Wednesday, May 17, 2017

Restauracje w Nowym Jorku

Nowy Jork jest niezwykły pod każdym względem. Wszystko może Cię zaskoczyć. Na przykład w jednej z najgorszych dzielnic w mieście, w której teraz pracuję, Bronksie. Tak wygląda dach jednego z budynów gospodarczych. Zaraz przy mojej autostradzie.

 

Największą atrakcją są jednak restauracje. Tysiące, dziesiątki tysięcy. Większość to normalne, do codziennych usług mieszkańców. Kiedy chce się jednak znaleść coś orginalnego na specjalny wieczór? Na pewno nie zabraknie wyboru.

   La Caverna - Wschodnia Dolna część Manhatannu na Rivington St
Czyli posiłek w jaskini. Nie wiem czy polecił bym tam jedzenie. Smaczne ale bardzo skromny wybór. Jest to raczej miejsce na spotkanie przy drinku i zjedzeniu czegoś do alkoholu. Za to atmosfera i wystrój na pewno przyciąga.




Diamond Horseshoe - Diamentowa Podkowa - znajduje się na 46-tej szóstej ulicy przy Broadwayu.
Jest jedną z tych najefektowniejszych. Otwarta już w 1938 roku była miejscem wspaniałych obiadów połączonych z występami pięknych kobiet. Teraz oprócz dobrych obiadów, każdy coś znajdzie dla siebie: przysmaki morza, ryby, mięso, włoskie pasty. Tam urządzane są bogate, wystawne przyjęcia, imprezy. Czas też umilany jest różnymi występami.
 



 Apotheke - Apteka - dół Manhattanu na Doyers St
To bar do spotkań przy alkoholu.


Please Don’t Tell - Na 8-ej Ulicy w East Village
Też tylko bar. Nie byłem, bo tam trzeba zawsze rezerwować miejsca. Wchodzi się przez budkę telefoniczną. Mają podobno wspaniałe, wymyślne drinki.


 
  
Jekyll an Hyde Club - Kiedyś znajdował sie także przy Time Square, teraz tylko na 7-ej Alei przy 4-ej Ulicy
Jedzenie od pizzy do steków. Ale najważniejsze są tutaj dekoracje. Jak już nazwa wskazuje są one z okresu Halloween. 

                         

                          
 
 
 
                         

   Ellen’s Stardust Diner na 51-ej Ulicy, przy Siódmej Alei
Nie zachwyci wystrojem. Podbny do zwykłych amerykańskich Diners. Tak one wygladają w naszych okolicach.
                           

 
 
                           Tam jednak, jak przystało na restaurację przy teatrach Broadwayu, wszyscy śpiewają i tańczą. Mam na myśli kelnerki, barmani. Można więc posłuchać przebojów z Broadway Shows.
                          
  
                         
Tutaj napewno narobię każdemu smaku. Zaznaczam, że tam nie byłem!!!
Black Ant - na Drugiej Alei
                          
  Meksykańska, ale ma w swoim jadłospisie coś niezwykłego. ROBACTWO!
I tak można sobie przygry
źć pasikonika, czy mrówkę albo nawet lepiej, jakieś larwy.
 
 

 
Duvet - na 21-ej Ulicy.
Czy ważne co będziecie jedli, jeśli jedzenie podawane jest w łóżku?
Tak właśnie można sobie zjeść w tej restauracji.
 

 

Są jeszcze inne niezwykłe miejsca takie jak Opaque Dark Dining na 29-ej Ulicy. Nie mogę pokazać zdjęć, bo nie istnieją. Tam po prostu nic nie widać. Całkowita ciemnia. Zamawiasz jedzenie i to też kilka do wyboru, bez dokładnego opisu co będziesz jadł. Wprowadzają Cię do środka i tam, nic nie widząc rozkoszujesz się jedzeniem, którego nie zobaczysz. Pracownicy chodzą w noktowizorach.
Jak w wielu restauracjach wymagany jest odpowiedni, elegancki garnitur, tak w niektórych nie nosisz nic. Siedzisz na gołym tyłku. Może jedzenie wtedy smakuje lepiej? Nie dla mnie. Nie mógłbym się na nim skoncentrować.
 
Shopsins na Essex St jest bardzo prosto urządzona, nawet ubogo. Ma jednak coś niezwykłego. Jadłospis ma aż 900 różnych potraw. Żeby jeszcze utrudnić wybór, komplikują to wszystko nazwami. Bo są tam między innymi: Jewchew (żujący żyd), handjob (tak by się nazwało coś brzydkiego robionego ręką), slutcake (ciasto zdziry?), etc. 
To tylko niektóre. Oczywiście są te które słynne są z najlepszego jedzenia (i najdroższego), inne z najlepszych drinków, romantycznego wystroju, dobrej zabawy, etc. Można powiedzieć, że nie ma możliwości, żeby ktoś nie znalazł tego co lubi najbardziej. Są restauracje które serwują posiłki z kangura, bizona, krokodyla etc. Są też każdej narodowości z naszego ziemskiego globu. Była nawet z Marsa ale niedawno została zamknięta.

 

Monday, May 8, 2017

Prace domowe


   Chciałem zacząć od „Wszyscy pracujemy bardzo ciężko”, ale to nie byłoby prawdą. Większość z nas pracuje ciężko, żeby do czegoś dojść. Zaczynamy od ładnego mieszkania, później dążymy do domku a jeszcze lepiej jak będzie on duży. Następnie ogród i nie jednemu udaje się z basenem i innymi dodatkami. 
    Gdzieś w połowie drogi, zdajemy sobie sprawę, że to całe szczęście do którego dążymy ma swoje uboczne strony. Posiadając to wszystko, musimy się tym opiekować. A okazuje się, że im więcej mamy, tym więcej rzeczy zaczyna wysiadać. Potrzebne są naprawy. Wielu potrafi to samemu robić. Inni muszą wydawać duże pieniądze na sprowadzanie fachowców. Nie muszą się męczyć i tracić czas ale muszą mieć kasę a to już może być problemem. My, którzy sami się tym bawimy, spędzamy wiele wolnego czasu przy naprawie tych usterek. Kiedy zbliżamy się do wieku emerytalnego, wielu dochodzi do wnisoku, że jest to za duże obciążenie i zaczynają wracać do lat początkowych, zmieniając duże na mniejsze.
       Ja jeszcze się nie poddaję. Wielokrotnie jednak mi takie myśli przechodzą przez głowę. Uważam jednak, że prace w domu, szczególnie na zewnątrz w ogrodzie, pozwolą mi utrzymać minimalną kondycję. Inaczej wrosnę w kanapę przy oglądaniu telewizji. A zawsze jest coś do robienia. 
   Zaczęła się wiosna, więc przyszło do posprzątania na zewnątrz, włączenia podlewania trawy. I od razu okazało się że mam problem. Trawniki wokół domu podzielone są na cztery strefy spryskiwaczy. Jak włączam wodę, to działa jeden po drugim. Inaczej nie było by odpowiedniego ciśnienia. Jesienią strefa druga miała problem. Korzenie drzewa w tym miejscu, rozrastając się, blokują gdzieś dopływ wody. Wezwałem swojego specjalistę od tego systemu i zaczęliśmy poszukiwania. Rozkopał mi cały trawnik i wreszcie znalezliśmy powód braku wody.




Szybka naprawa, sprawdzenie systemu, ubytek w portfelu i jestem szczęśliwy. 
W piątek włączylem wszystkie inne i okazało się niestety, że strefa jeden nie działa. Dziwne, bo jesienią nie było problemu. Ponowne wezwanie pomocy i rozkopywanie trawnika. Niespodzianka. To co znalezliśmy.







   Te korzenie urosły tak przez 6 miesięcy. Nie do uwierzenia. Teraz wszystko działa. Zobaczymy na jak długo.

    Wziąłem się też do porządkowania kwietników. Jestem bardzo dokładny. Więc jak coś zacznę robić to staram się bardzo przykładać do każdego szczegółu. Miałem do tego czasu wysypane kamienie pod domem. Utrzymywały one porządek w razie dużych deszczy, kiedy woda przelewa się z rynien. Kiedy ich nie było, dom spryskany był błotem. Nie miałem wyznaczonej dokładnej granicy między kamieniami a ziemią. W tamtym roku postanowiłem to zmienić i teraz skończyłem. Wyłożyłem granitowy krawężnik, który oddziela te dwie strefy. Najwięcej namęczyłem się na wybieraniu tych kamieni, które przez te wszystkie lata zmieszały się z ziemią. Jak kopciuszek wyłuskiwałem jeden po drugim, ale teraz wygląda wszystko dużo schludniej.





 Posadone jest też kilka nowych krzewów. Probuję to tak planować, że o każdej porze coś kwitnie. Oczywiście oprócz zimy.





Pracy jest od groma. Trawniki wymagają po jesieni odnowienia. Spryskiwanie na różne chwasty, pozbycie się rosnącego mchu, zasianie trawy w miejscach gdzie wyschła.  Drzewa i krzaki trzeba poprzycinać. Inaczej rozrastają się w niekontrolowane olbrzymy. Na chodnikach usunąć wyrastającą trawę. Nie mówiąc już o pracy w ogrodzie i sadzeniu nowych kwiatów.   
 To wszystko to takie nasze syzyfowe prace. 

Sunday, May 7, 2017

Fecebook


  Lubię jak przy przeglądaniu stron internetu gra muzyka. Dlatego mam ją na swojej stronie. Niestety jak wszystko inne, zmienia się przez chęć zarobienia pieniędzy. Do programu który mam założony, zostały wprowadzone reklamy. Ponieważ sam swojej strony nie czytam, nie widziałem tego. Ostatnio jednak przestaje mi się to podobać. Rada. Po włączeniu strony, proszę nacisnąć na prawy trójkąt z kreską, przy nazwie piosenki i przeskoczy się na muzykę, albo po prostu wyciszyć i włączyć pauzę. 
   Facebook jest najnowszą formą przekazywania informacji. Znajomi wysyłają sobie zdjęcia. Znajdujemy tam najnowsze wiadomości, interesujące fakty, zabawne historie i drażnimy się nawzajem odmiennymi opiniami politycznymi. 
   Wielu robi sobie z tego pewne wyzwanie. Uważają że im więcej ludzi mają wpisanych jako„przyjaciół” tym ważniejsi się stają. 
    Jedna rzecz jest naprawde fajna. Można tam znaleźć bardzo dużo zabawnych i ciekawych filmików. Poniżej załączam niektóre z nich.
Kliknij na poszczególne zdania.

Ten facet powinien zostać strażakiem.

Ojciec i córka uniknęli śmierci

Reakcja dziecka pierwszy raz w okularach, dobrze widzącego swoją matkę.

Kobieta za kierownicą

Wredna ryba

Tu potrzeba cierpliwosci. Jak kobiety parkuja samochod.

I kilka innych

Kamery są wszędzie, więc nawet na tych zamontowanych na stałe, można coś złapać
I jeszcze lepsze

Co chwila ktoś robi sobie kawały, jak ten facet z szamponem

I setki innych rzeczy ktore rozbawiają, uczą, czy denerwują.

Friday, May 5, 2017

Ulewa

    Koniec dnia w pracy. Nie ma na mnie jednej suchej nitki. Deszcz jest tak duży, że czuje się poszczególne krople na skórze. Są olbrzymie. Jestem też cały roztrzęsiony. 
Zakładalismy nowe betonowe płyty na autostradzie. Przy pomocy dużego dźwigu. Nic nie pasowało. W takim deszczu trudno coś zobaczyć i wymyśleć jak naprawić. O 11-tej kazałem podnieść następną płytę. Nic się nie działo. Brygadzista mi powiedział, że ludzie na dole zniknęli. Musiałem zjechać z autostrady i kiedy znalazłem się pod nią, okazało się że nie ma operatora dźwigu. Ludzie powiedzieli mi, że zszedł z maszyny, powiedział że nikt mu nie przyniósł kawy wczoraj i dzisiaj, więc bierze za to dodatkową przerwę i wróci po lunchu o 12:30. Normalnie ma tylko od 12 do 12:30, pół godziny. Budowa zaostała zatrzymana. Dzwonię do szefa i wściekły mówię, że mu za ten dzień nie zapłacę. Dwanaście osób, stało całą godzinę i nic nie mogli robić. A ten mi odpowiada, że jak tak zrobię to i tak przegram ze związkami zawodowymi w sądzie. Więc lepiej nie walczyć, tylko mu zapłacić. Za co, przecież on nie pracował! To on tak może zrobić każdego dnia i też nic? Pokłóciłem się z właścicielem ale musiałem zrezygnować. Kazałem mojemu człowiekowi zadzwonić po czek i wylać go z pracy.
   Dzwonię do syna właściciela, który odpowiada za dostarczenie mi operatorów maszyn. Proszę o innego na poniedziałek. Ten mi odpowiada, że nie ma nikogo i muszę trzymać tamtego, czyli nie mogę go wyrzucić. Jak mu odpowiadałem z kilkoma ku...ami, to telefon leciał w powietrzu. Zmieniłem plany i zlikwidowałem całą operację. Nie ma żadnej siły, żeby mnie zmusili do trzymania tego gnoja. Napisałem, że wrócę do pracy, jak mi znajdą operatora dźwigu. Zmarznięty, mokry i sfrustrowany marzę o emeryturze i powiedzeniu im wszystkim pocałujcie mnie w moje zawieszenie! 

  


Monday, May 1, 2017

Namibia

     Zaczynam organizować następną wyprawę z Marianem. Mam z tym mały problem. Wielu mi odpowie, że chciało by mieć taki kłopot. Tak powiedziało mi kilka osób w pracy. Ale nie zmniejsza to faktu, że problem mam.
    Postanowiliśmy wyjechać do Namibii w Afryce. Każdy mój wyjazd ma jakiś konkretny cel. Zawsze jednak główne cele są dwa. Pierwszy to natura, drugi to historia i nasza cywilizacja. Mniej interesują mnie rzeczy które podniecają innych. Nie mam zamiaru odwiedzić Dubai, Singapuru, czy innych olbrzymich metropolii. Jeżeli tam się znajdę, to tylko dlatego, że było to po drodze do moich miejsc. 
     Namibia jest jednym z nielicznych miejsc gdzie można odwiedzić pustynie. Tam jeszcze nie byłem. Jest ona trochę inna od pozostałych, płaskich i nie interesujących. Ta posiada olbrzymie wydmy. Zdjęcia z tych miejsc są we wszystkich publikacjach geograficznych, podróżniczych. Także znalazły się one w wielu filmach fabularnych.
     Najsławniejsze są fotografie z uschniętymi drzewami. Tak ja te poniżej.





   Jest to miejsce, gdzie wielu korzysta z różnych wymyślnych atrakcji. Na przykład zjeżdżają na deskach do śniegu. 



Inni po prostu dobrze się bawią w piachu.




    Pozostała część wycieczki to już normalniejsze, ale dla mnie niesamowicie podniecające safarii. Chcę znaleźć się w Etosha Park. Każdy powie że safarii tu czy tam to cały czas to samo. Ja tego tak nie widzę. Przede wszystkim, mógłbym tam jeździc każdego roku. Jestem w tym zakochany. Ale może to być bardzo różne doświadczenie. W jungli jest najmniej ciekawe, bo trudno coś wyśledzić. Słyszy się setki głosów ale zobaczyć coś jest trudno. Przy terenach wodnych znaleźć można przeróżne rodzaje ptaków. Na sawannie łatwiej jest znaleźć dzike zwierzęta.
     Etosha Park ma też coś charakterystycznego. W sezonie suchym (my byśmy byli tam pod jego koniec), tereny są pustunne ale jest dużo różnych rozmiarów naturalnych zbiorników wodnych. Tam zbierają się zwierzęta i przy nie jednym z nich można spotkać dziesiątki ich odmian. Razem piją wodę lwy, antylopy, żyrafy, etc. Niesamowite widoki.






     To są dwa główne cele dla których tam chcę jechać. Dodatkowy to dostanie się do wioski ich plemion. Są to nieliczne już miejsca gdzie tubylcy mieszkają i żyją jak setki lat temu.






     No więc jaki mam problem. Mam już trzy różne propozycje i żadna mi nie odpowiada. Pierwsza to trzy obozy i aż siedem lotów malutkimi samolotami. Same przeloty mi nie przeszkadzają, ale tracimy na nie dużo czasu a wakacje nie są zbyt długie. Niestety te dwa miejsca są na dwóch końcach tego kraju.
Nie ma tam też uwzględnionych odwiedzin tubylców.
   Drugi to tylko samochód. Wolałbym tą opcję, bo jadąc można dużo zobaczyć. Niestety okazuje się, że całość byłaby w okolicy 2000 kilometrów. Ponownie, zajęłoby to trochę za dużo czasu. Szczególnie, jak jedzie się 6 - 8 godzin to po dojeździe nie ma już czasu na jakś atrakcję.
     Trzecia opcja jest najgorsza, bo nie ma pustynii. Chociaż cenowo i pozostała część jest najlepsza. Ja na pewno nie zrezygnuję z głównego celu.
     No i właśnie taki mam problem. Agencje turystyczne trochę się na mnie wkurzają, że marudny, ale nie pojadę na coś co mi nie odpowiada, bo to się nie powtórzy. 
   Czekam na ich odpowiedzi po moich uwagach, ale na razie cisza. Marian ma najlepiej, bo on zgadza się na wszystko co ja załatwię. Muszę to rozwiązać w ciągu najbliższych dni, bo brakuje już biletów na samoloty. 

Saturday, April 29, 2017

Most Kościuszki

   Dwa dni temu otworzono nowy most Kościuszki. Ten stary był już w strasznym stanie i było to jedno z miejsc, gdzie korki ruchu samochodowego były gwarantowane. Moja firma wiele lat temu próbowała dostać tą pracę ale się nie udało. 
    Most znajduje się w polskiej dzielnicy Greenpoint. Jest nowoczesny w stylu mostów Europejskich.



   Jest też pierwszym, który posiada oświetlenie z lamp LED. Do 2020 roku, wszystkie mosty będą miały takie same wyposażenie. Na każde swięto, będą inne kolory, odpowiednie do tematu. 


    Ciekawe jest jednak, że ten stary ma być zburzony w stylu, który w Nowym Jorku był do tego czasu nie dopuszczany.


Po prostu wysadzony w powietrze. Wszyscy się tym interesują. Nawet artyści. Jakiś muzyk zaproponował, że chce grać tam Piątą Symfonię Bethowena. Jest tam moment który przypomina wybuchy i w tym momencie proponuje wysadzenie mostu. Na pewno będzie to ciekawe do obejrzenia.

Monday, April 24, 2017

Wiosna



 Zaczęła się ładna, wiosenna pogoda, zaczął się także czas prac w naszym ogrodzie.
Był okres, że sadziliśmy pełno różnych krzewów, drzewek. Po wielu latach doszliśmy do wniosku, że dużo ładniej wszystko wygląda, jak nie jest przeładowane roślinnością. Wiele z posadzonych uschło. Mamy kilka miejsc, gdzie nie dochodzi słońce i posadziliśmy złe krzewy. Inne po prostu usunęliśmy. Łatwiej jest więc sprzątać i wygląda to wszystko dużo schludniej.
     Będąc na dworze, zdecydowałem się przez dwa dni zrobić ognisko i zamaiast zamawiać obiad, po prostu upiec ziemniaki. Wyszło, że obiad kosztował mnie dwa dolary na osobę, zamiast dwudziestu. Zajęło mi trzy godziny, żeby nazbierać odpowiednio dużo gorącego popiołu.


 Po tym można było wrzucić tam zawinięte w aluminiową folię, ziemniaki. 


    Przysypane popiołem, leżały tam całą godzinę. Był czas na przygotowanie bekonu, szczypioru i sera. Następnie, z dodatkiem kwaśnej śmietany, mogliśmy posmakować sobie idealnie upieczone ziemniaki. Nie ma porównania z tymi co się robi w piekarniku. Jak to się mówi, rozpływały się w gębie.



    Przez ostatnie dni złożyłem sobie nowa książkę, która się teraz drukuje. Są tam najlepsze zdjęcia dzikich zwierząt z moich wszystkich podróży. Strony książki włożyłem też na krótki film pokazany poniżej.



Saturday, April 15, 2017

Babcia powtarzala, że świat się zmienia na gorsze

    Przypominam sobie lata, w których słuchaliśmy Babci powtarzającej przestrogi, że świat się zmienia na gorsze i jak dalej tak pójdzie to musi dojść szybko do jego końca.
Teraz zastanawiam się czy to tylko brak zrozumienia młodego pokolenia, czy faktycznie z biegiem lat wszystko traci na wartości. Czy po prostu przeszedłem do pokolenia, które nie potrafi zrozumieć tego nowego?
    Nie mogę jednak przechodzić obojętnie obok tego co dzieje się wokół nas na codzień.  Nauczony przez rodziców, rodzinę, szkołę i przypadek, próbuję prowadzić życie według reguły: Nie czyń innemu tego co tobie niemiłe oraz przestrzegać podstawowych zasad.  Nie spóźniać się bo wiem że ktoś na mnie czeka, natychmiast spłacać długi, bo ktoś oddał mi przysługę, pomóc innemu w potrzebie, bo jutro ja sam będę jej potrzebował, etc. Rodzina jest najważniejsza, przyjaźń musi być doceniona i wzajemna. I na co mi to wszystko? Po diabła mnie tak wychowano? Okazuje się, że coraz mniej ludzi tak się zachowuje i z moim wariackim temperamentem doprowadza mnie do wściekłości.  NIc nie pasuje do mojego świata.  
     Nie mam żalu do ojca, że przyłożył mi nieraz pasem przez tyłek. Zrobiło to ze mnie człowieka. Teraz obawiamy się skarcenia dziecka, bo może ktoś zauważy i zadzwoni na policję. A to oznacza, że mogą Cię zamknąć do aresztu a w wielu wypadkach zabrać Ci dziecko. Społeczeństwo to popiera. To wszystko w obronie dziecka. I przestają z tym polemizować. Dorastąjace dzieci to wykorzystują. W wieku protestu, nieraz zgłaszają na policję, że rodzice ich biją i nikt nie słucha starszych. Dziecko ma rację. Tworzymy coraz więcej praw, ustaw, które mają za zadanie ochronę dzieci. Prawdą jednak staje się, że Ci prawdziwi wykolejeńcy, którzy molestują dzieci, dalej to robią, a normalni rodzice mają problemy z wychowaniem swoich, przez coraz większy wpływ szkół, pomocy socjalnej, organizacji społecznych. I pasek naszych rodziców został wyeliminowany z życia. A szkoda! Niejednemu by się przydał.
      Coraz więcej krajów, opanowanych jest przez liberałów, socjalistów. A co to oznacza?
     Na zachodniej stronie Manhattanu, wiele lat temu, zdecydowano się przebudować tamtejszą drogę szybkiego ruchu. Była ona umieszczona ponad poziomem ulic. Gdyby tak była odbudowana, można byłoby spokojnie przejachać z jednego końca wyspy na drugą w ciągu kilkunastu minut. Niestety, rozebrano drogę i nowa, szeroka jest po prostu ulicą i na każdym skrzyżowaniu mamy światła. Kilkanaście minut zmienia się w godzinę, jak nie ma korków. Jeżeli byłoby to powodem jakiegoś konkretnego planu, to trudno z tym argumentować. Jeżeli jednak sprawdzimy powód dla którego to się stało...?  Jakiś dupek albo wielu dupków z kuku organizacji, w jakiś cudowny sposób stwierdziło, że wybudowanie autostrady nad poziomem ulic spowoduje wymarcie ryb w rzece Hudson. Ile razy jadę tą drogą marzę sobie żeby tych durnych dostać w swoje ręce. Ale tak naprawdę, problem nie jest z nimi, tylko ze wszystkimi ograniczonymi umysłowo, którzy się z tym zgodzili.  
      Niepotrzebne wycinanie drzew powinno być karalne. Są jednak inne sytuacje, kiedy logika mówi że usunięcie ich jest porządane.  Na jednej z budów mieliśmy założyć sieć kanalizacyjną. Linia ta miała być wykonana z rur metalowych, bo ścieki przepychane tam są pod wysokim ciśnieniem. Po wytyczeniu trasy okazało się że na samym środku rośnie drzewo. Żadne prehistoryczne, orginalne, wyjątkowe. Nie, po prostu duże drzewo. I tu cała heca się zaczyna. Spotkania, dyskusje, argumenty. Wszystko to prowadzi jeden wariat, który ma założone klapki na oczy jak stara kobyła i łazi po okolicach wieczorami  ściskając i całując drzewa. Pomysły się mnożą. Tunel pod drzewem, rozgałęzienie linii kanalizacyjnej, etc. Koszty tego dochodzą do setek tysięcy dodatkowych dolarów. Drzewa nie można dotknąć. Obstawione siatkami, codziennie obserwowane przez zielonego głupka. Praca opóźniona o kilka miesięcy, czyli ludzie muszą w tym dodatkowym czasie przesiadywać w korkach na nieskończonej autostradzie. Nic się nie liczy. Miasto wydało dodatkowo 500000 dolarów i omineliśmy drzewo. Rok później cała budowa została zakończona. Drzewo dalej stoi obok. Tylko że ne ma liści. Uschło w tym samym czasie. A można było zrobić coś pożytecznego. Usunąć drzewo. Zaoszczędzić pół miliona dolarów, skrócić cierpienia kierowców o 4 miesiące i po wszystkim posadzić kilkanaście nowych, pięknych, kwitnących drzew. Koszt - 500 dolarów.
     Normalne jest już u nas że zieloni rządzą. Wszyscy obawiają się o swoją karierę, pracując dla miasta, jeśli by walczyli z ich decyzjami. Znów pojawia się problem politycznej poprawności. Są tematy tabu. Jeśli się z tym nie zgadzasz to milcz. Inczej zrobią z Ciebie kryminalistę, wywrotowca, zboczeńca.
    Na przykład temat homoseksualistów. Niech sobie żyją w spokoju. Nic mi nie przeszkadzają. Wielu jest moimi dobrymi znajomymi. Tak żyją jak chcą i to jest ich sprawa. Nie życzę sobie jednak, żeby mi wchodzili na moje podwórko i świecili gołymi dupami. Nie zgadza się to z moimi poglądami. I nie rozumiem dlaczego ja muszę zmienić to i dostosować sie do ich wymagań. Wychowany w swojej religii i kulturze, mam prawo do swoich poglądów. 
Tak samo z religiami. Do chwili kiedy nie przeszkadzają mi w moim życiu, wisi mi w co oni wierzą. Ale jeśli przyjdą tacy owinięci szmatami i położą kolorowe dywaniki przed moim kościołem i zaczną wykrzykiwać coś w niezrozumialym języku to przepraszam bardzo ale ich z tamtąd wykopię. 
   Mieliśmy kiedyś swoje kraje. Każdy z nich miał odrębne kultury i zwyczaje. Uważam że to piękne. Można było odwiedzać innych, podziwiać ich kultury, zazdrościć lub nie ale potem wrócić do swoich i tam spokojnie żyć. Teraz Ci wszyscy socjaliści próbują to zmienić. Powolną i ciągłą akcją, wypełniają nasze kraje różnymi narodowościami. To jest wpuszczanie bakterii do zdrowego ciała. Nawet nie zdajmy sobie z tego sprawy, kiedy nasz organizm będzie tak zaplugawiony, że nie będzie drogi odwrotu.
Mało tego że im pozwalają żyć w naszym ciele. Bakterie te nie chcą żyć tak ja my. One chcą tak jak żyli w swoim orginalnym kraju. Wymagają, żebyśmy my zmienili swoje zachowania i dostosowali się do ich obyczajów. Przecież to grzmi o zemstę!!! I nikt nic na ten  temat nie robi. Większość siedzi cicho, bo jak coś powie to masy socjalistyczne posadzą go o brak ludzkości, człowieka bez uczuć, potwora.
    To wszystko to jest wielki problem huśtawki. W zdrowym świecie, na obu końcach siedzą dwie osoby o podobnych wagach. Wtedy jedna osoba jest na górze a chwile później druga. I tak możemy się bawić. Ale sytuacja się zmienia, kiedy na jednym końcu usiądzie 200-tu kilogramowy grubas a na drugim siedzi dziecko. Niestety, nie ważne jak bardzo by się to dziecko chciało pohuśtać, nic z tego nie wyjdzie. Sytuacja jest podobna, kiedy na jednym końcu usiądzie wielu i nie dbają o zasady zabawy. Ta pojedyńcza osoba po drugiej stronie, która próbuje się do przepisów dostosować, nie ma szans. Jedyna metoda to całkowite zrzucenie tamtych z ich strony. Albo po prostu zlikwidowanie huśtawki!!!
     I chyba w tym wypadku, jeśli większość Polaków jest katolikami, większość nie zgadza się z zasadami islamu, wszyscy są urodzeni w tym kraju, mają wyraźne prawo do usunięcia takiej huśtawki i zabronienia jej odbudowania.
Po prostu nie chcemy się z nimi bawić.
    Całe młode pokolenie jest stracone. Wychodzą ze szkoł tak ogłupieni, że nie można z nimi rozmawiać. To nie są już jednostki. Jest to masa. Kiedy jedna młoda osoba odważy się wypowiedzieć i nie zgodzić z postulatami masy, zostają karceni. Ostatnio na Amerykanskich Uniwersytetach zostało pobitych wielu studentów przez masy które wierzą w socjalizm. A jedno z ich haseł to wolność prasy i słowa!!! Okazuje się, że ICH PRASY i ICH SŁOWA.
    Za naszych czasów dzieciństwa i młodości mieliśmy wielu przyjaciół a kilku bardzo bliskich. Obecnie młodzież nas prześcignęła. Jeden ma 732-óch, inny 435-iu, etc. Tylko że osobiście poznali kilku. Reszta to na stronach internetowych jak np. Fecebook. A w rzeczywistości są bardzo samotni. Zabrać im telefon i są sami.
    Nasi ojcowie denerwowali się, bo zapuszczaliśmy długie włosy. Przynajmniej były czyste i zadbane. Teraz młody człowiek idzie z portkami wiszącymi mu na połowie tyłka, kołysze się jak małpa w rytmie muzyki rap i nic nie jest schludne i czyste.
     Do tego wszystkiego, dochodzą nasze zwierzęce instynkty. Wszyscy je mamy. Normalni, cywilizowani ludzie, potrafią jednak nad nimi panować. Inni czują się lepsi, kiedy mogą je wykorzystywać!
     Parkowanie na ulicach jest u nas wielkim wyzwaniem. Dlatego jak zobaczy się kogoś wchodzącego do samochodu, zatrzymuje się i oczekuje na jego odjazd. Jedną z cech zwierząt jest kontrola swoich terenów. Zaczynają od ich markowania, obsikując ich granice. My do tego jeszcze nie doszliśmy ale ten w samochodzie czuje się panem. Zauważając kogoś czekającego, zdaje sobie sprawę, że musi teraz zjeść kanapkę lub zrobić makijaż. Albo np. poczytać gazetę. I nawet gdy włączy samochód to miejsca tego nie opuści. Kiedy sfrustrowani poddamy się i odjedziemy, w cudowny sposób tamtemu kończą się zajęcia i wyjeżdża. My niestety już tam nie wjedziemy bo ulica jednokierunkowa i on jest za nami.
     Sąsiad nie jest złym człowiekiem. Nie życzy nam źle. Ale nie daj Boże uda Ci się coś i on to zuważy. To już nie jest dla niego dopuszczalne. I jak znajdzie możliwość, to spróbuje Ci to zabrać, lub w jakiś sposób zepsuć przyjemność radości. Niektóre miasteczka w Polsce dają sobie świetnie radę. To tylko dlatego, że doszli tam do władzy ludzie którzy chcą coś dobrego zrobić i mało w nich instynktu zwierząt. Te inne nie zmieniają się od dziesiątek lat. Ci przy władzy więcej dbają żeby Tobie nie było lepiej. Według prostej zasady. Jeśli Ty masz lepiej, to on ma gorzej. To trzeba wszystko zrobić, żebyś Ty lepiej nie miał!! I żyją w takim samym syfie w jakim żyli 30 lat temu.
     Co kilka dni siedzę w korkach samochodowych. W niektórych wypadkach nie można na to poradzić. Wypadek, roboty. Ale duża część, spowodowana jest to zwierzęcą ciekawością i głupotą. U nas tak zwane robber necking czyli gumowe szyje. Wypadek jest po przeciwnej stronie autostrady. Moja rusza się bardzo wolno z powodu przyglądania się temu co się stało. Może inaczej. Szukaniu sensacji, krwi, nieżywych ludzi. Wtedy z wielkim podnieceniem można iść do pracy i opowiedzieć swoim znajomym. Człowieku! Co ja widziałem. Wszędzie krew!!  
     Wyrobiłem sobie nawyk. Jak przesiedzę dodatkowe pół godziny w korku przez taki wypadek, w chwili dojazdu do miejsca, odwracam głowę w drugą stronę i szybko przejeżdżam. Niestety, ponownie jestem samotny. Każdy inny dochodzi do innego wniosku. Jak już tam stał pół godziny, to srać na tych z tyłu, trzeba sobie odbić i przyjrzeć się dokładnie wypadkowi.
     Nasze społeczeństwo zmienia się w gnuśne i leniwe. I musimy się przyznać, że też jesteśmy w tej grupie. Ponownie, Ci z silniejszą wolą, starają się z tego wyrwać, ale nie oszukujmy się, wszyscy wpadamy w sidła lenistwa. I narzekamy, że tyjemy. Ale żyjemy tak, że sami do tego doprowadzamy.
Jeśli są gdzieś schody ruchome i zwykłe to rzadko kto będzie wspinał się o własnych siłach. Lepiej sobie wjechać. Samochód to nie jest już luksusowy nabytek. Jest to niezbędne. Jedziemy do sklepu kilka ulic od naszego domu. Tłumaczymy to brakiem czasu. Ja mam kolegę dwie ulice obok. Jak ma imprezę, to podjeżdżam autem. Jakby inaczej? Nawet zakupy, jedno z podstawowych ćwiczen fizycznych, zostają wyeliminowane. Po to jest internet. 
W chwili kiedy poprawia się nasza sytuacja finansowa, natychmiast wprowadzamy do życia jakieś ułatwienie. Ktoś nam przytnie trawę, posprząta dom, umyje samochód, czy przyniesie gotowy obiad. 
       Wygląda na to, że moje pokolenie już nic nie zmieni. Musimy przyzwyczaić się do nowego. Takie są koleje losu. Chcielibyśmy powrotu naszej kultury, zachowań, obyczajów. Ale jest to niemożliwe. Trzeba więc zagryźć język i próbować żyć tak jak nas nauczono. Choć świat się zmienił, my uparcie trzymajmy się naszych zasad. Może nieraz powinniśmy ostrzec nasze dzieci, że jak dalej pójdzie, to dojdzie do końca świata.

Friday, April 14, 2017

Wielkanoc

Wesołych Świąt i Smacznego Jajka!