Friday, April 22, 2016

Ciąg dalszy niezwykłych miejsc.




Wyspa Vaadhoo w archipelagu Malediwy.
    Sławna   z turystycznych atrakcji i pięknych plaży ale co ściąga tam turystów jest niezwykle. Wody oceanu w okolicach tej wyspy wypełnione są organizmami, które świecą w nocy. Przy nieboskłonie pełnym gwiazd i podobnie wyglądającym oceanie, musi to naprawdę wyglądać niesamowicie.




Waitomo Glowworm Jaskinie
    Zostając w temacie świecących robaczków. Na Wyspie Północnej w Nowej Zelandii, poczwarki muchówki wydają taki sam efekt i oświetlają groty jaskini. 



Zamek z wodospadami, Polska
  Trochę zmylę, bo jak ktoś dobrze sprawdzi, miejsce to jest przez kogoś zrobione na photoshop. Zrobił to jednak tak dobrze, że cały świat o tym nie wie. Jeżeli wejdziecie na Internet i sprawdzicie pod hasłem Waterfall Castle, Poland, pojawi się wiele zdjęć z tego miejsca. Także bardzo dużo stron, reklamujących najpiękniejsze miejsca, też o tym nie wie, bo pokazują je jako prawdziwe i zachęcają do zwiedzenia.


Wykrzywiony Las, Polska
    To miejsce jest prawdziwe. Może nie jest najpiękniejsze ale bardzo ciekawe, bo nikt nie wie co tutaj się stało. Możliwe że ktoś to zrobił celowo, lub jakiś dziwny przypadek. Las ma już 80 lat. Drzewa wygięte są w tym samym kierunku o bardzo podobnym łuku. Las ten znajduje się w okolicy miasteczka Gryfino. 





Kryształowe Jaskinie Svmnafellsjvkull w  Narodowym Parku Vatnajokull
Islandia
    Topniejące lodowce, tworzą cudowne naturalne rzeźby. Nie muszę więcej pisać. Trzeba to obejrzeć.








Kaniony Escalante w Stanie Utah, USA

Miliony lat zajęło, żeby je wyżłobić. Nie są takiej wielkości jak Grand Kanion, ale dużo piękniejsze.  Powyginane ściany, wąskie przejścia, mostki, łuki i inne wszelkie kształty. Zachwycają także barwami.





Grand Prismatic Spring, Yellowstone Park, USA

Największe gorące źródła w USA. Tworzą one jezioro do 120 metrów szerokości i wyrzucają około 2,2 tysiąca litrów wody na minutę. Temperatury dochodzą do 87 stopni Celsjusza. Kolory tego źródła powstają od wielu czynników. Na zewnątrz są osadami krzemionki. Następnie, odcienie zieleni to działanie bakterii sinic, a wewnątrz to  zjawisko rozczepiania światła.






Thursday, April 21, 2016

Uganda - Safari

Zostało mi jeszcze wiele miejsc do zareklomowania, miejsc które chcę zobaczyć, ale dzisiaj kraj, który już zwiedziłem. Skonczyłem ostatnią część z Ugandy. Jest może trochę mniej atrakcyjna niż poprzednie, ale dla mnie tak samo ważna i wiele wspomnień.
Trzecia część z Ugandy


Wednesday, April 20, 2016

Tajemnicze, cudowne miejsca na ziemi - kontynuacja



 Kontynuuję poprzedni wpis na blogu. Może kogoś zainteresuję niektórymi z tych miejsc. Każde nadaje się na wspaniałe wakacje. Trzeba tylko dopasować do tego co się lubi.


   Chodnik Hua Shan
     Nazywany najniebezpieczniejszym  na świecie miejscem na wspinaczkę.
Zbudowany z łańcuchów, metalowych linek i drewnianych desek po których się chodzi. Jest na wysokości 2,134 metrów. W tej chwili rząd Chiński stworzył trochę bezpieczniejszą trasę, ale ta stara jest dalej otwarta.



   Szklany chodnik.
  Ten także można znaleźć w Chinach, na zboczach góry Tianmen w Zhangjiajie. Ten jest na wysokości 1430 metrów. Chociaż jest dużo bezpieczniejszy od jej poprzedniczki, chodzenie po szkle wprawia ludzi w szok i wielu nie ma odwagi po nim przejść.



   Basen bez końca.
Znajduje się w marina Bay Sands w Singapurze. Dużo przyjemniejszy niż chodzenie po szklanych chodnikach. Jest na wysokości 191 metrów i przy okazji odświeżającej kąpieli można obejrzeć piękne widoki miasta Singapur.




Świątynia w jaskiniach na wyspie Borneo, Indonezja
 Oglądaliśmy kościoły, katedry w różnych miejscach i miastach. Ale znalezienie jej w jaskini to już rzadkość. Na wyspie Borneo istnieją jaskinie Batu gdzie właśnie znaleźć można Hinduską świątynię. 




Góry Tianzi w Chinach.
W tłumaczeniu oznaczają syna niebios i chyba nie można z tą nazwą polemizować bo są boskie.







Strażnicy Arktyki, Finlandia
   Tak nazywane są olbrzymie drzewa, pokryte śniegiem i lodem. To zdarza się tylko w czasie zimy, kiedy temperatury tam spadają do nawet -40 stopni.




Kryształowa Jaskinia w Naica w Meksyku
    Znajduje się przy kopalni ołowiu, srebra i cynku. Inna jaskinia - Mieczy (odnaleziona w 1910 roku), była tak eksploatowana, że wszystkie kryształy ściemniały i nie ma już tego efektu. Bardzo dużo zostało też wywiezionych do różnych muzeów. Tak więc po odkryciu nowej, zwanej Kryształowej, podjęto decyzję o nie dopuszczeniu tam turystów. Przynajmniej do czasu znalezienia metody ich ochrony. Niektóre z tych kryształów mają długość nawet 15 metrów.


Lodowe Jaskinie na Kamczatce w Rosji
   Trzeba by było poprosić kogoś takiego jak Salvador Dali, czy Picasso, żeby stworzyć takie dzieło. Natura jednak może być piękniejsza. Takie są wlasnie te lodowe jaskinie.








Tuesday, April 19, 2016

Tajemnicze, cudowne miejsca na ziemi


   Setki miejsc, krajów, które chciałbym zobaczyć. Co roku udaje mi się coś zaliczyć ale na wszystko nie wystarczy czasu. Co dopiero mówić o pięknych, ciekawych czy tajemniczych miejscach, ale znajdujących się w lokalnych, odległych terenach do których się nigdy nie dojedzie.  Inne mam nadzieje odwiedzić przy okazji zwiedzania danego kraju.
   To tylko niektóre z nich:
   Dolina Śmierci w stanie Kalifornia. Na dnie wyschniętego słonego jeziora dochodzi do fenomenu. Przez dziesięciolecia interesowali się tym naukowcy i poszukiwacze przygód i do dzisiejszego dnia są sprzeczne teorie o tym co się tam dzieje. Właśnie tam, kamienie spacerują po wysuszonym dnie. Na zdjęciach zobaczyć można wyżłobione ślady i wiele z nich ma długość kilkuset metrów. 
 

      Zaraz w okolicy miasteczka Rotorua w Nowej Zelandii, park geotermalny a w nim wulkan Tarawera, który wybuchając w 1886 roku zmienił wygląd okolicznych terenów. Do tego czasu wokół niego obejrzeć można ciekawe miejsca związane z jego żywotnością. Jest tam olbrzymi gejzer, który wybucha fontanną gorącej wody 4 do 5 razy na godzinę. Są też jeziorka gotującej się lawy, błota i wiele innych ciekawostek.





Dolina Hualapai w stanie Nevada w Stanach Zjednoczonych.
    Tutaj usytuowany jest Gejzer Fly. Powstał on 1916 roku na skutek działalności człowieka. Poszukiwano wód gruntowych i przypadkowo wykopano studnię do zbiornika wód termalnych. Aż do tej chwili woda bez przerwy wydobywa się z tego miejsca. Przez lata osadzały się tam różne minerały i w tej chwili tworzą skałę o wysokości 3.7 metra.
Jest to chyba najpiękniejsza naturalna fontanna.


Cętkowane jezioro, znajdujące się w okolicy Osoyoos w dolinie Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie.
   W okresie letnim, większość wody z jeziora wyparowuje, zostawiając kolorowe osady różnych minerałów. Na jeziorze pojawiają się duże plamy zabarwione w różne kolory w zależności od pozostawionego minerału. Niektóre z nich twardnieją i tworzą wokół każdej plamy naturalne chodniki.


Amerykańska wyspa na Oceanie Spokojnym, należąca do archipelagu Hawaje.
Kauai.  Jak wszystkie inne w tej okolicy, jest to wyspa wulkaniczna. Tutaj można znaleźć wiele pięknych zakątków od gór z głębokimi dolinami,

do  naturalnych basenów wodnych


czy  pięknych wodospadów. Niektóre z nich znikają w niewiadomą czeluść


Hawaje. Główna wyspa tego archipelagu nazywana jest Big Island. To tam, w jednym z nielicznych miejsc na ziemi, można oglądać wylewającą się lawę wulkaniczną. I to w wielu różnych wydaniach. Wlewająca się do oceanu, wypływająca z małych kraterów, czy gotująca się wewnątrz jednego z nich.






Największa na świecie blue hole przy wyspie Belize. Jest to pionowa jaskinia pod oceanem i słynie z niezapomnianych wrażen przy nurkowaniu.


Wyspa Socotra należąca do Yemen. Bardzo mało znana turystom ale są tam rośliny, które rosną tylko na tej wyspie. Jest tak niezwykłym miejscem, że jako cała jest przyjęta pod ochronę UNESCO.

Drzewa Krwi smoka

Czy to nie jest obraz z Jurrasic Park?


 Jedno z najpękniejszych miejsc na ziemi. Halong-Bay w Wietnamie. Piękny ocean, połączony z niesamowitymi skałami wyrastającymi z ich wód. Zdęjcia same pokażą wszystko.




















Thursday, April 14, 2016


       Blisko mojego biura, od kilku dni spotykam bardzo dużą grupę strajkujących pracowników firmy telefonicznej Verizon.  Nie wiem ile oni zarabiają,  nie interesuje mnie o jaką podwyższę walczą. Nawet bez tej informacji, jestem całkowicie temu przeciwny.
      Jestem jednym z tych którzy walczyli o powstanie związków zawodowych. To co się jednak dzieje, wymagania i szantaż, zmusza mnie do zmiany poglądów.  Z dnia na dzień rezygnujemy z każdej wartości, która kształtowała naszą cywilizację. Kiedy zabraknie tych wszystkich zasad, zacznie się anarchia lub komunizm.
      Musimy być w stanie wynagradzać ludzi za ich ciężką pracę.
Musimy umieć cenić nauczycieli, którzy kształcili się przez wiele lat, żeby zdobyć swój zawód. Oni będą odpowiedzialni za edukacje całego, nowego pokolenia. Musi być też możliwość płacenia tym lepszym więcej, gorszym mniej. Tylko wtedy będą się oni starali wykonywać swój zawód jak najlepiej. Inaczej Ci lepsi, przyglądając się innym obibokom zarabiającym tyle samo co oni, powoli tracą cierpliwość i zaczynają śmierdzieć jak oni.
      Tak samo powinno być z innymi zawodami (inżynierowie, naukowcy, etc). Trzeba zachęcać ludzi do kształcenia się, do walki o poprawę swojej sytuacji ekonomicznej. A jak to może działać, kiedy po 20 latach nauki, wydania na nią kupy pieniędzy, trudno znaleźć pracę i w dodatku ludzie Ci płacone maja polowe mniej niż Ci, którzy nie starali się o nic, tylko po znajomości dostali prace np. przy zbieraniu śmieci. Ponieważ oni są w związkach, zarabiają trzykrotnie więcej niż młody inżynier, czy nauczyciel.
Czego nas to uczy? Fuck school! Po co się męczyć. Znajdę prace, tak jak Ci z Verizon, poskręcam dziennie kilka kabelków i zarobię dużo, dużo więcej niż po szkole. Mało tego. Pobawmy się w matematykę.
   Mam 18 lat, idę na studia. Zajmuje mi to pięć lat i wydaje 100000 dolarów. Czyli mając 23 lata jestem 100000 na minusie. Mój kolega skręcający kabelki, zarabia w związkach 50 dolarów na godzinę, czyli rocznie około 100000, czyli przez pięć lat jest już 600000 dolarów bogatszy. Przez pierwsze 10 lat różnica ta się dramatycznie powiększa, bo młody inżynier zarabia grosze. Mając wiec 35 lat, ten który poszedł łatwą drogą, jest już dużo bogatszy od nas. To tylko początek. Większość związków zawodowych wymaga 20 lat, niektóre 25,30, żeby można odejść na legalną emeryturę. Czyli ten leniuch, mało że jest już bogaty, to mając 40 lat dostaje legalna emeryturę i może odejść ze związków. Dostaje się do innych i powtarza ten sam numerek. Mając 60 lat, dostaje dwie pensje ze związków i normalną biedna odprawę z naszego rządu.
W tym samym czasie, ten który ciężko do czegoś dążył, nie ma żadnych związków, na emeryturę odchodzi tylko z biedną social security i tym co sam zaoszczędził.
       Wielu powie, że to jego wina. Przecież też mógł skręcać kabelki, sprzątać śmieci. To prawda. Pomyślmy tylko co by się stało z naszym światem, gdyby zabrakło nauczycieli, inżynierów, lekarzy…
      Dlatego przeciwny jestem wszelkim strajkom, przeciwny związkom zawodowym, które stworzone zostały do ochrony robotników przed wyzyskiwaniem ale stały się czymś całkowicie odwrotnym.

   Skończyłem drugą część filmu z podroży do Ugandy. Ta, poświęcona jest Gorylom.


Sunday, April 10, 2016

Królestwo Szympansy

 Zacznę od tego, że niedługo mija miesiąc od rzucenia palenia i nie mam problemu z utrzymaniem tego stanu. Noszę ze sobą ten „electronicki mordulec„ ale nawet go dużo nie palę. Wygląda na to, że postanowiłem rzucić i to wystarcza. Najwięcej brakuje mi całej ceremonii palenia a mniej przyzwyczajenia do nikotyny. 
     Pogoda w Nowym Jorku nie do zaakceptowania. W ostatnie noce temperatury były minusowe a w dzień w okolicy zera. Dwa razy padał także śnieg. Wszyscy czekamy z utęsknieniem na wiosnę.
    Ponieważ z powodu zimna, nie wychodziłem na zewnątrz, miałem trochę czasu na zrobienie filmu i skończyłem pierwszą część z naszej podróży do Ugandy. Zmieścił się materiał z dojazdu do Kyaninga Lodge, poszukiwanie i spotkanie szympansy (nieraz mam problem z polskim i np. w tym wypadku pasuje mi więcej szympansów) i podróż przez Queen Elizabeth Park do Gorilla Forest Camp. Przygoda z Gorylami będzie w drugiej części.
    Trochę tam mówię ale w języku angielskim. Nie jest to tak ważne żeby bawić się w tłumaczenie. Zresztą te kilka słów to prawdopodobnie większość i tak zrozumie.
Zapraszam do Królestwo Szympansy.


Thursday, April 7, 2016

Kontrola Różnorodności i inne głupoty


     Muszę zapisać w testamencie, że jak mnie kiedyś szlag trafi przy czytaniu gazet, to rodzina powinna je sądzić. Gazety za rozdmuchiwanie  wiadomości a rząd za tworzenie absurdów.
      Co chwila pisze się w jaki sposób nasz ukochany rząd (albo wasz, bo tak jest wszędzie) rozpieprza (inaczej nie można tego określić), nasze ciężko zarobione pieniądze, zabrane nam w postaci podatków.
     Ostatnio pisałem że chcą podnieść najniższe zarobki (do $ 15 na godz.) dla pracujących w szybkiej obsługi restauracjach jak np. McDonald. Nikt nie mówi o tym, że nasi żołnierze (ryzykujący swoim życiem) zarabiają 11 dolarów na godzinę.
My musimy pracować do 65-tego roku życia a ludzie pracujący dla rządowych instytucji (opłacanych z naszych podatków) mogą iść na emeryturę po 20 latach pracy. My nie mamy żadnego ubezpieczenia po zakończeniu kariery a oni bez dodatkowych opłat maja do końca życia. I tak dalej, dalej, dalej.
     Tego im jeszcze mało. Demokraci chyba mają orgazmy, kiedy tak sobie dodają, rozdają. Miasto Nowy Jork stworzyło nową agencję Diversity Monitoring dla Straży Pożarnej, Kontrola Różnorodności Strażaków. Nawet przy nazwie można się zesrać ze śmiechu. Mało im było zmuszać nas do zatrudnienia czarnych, kolorowych, białych. Teraz kontrolują różnorodność, czyli co? Homoseksualistów, religie, kolory, wszystko.
Na czym ma ta kontrola polegać, nawet nie chcę wiedzieć. Interesuje mnie to, że znalazł się taki pan (Mark Cohen), który musiał mieć niezłe znajomości, bo sąd przyznał mu tą funkcję. Jest on prawnikiem i ze swoją firmą, czyli kilkoma innymi skorumpowanymi prawnikami, za ostatnie 4 lata wypisał rachunki na 10.5 miliona dolarów i oczywiście miasto natychmiast za to zapłaciło.
     To byłoby około 500 żołnierzy na cały rok. Mała armia. To mogła być wymieniona 100 letnia wodna linia w mieście, na długość kilku kilometrów. Przykłady można mnożyć.
     Politycy śmieją się nam w twarz. Przed wyborami rzucają swoimi hasłami, my kupujemy je od tego najgłośniejszego i wszystko wraca do tego samego końca butelki w którą jesteśmy nabijani.
     Ile razy porusza się strażaków, to jest jakiś przekręt. Prawdopodobnie, ponieważ praca ta jest bardzo niebezpieczna i w wielu wypadkach trzeba być naprawdę bohaterem żeby ją wykonać, nikt więc nie chce ich krytykować. Nie byłoby to politycznie poprawne. Zapominamy jednak, że wśród owieczek zawsze znajdują się wilki a najlepszym schronieniem są właśnie miejsca, których każdy się obawia.
      Żona jednego z nich otrzymała 3 miliony dolarów. Kto za to płaci, oczywiście my, podatnicy. Jej mąż, strażak, zmarł na atak serca w roku 2006. Ona twierdziła że to z powodu Strefy Zero w której pracował przez miesiąc. Atak - kurwa serca po 6 latach?? To trzeba zacząć pisać nowe książki lekarskie.
     Żona chciała specjalną pensję po śmierci męża i takiej nie otrzymała, bo medycznie stwierdzono, że to bzdura. Poszła do sądu i demokratyczne, komunistyczne ciało prawne prawa zgodziło się z nią. Od dzisiaj, do końca swojego życia będzie otrzymywała pełną pensję swojego męża a oprócz tego dostała te 3 miliony dolarów.
     Dodam jeszcze po cichutku jedną sprawę, która rozpatrywana jest w sądzie. Jeżeli chłopczyk (nawet w podstawówce) uważa się za dziewczynkę, to ma prawo chodzenia do toalety dla dziewczynek i z nimi też ma prawo chodzić na wychowanie fizyczne. Czyli także brać prysznic. Oczywiście dziewczynki mają te samo prawo, jak poczują się chłopcem.
Bez komentarza.
Może nie. Szkoda że ja się nie urodziłem w tych latach . Natychmiast zrobiłbym się dziewczynką. To by była radocha, tak kąpać się z nimi każdego dnia!! Ile czasu zaoszczędziło by się na podglądaniu przez dziurkę w toalecie!
   Też bym głosował na demokratów!

Tuesday, April 5, 2016

Afryka - przygoda mojego życia.





Afryka.

     Skończyła się moja kolejna wyprawa na ten kontynent. Udało mi się już przejechać drogami Kenii, Botswany, Tanzanii, Zimbabwe, Maroka i Ugandy. Ciągle mi mało. Co jest w tych krajach, co powoduje ten głód zobaczenia więcej, co zmusza mnie do powrotu.
     Zacznę od historii tego kontynentu, chociaż to nie ma nic wspólnego z jego fascynacją. Afryka oczywiście, to jest wiele kultur, narodów, tradycji. Są to też wszystkie możliwe rodzaje krajobrazów. Mamy tutaj góry, oceany, pustynie, dżungle, etc.
      Północna Afryka to kolebka naszej cywilizacji. Kiedy budowano pierwsze piramidy w Egipcie (około 2600 roku przed naszą erą) w Polsce był tylko las. Może gdzieś, jakieś plemiona rzucały dzidami na polowaniach na niedźwiedzie. Dopiero 3500 lat później pojawił się pierwszy król Polski – Mieszko.
     Większa jednak część Afryki, w tamtych czasach, to kraje bardzo zacofane, prymitywne. Historia uczy nas, że nie powinno burzyć się porządku rzeczy. Każdy sam dorosnąć musi do swojej roli. Jednak Europejczycy zmienili jej historię. W 18-tym wieku, nastąpiła wielka kolonizacja. Anglia, Francja i inne kraje, przejęły kontrolę nad każdym z nich. Ze złymi rzeczami, jak grabieżą, niewolnictwem przyszły także dobre. Rozwój ekonomiczny, edukacja. Niestety nie było to wystarczająco szybkie i kiedy w XIX wieku kraje te zostały zmuszone do opuszczenia Afryki, został tam wielki pusty bąbel. Żaden z wyzwolonych krajów nie był gotowy na tą wolność i samodzielność. Większość tamtejszych obywateli dalej żyła jak przed setkami lat. Nie było już mocnej ręki, żeby ich kontrolować. Wybuchały konflikty, wojny i wojenki. Plemiona mordowały znienawidzonych sąsiadów. Grupy narodowościowe, religijne zaczynały walki z przeciwnikami. Mordowano się nawzajem i trwa to do dzisiaj.
Ekonomia podupadła i bieda była coraz większa. Dla zarobków, zaczęto masowo zabijać zwierzęta. Tak wyginęły nosorożce (zostało kilka). W Ugandzie w wielu parkach nie ma już prawie lwów, lampartów. Dlatego jest dużo antylop, zebr, bo nie mają naturalnych wrogów. W Zimbabwe (dawna Rodezja), było podobnie. Kilka osób z tego kraju mówiło mi że wszyscy żałują, że wyrzucili Anglików. Teraz życzyli by sobie ich powrotu ale to nie jest możliwe.
      Jedyną metodą (tutaj może wielu się oburzy, bo to nie demokratyczne i ludzkie) utrzymania porządku i jakiegoś rozwoju, została dyktatura. Trzymania wszystkich w ryzach. Oczywiście nie popieram tego. Prowadzi to do wielu ludobójstw, terroru. Ale czy ja się zgadzam z panowaniem cezarów, królów w Europie. Ile oni przynieśli bólu i cierpień. Sam kościół katolicki też nie był aniołkiem. Takie były czasy i podobnie jest teraz w Afryce. My wierzymy, że można to zmienić i próbujemy ingerować w ich świat. Za każdym razem, kiedy usuniemy jakiegoś tyrana, przychodzą następni i gorsi. Szacha Iranu zastąpili fanatycy religijni i jedno z największych zagrożeń pokoju na świecie. Afganistan to przykład, kiedy próbowali Rosjanie i Amerykanie i dalej się pogarsza. Irak, Syria, Liban i wiele innych, to pokaz błędu naszej polityki. Problem jest w tym, że już jest za późno. Tak głęboko się w to wpakowaliśmy, że wycofać się jest nie możliwe.
     Teraz powrót do tematu. Są rzeczy, które jak narkotyk, nie dają mi zapomnieć o tych terenach. Dzisiaj rozmawiałem z siostrą i wspominała ona tym samym wrażeniu, które ja pamiętam z dzieciństwa w Polsce. Po zimie, kiedy jeszcze ziemia nasiąknięta jest wodą z rozmrożonych śniegów, przychodzą ciepłe dni. Wtedy powietrze przesiąknięte jest specyficznym zapachem świeżości, wiosny. Czuje się w tym nadzieję, radość. Najwspanialsze dni na spacer po łąkach. Tereny te same, a jednak jest coś co zmienia spojrzenie na tak znane nam okolice. Podobn
ą radość czuję jeżdżąc po afrykańskiej sawannie. Gorące powietrze, wysuszone tereny czekające spragnione na najmniejszy nawet opad deszczy. Akacje, kopce termitów, inna wymyślna flora. Wysokie drzewa z wiszącymi na nich owocami, przypominającymi duże parówki. Inne, rozłożyste z rosnącymi wszędzie okrągłymi „piłeczkami tenisowymi”. Olbrzymie, dostojne baobaby, rosnące w tym samym miejscu ponad tysiąc lat. Wiele z nich z rozdartymi olbrzymimi ranami na swoich pniach. Uwielbiają je słonie i wiele z nich ma bardzo widoczne ubytki po ucztach tych zwierząt.
    Tereny wypalone przez słońce, spalone przez ogień powstały po uderzeniu przez piorun. Przyjrzyj się temu trochę dokładniej i coś Cię zaskoczy. W tej całej, wydawałoby się umierającej roślinności, chowają się malutkie zalążki nowego życia. Wyczekują cierpliwie na opady deszczu. Kiedy te nadejdą, tereny te wybuchają dosłownie nowym życiem. Wyrasta wszędzie trawa, nowe drzewa i krzewy. Wszystko rośnie tak szybko, że wydaje Ci się że widzisz jak się rozwijają. Oglądania takich narodzin to wspaniałe, niepowtarzalne uczucie.
     Noce i gwiazdy na niebie to następna tajemnica. Nie jestem naukowcem i nie jestem pewien jak to działa. Niebo w Afryce jest dużo piękniejsze od naszego. Gwiazdy świecą tu jaśniej. Tu na prawdę można powiedzieć rozgwieżdżone niebo! Bez problemu można znaleźć drogę mleczną. Miliardy gwiazdek w ciągnącym się od horyzontu do horyzontu pasie. Nie da się opisać, to trzeba zobaczyć.
      Przemieszczając sie po tych terenach, co chwila ocieramy się o życie prze najróżniejszych form fauny. Te duże, jak słonie, bawoły, hipopotamy, przechodzą obok wolno, dostojnie, nie zwracając na nas uwagi. Mają swoje życie i nie jesteśmy zbyt ciekawi, żeby je naruszać. Wygląda to trochę na raj na ziemi. Cudowna pogoda, tereny porośnięte zielenią wystarczającą im na pożywienie do końca ich życia, jeziorka, rzeki do zaspokojenia pragnienia. Nie mają one też naturalnych wrogów (oczywiście, oprócz ludzi łamiących przepisy ochrony).
    Średnie, których jest najwięcej, to stada, nieraz olbrzymie liczące tysiące osobników. Antylopy w każdym rozmiarze i kształcie. Żyją razem i wspólnie dbają o swoje bezpieczeństwo. Każdy mały pagórek wykorzystany jest przez oglądających tereny strażników. W chwili pojawienia się niebezpieczeństwa wydają odpowiednie dźwięki i stado rusza w popłochu. Niesamowity widok. Kilka „okrzyków”, wyciągają się szyje antylop, spoglądają w jednym, określonym kierunku i wszystkie ruszają w galop, próbując oddalić sie od nieokreślonego zagrożenia.
     Zebry, żyrafy przebywają zgodnie na tych samych terenach. Mówi się że zwierzęta nie maj
ą rozumu. Może w porównaniu z nami ale siedząc tam i przyglądając się im uważnie, możemy zauważyć więcej ludzkości niż w niejednym z nas.
    Zaatakowana zebra, wyrwała się z zabójczych szczęk krokodyla. Na wzgórzu obok stało całe stado jej towarzyszy i oglądało tą walkę o życie. Kiedy udało wydostać się jej na brzeg, krwawiąca z ranami, podeszła do nich wolno. Wtedy całe stado jakby obudziło się ze snu. Zaczęły biegać wokół niej. Tańcząc, podchodziły do rannej, dotykając łba, ocierając się o nią, prychając radośnie. Nie można tego odebrać inaczej niż wielk
ą radość. Gratulowanie swojemu towarzyszowi powrotu do stada.
     Hiena. Dzika, obrzydliwa, śmierdząca. Tak się o niej myśli. Zmienia się trochę zdanie widząc jak jedna z nich siedzi przy zmarłym towarzyszu życia. Ta nieżyjąca, musiała już tam leżeć kilka dni. Widać także, że dobrały się do niej jakieś inne zwierzęta. Partnerka jednak dalej nie rezygnuje, jakby nie chciała się pogodzić z jej śmiercią. Leży obok niej. Oddala się tylko na krótki czas, żeby znaleźć jakiś pokarm i ponownie wraca.
     Antylopy stające przy padłym towarzyszu. I tutaj widać, że stało się to już jakiś czas temu. W okolicach pełno sępów, ale nikt nie może dostać się do niej, bo dostępu bronią jej koleżanki.
    Takich momentów jest wiele. Nie widać łez, nie ma okrzyków bólu, nie ma nieraz udawanej rozpaczy. Niektórzy nazwą to zwierzęcym instynktem. Dla mnie jest to piękny przykład czegoś dużo głębszego, powiedział bym ludzkiego, niż zwykły głos natury.
    Ostatni wypad i przyjrzenie się najbardziej inteligentnym z tych afrykańskich zwierząt. Szympansy i Goryle. To już zorganizowane grupy, rodziny. Matki dbające o swoje maleństwa. Widać tam rozumne wychowywanie młodego pokolenia. Nauka wspinania, zdobywania pokarmu. Pozwolenie na zabawę, ale w chwile przesady maluch otrzymuje klapsa w tyłek i siada spokojnie przy rodzicu.
    Drapieżniki. Najciekawsze. Zabijają inne zwierzęta na swoje pożywienie. Nie robią jednak tego dla przyjemności. Polują tylko jak są głodne. Potrafią także dzielić się z innymi. Przyglądałem się Gepardowi żywiącemu się świeżo upolowaną antylopą. Zjadł wystarczająco, żeby napełnić żołądek i zostawia resztę dla czekających tam mniejszych zwierząt.
    Rodzina lwów, odpoczywająca w cieniu drzew to następny piękny obraz. Prześliczne malutkie lwiątka bawiące się przy zaspanej matce. Lew zabiera je i zaczynają gonitwę i walkę o kawałek gałązki.
    Polujący lampart, przesuwający się cicho między krzakami i niespodziewanie wskakujący do rzeki, dokładnie obok mojej łodzi. Przedostaje się na druga stronę i tam kontynuuje swoje łowy.
   Nie zapomnijmy o ptakach, do których obserwacji trzeba dużo cierpliwości, ale można znaleźć w tym dużo satysfakcji. Kiedy
ś powiedział bym że musi być to bardzo nudne zajęcie. Po poznaniu ich gatunków i zwyczajów, odkryłem ich świat, ktory lubię studiować.
     Mógłbym pisać w nieskończoność o tym wszystkim co widziałem. Każde spotkanie to niezapomniane przeżycie. Dawno, dawno temu prze
żywałem to wszystko czytając książki. Zaczynając od Tomka na Czarnym Ladzie, W Pustyni i Puszczy a kończąc na odkryciach Dawida Livingstona, Henry Stanley i innych.
Mam to szczęście, że udało mi się spełnić moje marzenia i obejrze
ć niektóre z tych miejsc. Prawdopodobnie wielu nie odebrało by tego tak jak ja. Może być, że by się nudzili, tak jak spotkani przeze mnie chińscy turyści, którzy spali w samochodzie zamiast oglądać te cuda. Dla mnie jest to przygoda mojego życia.