Friday, July 10, 2015

Kanion Bohaterów i media





  Dzisiaj w Nowym Jorku odbyła się parada w Canyon of Heros, czyli Kanionie Bohaterów. Niby nic wielkiego, ale z doświadczenia wiem, że to imponujące przeżycie. Widziałem już dwie takie imprezy. Raz kiedy Yankess wygrali mistrzostwa Ameryki w Baseball i drugi raz kiedy Giants zdobyli ten sam tytuł ale w amerykańskim futbolu.  Firmy, które mają swoje biura na Broadwayu w tej okolicy, cieszą się bardzo, bo pozbywają się wszystkiej makulatury a nie muszą pakować tego i wynosić na śmieci. Pocięte na drobne kawałki wyrzucane są przez okna, tworząc niesamowite wrażenie. Opadające, papiery przypominają śnieg a od bardzo dawna, spadające konfetti kojarzą nam się z triumfem, celebracją. Tym razem przechodziły tam mistrzynie świata w piłce nożnej, oczywiście zespół Stanów Zjednoczonych. 



Sam oglądałem te mistrzostwa i zdziwiony byłem jak bardzo zmieniła się na lepsze technika gry kobiet w tym tak męskim sporcie.
      Oczywiście nie obejdzie się, jak przy wszystkim, żeby politycy i różne głupie organizacje nie wsadziły w to swych brudnych łap.
Nie można się już cieszyć czymś dla samego faktu. Musimy zawsze to upolitycznić i zbrukać. Tym razem odezwało się wiele głosów, że kobiety są dyskryminowane. Mężczyźni za zwycięstwo płacone maja 17 milionów dolarów a kobiety tylko 2 miliony. Faktycznie różnica jest olbrzymia. Ale różnica w przynoszeniu pieniędzy jest może jeszcze większa. Głupie jest nawet to, że ja i inni próbują to wytłumaczyć. Na mecze z mężczyznami przychodzi codziennie miliony ludzi. W każdym kraju na ziemi. Kobiety nawet nie mają swoich lig w większości z nich.  Czemu zaraz to trzeba mieszać z problemami feminizmu. Gwarantuje, że gdyby wszystkie kobiety były czarne, ktoś zarzucił by organizatorom rasizm. Mam nadzieję, że kiedyś będą miały płacone więcej, bo naprawdę były bardzo dobre. Ale wielu jest w gorszej sytuacji i o tym już nikt nie mówi. Poczytajcie sobie o lekkoatletach. Wielu jest amatorami. Biega, skacze każdego dnia i nikt mu za to nie płaci. Dochodzi do sukcesu tylko poświeceniem własnego czasu i życia. I kiedy zdobędzie mistrzostwo świata, dostaje marne kilka tysięcy. I nie tylko kobiety. Takie jest życie. Nie jest tylko ważne czy jesteś w czymś dobry, ale czy potrafisz komuś przynieść zarobki. Im więcej zarabiasz dla kogoś, tym więcej podnosi się Twoja wartość i wtedy może uda Ci się polepszyć swoje życie . I też nie zawsze.
        Wracam znów do zakłamania naszych mediów. Żyjemy w czasach, kiedy terroryzm zagraża naszemu życiu i całej cywilizacji. A w gazetach więcej się pisze o gwiazdach filmowych niż o tym zagrożeniu. Nieraz się coś przeczyta, ale jest bardzo przekręcone. Tak, że nie można im zarzucić kłamstwa. Po prostu nie wszystko jest powiedziane. Pamiętacie polskie komunistyczne radio. Był taki program w południe, nie pamiętam tytułu. Była tam muzyka i krótkie wiadomości. Większość skierowana na oczernianie zachodu. Pamiętam jedną z wiadomości. W szkołach amerykańskich jakiś procent dzieci (nie pamiętam ile) po zakończeniu dalej nie potrafi pisać i czytać. Nawet nie będę się z tym sprzeczał. Może i tak było. Ale nie podane już było, że w tym kraju były też najlepsze na świecie uniwersytety i wykształceni zostają tam najlepsi naukowcy. Pokazanie jednej strony może bardzo wypaczyć prawdę.
     Kilka dni temu czytałem, że amerykanie zwiększyli ataki na ISIS, terrorystyczną organizację. Przez dwa tygodnie odbyło się 18 ataków samolotowych i bombardowanie obozów tych grup. Na samym końcu, gdzie większość się nawet nie doczytała, wspomniane było krótko, że zginęło w tym czasie aż dziesięciu terrorystów. You fucking kidding me!? Czyli zabili jednego terrorystę co drugi atak. A my wydajemy na to miliony dolarów. Pokazuje to, że ta cała operacja jest tylko dla uspokojenia ludzi, że coś robimy. Ale wszystko to wielka kpina. Tamci codziennie zabijają więcej katolików, obcinając im głowy, niż cała nasza armia.
       Ukrywane są także wszystkie informacje na temat zachowania się muzułmanów. Tak na wszelki wypadek, żeby kogoś nie obrazić. Bo przecież jesteśmy cywilizowani. Podam mały przykład. Obejrzyjcie sobie ten filmik. Nie wiadomo kiedy go zablokują.
Napisy są po angielsku, więc opiszę to przed obejrzeniem. Królowa Holandii i inni goście zjawili się na koncercie muzycznym. Dyrygent, muzułmanin, zamiast rozpocząć koncert, zaczął dawać lekcję o pięknie Islamu. Widocznie ludzie po woli stają się zmęczeni zachowaniem muzułmanów, bo orkiestra, jeden po drugim wstali i opuścili salę teatru. Następnie wyprowadzono dyrygenta. Brawo dla tych Holendrów. Ale nikt tego nie pokazywał. Tak jak i wielu innych protestów, kiedy chodzą oni z napisami że nas wszystkich zabiją.
 


       Na inna nutkę. Otworzona została sala obserwacyjna w Freedom Tower w Nowym Jorku. Poniżej można obejrzeć sobie jak to wygląda.



Tuesday, July 7, 2015

Przykre doświadczenia



Kilka dni temu otrzymałem e-mail od kogoś z zarządu muzeum 9-11. Dzisiaj ten sam pan zadzwonił do mnie w tej samej sprawie.
Każdy z nas pracuje nie tylko dla pieniędzy ale także dla udowodnienia sobie i innym, że potrafi
być w tym dobry
  i w mniejszym czy większym stopniu, szuka jakiegoś wyróżnienia, uznania. Nie raz podziękowanie za dobrą pracę, otrzymanie medalu, dyplomu lub pochwała przed wszystkimi współpracownikami daje więcej satysfakcji niż podwyżka. Ale chyba najgorszą rzeczą jest po cieżkiej pracy nagrody za to zbierają sprytni, zmieniający fakty współpracownicy lub szefowie a nas nikt nawet nie wspomni. Niestety codzienny realizm. Prawdopodobnie przydarzyło się to każdemu.
Tak właśnie czuję się po zakończeniu prac w Strefie Zero. Jest to też jedenym z powodów, dla których nie mam żadnych kontaktów z organizacjami związanymi z tym miejscem. Mam też swoją dumę i więcej nie dam się wykorzystać.
Wspominałem już wielokrotnie, że podczas wielu miesięcy prac w Strefie Zero, kazano nam wszystko niszczyć. Nie zgadzałem się z tą logiką i wydobyłem oraz przechowałem wiele pamiątek, które teraz pokazywanych jest w muzeum. Jedną z nich jest bryła stopionego betonu i metalu. Wysokie temperatury i ogień topiły wszystko, nawet beton i metal. Ta masa musiała wylać się na pliki dokumentów. Musiało się to stać bardzo szybko, bo papier nie został spalony, lecz otoczony tą lawą i po zastygnięciu dokumenty te przetrwały. Oczywiście zwęglone ale dalej można czytać ich zawartość.

 

 



 


    Szyba z 82-go piętra, którą wycinałem nocami, ze szczątków ściany budynku. Nie chciałem żeby ktoś mnie złapał a w dzień było więcej świadków.


    Pomnik, fontanna z centrum głównego placu, zwanego Sferą. Chociaż na to otrzymałem oficjalne pozwolenie władz miasta. Była za duża, żeby ją chować. Zresztą każdy się zgodził, że trzeba ja uratować.
                                    

                                     


Silnik z głównej windy budynków. Musiał być na ostatnim piętrze WTC.

                                     

I wiele innych większych i drobniejszych rzeczy. Kiedy wiadomo już było, że wszystko to będzie umieszczone w muzeum 9-11, poproszono mnie o identyfikacje wielu przedmiotów. Przekazałem też swoje zdjęcia, pokazujące gdzie były one znalezione i wiele innych. Po tym wszystkim nagle współpraca się skończyła. Nawet mi nie podziękowano. Przy wielu eksponatach zaczęły pojawiać się różne nazwiska. Wielu zaczęło otrzymywać pochwały i nagrody za pracę włożoną w organizowaniu muzeum. Nawet moja własna firma robiła to samo. Właściciel pojechał na spotkanie z prezydentem w Białym Domu i otrzymał medal i podziękowanie za ciężką pracę przy odgruzowywaniu WTC. Inny człowiek, który zawsze podlizywał się właścicielowi i był jednym z moich zastępców, otrzymał list z miasta i podziękowanie za przetransportowanie „Sfery„ ze Strefy Zero do hangaru na lotnisku JFK (tymczasowe przechowanie) ale nikt nie wspomniał kto to uratował.


Było to dla mnie bardzo przykre doświadczenie. Nikt nawet nie pamietał już, że trzy razy straciłem przytomność z przepracowania i karetka pogotowia zabierała mnie do szpitala. Trudno na to coś było poradzić. Życie szło naprzód i trzeba było o tym zapomnieć. Ale okazuje się, że nieraz się ktoś odzywa i czegoś potrzebuje.
Tym razem, robią jakiś pokaz związany z tą uratowaną szybą. Nie odmowiłem pomocy w udzieleniu informacji ale kiedy ten pan poprosił mnie, żebym podpisał papiery i oddał im prawa autorskie do wszystkich przekazanych zdjęć, trochę się zdenerwowałem. Grzecznie ale bardzo wyraźnie powiedziałem że nigdy takiego czegoś nie dostaną. Zdjęcia mogą być w muzeum ale to wszystko. Nie mają żadnych praw do wydawania ich w publikacjach i książkach. Co za dużo to niezdrowo. Znów chcieliby to wszystko wydać, sprzedać i jakiś pan podpisał by się przy tym swoim nazwiskiem. Mam nadzieję, że zostawią mnie wreszcie w spokoju.
Muszę się czymś pochwalić. Dostałem zdjęcie od siotry Grażyny. Jest to jej wnuczka Hania, czyli córka Ani i Janusza Frysiak. A jak to będzie prawidłowo po polsku? Moja pra-siostrzenica?
Zawsze chwalę się między znajomymi jakie śliczne dzieci mają dzieci moich sióstr. Zawsze miło jest się z nimi spotkać w Polsce. Moja księżniczka - Nina, jej brat Tymon, Hania i jej siostra Helenka.
Poniżej śliczne zdjęcia Hani Frysiak




A na zakończenie zdjęcia Bluebird, po polsku Sialia (czemu tak? ). Przyleciało ich kilka do mojego karmika. Najpierw myślałem że walczą o pokarm, ale później okazało się że te skoki, machania skrzydłami, „okrzyki„, to wszystko miłosne harce.







Friday, July 3, 2015

BBQ i wolny dzień



Dobrze mieć długi weekend. Już trochę odpocząłem a tu zostały jeszcze dwa dni. Może się doczekamy, kiedy demokraci wprowadzą trzeci wolny dzień i będziemy musieli pracować tylko cztery.
BBQ dla pracowników bardzo sie udało. Jedzenie było bardzo smaczne ale trochę za dużo. Ludzie pozabierali sobie do domów. Świnia zjawiła się na czas i natychmiast wszyscy się do niej dobrali.



    Oczywiście mieliśmy polskie piwo i widać było, że wielu nieprzyzwyczajonych do naszego, dużo mocniejszego niż amerykanski Budweiser, szybko nabrało humoru. Ktoś wymślił próbę wytrzymałości. Czyli włożenie ręki w lód i pytanie kto wytrzyma najdłużej. Nie jest to takie proste. Kilku doszło tylko do 20 sekund. Ja do minuty i 10 sekund. Najgorszy ból był w miejscu gdzie część ręki była w lodzie a reszta na zewnątrz. Wygląda na to że alkohol pomagał, bo Ci co wiecej wypili wytrzymali najdłużej a wygrał ten poniżej z rekordem 4.5 minuty.



   Niektórzy pograli troche w piłkę.

 


Ale większość to pogawędki przy jedzeniu i piwie.

 
 
 


Orlando, mój brygadzista, jak zwykle wprowadził chwile grozy, kiedy jadł świni oczy i mózg (podobno w Portugalii to wielki przysmak).

 
 
 
 
 


I jeszcza jedno zdjęcie. Nasza grupa, czyli Ci którzy prowadzą ze mną tą budowę.

                                   
                                                      
Od lewej Mike - asystent menadżera projektu, Sean - menadżer projektu, Bill - inżynier odpowiedzialny za projekt stalowej konstrukcji, ja i Joe - mój zastępca.


Dzisiaj rano udało mi się obserwować orła polującego na mniejszą zwierzynę. Zaraz przy naszym domu złapał Tamiasa. Usiadł chwilę na naszym drzewie. Pobiegłem szybko po kamerę ale udało mi się zrobić tylko kilka szybkich zdjęć, bo szybko odleciał. Przez cały czas atakowało go przynajmniej pięć ptaków. Były w tym wróble, kruki. Myślałem, że orzeł z
łapał ptaka i dlatego te małe ptaszki stały się takie agresywne. One jednak chciały tylko przegonić go z ich terenu, bo każdy z nich ma teraz pisklęta.

                                    



   Przez ostatnie dwa tygodnie udało mi się wywieźć następne 4 tamiasy, 3 wiewiórki, jednego świstaka i jednego zająca. Niesamowite ile tych zwierząt żyje w okolicy naszego ogrodu. W tej chwili wywiozłem 10 wiewiórek, 9 tamiasów, dwa świstaki i dwa zające.

 
Troszkę też popracowałem. Zdecydowałem się jednak na próbę naprawy Jacuzzi. Zdjąłem jakoś drewnianą obudowę i zeskrobałem kawałek po kawałku piankę ocieplajacą rury. Później napełniłem wodą jacuzzi i po włączeniu odnalazłem dziurę w jednej z rur. Niestety w miejscu, gdzie nie jestem w stanie naprawić bez wysunięcia wszystkiego na zewnątrz. Poczekam na koniec lata i spróbuję coś z tego zrobić. Niestety tego lata nie będę mógł z niego korzystać, ale może mi się uda naprawić i wykorzystam je jesienią i w przyszłości.

 


 

Wednesday, July 1, 2015

Fascynujące zdjęcia



Zbliża się 4-go Lipca, czyli u nas Dzień Niepodleglości. Ponieważ w tym roku wypada to na sobotę, wszyscy mają wolny piątek. Ja z tej okazji jutro, czyli w czwartek, zamykam budowę trochę wcześniej i urządzam dla swoich pracowników coroczne BBQ. Jest to moje podziękowanie za ich pracę.
Zawsze jest dużo jedzenia. Jak zwykle bedą to różne polskie kiełbasy. Mam dla nich około dziesięciu rodzajów wędliny. Między innymi biała kiełbasa i kaszanka. Ta ostatnia zawsze wzbudza wiele dyskusji, szczególnie, że po angielsku nazywa się kiełbasą z krwi. Będą też pieczone kurczaki i steki. Ale najważniejsza jest oczywiście pieczona świnia z tradycyjnym jabłkiem w pysku i kartoflem w tyłku. Porobię trochę zdjęć i opiszę za kilka dni.
Zawsze fascynuje mnie sztuka fotografowania. Wiele razy załączałem piękne zdjęcia. Dzisiaj też pokaę kilka które zatrzymały mój wzrok.


 
 Krab siedzący na Iguanie na Wyspach Galapagos

 
Religijny festiwal w Cebu City - Santo Niño lub Dzieciątka Jezus

 
Ptak w Australii z pięknym uśmiechem

 
Pola tulipanów w Holandii

 
Kobieta w Wietnamie, zbierająca lilie wodne

 
Kąpiący się ptaszek
 
 
Surykatki grzejące się w porannym słońcu

 
Meteora, Greece

 
Góra Roraimana grznicy Wenezuela, Brazilia, Gujana

 
Dziwne grzyby w deszczu

 
Przepiękne Tęczowe Góry w Chinach - Danxia

 
Pola ryżowe - taras Cang Chai Mu, Wietnam
 
 
W regionie Chin Guanxi szkoli się ptaki i ścisakne są gardła ptaków, ktore nie są w stanie połknąć ryb, ale je łapią

 
Nurek z ławicą ryb

 
 Rybak w Wietnamie

 
Pęknięty lód na Jeziorze Bajkał

 
Oko muchy w powiększeniu

 
Jezioro Meduz na Eil Malk jednej z wysp Palau

 
Zdjęcie z fabryczki produkcji cegieł w Indii. Pokazywałem je z daleka na zdjęciach jak byłem w tym kraju
 
 
A Pingwiny zawsze wyglądają tak miło. Nie na tym zdjęciu

 
Mrówka wychodząca z rośliny na wyspach Borneo

 
 Wyspy Apostołów w Parku Narodowym Lakeshore w pobliżu Bayfield, Wisconsin

 
Zatoka Arcachon Francja
 
 
 Buddyjski Instytut w Chinach w Garze. Największa na świecie akademii buddyzmu tybetańskiego