy mu się rekompensata. Fakty, że używał narkotyki jak miał wypadek się nie liczą. To że leniwy, to nasze oszczerstwa. To że nie dbał o siebie i teraz zwala na innych, to normalne oczernianie biednych ludzi przez kapitalistów.
     Wypadek drugi. Inny stolarz, pracując dwadzieścia lat temu w innej firmie, spadł z drabiny i się potłukł. Podobnie jak u nas był jakis czas w identycznej sytuacji. Dodatkowo ta firma dała mu 10000 dolarów na pokrycie różnych wydatków. Wrócił do nich a potem pracował w kilku innych firmach. Następnie był ze mną przez 10 lat. Miał on poważną cukrzycę. I to był główny powód, że sześć lata temu przestał pracować. Teraz dowiadujemy się, że ustalono powód odejścia z pracy. Przez wypadek z „poprzedniego wieku”. Prawo jest takie, że wszystkie firmy w których pracował po wypadku, czyli w większości nasza, muszą się złożyć i zapłacić mu za te sześć lat bez pracy!! 
   Ponownie. Nikt nie bierze pod uwagę, że on ma cukrzycę i to był powód odejścia. Nie ważne, że dostał pieniądze od tamtej firmy. Nie ważne, że pracował po tym wypadku 20 lat. Nie ważne, że ma pełną rentę i państwową zapomogę. Ważne, że jemu się należy więcej i kogo to obchodzi kto zapłaci. Przecież burżuje są bogaci i co im to zaszkodzi, kiedy dadzą mu trochę pieniędzy. Przecież mają ich za dużo. 
Tutaj wkurzam ponownie wszystkich kochających socjalizm. Bo to jest idealny świat. Może inaczej. Socjalizm nie jest idealny, bo to utopia. Idealny jest kapitalizm z socjalistycznymi prawami. Wtedy mamy kogo obwiniać o nasze problemy i kazać im się dzielić z nami swoimi pieniędzmi. Wtedy znajdziemy luki żeby nic nie robić a dalej dobrze zarabiać. Wtedy każdy nasz problem, może być rozwiązany przez obwinianie obrzydliwych kapitalistów. Nie zdając sobie sprawy, że gdzieś tam jest granica, która kiedyś zostanie przekroczona. Bo jaki będzie sens, że ktoś z pomysłami, energią, poświęceniem, włoży wszystko co ma w ryzyko założenia firmy. Ryzyka które po latach, mogą przynieść rezultaty lepszego życia. A może też stracić to co ma. A jak już to zdobędzie, to będzie musiał rozdać tym, co nigdy w życiu nic nie zrobili. W szkołach powinni przestać nagradzać tych zdolnych. Przecież Ci którzy się nie uczą i opuszczają lekcje w szkole, też mają swoje prawa. Nie każdy musi być zdolny. Stopnie powinno się dzielić tak, żeby każdy miał podobne. No może ten zdolny powinien mieć czwórki a ten nieuk, trójki plus. I byłoby fajnie!

Monday, April 23, 2018

W poszukiwaniu ziemi obiecanej

     Nie odwiedzałem mojego bloga, bo nie zdarzyło się nic ciekawego. Chyba żeby pisać o tym co jedliśmy na obiad, albo co kupiłem, ale nie myślę że kogoś to obchodzi.
    Oprócz tego zima nie opuszczała nas do ostatniego weekendu i psychicznie miałem tego dosyć. Wczoraj był pierwszy dzień, który przypominał wiosnę. Pogoda właśnie skłoniła naszą rodzinę do rozmów na temat przyszłości. Dużo to nie dało, ale trzeba coraz częściej o tym rozmawiać. 
      Na starsze lata i w okresie emerytury, chcemy znaleźć się w cieplejszym klimacie. Myślimy więc o przeprowadzeniu się do innego stanu. Na to do którego chemy się udać, ma wpływ wiele czynników. Najważniejszy to klimat i tutaj łatwo skreślić można całą północną część Stanow Zjednoczonych. Były dyskusje nad Utah, Nevada, Arizona. I to odpadło. Chociaż są one cudowne po względem przyrody, parków, ale są to także bardzo pustynne tereny. Oglądaliśmy tam miasteczka, zbudowane specjalnie dla emerytów. Miszka tam także nasz kolega i wielu Nowojorczyków tam się wyprowadza. Jak obejrzy się sam domek i ogród, to po prostu marzenie. Ale.. W chwili wyjścia za płot swojego domu, wchodzi się na piachy i nic. Pustkowie. Trzeba jechać daleko do najbliższego sklepu. To nie jest dla nas. Podobnie jest na przykład w Las Vegas w dzielnicy prywatnych domków.
     Z tamtych terenów, pozostawałoby tylko Colorado, chociaż w większej części nie jest tam dużo cieplej niż u nas.
      California, odpadła bez dłuższej dyskusji. Może najlepszy klimat ze wszystkich stanów, ale tam robi się coraz gorzej. Przede wszystkim zalane nielegalnymi, wszędzie bezdomni i ilość przestępstw rośnie z dnia na dzień. Kilku znajomych straszyło nas tamtymi warunkami. W San Francisco, włamania do samochodów to już norma. Dobre miejsce dla demokratów, bo oni to doprowadzają do takiego stanu.
      Texas. Tutaj jest dużo plusów. Duże miasta (Elaine musi znaleźć pracę), stan bardzo rozwinięty, mało przestępstw, piękna pogoda. Blisko do pięknych terenow Utah, Arizony. Jedyny minus, to trochę daleko od Nowego Jorku (gdyby odwiedzać znajomych) i o dużo dalej od Polski (dodatkowe godziny lotów).
Ale jest jednym z głównych, który bierzemy pod uwagę.
     North Carolina. Nie jest to najlepszy wybór z powodu pogody. Lepsza niż u nas ale też mają trochę zimy. I także problem z „wieśniakami”. Słyszałem że w wielu miejscach nie lubią ludzi z innych regionów i bardzo im dokuczają.
    I ostatnia Floryda. To drugi, który nam najwięcej odpowiada. Ma  niestety też kilka minusów. W tych okolicach, gdzie chcielibyśmy czegoś szukać, latem jest bardzo gorąco ( i to nam nie przeszkadza) ale także duża (bardzo) wilgotność. A to już nie jest przyjemne.  Dodatkiem są komary. W takich warunkach to dla nich raj. Ale to już trzeba by było sprawdzać po decyzji w którym mieście chcielibyśmy coś kupić. Ta wilgotność, to może być mniejszym problemem, bo wtedy wyjeżdżał bym do Polski. Lepiej, bo latem. A jak byłoby tam piękne lato a kiepska zima, to bym jeździł zimą do Polski a to nie jest atrakcjne. Z tego powodu uciekamy na południe.
     Większość tych stanów (szczególnie Floryda) jest atrakcyjna pod względem podatków. Płacilibyśmy dużo mniej niż w Nowym Jorku, co dla nas, na emeryturze bardzo ważne. Lepszy kilmat, tańsze domy, wyżywienie. Ale jak we wszystkim, musi być coś na drugiej stronie wagi. Tam można się spodziewać poważnych huraganów, czego u nas nie ma.
     Tak więc czeka nas dużo pracy, myślenia. Na razie a w niedługim czasie kilka podróży do sprawdzenia tych okolic. Czas płynie bardzo szybko. A na razei cieszymy się z nadchodzącej (wreszcie!) wiosny. 

Wednesday, March 21, 2018

Przypłynęła chmura sina, od północy wiatr zacina. Kot wyjść z domu nie ma chęci. Coś się tam na dworze święci!

    Pierwszy dzień wiosny. Jakby tu powiedzieć bez brzydkich słów, żeby nikogo nie obrazić.
     ZNÓW KURWA PADA!!!
Jest 16-ta a ma dalej padać do północy!



A jak już tak wymyślam to dodam wierszyk.

Zima, zima, śnieżek prószy, Marzną noski, marzną uszy,
Marzną nóżki i paluszki,
A dziewczynkom też [cenzura],
I dziewczynki myśl nurtuje,
Czy chłopakom marzną [cenzura]e?

Thursday, March 15, 2018

Różności

    Jeden z pracowników prosił mnie o pokazanie zdjęć o których słyszał i wszedłem do miejsca, gdzie znajdują się różne fotki z poprzednich moich budów. Wiele rzeczy wydarzało się w czasie ich wykonywania. Większość sytuacji nie została utrwalona, ale zdarzało się, że miałem ze sobą swój aparat i kilka pamiątek zostało.
      Te pierwsze to z budowy Whitestone Expressway. Pod mostem mieszkały prostytutki i chciało się czy nie, miało się z nimi trochę kontaktu. Te które tam przebywały, zaliczane są do tych najtańszych czyli możecie sobie wyobrazić ich wygląd i zdrowie. Nie będę pisał dużo o ich zachowaniu. Jedno wspomnę. Kiedy pracowaliśmy w nocy, mogliśmy przyglądać się jak zatrzymywały się samochody i zabierały te panie na „randkę”. Co nas wstrząsało, że niektóre z tych samochodów to drogie Mercedesy, BMW. Mężczyzn nie widzieliśmy ale musieli mieć dużo gotówki. Czyli różne zboczenia. Niektórzy lubią dziewczyny bez zębów i trochę  rozpadających się. Dobra. Nie pokarzę wszystkich zdjęć, żeby mi nie zamknęli bloga ale wrzucę kilka delikatnych.




   W tym miejscu odbylo się jedno z moich BBQ i jeden z pracowników troszeczkę przesadził z alkoholem. Zaczęło się od wielu dziwactw, na przykład sprawdzanie efektu strzelenia fajerwerków w swój tyłek.


     A zakończyło na odpoczynku.


Mojego młodego inżyniera obudziliśmy na drugi dzień w samochodzie.


   Oprócz prostytutek, spotykaliśmy wielu dziwnych ludzi. Ten pojawiał się codziennie w rżnych miejscach i machał do wszystkich amerykańskimi flagami. Do końca nie dowiedzieliśmy się o co mu chodzi.

    Tutaj inny przenoszący swój dobytek


do nowego miejsca zamieszkania.


    Na jednej z budów, mój podwykonawca zasiał trawę na poboczach autostrady. Mieliśmy dużo zabawy, bo zaczęło tam rosnąć prawie wszystko. Najmniej trawy. Były słoneczniki, pomidory, dynia a nawet marihuana.

   On zresztą miał dużo więcej problemów. Raz wezwaliśmy go żeby skosił trawę i ten chcąc zaoszczędzić czas, skosił ją bez sprzątnięcia śmieci i tak wyglądały pobocza autostrady po jego pracy.


  Złapanie mojego pracownika Ralphiego na bardzo prawidłowym i bezpiecznym przewożeniu zbrojenia. W samochodzie siedzą dwie osoby. Jedna schowała się pod siedzeniem a Ralph za przegrodzeniem drzwi.

  Czy przywitanie mojego inżyniera, który powrócił po tygodniu wakacji.

     Co jeszcze. Uratowaliśmy małą wiewiórkę, która została zostawiona przez matkę.

Znaleźliśmy possum w naszych śmieciach.

Czy dziesiątki małych krabów, które ktoś podrzucił na nasz stół w biurze.
     Szkoda że nie zawsze był aparat fotograficzny. Byłoby dużo więcej  dobrych zdjęć!

Tuesday, March 13, 2018

Dzień Świstaka

Budzę się i znów pada śnieg. Ta zima nigdy się nie skończy. Czuję się jak w tym filmie Dzień Świstaka.

Saturday, March 10, 2018

White Castel i drone.

     W czwartek był dzień kobiet i chociaż tu nikt tego nie obchodzi to każda okazja jest dobra. Znajomi, Ewa i Leszek zaprosili pięć par na obiad.  Ale zanim tam poszliśmy, mieliśmy lunch w pracy. W każdy piątek kupuję chłopakom pizzę, ale w ten tydzień zmieniliśmy to na czwartek. Dwóch moich ludzi, z innego stanu, nigdy nie jadło cheesburgerów z White Castle. Postanowiłem im to zaserwować. Tak wyglądają ich budynki.


Tutaj ich jadłospis. Są różnego rodzaju hamburgery, krążki cebuli, frytki, krążki kurczaka.


A jak się zamawia więcej, to kupuje się tak zawane walizki.  


W Polsce tego nie ma. To jest podobna sieć jak Mc Donald, Kentucky Fried Chicken. Hamburgery są bardzo małe i najlepiej je jeść po pijaku. Nie wiem co oni dodają (są bardzo tłuste) ale większość ludzi ma po nich małą rewolucję w żołądku. Smaczne, ale ha ha, niebezpieczne. Po takich ucztach (bo każdy zjada ich kilka lub kilkanaście) można być pewnym bekania i innych wydawań odgłosów. Ostrzegaliśmy tych chłopaków, ale sami przeszli przez to doświadczenie. Nie wiem jak ludzie to jedzą na codzień. Nam zdarza się to rzadko. Po pierwsze to tysiące kalorii. I nie myślę że zdrowe, ale niestety smaczne.
Nawet na drugi dzień narzekali.
    A ja po czymś takim, poszedłem na obiad do Knyszków. I niestety odmówić jedzenia nie potrafiłem, bo tym razem bardzo smaczne i zdrowe. Leszek to wszystko gotował i można było naprawdę lizać palce. Ale do łóżka kładłem się jak kuleczka, tylko bardzo ciężka.
     Wracając do ostatniego opadu śniegu. Ja nie miałem dużego problemu z dojechaniem do domu. W Nowym Jorku i New Jersey, odsnieżanie w większości wypadków jest najlepszej jakości. Obejrzeć to można na tym filmie. Padało do 3-iej rano o to są drogi o 5:30. Widać terz jak mokry był śnieg i pięknie przybrał drzewa. Jest bardzo wcześnie, więc trochę ciemno.



   Mój kolega mieszka w Pensylwanii i jego dojazd nie był już taki łatwy. Tam nie odśnieżali już tak dobrze albo wcale. Wszędzie drobne wypadki i jechał on do domu 6 godzin.

    Dzisiaj już większość stopniała. Jest dalej zimno ale ja w weekend próbuję uczyć się latać. Dzisiaj następna lekcja. Tym razem próbowałem latać nisko. To na przyszłość, na wakacje. Śledziłem więc Wieśkę, która jechała do fryzjerki. A później przeleciałem nad domem. I znów krótki film.



   Fajna zabawa, ale nie długa, bo baterie wytrzymują tylko pół godziny. 

Wednesday, March 7, 2018

Dalej pada.

    Zaczęło sypać w czasie wyjazdu z pracy. Ale natychmiast duże ilości. Tutaj jest urywek drogi powrotnej do domu. 





   I fotki zrobione po drodze telefonem.




     Teraz już jest przynajmniej 15 centymetrów i dalej sypie. Trochę odśnieżyłem wokół domu ale to nic nie dało. Zobaczymy jak będzie kiedy się obudzę. Są też duże wiatry. Z przodu domu oglądam dużą gałąź oderwaną od drzewa, ale na szczęście spadła na ulicę. A miało przyjć ocieplenie!!!

Na kamerze samochodowej, miałem także dwa inne sfilmowane zdarzenia to je załączam. Podziwiać można kierowców naszych olbrzymich ciężarówek. Wielokrotnie oglądałem chwile, kiedy próbują wjechać w jakieś uliczki i niestety okazuje się to niemożliwe. A jeszcze trudniej jest się wycofać. Potrzeba pomocy. Temu udało się i bez uszkodzenia parkujących samochodów.



       I na koniec zmiana koła. Zauważyłem samochód, który zjechał na naszą budowę. Kierowca zaczął zmieniać koło. Jak widać w fatalnej, deszczowej pogodzie. Bardzo źle mu to szło. Co chwila wypadł mu klucz do odkręcania śrub. Wreszcie zdjął koło i jak poszedł po zmienne, lewarek, który musiał być źle podłożony, przewrócił się. Facet machał rękoma przez kilka minut. Wtedy wyszedł do niego kumpel, który cały czas siedział w samochodzie. Poszli do moich materiałów, znaleźli kawałek drewnianej deski i tym podnieśli trochę auto, wciskając lewarek pod samochód. Na szczęście udało im się zmienić to koło. Inaczej musiał bym wyjść i im pomóc a w taką pogodę nie bardzo mi się chciało.

                                       


Pizza na śniadanie

      Jestem w pracy ale dużo dzisiaj nie zrobimy. Śnieg zaczął sypać od samego rana. Na razie nie dużo ale za kilka godzin ma spadac 5 centymetrów na godzinę. Najgorsze jest, że jest on bardzo mokry i natychmiast klei się do gałęzi drzew. Na pewno wygląda to piłęknie ale grozi ich łamaniem a to doprowadzi do zerwania wielu linii elektrycznych. Jeszcze dzisiaj wielu ludzi nie ma prądu po piątkowej wichurze. Ponownie nadzieja, że to spotka sąsiada a nie mnie! Taka ludzka życzliwość.
      Wczoraj na jednej z budów mojej firmy, pojawił się mężczyzna. Wskoczył do wykopanego rowu i tam się rozebrał do naga. Została mu tylko czapeczka. Widocznie był w dobrym humorze, bo zaczął tańczyc. Nie zamierzał przestać, więc musiała zjawić się policja i przerwali mu ten mile spędzony dzień. Zabrali go do szpitala. Jak już myślisz że widziałeś wszystko, to zawsze zaskoczy Cię coś nowego.

      Dzisiaj przeczytałem następną zwariowaną historię o naszej „wolności i demokracji”. W Teksasie, miasteczku Waco, dzieci dostały pizzę na śniadanie. To już jest wystarcząjaco dziwna historia. Kto daje 5-letnim dzieciom takie śniadanie. Jeden z tych dzieciaków, zachowywał się skandalicznie, walcząc o jedzenie i nauczycielka wysłała go do innego pokoju. Po uspokojeniu dostał tam swoją pizzę, podaną przez inną kobietę. Po jakiejś chwili nauczycielka, Hampton, wróciła do tego pokoju i zastała chłopca duszącego się, bo wepchał do ust za dużo pizzy. Natychmiast palcami wyciągnęła jedzenie z ust chłopaka i ten zaczął normalnie oddychać.
    Teraz! Rodzice zaskarzyli nauczycielkę o złośliwe próby zabronienia sporzywania pokarmu! Nauczycielka straciła pracę i licencję nauczycielki. Stało się to w 2015 roku i dopiero teraz wygrała sprawę w sądzie. Był świadek, że ona mu uratowała życie, bo mógłby się udusić. Sąd nakazał zwrócenie jej licencji, ale pozostawił ostateczną decyzję dla biurokratów z komisji nauczycieli. A oni zbiorą się dopiero w październiku. 
     Hampton od dwóch lat nie ma pracy i nie wiadomo co przyniesie przyszłość. Na pewno nigdy już nie będzie normalna. Nie wiem czy mógł bym po takim czymś wrócić i uczyć dzieci. W każdym widział bym potencjalnego wroga. Pytanie? Czy warto w takim świecie próbować komuś pomóc? Wiele razy pokazywane są filmiki, zdjęcia, kiedy ludzie przechodzą obok nieszczęścia bez reakcji. Czy jest to tylko obojętność  czy może obawa przed zrobieniem czegoś o co ktoś inny może się przyczepić i podać Cię do sądu?
Smutny świat! A jeszcze smutniejsze, że niszczony przez te idealne, demokratyczne myślenia i działania o równosci i prawach człowieka.