Monday, June 27, 2016

Weekend



      Po fatalnym piątku, przyszła sobota. Postanowiłem jeszcze raz spróbować naprawić jacuzzi. Znów mordercze przesuwanie.


  Zdjąłem całą izolację i znalazłem pękniecie. Niestety. Tym razem nie uda mi się naprawić. Pękła część, której nie mogę dostać. Specjalna rurka z której odchodzi sześć mniejszych.


Zdążyłem podjechać do specjalistów i powiedzieli że wpadną w środę i spróbują naprawić. Zmarnowałem następny dzień, ale jest nadzieja, że może się uda.
      W niedzielę postanowiłem na całkowity relaks. Wziąłem Elaine i pojechaliśmy do Ewy i Georga na basen. Wpadło też kilku innych znajomych. Wiele razy wspominałem o nim i jego posiadłości, bo trudno to nazwać domem. Niestety planują go sprzedać. Nawet oni są zmęczeni podnoszącymi się co roku podatkami na domy. Trudno im się dziwić. Za swój płacą co roku 95,000.00 dolarów. Nie mówiąc o innych kosztach utrzymania tego olbrzyma. 


Zaproponowałem im, żeby dołączyli do akta sprzedaży dodatkowy punkt, w którym będziemy mieli wstęp na basen kilka razy w roku.
     Basen jest podgrzewany, tak  że w każdym dniu jest idealna temperatura. Zresztą na zdjęciach widać, że jest tam naprawdę przyjemnie.

Ewa z Elaine




    Kilku panów nie korzystało dużo z tych przyjemności ale woleli oglądać mecze piłki nożnej. Też w bardzo wygodnym miejscu.


     Ewka przygotowała trochę jedzenia na lunch. Przyjemnie jest coś robić w takiej kuchni.

    Wróciliśmy po południu. Elaine miała trochę nauki. Ja zakończyłem swój dzień w ogrodzie, który w tamtej chwili wyglądał na bardzo, bardzo mały.

Friday, June 24, 2016

Piątek

Kurwa! Shit! Fuck!

   To był mój dzisiejszy dzień.
Więcej nic nie mam do powiedzenia.

Wednesday, June 22, 2016

Złodziej wrócił



   W poniedziałek dostaliśmy się do pamięci naszej kamery w biurze i mamy zdjęcie tego co się do nas włamał. Przekazane to zostało na policję. Nie liczymy jednak na dużą reakcję, bo Południowy Bronx, znany jest z małej aktywności policji.
    Wczoraj wieczorem, otrzymałem telefon od mojego człowieka i później wiele innych. Co się wydarzyło?
    Złodziej wrócił i wygląda na to, że ponieważ włamał się już kilka razy i nikt nie zareagował, poczuł się bardzo bezpieczny, bo zrobił to w jasny dzień. Tym razem mój strażnik go zauważył. Najpierw zadzwonił po policję i (niepotrzebnie) podszedł do samochodu do którego tamten się włamał. Musiała być jakaś wymiana słów. Złodziej wyskoczył i zaatakował. Uderzył strażnika nożem w szyję.


Ten jednak się nie przestraszył. Złapał leżący obok kamień i walnął włamywacza w głowę. Dość silnie, bo tan stracił na chwilę przytomność. W tym czasie dojechała policja i zakuła go w kajdanki. Jak widać na zdjęciu zalany jest on krwią. Większość to jego ale także strażnika, który się z nim szarpał.


   Tym razem trafi on do więzienia. Bronx jest znany z tego, że kryminaliści wypuszczani są szybko na wolność. Prawdopodobnie, bo jest ich za dużo i jak wsadzą wszystkich do więzienia, nawet za kradzieże, to zabraknie miejsca. Dlatego rabunki tutaj to normalka. Jeżeli karą jest tylko jednodniowe zatrzymanie.


Monday, June 20, 2016

Nie lubię poniedziałku.

Nienawidzę poniedziałku. To zawsze było prawdą. Teraz do tego dnia dochodzi reszta dni i tak naprawdę, to lubię tylko te w które wyjeżdżam na wakacje. Zapieprzamy całe życie, żeby polepszyć jego standart, ale tak naprawde to robimy wszystko, żeby je sobie utrudnić. I wcale nie przesadzam. Naturalnie jak będziemy sprawdzali szczęście człowieka według standartów naszej cywilizacji to pierwsze są Dania, Szwecja, Szwajcaria. Ale to jest wymyślone. Sprawdzamy średnią naszego życia, dochody, średnie zarobki, pomoce społeczne, etc. Taką sobie wymysliliśmy skalę szcześcia. A tak naprawdę? 
    Byłem w wielu krajach biednych i ludzie niczego nie posiadający, wygladają dużo szczęśliwsi niż my. Nie mają wiele zmartwień. Bo nie mają niczego o co by sie martwić. Tylko żeby mieć co zjeść i gdzie spać. Siedzą przed swoimi chatkami, dzieciaki bawią się w okolicach. Nie marudzą jak nasze. 
Jak nie maja zabawek, to same znajdą coś co im sprawi przyjemność.



U nas jak kupimy im kilka zabawek, to one w płacz bo chcą akurat tą, której nie dostały. 
     Nie muszą się martwić że ich wyrzucą z pracy bo jej nie mają. Nie stracą domu z powodu przestania spłaty pożyczki, bo jej nigdy nie mieli a chatka z gliny i drewna jest ich własnością. A jak sprytniejszy to sam zrobi sobie satelitę,


albo trochę bogatszy.

W domu nic się nie zepsuje, bo wszystko własnoręcznie zrobione i części samemu można dorobić. 




   My płacimy za siłownię, wykupujemy treningi w tenisa. Później znudzeni przestajemy na nie chodzić. Oni mają wszystko za darmo. Kilka gałęzi i gramy w piłkę

gałąź i kamień i jest siłownia. 

  Nawet na wesele można dojechać w wielkim stylu i nie trzeba wynajmować drogiego auta. A ile w tym uciechy!

     Nie martwią sie o powymyślanych tysiącach przepisów. Każdy dba o siebie samego.

Trochę sprytu i każda rzecz jest do załatwienia. Nie trzeba rozpaczać, że zabrakło nam na coś pieniędzy, np. na dostawę zamowionego towaru.


  Można nawet próbować żyć w większym luksusie. Podobnie do nas. Pograć sobie wieczorami w bilarda.
Połowić ryby


   Czy skorzystać z jacuzzi.

     No właśnie. Te cholerne jacuzzi. Prześladuje mnie od bardzo długiego czasu. Naprawiałem to kilka tygodni. W ostatni weekend, udało mi się. Wymieniłem pękniętą rurę. Wlałem wody, sprawdziłem i wszystko było w najlepszym porządku. Następnie wypuściłem kilkaset litrów wody i przesunąłem tego potwora w swoje miejsce. Jak skończyłem, byłem padnięty. Nalałem nowej wody. Dodałem chemikalii i włączyłem ogrzewanie. Szczęśliwy zacząłem sprzątać i wtedy zauważyłem z innej strony wypływający malutki strumyk wody. Otworzyłem drewnianą ściankę i  wydłubałem piankę otaczającą rury. Wytrysnął duży strumień wody. Następna pęknięta rura. Nie wiem jak do tego doszło. Zimą miałem spuszczoną wodę. Myślę, że musiała dostać się w czasie deszczy i później zamarzła. Poddałem się. Położyłem się na leżaku i przeleżałem resztę dnia.
Nie jestem pewien co z tym zrobię.
     W takim samym nastroju poszedłem do pracy w PONIEDZIAŁEK! I zaraz po przekroczeniu progu mojego biura, nastąpiła kontunuacje mojego pecha. Ktoś się do nas  włamał . Trochę zniszczeń i kilka skradzionych rzeczy, jak komputery, etc. Na szczęście włączył się alarm i uciekł, uciekli, zostawiając resztę naszego sprzętu. 
Jutro wypieprzam z pracy strazników. Prawdopodobnie spali.
    Przyjechała policja, spisali protokół. Wzieli też oddciski palców i DNA, bo w jednym miejscu znaleźli chusteczkę ze śladami krwi. Oddciski palców były na butelce whiskey u jednego z moich inżynierów.
Sam zabawiłem się z policjantkami w pobieranie oddcisków palców.





    Na budownie każda minuta przypominała mi, że to poniedziałek. O tym nie będę już pisał, bo większość to techniczne problemy i głupota moich ludzi.
    Najgorsze, że nawet jak udowodniłem sobie, że tamci a Afryce są dużo szczęśliwsi od nas, to jestem uparty i nie poddam sie. Postanawiam dalej życ w tym nieprzyjaznym dla nas dobrobycie.

Thursday, June 16, 2016

Polska - Niemcy 0:0

Wygląda na to, że list polskich kibiców do Boga został wysłuchany. Myślę jednak, że musiał być też list niemieckich miłośników piłki nożnej, bo Bóg zdecydował się na remis no i Muller nie dostał zadnego urazu stawu skokowego o co było proszone w liście. Ale dla nas to wystarczy.
    Ja nie bardzo nadaję się na oglądanie takich długich pojedynków, bo nerwy mi odmawaiją posłuszeństwa. Wolę np. bieg na sto metrów. Zanim się zdenerwuję to już po biegu. Muszę Wszystkim w Polsce powiedzieć, że po zakończeniu meczu, tutejsi komentatorzy doszli do wniosku (był między nimi Niemiec), że Polacy grali lepiej i jeżeli komuś się należało zwycięstwo to nam. Uważali, że jeśli Polacy dalej będą tak grali i nabiorą pewności siebie, to mają bardzo duże szanse na dojście do finałów. I znów cała drużyna zasłużyła na pochwłałę. Nie widziałem naprawdę słabego punktu. Trochę zabrakło wykończenia. Następny mecz z Ukrainą. Jeżeli Ukraińcy będą grali tak jak do tego czasu to nie mają szans. Trochę się obawiam, że ponieważ już odpadli i nie będą się musieli niczego obawiać, pójdą na całego, żeby zachować twarz po kiepskich poprzednich grach. Ale myślę, że powinno być dobrze.
   Dla tych co nie czytali prośby polskich kibiców:

LIST OTWARTY DO PANA BOGA Szanowny Panie Boże, piszemy do Pana w sprawie dzisiejszego meczu Polaków z Niemcami. Nie wiemy, czy śledzi Pan piłkę, ale dla nas ten mecz to jak dla Pana Wielkanoc i Boże Ciało w jednym. Niestety, odkąd pamiętamy, mamy nieodparte wrażenie, że od zawsze miał Pan do Niemców słabość. Niemcy dostali Beethovena, my dostaliśmy Piotra Rubika. Kiedy w latach 90-tych niemieccy nastolatkowie zajadali się czekoladą z okienkiem, my suche bułki przegryzaliśmy rozczarowaniem w tubce. A kiedy dziś przeciętny mieszkaniec Hamburga za swoją średnią pensję może polecieć na dwutygodniowe wakacje na Bora Bora, kupić golfa szóstkę i zjeść tyle pistacji, aż mu spierzchną wargi - my za nasze 2100 brutto możemy co najwyżej zapłacić za mieszkanie, kupić miesięczny na autobus i zorganizować sobie wypad na środy z orange do multikina. Słowem, Niemców zawsze traktował pan jak swojego ulubionego wnuczka, któremu nigdy nie żałował Pan werther's original, podczas gdy my byliśmy dla Pana bardziej jak przygłupi parobek ze wsi, który co prawda rozkosznie merda ogonem na widok kostki cukru, ale nie na tyle, żeby dostać pod stołem kawałek kiełbasy. A przecież tak bardzo się staramy. Postawiliśmy Jezusa w Świebodzinie, lewica nie weszła do sejmu i już nawet Nergal nie jest jurorem w The Voice of Poland. Mimo to ciągle mamy wrażenie, że na nasz widok wywraca Pan oczami. Nie chcemy tu niczego sugerować, ale mamy teorię, że Pan po prostu nie lubi Polaków. Tak między nami mówiąc, my za sobą też jakoś niespecjalnie przepadamy, ale przecież było mówione, że kocha Pan wszystkich po równo, więc wydaje nam się, że coś tu jest jednak niehalo. Podsumowując, sądzimy, że dzisiejszy mecz byłby idealną okazją na gest dobrej woli z Pana strony. To nie musi być nic spektakularnego, nikt tu nie mówi, że zaraz Kapustka z przewrotki na 3:0 i Polska mistrzem świata. Ale takie, dajmy na to, 2:1 po wyrównanym meczu byłoby naprawdę okej. Wie Pan co, remis, 2:2 i jesteśmy kwita. Miłym gestem byłaby kontuzja stawu skokowego u Thomasa Mullera, ale to jak już Pan uważa. Jeśli przychyliłby się Pan do naszej prośby, to my z naszej strony możemy obiecać, że już nie będziemy dokuczać Terlikowskiemu i jeszcze dziś wieczorem po uroczystym odśpiewaniu barki wrzucimy Nergala do wulkanu. Pozdrowienia dla małżonki. Z poważaniem, Polacy

Tuesday, June 14, 2016

Go Island!

    Znalazłem rurkę do mojego jacuzzi. W sobotę spróbuję ją wymienić i mam nadzieję, że się uda i będzie używalne.
     Wszystko co robimy ma swóje zasady, jeśli robione to jest z jakimś sensem.  Policja jest po to, żeby nam pomagać i ochraniać. Przy okazji, niestety nie opłaca nam się to, bo z wielu powodów możemy dostać mandat. Ale gdyby tego nie było, to byłby po prostu burdel. I nie mam z tym żadnego problemu. Co mnie wyprowadza z równowagi, to powody dawania mandatów. Powinny być rozdawane w celu kontrolowania porządku a nie być dodatkową, nieraz najważniejszą metodą zdobywania pieniędzy dla rządu. Kiedy policja daje bilecik za przekroczenie dozwolonej szybkości w pobliżu szkoły, miejsc zabudowanych, przy pracujących ludziach to prawidłowa działalność. U nas policjanci dostają nagrody, kiedy rozdzielą najwięcej mandatów. Wiec jest wielu gnojków, którzy znajdują sobie łatwe miejsca i tam wypisują ich dziesiątki, setki dziennie.
    Obok mojej pracy, jest ulica na której nie ma budynków mieszkalnych, nie spacerują ludzie. Służy tylko do parkowania samochodów.
Tam kilka razy w tygodniu usadawia się jeden z nich i schowany za samochodami wyłapuje tych szybkich swoim laserem. Ma ich dużo, bo ta ulica jest małą pułapką. W Nowym Jorku zmieniono przepis o ograniczeniu szybkości i obniżono go do 40 kilometrów na godzinę w całym mieście. Droga o której mówię jest wyjazdem z autostrady i później wjazdem do niej. Wielu zapomina że to jest zwykła ulica i tak wpadają na tego z lizakiem.  40 kilometrów na godzinę to prawie chodzenie na pieszo, więc większość płaci duże sumy, bo im szybciej tym droższy bilecik. Dobrze że my podajemy sobie szybko wiadomość przez radio i udaje nam się unikać prywatnego z nim spotkania.


      Mistrzostwa w piłkę nożną trwają. Oczywiście Polska to nasz faworyt. Jeżeli jednak mam za kimś innym kibicować to ja jestem za Islandią!! To prawie tak jakby Koszalin miał wystawić swoją drużynę. Popatrzmy na inne kraje. Francja to połowa zawodników z Afryki lub innych krajów. Wszystkie inne dają obywatelstwa graczom z ubogich krajów. To powinno być zabronione. A tam jest tak mało ludzi, że zabrakło graczy do pełnego składu. Mają ich tylko dwudziestu, czyli trzech mniej niż każdy inny kraj.Co dziesiąta osoba z tego kraju przyjechała do Francji na te mistrzostwa. Chłopcy nie grają najwspanialszej piłki ale mają więcej ducha i zacięcia niż niejeden zawodnik z najlepszych drużyn. W tej chwili zakonczyli mecz z Portugalią i chociaż oddali tylko kilka strzałów, udało im się zremisować. Mam nadzieję, że uda im się wyjść z grupy. To już byłby niesamowity sukces. Go Island!


     Nie mogę słuchać wiadomości, bo co chwila słychać skrzeczący głos Hilary Clinton i Obamy, oskarżających wszystkich o niesłuszne obwinianie muzułmanów. Według nich największą winę ponoszą Ci co są za prawami do posiadania broni. Uważają, że powinniśmy zabronić całkowicie sprzedaży broni palnej i skończą się kłopoty. To tak jakby dać człowiekowi choremu na raka płuc i bardzo kaszlącemu, lekarstwo na zachamowanie kaszlu. Ja proponuję lepsze rozwiązanie. Wydać prawo, że terroryzm jest zabroniony i nielegalny! I od tego dnia będziemy bezpieczni!







Sunday, June 12, 2016

Przyjemne z pożytecznym

     Cudowna pogoda w ostatni tydzień wytrzymała do weekendu. Można więc było wypoczywać, ale zawsze znajdzie się coś do roboty, więc były to dwa dni przyjemne z pożytecznymi.
    W sobotę zabrałem się wreszcie do próby naprawy jaquzi. Pół dnia zajęło mi jego przesuwanie. Waży to powyżej 350 kilogramów. A ja muszę to robić sam. Po zakładaniu różnych bloków z kamieni przesuwałem go centymetr po centymetrze.


 Przed tym przesadzi musiałem trochę krzaków rosnących zaraz za nim. Rozebrać też musiałem barierkę na tarsasie. 




   Następnie wyskrobałem piankę izolującą, którą oblane były wszystkie rury. Wreszcie dostałem się do środka i wyciąłem pęknietą rurkę. 


Na tym się prawie skończyło. Z braku dostępu nie da się wstawić zwykłych rur. Musi być giętka. Próbowałem z różnych kawałków ale nic z tego nie wyszło. 


Problem jest w tym, że tej wyginającej się nie mogłem dostać w żadnym sklepie. W tej chwili zostawiłem ten bałagan i będę próbował poszukać jakiegoś specjalistycznego sklepu. 

    Wieczorem postanowiłem wyprobować moje miejsce na ognisko. Zbudowałem to kilka lat temu a nigdy nie miałem okazji lub chęci na jego rozpalenie. U nas nie można palić ognisk na otwartych terenach. Można, jeżeli jest w jakimś pojemniku lub pod poziomem ziemi. Wszystko działało jak trzeba i przy następnej zabawie zimą, będzie można się ogrzać i posmarzyć kiełbasy. Wieczorem, wygląda to też bardzo fajnie.



   Niedziela więcej relaksowa. Trochę sprzątania i kilka godzin na obejrzenie meczy z Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Polacy wygrali, jak wszyscy wiedzą. Nasza drużyna grała dobrze ale nie wiem czy taka gra wystarczy do pokonania lepszych drużyn. Mnie osobiście nie zachwycił Lewandowski. Nie dlatego, że nie strzelił gola, ale jak wszyscy inni biegali i bardzo się starali, to on wyglądał na bardzo zrelaksowanego i zachowywał się jak by był na jakimś treningu. Ale najważniejsze, że mamy pierwsze punkty.
    Zaskoczyła mnie także wiadomość o ataku terorystów na klub w Orlando, Floryda. W tej chwili wiadomo, że przynajmniej 50 osób nie żyje i tyle samo rannych. I znów wszyscy bardzo uważają na słowa, żeby za szybko nie oskarżać muzułmanów. Ten strzelający, był na liście obserwowanych od pięciu lat. Tłumaczą się, że nie byo powodu do aresztowania. Tak najlepiej, czakajmy zawsze, żeby był powód! Przy okazji zginie trochę ludzi, ale przynajmniej nie będziemy oskarżeni o nietolerancj. (Którą ja mam w tej chwili głęboko w dupie!!!)

Friday, June 10, 2016

Deegan Expressway

  Zrobiłem krótki film na temat mojej ostatniej budowy. Miałem później dodać napisy z informacjami o tym co się tam dzieje ale muszę się przyznać, że trochę mnie lenistwo opanowało i już mi się nie chciało. Dla tych co w tym zawodzie pracują, wiekszość operacji jest bardzo jasna a innych prawdopodobnie to mniej interesuje. Oczywiście jest to tylko mały skrót grubej książki. Nie można pokazać na filmie wszystkich szczegółów i wytłumaczyć na czym to wszystko polega. Ale tak w skrócie co on pokazuje?
     Zaczyna sie od zdjęcia asfaltu z betonowej drogi. Ta zostaje pocięta piłami na obliczonej wielkości prostokąty. Droga ta umieszczona jest od kilka do kilkunastu metrów nad poziomem ulic. Ruch pod nami nie jest przerwany, więc każda większa pomyłka może skonczyć się poważnym wypadkiem. 
   Pokrojone płyty zdejmujemy maszynami i wywozimy do wybranego miejsca. Tutaj ciekawostka. Niektóre z nich podnosimy w całości a inne rozpadają się na kawałki. Droga którą wymieniamy była w bardzo złym stanie i te które się zozpadają pokazują dokładnie, w jakim była stanie. Kiedy beton byłby w dobrej kondycji nie miałby prawa tak się rozpaść. Następnie widać jak stalowe belki, które nie są wymieniane, zostają oczyszczane z rdzy i betonu. Kolejna faza to polożenie płyt betonowych, które wylane zostały poza budową. Każda musi być wpasowana idealnie w zaznaczone miejsce. Tolerancja w każdym kierunku do 0.5 centymetra.
   Następnie na filmie oglądamy wspawanie metalowych szpilek, które po wylaniu betonu zwiększają moc połączenia płyt z belkami stalowymi.
    Po tym wchodzą stolarze i zakrywają każdą otwrtą przestrzeń. Musi to być bardzo szczelne, bo beton który będziemy wlewać jest bardzo płynny i szybko wydostaje się, jesli znajdzie najmniejszy otwór.
Mieszanie tego betonu (UHPC) i jego wprowadzanie w formy, między płytami betonowymi to następna oglądana operacja. Określone miejsca mamy otwarte i przez to wlewa się beton. Widać jak przepływa on przez każdy wolny kanał. Na końcu dodaje się wiadra, w które wlewa sie UHPC. Stwarza to dodatkowe ciśnienie, żeby wpłynął on w każdą wolną szczelinę.

Friday, June 3, 2016

Festiwal Piosenki w Opolu



Nie miałem zamiaru nawet wspominać o faktcie ogl
ądania festiwalu piosenki w Opolu, ale nie da się dotrzymać słowa. Może ja już się tak zmieniłem, że nie potrafię zrozumieć podejścia w Polsce do muzyki, festiwali, kultury ale trudno mi to było obejrzeć do końca i po większej połowie musiałem przerwać. 


Jesteśmy w 21-szym wieku i technika, specjalne efekty, organizacja koncertów zmieniła się nie do poznania. Niestety nie w Opolu. Może nie ma pieniędzy. Mógłbym to zrozumieć. To wszystko jednak było trochę smutne.
Po pierwsze: prowadzący! Nie znam nazwisk i osób które tam występowały. Pierwsza para która się pojawiła to młoda dziewczyna z partnerem w tym samym wieku . Oni nie powinni prowadzić nawet wesela. Wszystko sztuczne, teksty banalne i nawet głupie. Później zaczął się koncert na temat piosenki filmowej. Piękny temat i na tym się kończy. Ponownie fatalna aranżacja. Nie trzymało się to wszystko razem. Cholera wie z jakiego filmu były niektóre piosenki. Nawet jakby znało się dobrze wszystkie filmy od czasów wojny, to wykonania były różniące sie od orginalnych i trudno było się ich domyśleć. Jeśli już robimy coś na jakiś temat i w tym wypadku filmu, czemu nie podawane są tytuły. Czemu musi to być takie tajemnicze. Można by było na podkładzie pokazać niektóre sceny z tych filmów. A tam specjalnym efektem było np. latanie kamerzysty wokół piosenkarki. Tyle razy, że mi się w głowie zakręciło. Artyści wychodzili w marynarkach i zwykłych ciuchach. Dla niektórych to nie jest najważniejsze. Ale to był koncert na temat polskiej kinematografii. Nawet gdyby była najgorsza na świecie, wygladało by to trochę lepiej, żeby artyści się do tego trochę porównali, zbliżyli. Trochę wysiłku włożyła jedna z nich, bo śpiewając piosenkę „Milość Ci wszystko wybaczy„ założyła sobie na głowę druciany kubek, ale to wszystko. Reszta to nowa sukienka.
Teksty takie, że płakałem w chwili w której powinniśmy się śmiać. Facet czyta list miłosny. Podlatuje do niego kobieta i mówi oddaj mi go. Ale nie, to jest piękny list dla mnie! To nie dla Ciebie! Dla mnie. Nie dla Ciebie. Dla mnie. Nie, upu
ściłam z okna. Ale tu pisze miły panie. No właśnie a pan nie jest miły. Proszę mi go oddać. Nie oddam. Odda pan. Nie oddam. Odda pan. Nie oddam. Nie pamiętam, kurwa ile razy nie oddawali, ale po którymś razie wylecieli ze sceny. To musiało być napisane przez wybitnego poetę lub pisarza. To jest wszystko na co nas stać ? Nie wierzę że w Polsce nie ma talentów!!! Wiemy, że to nie jest prawdą, bo Polacy zdobywają sławę na całym świecie w każdej dziedzinie. Nasi muzycy tworzą do najlepszych filmów Hollywood. Prawie co drugi film z USA ma polskich fotografów. Tam można by było zrobić coś naprawdę pięknego i wcale nie musiało by to dużo kosztować. Dla mnie było to żałosne widowisko. Wyglądało na to, że ktoś zdecydował się na ten koncert tydzień temu i nikt nie miał czasu się przygotować. A przecież jest to najważniejszy festiwal w Polsce! Miał podtytuł: Ta noc do innych jest niepodobna. Wreszcie z czymś się zgodzę!

Dzisiaj powiedziałem Wiesi, żeby rzuciła pracę i zajęła się tylko zakupami. Lepiej na tym wyjdziemy. Wróciła do domu z zakupami. Kiedy wszedłem do sypialni, oglądały ubrania dla Elaine. Dowiedziałem się natychmiast, że spodnie kosztowały orginalnie 85 dolarów a ona dostała je za dwadzieścia. Drugie były jeszcze droższe bo za sto a też zapłaciła dwadzieście i bluzeczka za 75 dolarów, ale na przecenia za 15. Tak więc tylko te trzy rzeczy powinny kosztować 260 a ona wydała tylko 55, czyli twierdziła, że zarobiła dzisiaj 205 dolarów i to pracując tylko jedną godzinę. Poradziłem jej spędzać trochę więcej czasu na zakupach. Po co pracować?




Już od ostatniego roku, wyłapałem olbrzymią liczbę drobnych zwierzaków. W tamtym roku wywoziłem je do zalesionego terenu kilka kilometrów od domu. Znajomi moi twierdzili, że szczególnie wiewiórki mają szósty zmysł i zawsze wrócą do starego miejsca. Nie wiem czy to prawda, ale zwierząt u mnie nie ubywa, więc w tym roku postanowiłem transportować je ze sobą do pracy. W pobliżu jest park. Tym razem nie ma siły, żeby mogły powrócic, szczególnie że dzieli nas most Washingtona.
Powtarzam ile ich złapałem ale nieraz liczby nie pokazują tej ilości. Stworzyłem więc obraz rodzinny i umieściłem każdego złapanego (To nie są ich orginalne zdjęcia, ale ten sam rodzaj zwierząt) w moim ogrodzie. Tak by to wyglądało, gdyby wszystkie były tam w tej samej chwili.