Wednesday, March 20, 2013

   Środa 20 Marzec


Wiosna zaczęła się oficjalnie, przynajmniej według kalendarza i niestety, tylko w kalendarzu. Dalej zimno, dwa dni temu spadł śnieg i chociaż szybko zniknął, pogoda nie jest nam przyjazna. Jedynie ta nadzieja, że gdzieś za rogiem czeka na nas wiosna.
    Dzisiaj otrzymałem pierwszy plan naszych tegorocznych wakacji. Pierwsze lata pobytu w Stanach to praca i tylko praca. Przez wiele lat nie mieliśmy żadnych wakacji. Ponieważ walczyliśmy o przetrwanie, zamienialiśmy wolne dni na dodatkowy czek. Później, nie było nas stać na nic poważniejszego. Teraz trzeba nadrobić i spełnić swoje marzenia poznania świata.
  W tym roku nasz wybór padł na Turcję. Szkoda, że tak mało czasu, ale jak wiecie mamy tylko trzy tygodnie wakacji na cały rok. Jeśli wszystko się dobrze ułoży, to będziemy w poniższych miejscach.
   Pamukkale. Oznacza to „zamek z bawełny„. Miasto w południowo-zachodniej Turcji. Miejsce to zawiera gorące źródła i tarasy minerałów węglanowych, pozostawionych przez płynące wody. Miasto powsatało wiele lat przed naszą erą. Opiszę wszystko, jak nam się uda tam dojechać a załączam kilka zdjęć.





Capadocia
    Leży na wysokim płaskowyżu, ponad 1000 metrów nad poziomem morza, obok wulkanicznych szczytów. Zawiera wile podziemnych miast, w durzej mierze wykorzystywanych, przez wczesnych chrześcijan, jako kryjówek. Miasta te posiadały setki pułapek i trudnych do zdobycia przejść. Otwory blokowane były dużymi okrągłymi kamieniami, otworami w sufitach a korytarze były bardzo wąskie, żeby utrudnić armii rzymskiej w przedostawaniu się do pomieszczeń mieszkalnych.Przedstawiam tutaj, jeden z planów takiego miasta.
Już to wystarczyłoby do chęci poznania tego miejsca. Mnie jednak ciągnie tam coś innego. Widoki okolic. Miasta te nie tylko budowane były pod ziemią, ale domostwa drążone były w cudownych okolicznych skałach. A wygląda to tak.


 
Chociaż obawiam się wyskokości, tym razem przełamię strach i spróbujemy lotu balonem, co jest tam bardzo popularne.
Następny przelot samolotem i odwiedzenie miasta Izmir. Tutaj chcemy trochę odpocząć, bo jest to miasto wypoczynkowe.


Oczywiście nie oznacza to, że nia ma tam ciekawych miejsc do zwiedzania. Chociażby te ruiny rzymskiego miasta.


Trzy dni powinny wystarczyć. Ponownie w samolot i największe miasto Turcji - Istambuł, czyli dawny Konstantynopol. Tam mamy spędzić ostatnie trzy dni i powrót do Stanów. Nie jest to dużo czasu na tak piękne miasto, powstałe 660 lat przed naszą erą. Napewno odwiedzimy dwa miejsca. Hagia Sophia

I Pałac Topkapi.
Chociaż wycieczka zaplanowana jest na koniec sierpnia, już nie mogę się doczekać. Żeby tylko zdrowie dopisało i nie stracić pracy.


   


Teraz ciekawostki z nowych wynalazków.

Tradycyjne żarówki powoli znikają w naszych sklepach. Najpierw pojawiły się chińskie (u nas wszystkie robione są w Chinach). Te z rtęcią. Zawijane w spiralę. Nieładne i dające światło podobne do neonu, co wielu ludziom nie odpowiadało. Teraz wszędzie można dostać LED. Te są dużo przyjemniejsze, dają więcej światła i bardzo oszczędne. Trudno dostać jednak wszystkie rozmiary i kształty. Ostatnio pojawiła się nowa żarówka. Jest zbudowana na zasadzie LED ale skubana jest do tego kształcona i jest mądra!

Tak więc, po jej wkręceniu, można podłączyć się do niej przez wi-fi i kontrolować ją telefonem czy Ipadem. Nie tylko włączać i wyłączać. Można zmienić ton koloru na delikatny, czy tak jak neon. Zmieniać można też kolory. I wybór jest pełny. Czerwony, niebieski, zielony. Mało tego. Na ekraniku telefonu, dają Ci kolorowy obrazek i do jakiego kolwiek koloru nie dotkniesz, taką barwą będzie świecić. Wystarczy? Nie! Można np. dodłączyć ją do muzyki i będzie migotała w takt myzyki. Jak światła na dyskotece. Jak ktoś lubi się bawić. Ceny tego cudeńka są jeszcze bardzo wysokie, ale to szybko spadnie, jak pójdzie w masową produkcję. Oczywiście nie wytrzymałem i musiałem sobie kilka kupić. Pomyślcie sobie jak to zmieni wygląd miast. Np. Nowy Jork w przyszłości. Każdy dom może być oświetlony we dowolnych kolorach tęczy. Teraz tylko Empire State Building i kilka innych ma kolorowe oświetlenie a tak każdy będzie mógł to zrobić. Ciekaw jestem jak będzie wyglądać NY w Boże Narodzenie w tradycyjnych czerono, zielonych kolorach?

 
 
   

   Komputery są coraz mniejsze. Jednak w ciągu kilku lat urządzenia mogą znacznie się zmniejszyć. Możemy mieć soczewki kontaktowe, które wystają nasze e-maile bezpośrednio na nasze oczy. Zespół z Uniwersytetu Waszyngtońskiego zakończyła niedawno badania nad nową generacją soczewek kontaktowych, które mogą umożliwić ludziom czytać ich e-maile, a nawet poszerzyć swoją wizję z informacji uzyskanych z Internetu. Obwody wykonane są z warstw metalu tylko kilka nanometrów grubości i wyposażone w diody elektroluminescencyjne pomiarowych jednej trzeciej milimetra. Ha? Założysz sobie kontakt i nawet telefon nie będzie potrzebny. Ciekaw jestem gdzie wsadzą nam mikrofon. Nie będę sugerował! Ciekaw jestem jak policja będzie nam dawała mandaty za czytanie e-maili w czasie jazdy samochodem.  
 Tego sobie jeszcze nie kupiłem!
 


   Apple telefon - zegarek. Projekt iWatch ma wsparcie WiFi oraz Bluetooth i inne.
Jest też czytnik, 16GB pamięci wewnętrznej, system prognozy pogody i możliwość podłączenia zegarka z iPad lub iPhone za pomocą WiFi. Prawdopodobnie najbardziej atrakcyjną cechą koncepcji firmy Apple Watch to projektor LCD obejmuje ona w stanie pokazać zdjęcia, zawsze i wszędzie. Jak się będzie przez niego rozmawiać? Dokładnie nie wiem i tak naprawdę, ten wynalazek mnie nie interesuje. Oczywiście konkurencja nie jest w tyle i podobno Samsung też wydaje swój zegarek.
 
 
 
 
 




 



 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wednesday, March 6, 2013


     Środa  6  Marzec 


    Zacznę od tragicznego i niesamowitego wypadku, który zdarzył się u nas w stanie Floryda.  Mówi się że jak ma się pecha to i dachówka może Ci spaść w kościele na głowę.  Chyba jeszcze gorszym przypadkiem jest ten o którym wspominam. Mężczyzna poszedł spać w swoim domu i już się nie obudził. Dokładnie pod jego łóżkiem w sypialni, zapadła się ziemia. Powstała dziura 30 metrów głęboka i 7 szeroka. Do tego czasu jeszcze go nie znaleźli i nie znają powodu powstania dziury. Wszystko przysypane jest ziemia i gruzami domu. Nie chce się w to uwierzyć. Nie trzeba latać samolotami, jeździć samochodem czy po wypiciu alkoholu spaść ze schodów. Jak jest zapisane, że to jest Twój koniec, to przeznaczenie znajdzie Cię śpiącego w łóżku. Znalazłem kilka zdjęć z tego miejsca, które załączam poniżej. 

                   Po rozebraniu ścian domu. Widać dziurę w podłodze. Tam stało lóżko. 

                                                    Po rozbiórce całego domu. 


    Nie jest to pierwszy i ostatni przypadek takiej dziury. Przeważnie powstają one z dwóch powodów. Pierwszy to podziemny strumień, lub nawet rzeczka, której wody wymywają powoli ziemię z takiego miejsca, aż do zapadnięcia się powierzchni. Drugi to zepsuta kanalizacja, która w ten sam sposób wymywa ziemie.
  Załączam kilka ciekawych zdjęć z innych miejsc.

 




  W dalszym ciągu, nasz rząd nie może dojść do porozumienia w zatwierdzeniu budżetu na ten rok. Republikanie żądają obcięcia wydatków a Obama straszy nas, że doprowadzi nas to do kryzysu i się nie zgadza. Przełożyć to na język rodzinny, wyglądałoby to mniej więcej tak. Mąż i żona wydali takie ilości pieniędzy, że maja pożyczki na dom, samochód, meble i oprócz tego wszystkie kredyt karty zadłużone są na dziesiątki tysięcy złotych. Nie zarabiają tyle, żeby to spłacić i żona twierdzi, że trzeba wsiąść nowa pożyczkę, bo jak obetną wydatki to nie będzie potrafiła z tym żyć!  Mąż twierdzi, że trzeba troszeczkę obniżyć stopę życia bo jak nie, to doprowadzi to szybko do bankructwa. I nie mogą się dogadać, dalej wydając pieniądze!  Teraz wracamy do USA.
   Nie można znaleźć miejsc, gdzie pieniądze są marnotrawione? Podam kilka przykładów. I nie jest to żart. A przecież można to zrobić w każdej dziedzinie.

-       Łącznie 3 miliony dolarów została przyznane naukowcom z Uniwersytetu w Californi, w Irvine, aby mogli grać w gry wideo, takie jak World of Warcraft. Celem tego "badania gry wideo" jest podobno uczyć jak "wschodzące formy komunikacji, w ​​tym gier komputerowych i online wirtualne światy, takie jak World of Warcraft i Second Life może pomóc organizacjom współpracę i skuteczniej konkurować na globalnym rynku."
-      Ministerstwo Rolnictwa wydało dla Uniwersytetu New Hampshire 700.000 dolarów w tym roku do badania emisji metanu z krów mlecznych.
-       Narodowy Instytut Zdrowia spędził około 442.340 dolarów, aby badać zachowanie męskich prostytutek w Wietnamie.
-       US Ministerstwo od spraw Weteranów wydało 175 milionów dolarów w 2010 roku do utrzymania setek budynków, których nawet nie używają. Obejmuje to różowy, ośmioboczny Dom Małp w mieście Dayton, Ohio.
-       1,8 milionów dolarów amerykańskich podatników poszła na "muzeum neonów" w Las Vegas, Nevada.
-       Administracja Obamy planuje wydać od 16 do 20 milionów dolarów pomagając studentom z Indonezji zdobyć dyplom inzynierski.
-       Trudno w to uwierzyć, że rząd USA wydał 175.587 dolarów "w celu ustalenia, czy kokaina sprawia,że japońskie przepiórki są zaangażowane w działania ryzykowne seksualne"
-       Rząd USA wydał 200.000 dolarów na "program usuwania tatuażu" w Mission Hills, Kalifornia
-       Rząd USA raz wydał 2,6 milionów dolarów na szkolenie chińskich prostytutek: jak pić odpowiedzialnie.
-       Narodowy Instytut Zdrowia  wypłacił  badaczom 400.000 dolarów, aby dowiedzieć się, dlaczego geje w Argentynie angażują się w ryzykowne zachowania seksualne, gdy są pijani.
-    W 2009 roku, Federalna Administracja Lotnictwa spędziła 5 milionów dolarów, aby wysłać 3600 pracowników na 3 tygodniową konferencjię w Atlancie. Podobno było to niezbędne w celu promowania harmonii w miejscu pracy.
-       Niemal niewiarygodnie, Narodowy Instytut Zdrowia otrzymała 800.000 dolarów w "funduszy stymulacyjnych", aby zbadać wpływ "programu mycia narządów płciowych" na ludziach w Afryce Południowej.
 
Nie chce się wierzyć?  A jest tego dużo więcej. Nie chcę nudzić. Zaznaczam, że wydawanie naszych pieniędzy, to nie tylko wina demokratów ale także republikanów. Różnica jest w tym, że republikanie chcą to zatrzymać, a Obama chce wydatki jeszcze zwiększyć!
Oprócz tego rozdajemy pieniądze w lewo i w prawo. Np.:
Kraje które dostają od nas pieniądze co roku.  Podaje tylko pieniądze na pomoc ekonomiczną a dużo więcej idzie na militarną. Tylko kilka przykładów:
Afganistan – 2.5 miliarda dolarów
Irak – 1.2 miliarda
Pakistan -  miliard
Haiti – 1.2 miliarda
Kenia – miliard
Południowa Afryka – 755 milionów
Etiopia – 600 milionów
Filipiny – 580 milionów
Tanzania – 560 milionów
I lista ta jest bardzo długa.
A nam podwyższają podatki, bo nie mamy pieniędzy!!!
Nie mówiąc o tym, że 50% amerykanów, podatków nie płaci w ogóle.  Zero!!!
Jak tu się nie denerwować, kiedy rząd nasz prowadzi nas do bankructwa!  W prywatnym zawodzie wszyscy zostali by wyrzuceni na zbity pysk a im nic nie można zrobić!
 
     Na zakończenie coś z własnych wiadomści. Prace moje posuwają się do przodu. Mówię tym razem o naszym domu. Udało mi się odsunąć saunę. Samemu. Wyciąłem ścianę między pokojami. Przesunąłem kable elektryczne i wszystko inne co było mi na drodze. Teraz zostało zbudowanie nowych ścian, sufitu. Przesunięcie sauny w nowe miejsce i od nowa, urządzenie mojego warsztatu. Mam nadzieję skończyć na wiosnę, bo moja żona napewno będzie miała jakieś projekty na zewnątrz domu.  
 
          Tutaj jest sauna, odsunięta od ściany dzielącej ten pokój z warsztatem.
 

 
                                                Od strony warsztatu.
 
 
*****************************************************
Włączył się alarm przeciwpożarowy. Na wszelki wypadek, wybiegliśmy z domu.
Stając na zewnątrz i sprawdzając, czy wszystko jest w porządku, mówię do żony: 
Wiesz, kochanie, po raz pierwszy od 15 lat wyszliśmy gdzieś razem!
- I znów była awantura!

*****************************************************
Tydzień temu była piękna, wiosenna pogoda. Wyszliśmy do ogrodu.
W pewnym momencie żona odzywa się: - Zobacz jak dziś ładnie, aż chciałoby się odetchnąć pełną piersią…
To ja jej na to:- Nie przejmuj się, oddychaj tym czym masz!
I znów była awantura!

 
*****************************************************




Saturday, March 2, 2013

    Sobota  3  Marzec




   Zima kończy się powoli. Został nam tylko marzec. Na szczęście! Pod tym względem, niedźwiedzie są mądrzejsze od ludzi. Przesypiają sobie spokojnie całą zimę a nawet dzieci rodzą się jak matka śpi. Budzisz się, a tutaj piękna wiosna i dzieciaki już w pełni sprawne. Tylko trochę odchudzeni ale to też nam by się przydało.
     Na budowie walczę z pogodą. Albo za zimno, albo śnieg a jak już trochę cieplej to pada deszcz. Trudno w tych warunkach nadgonić zaległości.
Co miesiąc, mamy robione zdjęcia z helikoptera. Możemy wtedy dokładnie widzieć zmiany na naszych terenach. Nie mogę pokazać wszystkich, bo za dużo ale kilka warto obejrzeć.
  Pierwszy Paerdegat most.  
                                              Listopad 2011

Budujemy pierwszy w kierunku wschodnim.
Oczywiście nie tylko most ale całą autostradę. Most jednak wygląda najlepiej.

 
 
 

                                                    Wrzesień 2012
    Pierwszy w kierunku wschodnim już jest oddany do ruchu. W kierunku wschodnim, kładziemy stalowe belki. A pomiędzy widać starą autostradę.

 
 

                                                        Listopad 2012
 Belki pokryte są już betonem. Ostatnie prace na dojazdach do mostu.


 
 
                                                Styczeń 2013

 Obydwa kierunki już skończone. Rozbieramy stary most.



     Rockaway Bridge. Drugi most jest dużo mniejszy, ale jest on nad drogą dojazdową do autostrady i nie mamy prawa jej nigdy zamknąć, czyli trzeba to robić przy normalnym ruchu samochodów.
                                           
                                           Listopad 2011
                              Kończymy kierunek - zachód.
 

 

                                                                  Wrzesień 2012

Budujemy następną część. W przyszłości połowa będzie w kierunku zachodnim a druga połowa we wschodnim. Tymczasowo ta część będzie w kierunku wschodnim.


Listopad 2012
 
 
 
                                                         Styczeń 2013
        Ostatnia część mostu i dróg dojazdowych w budowie.

    Posuwamy się powoli do przodu. Opóźnienia spowodowane są przeważnie pogodą oraz głupotą inspektorów i warunkami narzuconymi przez miasto. Przykłady?
   -   Rozbieramy stary most. Belki metalowe, pomalowane były farbą, która zawiera ołów. Przez lata, 75% odpadło z powodu korozji. Wszystko to wpadało do wody i na piaski. My musimy to tak robić, żeby nic nie spadło z mostu. Przed rozbiórką, każda belka została owinięta w specjalne materiały i przestrzeń między nimi wyłożona została drewnem. Samo to kosztowało nas 100,000 dolarów. Kiedy maszyny zrywają beton, lub belki, pod mostem chodzi trzech ludzi i zbiera każdy odłamek farby, który wydostanie się z tych zabezpieczeń. I tak zostaliśmy zatrzymani kilka razy przez inspektoów, bo zauważyli, że kilka odłamków farby nie zostało podniesionych!!!!!

   -  Dwa tygodnie temu, było trochę cieplej i wylewaliśmy beton na nową drogę. Każda z trzech budów (Paerdegat i Rockaway są moje  a Fresh Creek kolegi - Paula) ma innych inspektorów i prowadzącego inżyniera z miasta. Ja wylewałem beton na Paerdegat, bez problemu. Paul na Fresh Creek, bez problemu. Rockaway wysłało nam list, że nie mamy prawa kłaść beton w tym dniu, bo temperatura powietrza jest o jeden stopień za niska!!!! Najśmieszniejsze, że nie mieliśmy żadnego zamiaru i oni o tym wiedzieli, mimo wszystko na wszelki wypadek taki list wysłali.

   -  Pół roku temu, wylewaliśmy beton na Paerdegat. Pogoda była ładna. Wylaliśmy trzydzieści betoniarek. Pod sam koniec dnia, znikąd spadł deszcz. Natychmiast przykryliśmy beton plastykiem. Przeczekaliśmy deszcz i pół godziny później wróciliśmy do pracy. Niestety plastic zostawił ślady na powierzchni najświeższego betonu. Niezauważalne dla niepoinformowach. Miasto kazało nam tą część zerwać i zaczynać od nowa. Sto metów betonowej drogi. Nie było z nią nic złego. Nie było też dyskusji. Zrywać!!  Dwa tygodnie temu. Paul wylewał beton i też zaczęło padać. Postanowił przerwać tą operację. Inspektorzy spytali się dlaczego i ten odpowiedział, że z powodu deszczu. A oni na to: co się przejmujesz, to tylko deszcz. I dalej wylewał.

    - Za miesiąc zacznę ostatnią fazę na Paerdegat Bridge. Część tej budowy, znajdzie się dokładnie pomiędzy otwartymi już drogami. Nie ma możliwości się tam dostać. Jedyne wyjście to jeździć w kierunku zachodnim. Jest to daleka droga i prowadzi przez inny most, który ma ograniczenia na ciężar i ciężki sprzęt nie powinien przez niego jeździć. Nie ma jednak innego wyjścia. I znów paradoks. Ciężarówki należące do miasta, przejeżdżają tą drogą codziennie i bez ograniczeń. Kiedy o tym wspominamy oni mówią, że to nie nasza sprawa. Oni mogą a my nie!!!!   Muszę zbudować dodatkowe drogi, żeby skończyć budowę, za co miasto nam nie zapłaci bo uważają, że to nie ich problem z dostaniem się na budowę!!!!

   Mógłbym pisać o tym w nieskończoność, bo dzieje się to na codzień. Niestety nic to nie zmieni i dalej muszę znaleźć rozwiązania na każdy z tych problemów, żeby skończyć budowę na czas.

Kończę tak jak zacząłem. Na szczęście idzie wiosna.
 

Saturday, February 16, 2013


    Sobota 16 Luty

 

  Ostatnim razem pisałem na temat śnieżycy w Nowym Jorku. Napisałem też, że nie było tak źle. Okazało się jednak, że różnie to było. Nam się po prostu udało, ale kilkanaście kilometrów od nas, było zupełnie inaczej!

    Zacznę od historii mojego pracownika. Greg jest oparatorem maszyn (koparek,spychaczy). W piątek po pracy, był jednym z tych, którzy zostali na następną zmianę, żeby w razie potrzeby usunąć śnieg na naszej budowie. Pracował następne 8 godzin, ale nie miał dużo pracy. W okolicach budowy spadło w tym czasie około 3 centymetrów śniegu. Po tym długim dniu, zaczął powrót do domu. Mieszka na Long Island i normalnie zabiera mu około godziny, żeby dojechać do domu. Po 20 minutach, przejechał granicę Queens z Long Island. Wtedy się zaczęło. Tam spadało dwa razy więcej śniegu niż u nas i były duże wiatry. Nic nie było odśnieżone. Regionalne służby całkowicie zawaliły sprawę. Nawet główne autostrady były nieprzejezdne. Im głębiej w wyspę, tym więcej samochodów było całkowicie zakopanych w śniegu. Próbował jechać bocznymi drogami i tam nie było lepiej. Kilka razy sam kopał dróżki w śniegu, żeby przejechać skrzyżowanie.
    Całkowicie wykończony fizycznie i psychicznie dojechał do domu po.......    9-ciu godzinach jazdy.
    Władze całkowicie straciły kontrolę nad sytuacją. Wezwano kontraktorów, także naszą firmę i próbowano usunąć śnieg. Było już za późno. Wszystkie drogi blokowały opuszczone samochody. Nikt nie wiedział od którego miejsca zacząć. Ludzie dzwonili o pomoc. Okazało się, że niektóre ulice nie zostały dotnknięte aż do środy, czyli 5 dni od pierwszego śniegu.
    Zdarzyły się też przypadki śmierci. Jednym z najtragiczniejszych jest ta, gdzie ojciec jechał z synem. Kiedy się zakopali, czekał na pomoc, która nie przychodziła. Po dłuższym czasie, zdecydował się na szukanie kogoś, kto mógł by mu pomóc. Zostawił samochód włączony, żeby syn nie zmarzł. Nie pomyślał, że było już dużo śniegu i rura wydechowa jest zasypana. Wydzieliny, zamiast na zewnątrz, dostawały się do środka samochodu. Kiedy wrócił, syn już nie żył!
   Wszyscy są oburzeni i mają powody. Long Island jest jednym z tych miejsc, gdzie podatki na domy są najwyższe w całej Ameryce. Wielu ludzi zostało wyrzuconych z pracy. Między innymi, główny szef działu transportu, którego znam z moich poprzednich budów.

   Załączam kilka zdjęć z okolic.


 
 

 
 

    Wszyscy razem, byliśmy niedawno na Cruisie po Karaibach. Ciekawa jest więc „przygoda„ ludzi, którzy mieli podobną wycieczkę. Znajdowali się na statku z linii Carnival (my byliśmy na Princess). Wybuchł pożar w maszynowni i silniki statku przestały pracować. Ludzie stali się więźniami w miejscu, w którym jeszcze chwilę wcześniej dobrze się bawili. Ponieważ był to już prawie koniec wycieczki, wszystko było na wyczerpaniu. Po kilku dniach zaczęł brakować jedzenia. Z usłysznych histori, w ostatnie dni, trzeba było czekać kilka godzin w kolejce na kanapki z ogórkiem, czy pomidorem. To chyba nie było jeszcze najgorsze. Przestały działać toalety. Pamiętacie jak one działały? Po każdym spuszczeniu wody, wydobywał się dość głośy oddgłos w rodzaju ssanego powietrza. Bo na tej zasadzie to działa. Podobnie jak w samolotach. Ludzie dostawali torebki na załatwianie swoich potrzeb a siusiać mieli pod prysznic. Po pewnym czasie, wszyscy zaczęli narzekać na smrody ale nic nie można było na to pomóc. Wśród takiej ilości ludzi, znajdą się zawsze brudasy, niechluje i oni wyrzucali te torby w miejsca publiczne. Nie działała też klimatyzacja, więc ludzie zaczęli przenosić się na leżaki pod otwarte niebo. Musiało być tam bardzo nieprzyjemnie.



     Kilka dni temu dobili do brzegu. Teraz wszyscy są już w domu i jak znam ludzi, każdy zastanawia się nad sądzeniem właścicieli statku. Choć przed wyjazdem podpisuję się papierki, które mówią o podobnych sytuacjach i pasażerowie zgadzają się na to i przyżekają, że nie będą oddawać spraw do sądu. Podobno (tak wszyscy wspominają), obsługa była wyjątkowo przyjemna i pomocna. Robili wszystko co mogli, żeby wszystkim polepszyć warunki. A mieli gorzej od innych. Oni mają pokoiki bardzo małe i mieszkają po kilku w jednym. Bez okien. Jedzenie, też dostają ostatni. A przy tym musieli sprzątać te wszystkie odchody. Im współczuję.
    No ale ludzie na pewno ucierpieli. Można pocieszyć się tylko tym, że lepiej, że to stało się na statku morskim a nie w samolocie!!!

      Skończyłem główne prace w garażu. Zostało kilka rzeczy do zrobienia, ale to drobnostki.
 
 

 

Po lewej stronie, na półce stoją książki. Powodem jest to, że półka ta jest bardzo płytka. Zaraz za książkami jest ściana. Tutaj zrobiłem wgłębienie z innego pokoju. Tam teraz stoi odgrywacz DVD, radio i wzmacniacz i nie wystaje mi to ze ściany.

Teraz czas na zaczęcie przeróbki pokoju do ćwiczeń i sauny. Nawet nie wiem jak się za to wziąść. No ale to nie dzisiaj.

   Tutaj są stoliczki do ogrodu, które zrobiła Elaine. Czarne linie są wypalone w drewnie. Reszta pomalowana i pokryta lakierem.



 

   Ostatnia rzecz to ostrzeżenie dla panów. Nie zapomnijcie nigdy kupić swoim żonom, dziewczynom, czekoladek lub kwiatów na Walentynki!!!

    Ja w tym roku, wróciłem do domu i nic nie miałem. Złożyłem życznie Wieśce i mówię, że nie kupiłem czekoladek bo wiem że razem z Elaine są na diecie. Kwiatów też, po szkoda pieniędzy, zaraz zwiędną. Mówie, że zabieram je do dobrej restauracji na obiad. A ona wtedy: To świetnie, że nic nie kupiłeś. My i Elaine, potrzebujemy nowe meble do pokoju wypoczynkowego, to zamiast wydawać pieniądze na obiad, kupisz nam meble!!!

 Niezła zamiana!  Ku....a! Zawsze będę kupował czekoladki. Dieta czy nie!

 

******************************

Siedzimy przy stole i jemy obiad. Niespodziewanie żona oblała sobie bluzkę i mówi - No? Nie wyglądam  teraz jak świnia ?
No i jeszcze do tego zupą się oblałaś!

I znów była awantura!

*****************************

Dzisiaj dostałem za spóźniający się zegar.
Wróciłem do domu po pracy i zaraz na powitanie, żona mówi:
- Wiesz, dzisiaj przechodziłam przez przedpokój i zegar spadł ze ściany zaraz za mną. Chwila wcześniej i spadłby mi na głowę.
- Zawsze się cholera spóźniał! - odpowiedziałem

I znów była awantura!

Saturday, February 9, 2013


Sobota  9  Luty


 
   Siedzę w fotelu z masażem i i leczę swoje obolałe plecy. Przy okazji mogę coś napisać.

Wczoraj była śnieżyca w Nowym Jorku. Po ostatnim huraganie „Sandy„, wszyscy się obawiają następnego i dlatego w radiu i telewizji ostrzegali przed bardzo poważnej śnieżycy. Nie było jednak tak najgorzej. U nas spadło około 30 centymetrów śniegu a trochę na północ, 60 centymetrów. Ludzie się jednak przestraszyli i w piątek, w wielu stacjiach benzynowych, zabrakło paliwa. Ponieważ było stosunkowo ciepło, kilka stopni Celsjusza a później temperatura spadała, śnieg był mokry. To najlepszy śnieg, jeśli chodzi o widoki na następny dzień. Nie wychodziłem dzisiaj nigdzie, ale zrobiłem zdjęcia naszego domu.
 




 

 

    Oczywiście, musiałem odśnieżyć wokół domu i to jedna z przyczyn, że wszystko mnie boli. Druga, to po usunięciu śniegu, kontynuowałem prace w moim garażu. No i za to teraz płacę.

    Pogoda niestety, powoduje duże problemy w pracy. Został mi 6 miesięcy na skończenie całej budowy. Liczy się więc każdy dzień. A tutaj jak nie przymrozki, to deszcz a teraz jeszcze do tego zasypani śniegiem, czyli nic nie będę mógł robić. Oprócz usuwania śniegu, bo nie mogę czekać na jego stopnienie. Załączam kilka zdjęć z budowy. Pierwsze to widok na Freedom Tower. Widać, że to już ostatnia faza budowy.


 

   A tutaj, rozbieramy stary most. Nie jest to bardzo trudna praca, ale w Nowym Jorku jest! Nic nie może wpaść do wody. Szczególnie stara farba, która zawiera ołów. Inspektorzy tylko czekają, żeby zatrzymać rozbiórkę. Tak więc, najtrudniejsza część prac polega na zawijaniu wszustkiego w specjalne materiały, odkurzanie belek i zabezpieczeń (nie żartuję, jak piszę odkurzanie). Zakładanie zabezpieczeń, chroniących wodę pod nami przed gruzami i później rozbieranie tego wszystkiego. Wariatkowo!




 

     Jeszcze jedna rzecz na zakończenie. Skończyłem robić film z imprezy Halloween z poprzedniego roku. Można go tu obejrzeć.
 
 

 

**********************
    - Spytałem się żonie, co chce dostać na rocznicę ślubu.
    - Coś lakierowanego, najlepiej w białym kolorze, co leci od zera do setki w ciągu trzech sekund - odpowiedziała
    - Wobec tego kupiłem jej wagę!
    I znów była awantura!

 **********************
Byliśmy wczoraj w poradni małżeńskiej
  - Na czym polega państwa problem? - spytał się lekarz
  - Bo żona mi nie daje... - zacząłem
  - Och Ty jełopie zakłamany! - przerwała mi
  - Ja Ci nie daję, napalona fujaro złamana!? Ja, ja?!
  Teraz to Ci „du - czenie„ w głowie, co?!
  - Nie daje mi dojść..- próbowałem skończyć
  - O Ty kutafonie wygięty?! Ja Ci dojść nie daję?! Jak
  Ty masz niby dojść impotencie „zas..any„, hipokryto ty?!
  - ...do słowa - skończyłem
I znów była awantura.

Tuesday, January 22, 2013


    Wtorek 22 Styczeń 


 

     Skończyłem pracę nad filmami z Afryki. Zajęło mi to trochę czasu ale sprawiło też dużo przyjemności, bo jeszcze raz przeżywałem chwile, które tam spędziłem. Minęło tylko kilka miesięcy od naszych wakacji, a wszystko przesunęło się do formy wspomnień i trudno uwierzyć że tam byłem. Zdjęcia są jednak dowodem, że tam byłem. Poniżej druga i ostatnia część ze zdjęciami z naszego pobytu.

 

 

   Tak jak wspominałem, ostatnie tygodnie to praca zawodowa a w weekendy praca w domu. Różnica tylko taka, że w tygodniu pracuję dla innych, więc trzymamy się zasad cywilizowanego świata i trwa to tylko 8 godzin dziennie a w domu nie bronią mnie związki zawodowe, więc jak za czasów niewolnictwa, pracuję po 12 godzin i nawet nie ma czasu na przerwy na posiłki. Mało tego moja żona nawet mi nie płaci.Ha, ha. W tym miejscu może wrócę do moich kłótni małżeńskich, bo dawno nic nie pisałem.


- Zapytała mnie żona:
- Powiedz kochanie, czy jestem twoim skarbem?

 - A co, chciałabyś, żebym cię zakopał?
 - I znów była awantura!

 ***********************************************************

- Kochanie, czy Ty uważasz mnie za idiotkę? - spytała mnie żona
 - Absolutnie, nie! Ale Ty zawsze uważasz, że ja nie mam racji!
 - I znów była awantura!

 ***********************************************************
 Przyglądałem się żonie, jak ubierała się na imprezę.
 - Kochanie - pytam. Czy Ty nosiłabyś buty, jak byś nie miała stóp?
 - Oczywiście że nie. Co za idiotyczne pytanie.
 - No to po cholerę nosisz biustonosz?
 - I znów była awantura. Oczywiście nie poszliśmy na imprezę!




    Ponieważ nic ciekawego się u nas nie dzieje, to trochę na temat polityki i wydarzeniach.

    W Nowym Jorku odbywa się następny strajk. Tym razem kierowców szkolnych autobusów. W Polsce nie ma takiej instytucji (przynajmniej o tym nie wiem). Każdy musi martwić się o siebie. Tutaj w szkołach publicznych, miasto zapewnia transport do szkoły. Tak jak taksówki, te autobusiki są żółte. Kierowcy, oczywiście należą do związków zawodowych. Na początek zarabia on 14 dolarów na godzinę i około 40000.00 dolarów na rok. Nie są to największe zarobki, ale! Mój sąsiad w poprzednim miejscu zamieszkania, ma tą pracę. Jadą rano do pracy, zawożą dzieci do szkoły. Po 8 czy 9-tej są wolni. Wiem o tym dokładnie, bo sąsiad wracał do domu i parkował mi zawsze przed moją drogą wjazdową do garażu. Muszą wrócić autobusem pod szkołę pod koniec dnia, rozwożą dzieci do domu i to koniec pracy. We wszystkie święta, wolne w szkołach, wakacje, przerwy (a szkoły mają tego niesamowitą ilość) oni też mają wolne. Wielu z nich (tak jak mój znajomy), ma dodatkową pracę w tych okresach i ich zarobki rosną do przeciętnych w Nowym Jorku.

     Zresztą, nie poszli oni na strajk z powodu pieniędzy. Miasto zdecydowało na nie odnowienie, podpisanego kilkadziesiąt lat temu porozumienia o gwarancji pracy. Wiadomo, że miasto i kraj walczy z recesją i trzeba zaciskać pasa. Nikt nikogo nie zwalnia z pracy, miasto tylko chce dać firmą autobusowym prawo do przebijania prac, tak zresztą, jak w każdej innej dziedzinie. Ten dostanie kontrakt, kto poda najniższą cenę. Kierowcy protestują, bo to kończy ich gwarantowane zatrudnienie. Jak nowa firma wygra, to zatrudni takich kierowców jakich wybierze a tak pracują Ci co zawsze i nieważne czy leniwy, czy się spóźnia etc. to ma gwarancję, ponieważ ma największy staż. I gdzie tu logika? Przestaje się liczyć pracowitość, zdolności. Oni uważają, że jak pracujesz raz to musisz mieć pracę do końca życia. Też tak bym chciał. Z moimi latami pracy! Wstawałbym później, do pracy w ostatniej chwili wydałbym kilka poleceń, rozsiadł w mym fotelu przy biurku, pograł na komputerze, podrzemał i pod koniec sprawdził, czy inni nie przespali swojego dnia i do domu, oczywiście troszeczkę wcześniej! Na razie nie wygląda na to, żeby miasto się ugięło i dzieci szukają drogi do szkoły tak jak te w Polsce. Rodzice, zwykłe autobusy a jak stać na to, to taksówki.

     Następna sprawa, która poruszyła całą Amerykę, to sprawa broni palnej.
Po tej strzelaninie w szkole w Connecticut, Ameryka rozbiła się na dwie. Jedna grupa to Ci co wierzą w drugą poprawkę do konstytucji i prawo do posiadania broni a druga to Ci co uważają, że powinno to być ograniczone albo całkowicie zakazane. Najpierw moja opinia. NIE MAM OPINII. Albo mam, tylko trochę to skomplikowane. Z jednej strony uważam, że nie ma potrzeby, żeby ludzie posiadali broń maszynową czy inną temu podobną. Z drugiej jednak strony nasza konstytucja tego nie zabrania i zgadzam się z tym, że jest to piękny początek na ograniczenie wolności w naszym kraju. Dzisiaj podpiszą prawo zabraniające broni szybkostrzelnej, bo taką strzelano w tej szkole i wielu innych. Za kilka lat, kiedy o tym zapomnimy, zdarzyć się może następny przypadek strzelaniny, gdzie jakiś wariat przyjdzie z pięcioma pistoletami i zastrzeli 20 osób. Do głosu dojdą Ci sprawiedliwi i dojdą do wniosku, że trzeba zabronić posiadania jakiejkolwiek broni. A co z nożami? Następnie zamkną wszystkie gazety, które będą protestowały przeciw tym regulacją! Dla dobra ludu. Widzicie gdzie się przesuwamy. Nie przypomina nam to tego, co przeżyliśmy w komunizmie. Zawsze było wytłumaczeni, że to dla dobra wszystkich. Wolność jest tylko jedna. Ludzie mają prawo do decydowania o swoich losach i prawach. Nie jeden prezydent, burmistrz, czy kilku wybranych przedstawicieli. Każdy Stan Ameryki, powinien oddać to do głosowania i jeśli większość ludzi tak zadecyduje, to niech tak będzie. Na razie to nie wygląda na wolny kraj.
    Zresztą! Sprawdźcie na internecie. W tych krajach, co broń jest zabroniona, lub poważnie ograniczona, przestęp i zabójstw jest dużo więcej niż w Stanach. Kryminaliści zawsze ją dostaną. Zawsze znajdzie się jakiś wariat, który kogoś zamorduje. Lepiej popatrzmy w nasze systemy karania i więzienia. Mordercy wychodzą na wolność za dobre sprawowanie i znów kogoś mordują. Wielu chorych psychicznie chodzi między nami i tylko kwestia czasu, kiedy jakiś z nich zepchnie kogoś pod pociąg. Problemów są tysiące. Myślę, że najmniejszym z nich jest ten, że ludzie chcą mieć broń w domu, żeby w razie potrzeby można było wsadzić kulkę w łeb temu kto włamał się do domu i zagroził bezpieczeństwu Waszej rodzinie. Ale to tylko moja opinia i z tego co się dzieje nie jest ona już ważna. Mądrzejsi ode mnie zadecydują o moich prawach i losach. Wrócimy do czasów prohibicji. Tylko że wtedy więcej się piło i strzelało niż w czasach wolności.